LogowanieNawigacjaTrybunał Konstytucyjny
Prezydent RP - aktualnościSejm RP - NewsZ Kancelarii Premiera
Strony partii politycznych obecnych w Sejmie VIII kadencji(w układzie alfabetycznym) Książki w promocjiPO — AktualnościPSL
ZNPBelferBlogBLOGI POLITYCZNE„Skrót myślowy” — blog Janiny ParadowskiejGra w klasy — blog Adama SzostkiewiczaNowe wątki na forum DPN |
Aktualności„Chcemy być SAFE!”. Protest przed Pałacem PrezydenckimKomitet Obrony Demokracji zorganizował w niedzielę manifestację pod hasłem „Chcemy być SAFE!”. Pikieta odbywa się przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu.
Kategorie: Telewizja
Tłumy Węgrów na marszu Orbana. „Nie staniemy się ukraińską kolonią”Na czele pochodu niesione są dwa transparenty: „Marsz Pokoju” i „Nie staniemy się ukraińską kolonią”. W tłumie dominują węgierskie flagi oraz symbole Fideszu – ugrupowania premiera Orbana. Na straganach w okolicy zgromadzenia sprzedawane są czerwono-biało-zielone kokardy, bransoletki czy flagi. Marsz przechodzi przez Most Małgorzaty z Budy, z zachodniej części stolicy, do Pesztu, gdzie na Placu Kossutha do swoich zwolenników przemówi premier Orban. Niedzielny pochód, podobnie jak szereg innych wydarzeń organizowanych przez węgierskie władze w ostatnich miesiącach, ma wyrazić sprzeciw wobec podejścia Unii Europejskiej do wojny na Ukrainie. Orban opiera swoją kampanię przed wyborami parlamentarnymi z 12 kwietnia na proteście wobec wsparcia udzielanego Kijowowi przez UE, które – zdaniem Budapesztu – przedłuża wojnę i torpeduje wysiłki pokojowe podejmowane m.in. przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Rząd Węgier zarzuca również Ukrainie próby wpływania na wewnętrzną politykę kraju i wspierania rzekomo proukraińskiej opozycji. Jej lider, przewodniczący Tiszy Peter Magyar, organizuje później w niedzielę własny marsz z okazji święta narodowego Węgier. W ostatnich dniach zarówno Orban, jak i Magyar zachęcali swoich zwolenników do uczestnictwa w niedzielnych wydarzeniach, które część komentatorów postrzega jako główny test obu obozów przed kwietniowymi wyborami. Węgierskie Święto Narodowe upamiętnia jeden z najważniejszych momentów w historii Węgier: wybuch rewolucji z 1848 roku. Obchodami wspomina się walkę o niepodległość, prawa obywatelskie i rządy konstytucyjne podczas fali europejskich powstań znanych jako Wiosna Ludów. Dzień ten jest oficjalnym świętem narodowym Węgier od 1990 roku. Czytaj też: Wysadzili w powietrze stary wiadukt. Spektakularna eksplozja w Niemczech Kategorie: Telewizja
„Nie chcemy broni jądrowej”. Mocna deklaracja krajów nordyckichSzefowie rządów pięciu państw Europy Północnej zadeklarowali, że nie chcą, by na terenie któregoś z ich krajów składowana była broń nuklearna. Uczestnicy spotkania w Oslo wyrazili też zaniepokojenie dalszym przebiegiem wojny w Iranie; nie wykluczyli, że może ona potrwać dłużej, niż deklarują przywódcy Izraela i USA. Premierzy pięciu państw Europy Północnej oraz premier Kanady zadeklarowali również dalsze wsparcie dla Ukrainy w toczonej przez nią wojnie z Rosją, a szef kanadyjskiego rządu Mike Carney stwierdził, że Rosja pozostaje największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa w regionie Arktyki. – Mamy też pewne wspólne obawy dotyczące bezpieczeństwa. Dlatego konieczna jest głębsza współpraca w zakresie bezpieczeństwa – oświadczył Carney w