Aktualności

Nieoczekiwany finał imprezy urodzinowej. Kilkadziesiąt osób rannych

TVP.Info - 3 godziny 42 min. temu

Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę około północy na piątym piętrze budynku w XI dzielnicy Paryża we wschodniej części francuskiej stolicy. W trakcie imprezy urodzinowej kobiety, która kończyła 60 lat, goście w jednej chwili znaleźli się piętro niżej.


Zawalenie się podłogi podczas imprezy urodzinowej


W pewnym momencie, kiedy podano tort urodzinowy, podłoga nagle się zawaliła. Nie poczuliśmy tego, po prostu znaleźliśmy się na niższym piętrze – powiedział radiu RTL jeden z gości.


Według danych paryskiej prefektury rannych zostało 20 osób, w tym jedna poważnie. Jak wyjaśnił przedstawiciel prefektury, przyczyną zawalenia się podłogi mogło być to, że zebrani goście zaczęli skakać w tym samym momencie.


Konstrukcja budynku nie uległa uszkodzeniu. Ze względów bezpieczeństwa ewakuowano pozostałych mieszkańców. 


Czytaj również: 11-latek spadł na motorze z drugiego piętra parkingu centrum handlowego

Kategorie: Telewizja

Szpiedzy w habitach. Zakonnice naciągały wiernych na wspieranie wojny

TVP.Info - 3 godziny 44 min. temu

Pewnie niewiele osób spodziewałoby się, że akurat siostry zakonne będą się zajmować działaniami na rzecz zabijania. Doskonale wiedzieli o tym natomiast Rosjanie, którzy postanowili skorzystać z pomocy białoruskiego klasztoru. Kiedy sprawa wyszła na jaw, kobiety doczekały się nawet przydomku – „Z-zakonnice”. Litera „z” stała się bowiem w Rosji symbolem poparcia dla ataku na Ukrainę.


Zanim jednak odkryto prawdziwe intencje sióstr, Białorusinki swobodnie prowadziły swoją działalność w szwedzkich kościołach. Pomysł był prosty: siostry sprzedawały wiernym religijne drobiazgi, między innymi przed Bożym Narodzeniem. Parafianie, na przykład z zamożnej miejscowości Täby niedaleko Sztokholmu, chętnie wspierali ich działania. Zresztą, dlaczego mieliby tego nie robić, skoro sam proboszcz dał siostrom pozwolenie na ustawienie stołu w kościele? Nie wiedzieli tylko, że zyski z tego handlu pozwalały zakonnicom na wspieranie machiny wojennej Rosji.


Zakonnice na froncie i w kamizelkach kuloodpornych. Na Białorusi zasłynęły wspieraniem Łukaszenki


Pojęcia nie miał również sam ksiądz, który później musiał tłumaczyć się z popierania wojny. Dopiero po pewnym czasie szwedzki Kościół zorientował się, z kim ma do czynienia. Jak ustalono, siostry z Klasztoru św. Elżbiety prowadziły swoją prowojenną kampanię w 20 parafiach w kraju. Wkrótce gazety zalały nagłówki o zakonnicach, które szpiegowały na rzecz Kremla. Szwedzcy duchowni tłumaczyli, że mieli świadomość, skąd pochodzi zgromadzenie, ale byli przekonani, że po prostu wspierają zakon „z dyktatury”. Nie wiedzieli tylko, że w rzeczywistości pomagają samej dyktaturze – i to rosyjskiej.


Okazało się, że uśmiechnięte siostry reprezentują zgromadzenie, które wspiera inwazję na Ukrainę i ma powiązania z GRU, rosyjską jednostką wywiadu wojskowego. Zakonnice były też fotografowane w okupowanej Ukrainie, gdzie współpracowały z rosyjskimi żołnierzami. Modliły się razem z nimi, żeby „podnieść morale” wojskowych, a nawet nosiły wojskowe mundury i kamizelki kuloodporne. Na Białorusi zasłynęły za to między innymi „procesjami” poparcia dla Alaksandra Łukaszenki.


Pieniądze to nie wszystko. Działalność zakonnic ma wymiar propagandowy


Kluczowym celem Rosji jest przedstawienie białoruskich zakonnic i ich prokremlowskich wartości jako mile widzianych i podziwianych w krajach NATO” – pisze „The Telegraph”. Ksiądz Michael Öjermo z Täby przyznał w rozmowie z gazetą, że przyjęcie Białorusinek mogło pomóc upowszechnić narrację Kremla, iż zwykli ludzie w krajach NATO, w przeciwieństwie do swoich rządów, wspierają Rosję, a nie Ukrainę. Archiprezbiter Andrei Lemeshonok, duchowy przywódca klasztoru, określił swoje zakonnice mianem „jednostki bojowej”.


Brytyjski dziennik zauważa, że zgromadzenie działało nie tylko w Szwecji. Zakonnice odwiedzały między innymi katedrę w Winchesterze, żeby tam sprzedawać swoje towary, ale w 2022 r. księża podziękowali im za współpracę, właśnie ze względu na wspieranie wojny. W oświadczeniu dla szwedzkich mediów monastyr zaprzeczył, jakoby wspierał wojnę w Ukrainie. Zakonnice przekonywały, że tylko pomagają potrzebującym i najsłabszym, bo dochód z rękodzieła trafia na cele charytatywne.