sobotę. Jak informuje portal CBC, spotkanie zorganizowano po publikacji przez amerykański think tank Atlantic Council obszernego raportu. Ostrzeżono w nim, że gospodarka Rosji jest bardziej odporna, niż oczekiwano, do tego w dużej mierze przeszła na ścieżkę wojenną. W raporcie przedstawiono pięć scenariuszy możliwych działań, jakie Putin mógłby podjąć wobec krajów nordyckich i bałtyckich, gdyby Moskwa odniosła sukces w Ukrainie. Trzy warianty zakładają, że siły rosyjskie zajmą kluczowe wyspy u wybrzeży Norwegii, Finlandii i Szwecji w ramach tzw. operacji niskiego ryzyka, które miałyby sprawdzić determinację NATO. Czytaj również: „Wolność nigdy nie jest tania”. Tak Kurdowie walczą z reżimem Kategorie: Telewizja
Tam skoncentrowały się uderzenia USA. "Pokazuje to jako akt miłosierdzia"
Niewielka wyspa położona u wybrzeży Iranu w północnej części Zatoki Perskiej stała się obiektem ataków USA. Chark, bo o niej mowa, ma strategiczne znaczenie - przepływa przez nią 90 procent irańskiego eksportu ropy. Siły amerykańskie miały uderzyć w ponad 90 celów militarnych na wyspie.
Kategorie: Telewizja
Premier Tusk grzmi o polexicie. "Pragną go obie konfederacje i PiS, a prezydent Nawrocki jest patronem"Donald Tusk twierdzi, że opozycja dąży do polexitu. Według premiera, to realne zagrożenie, którego pragną obie konfederacje i większość PiS, a prezydent Karol Nawrocki jest ich patronem. Szef polskiego rządu w swoim wpisie w mediach społecznościowych zapewnił, że zrobi wszystko, żeby ich powstrzymać.
Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa
8000 zł na fotowoltaikę i pompę ciepła. Nabór jeszcze trwaRozpoczął się dodatkowy nabór wniosków o dofinansowanie wymiany źródeł ciepła oraz poprawy efektywności energetycznej. O wsparcie finansowe na likwidację starych pieców na paliwo stałe i zastąpienie ich ekologicznymi rozwiązaniami w Gdyni mogą ubiegać się mieszkańcy i przedsiębiorcy. Należy jednak pamiętać o kilku zasadach.
Kategorie: Portale
Premier ostrzega przed polexitem. „Dla Polski byłaby to katastrofa”„Rozwalić Unię chcą: Rosja, amerykańska MAGA i prawica europejska z Orbanem na czele. Dla Polski byłaby to katastrofa. Zrobię wszystko, żeby ich powstrzymać” – napisał Tusk na platformie X. W podobnym tonie premier wypowiadał się w piątek w wywiadzie dla TVP Info. Pytany w kontekście prezydenckiego weta do ustawy o SAFE, czy taka polityka nie skończy się w przyszłości wyjściem z Unii Europejskiej, odparł, iż „ci, którzy mówią, że to jest wstęp do polexitu, do wyjścia Polski z Unii Europejskiej, mają niestety coraz więcej racji”. Tusk powiedział też, że weto to wypowiedzenie „wielkiej umowy”, w której wszyscy rozumieli, że Polska musi być w NATO i UE. Prezydent Karol Nawrocki w czwartek ogłosił weto wobec rządowej ustawy wdrażającej unijny mechanizm SAFE. To instrument finansowania obronności o wartości 150 mld euro. Największym beneficjentem programu miałaby być Polska, która może z niego otrzymać 43,7 mld euro. Według deklaracji rządu 89 proc. tych środków miałoby trafić do polskich firm zbrojeniowych. Czytaj też: Premier o „SAFE 0 proc.”: Nie zawracajmy sobie tym głowy Kategorie: Telewizja
Donald Tusk: Polexit to dzisiaj realne zagrożenie. "Nawrocki jest ich patronem"Donald Tusk w niedzielnym wpisie na platformie X ostrzega przed dążeniami do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej.