Klasztor z Mińska nie jest jedynym problemem Szwedów. Kościół w Szwecji ostrzegł parafie przed wynajmowaniem obiektów Rosyjskiemu Kościołowi Prawosławnemu. Tak czy owak, jak pisze „The Telegraph”, Rosjanie i tak mają sposoby na radzenie sobie. W mieście Västerås niedaleko Sztokholmu zbudowano prawosławny kościół Matki Bożej Kazańskiej. Rosyjska ambasada w Sztokholmie zaprzeczyła, jakoby w kościele ukrywali się szpiedzy, ale wywiad przekonuje, że instytucja jest prawdopodobnie wykorzystywana w celach szpiegowskich, między innymi do monitorowania pobliskiego lotniska.


CZYTAJ TEŻ: Amerykanie pozywają Rosję. Chcą, by Putin zapłacił za długi cara

Kategorie: Telewizja

Polski obywatel uwolniony z więzienia w Wenezueli. Jest reakcja MSZ

TVP.Info - 3 godziny 55 min. temu

„Polska jest gotowa dzielić się swoimi historycznymi doświadczeniami w sferze pojednania narodowego i wspierać Wenezuelczyków w osiągnięciu wynegocjowanego, demokratycznego, inkluzywnego i pokojowego rozwiązania kryzysu” – zapewniło MSZ.


Zwolniono 139 więźniów politycznych 


Wenezuelska organizacja praw człowieka Foro Penal, która razem z innymi organizacjami pozarządowymi zabiegała o uwolnienie więźniów politycznych w Wenezueli. W związku z pojmaniem przez amerykańskie wojsko prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i zmianami w tym kraju, od 8 stycznia do sobotniego wieczora z zakładów karnych nowe władze uwolniły 139 więźniów politycznych.


Wcześniej wenezuelska organizacja praw człowieka Foro Penal podawała, że w tamtejszych zakładach karnych przetrzymywanych jest ponad 800 takich więźniów. Wśród nich polski obywatel, mający również paszport ukraiński.


3 stycznia rano amerykańskie wojsko przeprowadziło szereg uderzeń w Wenezueli służących ujęciu Nicolasa Maduro. Polityk wraz z żoną został przetransportowany do stanu Nowy Jork, gdzie niebawem przed sądem ruszył jego proces, w którym zarzuca mu się m.in. przestępstwa związane z narkotykami i terroryzm.


Zgodnie ze statystykami Foro Penal, od czasu dojścia do władzy w 2013 r. Nicolasa Maduro w całym kraju z powodów politycznych zatrzymano ponad 18,6 tys. osób. 


Czytaj też: Trudna rola Delcy Rodriguez. Amerykańskie służby mają na nią „grubą teczkę”

Kategorie: Telewizja

Prezydent Brazylii o umowie UE-Mercosur. "Odpowiedź na wojny handlowe"

Umowa Mercosuru z Unią Europejską to odpowiedź multilateralizmu na izolację - pisze dla Rzeczpospolitej prezydent Brazylii, Luiz Inácio Lula da Silva. Podkreśla, że porozumienie zawarto wbrew logice wojen handlowych, które rozbijają gospodarki i zubożają narody.
Kategorie: Portale

Protesty w Minneapolis. „Wynoście się stąd!”

TVP.Info - 4 godziny 30 min. temu

Jak podaje Reuters, protest odbywał się w atmosferze rosnących napięć po tragicznej śmierci Renee Nicole Good, która zginęła z rąk funkcjonariusza ICE (Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł) na początku miesiąca. Kilkuset demonstrantów zgromadziło się w centrum miasta, w pobliżu ratusza, skandując hasła wzywające agentów do opuszczenia Minneapolis i niosąc transparenty z napisem: „ICE wynoście się stąd!”.


Protesty w Minneapolis


Gdy na miejscu pojawiła się około dziesięcioosobowa grupa prawicowych aktywistów, została szybko otoczona i wyparta przez tłum. Mimo siarczystego mrozu i temperatury odczuwalnej sięgającej -20 stopni Celsjusza, w stronę przyjezdnych rzucano śnieżkami i balonami z wodą. Obecna na miejscu policja zachowywała dystans i nie interweniowała.


Jedną z centralnych postaci po stronie pro-ICE był Jake Lang, prawicowy influencer ułaskawiony za udział w szturmie na Kapitol 6 stycznia. Według NBC News twierdził on później w serwisie X:


„Właśnie zostałem dzisiaj w Minnesocie pchnięty nożem”. Policja nie potwierdziła jednak tych doniesień, a do służb nie wpłynęło żadne oficjalne zawiadomienie o napaści.



Lang i jego zwolennicy zostali zepchnięci pod ścianę ratusza, gdzie byli oblewani wodą i zagłuszani przez kontrprotestujących. Choć Lang wcześniej zapowiadał publiczne spalenie Koranu, ostatecznie do tego nie doszło. Jego wystąpienia ginęły w tłumie skandującym m.in.: „Precz z nazistami, każdego dnia”.


Mieszkańcy Minneapolis przeciwni agentom ICE


NBC News przytacza również wypowiedzi uczestników obu stron. Gary, demonstrant popierający działania służb, deklarował: „W stu procentach i pod każdym względem popieram ICE. Gdybym mógł do nich dołączyć, zrobiłbym to”.