Kategorie: Prasa
Tysiące Węgrów wyszło na ulice Budapesztu. "Nie staniemy się ukraińską kolonią"Ulicami Budapesztu przeszedł "Marsz Pokoju" organizowany przez Viktora Orbana. Na jego trasie tysięcy Węgrów wraziły poparcia dla premiera swojego kraju i polityki jego rządu. Na przedzie pochodu oprócz symboli narodowych można było dostrzec transparent z hasłem: "Nie staniemy się ukraińską kolonią".
Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa
Wysadzili w powietrze stary wiadukt. Spektakularna eksplozja w NiemczechWiadukt o długości 312 metrów został zbudowany w 1968 r. Drogowcy uznali, że wysadzenie części budowli będzie łatwiejsze niż czasochłonna rozbiórka. Projekt przebudowy obiektu zakłada wymianę przestarzałej konstrukcji, która już została zastąpiona jednym, nowym pasem jezdni. Kierowcy muszą liczyć się z objazdami i utrudnieniami na jednej z kluczowych osi północ-południe w Niemczech. Autostrada ma być zamknięta do godzin popołudniowych. Zablokowany jest obszar w promieniu 300 metrów od wiaduktu. Czytaj też: Krwawa noc nożowników w Berlinie. Wśród trzech rannych 13-letni chłopiec Kategorie: Telewizja
Dania, Finlandia, Islandia, Norwegia i Szwecja nie chcą broni jądrowej na terytoriach swoich państwW Oslo obradują przywódcy krajów nordyckich. Premierzy Danii, Finlandii, Islandii, Norwegii i Szwecji sprzeciwili się obecności broni jądrowej na terytoriach ich państw. W spotkaniu gościnnie udział bierze również szef rządu Kanady.
Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa
Na trasę po kilku głębszych. Szokujące wyznanie brytyjskiego biegacza– Wypiłem prawdopodobnie dziesięć do dwunastu piw i pięć do sześciu kieliszków sznapsa. Byłem kompletnie pijany – ujawnił 23-letni narciarz, cytowany przez szwedzką gazetę. Film udostępniony przez Międzynarodową Federację Narciarską (FIS) na Instagramie rzeczywiście pokazuje, jak Gledhill zatrzymuje się na poboczu trasy, przyjmuje puszki z napojami od kilku kibiców i pije z nich. – Jeśli dostaniesz piwo od kibiców, musisz je przyjąć – wyjaśnił Gledhill. W Oslo Brytyjczyk zajął 67. miejsce, trzecie od końca. Jego strata do zwycięzcy, Norwega Einara Hedegarta, wyniosła ponad 20.16,9. Czytaj też: Nastolatek zaskoczył na torze w Szanghaju. Historyczna wygrana w F1 Kategorie: Telewizja
Brytyjczyk pił alkohol podczas zawodów Pucharu Świata. Trasę pokonał w stanie nietrzeźwościGabriel Gledhill przyznał, że pił alkohol w czasie zawodów Pucharu Świata w Holmenkollen. Brytyjski biegacz narciarski trasę biegu na 50 km techniką dowolną pokonał w stanie znacznej... nietrzeźwości. Rywalizację ukończył na odległej lokacie.
Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa
Wysadzili w powietrze stary most. Kontrolowana eksplozja w NiemczechW niemieckiej Hesji wysadzono stare elementy wiaduktu na autostradzie A7. Specjaliści zużyli podczas akcji sto kilogramów materiałów wybuchowych. Kierowcy muszą liczyć się z utrudnieniami – autostrada będzie czasowo zamknięta.