Z kolei 60-letnia Sara Steck, uczestnicząca w kontrproteście, podkreślała: „To miasto zostało zbudowane przez imigrantów. Tu chodzi o coś więcej niż tylko o sprawę Renee Good”.


Władze stanu Minnesota poinformowały, że Gwardia Narodowa została postawiona w stan gotowości, jednak ostatecznie nie zdecydowano się na skierowanie jednostek na ulice. Sobotnie wydarzenia unaoczniły głębokie podziały społeczne w Minneapolis w obliczu zaostrzającej się polityki imigracyjnej administracji Donalda Trumpa.


Czytaj także: Twarda odpowiedź UE na groźby celne Trumpa. Pora na „odstraszanie”

Kategorie: Telewizja

Katastrofa lotnicza w Indonezji. Znaleźli wrak, szukają ofiar

TVP.Info - 4 godziny 30 min. temu
Służby zlokalizowały wrak samolotu, który w sobotę zniknął z radarów w indonezyjskiej prowincji Celebes Południowy w pobliżu spowitej mgłą góry. Nadal trwają poszukiwania 11 osób na pokładzie.
Kategorie: Telewizja

Zapowiedź Trumpa, branża alarmuje. "Koszty byłyby ogromne"

TVN24 Biznes i Świat - 4 godziny 31 min. temu
Nałożenie nowych ceł przez USA może okazać się bardzo kosztowne dla Europy, w tym także dla Niemiec - oceniła Hildegarda Mueller, przewodnicząca niemieckiego Związku Przemysłu Samochodowego. Zaapelowała jednocześnie do Unii Europejskiej o wypracowanie wspólnej, skoordynowanej odpowiedzi na sobotnie słowa Donalda Trumpa.
Kategorie: Telewizja

Koniec tanich przesyłek z Chin. Od 1 lipca 3 euro za każdy element

Portal samorządowy - 4 godziny 37 min. temu
Od 1 lipca 2026 r. Unia Europejska wprowadza nowe cło. Chodzi o małe przesyłki o wartości poniżej 150 euro, trafiające głównie z Chin przez platformy handlu elektronicznego. Za każdy element przesyłki zapłacimy 3 euro.
Kategorie: Portale

Wybory w KO rozstrzygnięte przed głosowaniem. Tylko jeden kandydat

Dziennik - 4 godziny 40 min. temu
W wyborach na przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej wystartuje jeden kandydat - obecny lider partii, premier Donald Tusk. Termin zgłaszania kandydatów minął w sobotę o północy. Aneta Malinowska
Kategorie: Prasa

Ferie do reformy. O tych rodzicach nikt nie myśli

TVP.Info - 4 godziny 41 min. temu

18 dni przerwy świątecznej, półtora tygodnia szkoły i kolejne dwa tygodnie laby. W takiej sytuacji są uczniowie mieszkający w województwach: mazowieckim, pomorskim, podlaskim, świętokrzyskim i warmińsko-mazurskim.


Pewnie, że nieliczni się cieszą. W końcu człowiek nie zdążył wrócić na dobre do szkolnej rutyny po świętach, a już musi o niej zapominać, bo racjonalizatorski pomysł na nowy czasowy wymiar ferii, plus totalna kumulacja grudniowych okazji do świętowania sprawiły, że w tym roku pierwszy semestr dla wielu skończył się pewnie koło połowy grudnia, a kolejny zacznie w lutym… Potem szybko Wielkanoc, po miesiącu można już celebrować majówkę, i (z wyłączeniem ósmoklasistów i maturzystów) kolejne wolne dni z okazji egzaminów dwóch wspomnianych grup uczniów.


Czytaj też: Ruszają ferie zimowe. Sprawdź, kiedy wypadają w różnych województwach


„W szkole syna – październik wycieczka zagraniczna na 1,5 tygodnia. Listopad/grudzień 4-tygodniowe praktyki w technikum. Zaraz święta. I niemal od razu ferie. W międzyczasie jeszcze jakieś listopadowe wolne. Za szybko te ferie”.


„Nie liczą się uczniowie, tylko turystyka. Przez ten chory podział nie można odwiedzić rodziny, dzieci nie mogą spotkać się z kuzynostwem itp. Ferie są po to, aby uczniowie odpoczęli - od czego mają odpocząć po 8 dniach? Druga sprawa, oceny za pierwsze półrocze musiały być wystawione w grudniu”.


„Pierwszy semestr został zredukowany do 3 miesięcy, bo na początku grudnia już były wystawiane oceny. Jak się odejmie rozbieg we wrześniu, to się robi słabo. Nikt nie myśli o tym, żeby uczyć w normalnym tempie, liczy się jak najszybsze robienie sprawdzianów, kartkówek i wystawianie ocen”.


„Czy nie można jak w innych krajach rozłożyć przerwy co 6-8 tygodni skracając realnie wakacje? 6 tyg. ferii letnich w zupełności wystarczy. Między 1 – 11 listopada można wprowadzić ferie jesienne. Ferie zimowe dopiero od końca stycznia i jeden tydzień ferii przy Bożym Ciele”.


To tylko kilka komentarzy rozżalonych rodziców, na które natknęłam się na jednej z facebookowych grup walczących z „chaosem w szkole”. I naprawdę tym ludziom się nie dziwię, dołączam do ich chóru, bo ferie startują w poniedziałek, a równolegle startuje też mój maraton kombinowania, jak przy jednoczesnym organizowaniu dziecku czasu (i eliminowaniu naturalnych w tej sytuacji pokus, jakimi jest np. dostęp do elektroniki), móc poświęcić się pracy.


A najlepsze w tym wszystkim są głosy zatroskanych psycholożek z sieci, które odbierają rodzicom możliwość komentowania tegorocznego rozdania zimowych dni wolnych, czy – napiszę to wprost – narzekania na nie, bo przecież „najważniejsze są dzieci”.


I pewnie, że zgadzam się z tym hasłem, tyle że nawet najbardziej kochający i wrażliwy na dobro dziecka rodzic czasem z bezradności rozkłada ręce, bo brak wsparcia z zewnątrz czy absurdalne pomysły narzucane z góry, którym po prostu musi się poddać, sprawiają, że zamiast szusować na nartach, musi po prostu kombinować, jak przetrwać zimę.


Czytaj też: Ostre elementy i uszkodzone przewody. Tu dzieci nie bawią się bezpiecznie


Odpocznij od szkoły w… szkole


Super, że uczniowie mogą tak często łapać oddech, przemęczeni i przebodźcowani dystansować się od szkolnych trudów, ale – że zadam to niepopularne pytanie – co z rodzicami, dla których organizacja roku szkolnego jest dzisiaj logistycznym horrorem? Co z samodzielnymi rodzicami najmłodszych dzieci szkolnych, którzy o takim wymiarze urlopu mogą pomarzyć (zwłaszcza mając 8 tygodni wakacji w perspektywie), albo nie są w stanie sfinansować tylu wyjazdów na obozy, czy opcji w stylu „półkolonie”, bo zwyczajnie z jednej pensji ich na to nie stać? Wypadałoby wspomnieć o stanie portfeli po obfitującym w wydatki grudniu, ale może lepiej się nie dobijać.


Ktoś powie, że są „ferie w mieście” czy „lato w mieście”, czyli tańsze odpowiedniki komercyjnych półkolonii, ale wtedy ja odpowiem: Jaki ma sens podtrzymywanie fikcji odpoczynku od szkoły, dystansowani się, resetowania, nabierania ochoty na powrót do szkolnej ławki i dalszą pracę, jeśli to wszystko ma odbywać się w szkole? Może nie zawsze swojej rejonówce, ale i tak jakiejś placówce w pobliżu, najczęściej po sąsiedzku, często pod opieką tych samych pedagogów. I świetnie, że jest to rozwiązanie, ale nie jest ono w mojej opinii żadną odpowiedzią na urodzaj dni wolnych, tę wspaniałą kumulację, z którą mieszkańcy kilku województw mają w tym roku do czynienia.


Na koniec zacytuję jeszcze jeden z komentarzy ze wspomnianego wcześniej forum:


„Ci, którzy mieszkają na granicach województwa, dramat. Mama pracuje w lubelskim, dwoje dzieci również w lubelskim, średnia szkoła w mazowieckim. Bez szans na wspólne ferie”.

To tyle, jeśli chodzi o dobrostan dzieci.

Kategorie: Telewizja

„Serwus – jestem nerwus”. Ewa Szykulska o karierze między euforią a depresją

TVP.Info - 4 godziny 45 min. temu

Gościnią Mariusza Szczygła w „Rozmowach (nie)wygodnych” będzie aktorka Ewa Szykulska, która opowie o swojej karierze, samotności i przeżywaniu trudnych emocji.


Aktorka zapytana o to, czy uważa się za osobę samotną, przyznałam, że wbrew pozorom nie cierpi na samotność, a „na nieobecność jej najbliższych osób”.


– Ja nie cierpię na samotność, wbrew pozorom, bo potrafię być i zawsze potrafiłam być samotna. Ja cierpię bardzo z powodu nieobecności mojego męża Miśka i moich bliskich – powiedziała Szykulska.


Neuroróżnorodność, a bycie aktorką


Nawiązując do tytułu biografii Ewy Szykulskiej („Entliczek–Mętliczek” Karoliny Prewęckiej), aktorka przyznała, że jest bardzo emocjonalną osobą, która doświadcza całego spektrum emocji.


– Już tłumaczę dlaczego. Dlatego właśnie, że serwus – jestem nerwus, że popadam z euforii w depresję. To aktorstwo powoduje, że jestem zmuszona skupić się, pomyśleć i to jest fantastyczne – wyjaśniła.


– To jest niezdiagnozowane ADHD. W moim dzieciństwie nie mówiło się o tejże chorobie. Tylko że myślę, że to trwa i znowu nie jestem zdiagnozowana. To nie przeszkadza mi bardzo w życiu, natomiast myślę, że jakoś intuicyjnie, fantastycznie, wybrałam sobie swoją profesję, zawód, którym prawie 60 lat się zajmuję – wyjaśniła.


Aktorka Ewa Szykulska w „Rozmowach (nie)wygodnych”


Ewa Szykulska nie ukrywa, że szczególnie w pracy jest osobą, która lubi postawić na swoim i nie stawia na kompromisy.