Kategorie: Telewizja
"Absolutne szaleństwo". Burza po decyzji banku centralnego
Decyzja Banku Anglii o zastąpieniu wizerunków postaci historycznych na banknotach motywami brytyjskiej przyrody wywołała ostrą reakcję polityków. Największe emocje budzi zapowiedź usunięcia z pięciofuntówki wizerunku Winstona Churchilla.
Kategorie: Telewizja
Nowe obowiązki i nawet 100 mln zł kary. Potężna zmiana dla firm3 kwietnia wejdą w życie nowe przepisy dotyczące cyberbezpieczeństwa. Od tego dnia firmy muszą się liczyć z kontrolami. Na spełnienie pierwszego wymogu ustawy mają pół roku. Na wdrożenie nowych obowiązków rok. Pierwsze kary zagrożą im za dwa lata – oprócz tej największej w wysokości do 100 mln zł, którą organ ds. cyberbezpieczeństwa będzie mógł wymierzyć od razu.
Kategorie: Portale
Izraelskie wojsko ostrzelało samochód na Zachodnim Brzegu. Zginęła rodzinaWedług palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca ciała zabitych wydobyto z pojazdu zaatakowanego przez izraelskie wojsko. Ofiary śmiertelne ostrzału to 35-letnia kobieta, 37-letni mężczyzna oraz chłopcy w wieku 5 i 7 lat. Źródło, które cytuje AFP, przekazało również, że w ostrzale ranni zostali kolejni dwaj synowie tego małżeństwa, w wieku 8 oraz 12 lat. Izraelskie wojsko poinformowało w oświadczeniu, że do tragedii doszło, kiedy żołnierze prowadzili w wiosce Tammun akcję aresztowania Palestyńczyków poszukiwanych za udział w „działalności terrorystycznej” przeciwko siłom bezpieczeństwa. Czytaj też: USA mają plan zbudowania w Gazie bazy. Rozmiary pięciotysięcznego miasteczka „Podczas operacji pojazd przyspieszył w kierunku sił bezpieczeństwa, które dostrzegły bezpośrednie zagrożenie i odpowiedziały ogniem. W rezultacie zginęło czworo Palestyńczyków znajdujących się w pojeździe” – poinformowała armia. Dodano, że okoliczności zdarzenia są obecnie badane. W rozmowie z Reutersem 12-letni Khaled, jeden z dwóch ocalałych chłopców, powiedział, że usłyszał płacz swojej matki i modlitwę ojca. Nie słyszał natomiast głosu żadnego ze swoich braci. Gdy samochód został ostrzelany, zapadła cisza. – Znaleźliśmy się pod bezpośrednim ostrzałem. Wszyscy w samochodzie zginęli, oprócz mojego brata Mustafy i mnie – relacjonował nastolatek. Dodał, że żołnierze wyciągnęli go z pojazdu i zaczęli bić. Według niego krzyczeli: „zabijaliśmy psy”. AFP podkreśliła, że w ostatnich dniach na Zachodnim Brzegu Jordanu wzrosła liczba śmiertelnych ataków, których sprawcami w większości są izraelscy osadnicy. Według palestyńskich danych, które potwierdziła ONZ, od początku miesiąca w takich aktach agresji zginęło co najmniej pięć osób. Francuska agencja przypomniała, że według informacji palestyńskiego resortu zdrowia, od początku wojny w Strefie Gazy, czyli od października 2023 r., na Zachodnim Brzegu Jordanu izraelska armia lub osadnicy zabili co najmniej 1045 Palestyńczyków, w tym wielu cywilów. W tym samym czasie – według izraelskich źródeł – w palestyńskich atakach zginęło co najmniej 45 obywateli tego kraju, zarówno cywilów, jak i żołnierzy. Czytaj też: Rekordowa liczba zabitych dziennikarzy. „Za większość odpowiada Izrael” Kategorie: Telewizja
Takich powodzi Kenia nie widziała od lat. Dziesiątki ofiar żywiołuUcierpieli też mieszkańcy sąsiedniej Etiopii.