– Ja nie jestem prosta w pracy, ja potrafię być histeryczna, krnąbrna albo postawić na swoim. Bardzo często bez sensu to robię. I… zostałam ukarana przez reżysera i wybuchnęłam jakimś dziwnym szlochem, a potem, pogłaskana, uspokoiłam się, spróbowaliśmy zagrać, powiedział: „Tak trzymaj!” – wspominała.


Cała rozmowa już w niedzielę o godz. 21:15 w „Rozmowach (nie)wygodnych” na antenie TVP Info.


Czytaj także: Jego zdjęcie stało się symbolem stanu wojennego. „Nie mogę narzekać”

Kategorie: Telewizja

Ta opłata to obowiązek do 25 stycznia: Fotografują auta przed karą

Dziennik - 5 godzin 1 min. temu
Nie ma taryfy ulgowej. Abonament RTV trzeba opłacić nawet jeśli samochód trafi na złom. Od stycznia 2026 obowiązują nowe, wyższe stawki. Do tego na załatwienie formalności masz mniej czasu, niż zwykle, a Urząd Skarbowy ma prawo zająć zaległości bezpośrednio z konta bankowego dłużnika. Tomasz Sewastianowicz
Kategorie: Prasa

Cła za wojsko na Grenlandii? Europa oburzona groźbami Trumpa. "To szantaż"

Dziennik - 5 godzin 3 min. temu
Groźby prezydenta USA Donalda Trumpa nałożenia ceł na państwa europejskie, które wysłały niewielkie grupy żołnierzy na Grenlandię, to "szantaż" - ocenił minister spraw zagranicznych Holandii David van Weel w niedzielnym wywiadzie dla holenderskiej telewizji. Aneta Malinowska
Kategorie: Prasa

Mocne słowa Sikorskiego o Rosji. "To państwowy terroryzm"

Dziennik - 5 godzin 16 min. temu
Wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski ostrzegł w niedzielę w Indiach przed ufaniem Rosji, przypominając o łamaniu przez nią traktatów. Szef polskiej dyplomacji podczas wystąpienia na festiwalu literackim wskazał również przejawy wojny hybrydowej, w tym akty państwowego terroryzmu. Aneta Malinowska
Kategorie: Prasa

Dwa ciała w łóżkach i zmarznięty pies. Makabryczne odkrycie w Ursusie

TVP.Info - 5 godzin 32 min. temu

Do makabrycznego odkrycia doszło w sobotę, 17 stycznia, przy ul. Wiosny Ludów w stołecznym Ursusie. Mieszkańcy byli zaniepokojeni faktem, że nie widzieli od dwóch dni swoich sąsiadów. Zaalarmowali policję. Na ich prośbę funkcjonariusze weszli do zrujnowanego budynku przy ulicy Wiosny Ludów.


Niestety, w środku znaleźli zamarznięte dwa ciała starszych osób – kobiety i mężczyzny – leżące w łóżkach. Na miejsce wezwano lekarza, który stwierdził zgon obu osób. 


W domu znajdował się też przerażony i zziębnięty pies, który kulił się w rogu jednego z pomieszczeń. W całym budynku było zimno.


Ekopatrol straży miejskiej odtransportował zwierzę do schroniska, gdzie została udzielona mu pomoc. 


Na miejscu policjanci prowadzili czynności pod nadzorem prokuratora. Ciała zmarłych zostaną poddane sekcji zwłok, która wyjaśni przyczynę zgonu. 


Na obecnym etapie śledztwa nie ujawniono okoliczności wskazujących na udział osób trzecich. Nie jest wykluczone, że mogło dojść do śmiertelnego wychłodzenia organizmu.


Czytaj też: Ukryli się przed mrozem we wraku. Do rana mogli nie żyć

Kategorie: Telewizja

Rządzi 40 lat i jeszcze mu mało. Prezydent Ugandy znów wygrał wybory

TVP.Info - 5 godzin 36 min. temu

Ugandyjska komisja wyborcza poinformowała, że 81-letni Yoweri Museveni zdobył 72 proc. głosów. Jego główny rywal, muzyk Bobi Wine, mógł liczyć na 24 proc. poparcia.


Nowy-stary prezydent tuż po oddaniu głosu mówił lokalnym mediom, że spodziewa się 80 proc. poparcia, „jeśli nie będzie oszustw”.


Wyłączony internet i blackout podczas głosowania. Yoweri Museveni po raz siódmy wybrany na prezydenta Ugandy


Sam jednak na dwa dni przed wyborami kazał odciąć dostęp do internetu w całym kraju, aby ograniczyć – jak to określił – dezinformację dotyczącą głosowania. Tego samego dnia na jego polecenie zamknięto też kilka organizacji obywatelskich, w tym Centrum Zarządzania Konstytucyjnego, monitorujące stan demokracji w kraju.


Głosowanie odbyło się podczas całkowitego blackoutu. Władze utrzymywały, że jest to środek walki z dezinformacją, jednak opozycja ostrzegała, że ma to pomóc w sfałszowaniu wyborów.


CZYTAJ TEŻ: Niemcy już nie takie atrakcyjne. Co piąta osoba myśli o wyjeździe


Opozycyjna partia, na której czele stoi były piosenkarz Bobi Wine, Platforma na rzecz Narodowej Jedności (NUP), kwestionuje wynik wyborów prezydenckich.


Rywal starego-nowego prezydenta twierdzi, że wojsko chciało go pojmać


Wkrótce po wyborach Wine poinformował w serwisie X, że zdołał uciec przed próbą pojmania go przez wojsko. „Ubiegłej nocy było bardzo ciężko w naszym domu... Wojsko i policja przeprowadziły szturm na nas. Wyłączyli prąd i część naszych kamer monitoringu” – napisał Wine, którego prawdziwe imię i nazwisko to Robert Kyagulanyi. „Chciałem potwierdzić, że udało mi się uciec. Obecnie nie ma mnie w domu” – dodał.


Agencja Reutera, relacjonująca wybory w Ugandzie, przyznała, że nie mogła zweryfikować tych informacji. Natomiast rzecznik ugandyjskiej policji Kituuma Rusoke zaprzeczył doniesieniom i przekazał, że Wine nie został aresztowany i przebywa w swoim domu.


Limit wieku i kadencji to nie problem. Museveni już dwa razy zmieniał konstytucję


Yoweri Museveni rządzi położoną na wschodzie Afryki Ugandą od 1986 roku. Jest nie tylko jednym z najdłużej urzędujących przywódców na kontynencie, ale też jednym z najstarszych na świecie. Polityk dwukrotnie zmieniał konstytucję, żeby usunąć z niej limit wieku prezydenta oraz dozwoloną liczbę kadencji. Od lat zapowiada, że przekaże władzę swojemu synowi, Muhooziemu Kainerugabie, którego ustanowił szefem ugandyjskich sił zbrojnych.


Bobi Wine już po raz drugi próbował przejąć władzę. W 2021 roku także przegrał wybory. Museveni ogłosił wtedy, że zdobył 58 proc. głosów. Zachodni obserwatorzy, w tym z USA, uznali głosowanie za niesprawiedliwe, naznaczone fałszerstwami i przemocą wobec opozycji.


CZYTAJ TEŻ: W Afryce jest za dużo ludzi. Europa udaje, że nie widzi problemu

Kategorie: Telewizja

Groźby Trumpa. "Ryzyko wojny handlowej z Europą"

TVN24 Biznes i Świat - 5 godzin 40 min. temu
Donald Trump zdecydował się na eskalację napięć handlowych, zapowiadając cła na państwa, które sprzeciwiły się amerykańskim planom przejęcia kontroli nad Grenlandią - zauważa francuski dziennik Le Monde. Według gazety decyzja prezydenta USA może pogłębić podziały wewnątrz Sojuszu Transatlantyckiego.
Kategorie: Telewizja

Nowe metody internetowych oszustów. Ekspertka banku mówi, na co uważać

Obecnie oszuści potrafią przebrać się za policjanta czy kuriera i przyjeżdżają, aby porozmawiać, uwiarygodnić telefon, który miał miejsce wcześniej. Idą jednak o krok dalej - wynajmują słupa, podstawioną osobę, która często nawet nie wie, w czym bierze udział - przestrzega w rozmowie z WNP Magdalena Korona, ekspertka od cyberbezpieczeństwa w mBanku.
Kategorie: Portale

Uściśnięcie ręki „Dragonowi” to nie przypadek, a akt polityczny

TVP.Info - 6 godzin 11 min. temu
Katarzyna Przyborska: Mam przed oczami widok Jolanty Kwaśniewskiej, uczącej Polaków jeść bezę. To były czasy!


Prof. Przemysław Sadura: A ja pamiętam, jak wybuchł wielki skandal, kiedy Leszek Miller nazwał Zbigniewa Ziobrę „zerem”! Taki język w debacie publicznej to było coś niebywałego.


Czy to wina populizmu, że już nie wypada mówić po francusku, nie wypada aspirować, starać się, podnosić poprzeczki? Po angielsku mówić jeszcze wypada.


Już od dawna obserwujemy proces zmiany standardów debaty publicznej i politycznej. Widzimy radykalizację postaw, coraz silniejszy przechył na prawo.


Już nie trzeba się uczyć dyplomacji. Po prostu, jak ktoś jej nie zna i mu się nie chce używać takich wyrafinowanych metod, to wystarczy, jak sięgnie po siłę. Może blokować, może wprowadzać chaos, wyciągać ludziom dywan spod nóg. Jak Karol Nawrocki, jak Donald Trump. A my się na to zgadzamy. Czy to populizm?


To, co robi Trump, to jest jednak jakiś teatr, choć jego gesty nie są oczywiście bez znaczenia. Rzeczywiście, on sam nie bawi się w dyplomację, jednocześnie korpusy dyplomatyczne są utrzymywane i wciąż wiele celów osiąganych jest konwencjonalnymi metodami dyplomatycznymi. A czy ten proces psucia standardu radykalizacji jest związany z populizmem? Trochę tak.


Nasilanie się populizmów różnej maści dotyczy w zasadzie całego świata. I reorganizacja sceny politycznej przebiega zgodnie z tym, jak zreorganizowana została sfera publiczna czy medialna. Dominacja internetu, portali społecznościowych spowodowała, że światem rządzą algorytmy, które wyraźnie lubią różnicę, konflikt. Z małych różnic robią duże. Coś podobnego zadziało się z partiami politycznymi.


Na przykład?