Kategorie: Telewizja
Polacy o Czarnku jako kandydacie PiS na premiera [SONDAŻ]W najnowszym sondażu SW Research dla Onetu zapytano Polaków o stosunek do kandydatury Przemysława Czarnka na stanowisko premiera. Jednoznacznie pozytywnie oceniła ją zaledwie jedna piąta respondentów.
Kategorie: Prasa
„Wolność nigdy nie jest tania”. Tak Kurdowie walczą z reżimem– To nasza największa szansa, okazja dla każdego bojownika o wolność – mówi mi o wojnie z Iranem, gdy spotykamy się w Irbilu w irackim Kurdystanie. Hosejnpanahi pochodzi z miasta Sanandadż – stolicy irańskiego Kurdystanu, który Kurdowie stamtąd określają mianem Rożhelat. Jest członkiem zbrojnego skrzydła partii Komala – Organizacji Pracujących Kurdystanu. Wstąpił do niej w wieku zaledwie 17 lat, gdy, jak tłumaczy, „zobaczył, co irański reżim robi Kurdom”. – Cała moja rodzina jest zaangażowana politycznie. Ojciec, wujkowie, brat. Wychowałem się w tym. I przyłączyłem się do partii, by walczyć o lepszą przyszłość dla Kurdów. Kurdowie to podzielona między czterema państwami – Turcją, Syrią, Irakiem i Iranem – największa na świecie grupa etniczna bez własnego państwa. Choć w Iranie Kurdowie stanowią ok. 10 proc. populacji, są systemowo dyskryminowani na wielu poziomach: nie mogą na przykład zrzeszać się w partiach politycznych. Komala i inne partie irańskich Kurdów funkcjonują na wygnaniu, przede wszystkim właśnie w irackim Kurdystanie, a ich struktury w Iranie pozostają podziemne. Przyłapanym na politycznej działalność grozi więzienie, a ich rodzinom – represje. Dlatego Saman, jak wielu innych, opuścił Iran. Walka z Państwem Islamskim Po raz pierwszy w życiu walczył jednak w innej sprawie: przeciwko Państwu Islamskiemu, które w 2014 i 2015 roku zajmowało kolejne irackie miasta. Saman walczył o odbicie Kirkuku, a po odniesionym zwycięstwie w 2016 roku wyjechał do Wielkiej Brytanii i osiadł w Liverpoolu. Tam, jak przyznaje, przez kolejne lata dręczyły go nawracające koszmary z traumatycznymi wspomnieniami w pola bitwy. Mimo to jest gotów, by na powrót stanąć do walki. Jak twierdzi, podobnych jemu członków Peszmergi – jak zbiorczo określa się kurdyjskich bojowników – w ostatnim czasie do irackiego Kurdystanu przyjechało kilkuset: z Europy, Kanady, USA, a nawet Australii. – Byłyby nas tysiące, gdyby nie zamknięcie przestrzeni powietrznej w Iraku. Ale kiedy tylko wrócą połączenia lotnicze, ściągną nasi bracia z całego świata – przewiduje. Rozmawiamy w siedzibie Komali. W jej reprezentacyjnym pomieszczeniu zatknięte są dwie flagi: partyjna i autonomicznego regionu Irackiego Kurdystanu. Na ścianach dwa portrety: Foada Mustafy Soltaniego, jednego z założycieli grupy, i bojownika, który zginął w partyzanckich działaniach na terytorium Iranu. 