Dawniej o amerykańskiej scenie politycznej mówiło się, że więcej jest różnic wewnątrz obozów demokratów czy republikanów niż różnic międzypartyjnych. Demokraci i republikanie często głosowali w wielu sprawach podobnie. Choć mieli jakieś swoje radykalniejsze skrzydła, to większość partii tworzyli ludzie środka. Tak jak w Europie w systemach wielopartyjnych mówiło się o partiach typu catch all party, czyli partiach, które lokowały się tradycyjnie, orientowały się na centrum. I większość partii orientowała się na centrum, a politykę uprawiano, szukając największego wspólnego mianownika. Wygrywali politycy prezentujący umiarkowane podejścia, bo takie jest centrum. Można było narzekać, że nie ma różnic, że jest ciągle to samo…


Czytaj też: Starcie Sikorskiego z Nawrockim. „Nacjonalistyczne androny”


Ale było w miarę stabilnie.


Od momentu, kiedy polityka jest reorganizowana wedle nowego, medialnego wzoru, rządzą największe różnice, a nie największy wspólny mianownik. Politykom chodzi o to, żeby jak najbardziej się od tego centrum oddalić, żeby być jak najbardziej wyrazistym, radykalnym, bo to cenią wyborcy, jako barwne, świeże, autentyczne. No i w tym sensie to jest efekt populizmu. W Polsce, w Europie Środkowo-Wschodniej skorzystał na tym prawicowy populizm. Lewicowy jest znacznie mniej widoczny, chociaż partia Razem czasami stara się iść w tę stronę, ale dużo mniej i nie da się tego w ogóle zestawiać.


Czy to jest tylko teatr, to co się dzieje na Jasnej Górze? Czy jednak już polityka? Karol Nawrocki był tam na spotkaniu z kibicami dzień przed zaprzysiężeniem na prezydenta, teraz na 18 pielgrzymce kibiców, „dziękczynnej” – jak to w Radiu Jasna Góra opowiadał kapelan prezydenta Jarosław Wąsowicz – kibice dziękowali właśnie za to, że jeden z nich został prezydentem. Czyli mamy obóz liberalny i radykalnie antyliberalny, który wchodzi do polityki od strony stadionów.


Różne partie już od dawna próbowały ze środowiskiem kibolskim, narodowym jakoś współpracować. Pamiętam na przełomie lat 90. i dwutysięcznych jak Marian Krzaklewski zwracał się do kibiców, witał ich na swoich wiecach jako prawdziwych patriotów.


Donald Tusk stawiał stadiony i orliki, ale wobec kiboli i nacjonalistów radykałów chciał być surowy. Podobnie Lech Kaczyński chciał walczyć z bandytami stadionowymi, dopiero potem PiS zmienił front.


Natomiast teraz chyba weszło to w fazę faktycznego włączania ich w prawicowy mainstream. A jest tam coraz więcej dziwnych bytów. Braun przestaje się jawić jako skrajność, bo jest jeszcze Bąkiewicz, akceptacja przemocy w polityce języka nienawiści jest tak duża, że oczywiście ten proces eskaluje, ale to nie jest tak, że on został zainicjowany dopiero teraz. To się działo też i wcześniej. Badanie, które realizowaliśmy po wyborach prezydenckich w Instytucie Krytyki Politycznej, pokazywały, że sojusz prawicowych elektoratów opiera się właśnie na akceptacji radykalizmu i autorytaryzmu.


Państwo się trochę przed tą siłą zdaje cofać. Przez miesiące bandy Roberta Bąkiewicza nazywające same siebie „patrolami obywatelskimi” zastraszały przypadkowych ludzi, a rząd je zwalczał, ale przecież jednocześnie zaczął podważać największe osiągnięcie liberalizmu, czyli prawa człowieka.


Bardzo niebezpiecznym precedensem było to, co robił Bąkiewicz i te samorzutne, samowolne, rzekomo oddolnie tworzone oddziały strażników granic. Oraz to, że to zostało puszczone. Być może więcej było w tym teatru niż realnego zagrożenia, ale chodzi o to, że symbolicznie państwo na moment straciło monopol na użycie przemocy, a to jest cecha definicyjna państwa, taka klasyczna, Weberowska – tylko państwo ma monopol na prawomocne użycie przemocy. Każdy, kto próbuje złamać ten monopol, powinien być przez państwo natychmiast unieszkodliwiony, a nic takiego się nie wydarzyło.


Co gorsza, w pewnym sensie zaczęto nagle realizować życzenia Bąkiewicza. Kiedy domagał się zamknięcia granicy, to ją zamknięto. Wtedy, w pierwszej kolejności, należało zamknąć Bąkiewicza, a być może dopiero później granicę.


Uściśnięcie ręki „Dragonowi” nie jest zatem aktem przypadkowym, ale politycznym?


To zawsze jest akt polityczny. Choć jeszcze nie wprost, były próby tłumaczenia, że kancelaria nie wiedziała, że to przypadkiem. Nie było takiego jasnego, bezczelnego stwierdzenia: a tak, spotkaliśmy się i co nam zrobicie?

Czyli strzępy decorum jeszcze wiszą?


Politycy prawicy jeszcze sami nie wiedzą, czy powinni się z tego tłumaczyć, czy już mogą się nie tłumaczyć, jeszcze mają wątpliwości. Ale przecież radykalizacja nie postępuje gwałtownie, najpierw jest testowanie granic, próba ich przesuwania, wyjścia trochę poza granicę i sprawdzenia reakcji. Jak się udało to kolejna granica i następna i następna.


Ten rząd ma przed sobą jeszcze prawie dwa lata władzy i oczekiwałbym, że będzie starał się jednak aktywnie hamować przynajmniej część takich działań.


Czyli służby państwa, które na przykład dostają do ręki listę gości zaproszonych na zamknięte spotkanie z prezydentem, powinny po prostu powiedzieć: tego pana nie chcemy tutaj widzieć.


Tak, a to się nie wydarzyło. Tak jak się nie wydarzyło wcześniej wielokrotnie, kiedy nie zamknięto Bąkiewicza, kiedy policjanci nie reagowali na Grzegorza Brauna napastującego lekarkę, blokującego przejazd rabina Schudricha. To był błąd, że nikt ich nie powstrzymał, to było przyzwolenie na przekroczenie granicy.

Ale nie tylko policjanci i polityczny i medialny mainstream w sumie też nie wiedział, jak się zachować wobec Brauna. Ostatecznie zachował w taki sposób, że go zaakceptował i dał mu agendę. Mało który polityk odmawiał spotkań z nim, rozmów.


Ja wiem, że kordony sanitarne się nie do końca sprawdziły. Mimo że je próbowano stosować, to populizm się rozlał. Ale w przypadku choćby nastawania na wolność osobistą lekarki, trzeba było działać stanowczo. Braun przez długi czas był co najwyżej postrzegany jako taki pomyleniec, a nie jako niebezpieczny radykał. To powoduje, że on się wzmacnia, zyskuje wyborców, zyskuje naśladowców i co więcej, prowokuje tym ludzi do przyjmowania jeszcze bardziej skrajnej postawy niż jego. Teraz jakakolwiek próba skazania go, rozwiązania jego formacji, będzie bardzo trudna, bo będzie groziła jakimś wybuchem społecznym. Co ciekawe to Kaczyński wzywa do tego, żeby Brauna ograniczać.


Braun dla Kaczyńskiego jest niewygodny podwójnie. Raz, że zabiera mu wyborców, dwa, że politykom USA nie podoba się jego antysemityzm.


To prawda. Antyukraińskość Brauna też jest problematyczna. PiS częściowo zmienił kierunek polityczny, ale wielu polityków jest ciągle wierna doktrynie prezydenta Kaczyńskiego i widzi Ukrainę jako bufor oddzielający nas od Rosji i polskiego sojusznika.


Uproszczoną politykę bez „zabawy w dyplomację” widzimy też w postępowaniu prezydenta, który chce mieć wpływ na służby specjalne, chce jednoosobowo oceniać wszystkie ustawy, oceniać dorobek naukowy, przymioty oficerów.


Na razie może sobie różne kompetencje Karol Nawrocki uzurpować, ale będzie to jednak hamowane przez rząd i większość parlamentarną. Legalnie nie osiągnie bezpośredniego wpływu na państwo bez zmiany konstytucji, chociaż może próbować wymuszać faktyczne działania, nawet wbrew obowiązującym przepisom. Najgorszy będzie moment, w którym prawica zdobyłaby większość w parlamencie i byłaby w stanie realizować zmiany systemu prawnego.


Na scenę publiczną razem z prezydentem weszły takie postaci jak „Wielki Bu”, „Śledziu”, „Olo”, teraz „Dragon”. Dodajmy do tego plany Dominika Tarczyńskiego, który w czasie kampanii prezydenckiej na konferencji CPAC w maju, w Rzeszowie, finansowo wspieranej przez MAGA, zapowiadał radykalną walkę z migracją, tworzenie centrów deportacyjnych. Czy te środowiska kibolskie, to gotowy niemal materiał na odpowiednik oddziałów ICE, które w tej chwili w Ameryce terroryzują miasta?


Oczywiście, że tak. To jest po prostu proces dalszej faszyzacji życia politycznego.


Zgodnie ze słowami Donalad Trumpa wrogiem są już nie tylko migranci, ale feministki i lewaczki. Czarne protesty, strajk kobiet ujawniły wielką siłę, wyprowadzając na ulice miliony. Ale to siła liberalna. Autorytarne ruchy widzą w nich wroga. Hasło „feminizm nie faszyzm” staje się jakoś bardzo dosłowne?


Narzędziem, po które chętnie sięgają cyniczni triksterzy, a Trump bez wątpienia ma taki rys, jest perwersja, czyli świadome odwracanie znaczeń. Profanacja demokratycznych świętości i uświęcanie populistycznych chwytów, wyśmiewanie tego, co poważne i wywyższanie blagi, robienie z kata ofiary i z ofiary kata. Ataki na feminizm i ruchy kobiece to jedna z tych metod. Trzeba to pokazywać i obnażać te metody.


Czytaj też: Matka syna Muska pozywa jego platformę AI. Za swoje rozbierane zdjęcia

Kategorie: Telewizja

Aryna Sabalenka bez kłopotów awansowała do drugiej rundy Australian Open

Dziennik - 6 godzin 34 min. temu
Sensacji nie było. Aryna Sabalenka nie dała szans rywalce i pewnie awansowała do drugiej rundy wielkoszlemowego turnieju Australian Open. Liderka światowego rankingu tenisistek wygrała z Francuzką Tiantsoą Rakotomangą Rajaonah 6:4, 6:1. Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa
Subskrybuj zawartość