22 lutego Komala weszła w skład Koalicji Sił Politycznych Irańskiego Kurdystanu – parasolowej organizacji zrzeszającej główne partie irańskich Kurdów w Iraku, która miała pomóc skoordynować działania i cele polityczne. Sześć dni później, po wybuchu wojny, sześć zrzeszonych w koalicji partii ogłosiło nową fazę: zgromadzenie sił wzdłuż granicy z Iranem i „gotowość do odpowiedzi w miarę rozwoju sytuacji”. Świat szerzej usłyszał o Kurdach, gdy amerykańskie media podały, jakoby CIA miało zbroić ich zbrojne frakcje w Iraku, a prezydent Donald Trump 5 marca obwieścił, że „byłoby wspaniale, gdyby Kurdowie dołączyli do wojny”. Choć kilka dni później zmienił zdanie, argumentując, że wojna „jest już i tak zbyt skomplikowana” oraz „nie chce, by Kurdom stała się krzywda”, nadzieje zostały już rozbudzone. Reza Kaabi, sekretarz generalny partii, ma nie tylko nadzieje, ale i konkretne oczekiwania: – Reżim (w Teheranie – przyp. aut.) panicznie boi się Kurdystanu. Wiedzą, że w Kurdystanie są siły zbrojne. I to jest jedyna część lub region, przez który grupy zbrojne lub siły zbrojne mogą wkroczyć do Iranu. Wiedzą o tym i zmilitaryzowali wszystkie granice, wysyłając tam tysiące żołnierzy. Istnieje nierównowaga między naszymi siłami a siłami reżimu: są liczniejsi i mają broń, której my nie mamy. I dlatego potrzebujemy wsparcia – mówi mi. Najważniejsze, jak wymienia, jest zamknięcie przestrzeni powietrznej nad zachodnim Iranem, i wsparcie z powietrza – ostrzał irańskich sił, które zostałyby wysłane do tego regionu. – W takich warunkach mamy szansę usunąć siły reżimu z zachodniego Iranu – twierdzi Kaabi. Słowa Donalda Trumpa, w których wycofuje się z idei kurdyjskiej ofensywy lądowej, komentuje: – Nie ma już odwrotu. Ani dla Izraela, ani dla USA, ani dla Iranu. Kaabi pochodzi z Saqqez, tego samego miasta, co Żina Mahsa Amini – Kurdyjka zabita przez irańskie siły bezpieczeństwa za nieprawidłowo założony hidżab. W młodości studiował sztuki piękne oraz grał na wiolonczeli. Później, jak przyznaje z półuśmiechem, instrument zamienił na AK47. – Sztuka walki. Ale to nie był mój wybór – zastrzega. Także wywodzący się z upolitycznionej rodziny Kaabi w latach 80., na fali prześladowań kurdyjskich przeciwników Islamskiej Republiki, przeżył śmierć dwóch ze swoich sióstr, Szahli i Nasrin – jedna z nich była lekarką, dyrektorką szpitala, druga pielęgniarką. Nie były zaangażowane politycznie. Zostały powieszone. Ten reżim jest przeciwko kobietom, promuje terroryzm, nie ma legitymacji społeczeństwa – wylicza. – Jest słaby, wszyscy przeciwko niemu protestują, a społeczność międzynarodowa izoluje. Choć Kaabi „docenia wszelkie wysiłki ze strony społeczności międzynarodowej, które prowadzą do obalenia reżimu”, twierdzi, że największą siłą jego partii jest poparcie wśród samych Irańczyków. – Jedną z cech kurdyjskich partii opozycyjnych jest ich bardzo organiczna relacja z naszym społeczeństwem w Iranie. Mamy nowe pokolenie, które wie o nas i okazuje nam swoje wsparcie. Te głębokie relacje, które utrzymujemy z naszymi ludźmi w Iranie, z różnymi warstwami społecznymi, z naukowcami, ze studentami, ze społeczeństwem obywatelskim, pozwalają nam unowocześniać naszą partię i dyskurs, nie stać się tradycyjnymi, przestarzałymi lewakami. Program Komali to świecki, socjalistyczny federalizm. Podczas gdy przywództwo partii czeka na najlepszy moment, jej uzbrojeni w kałasznikowy, granatniki przeciwpancerne i karabiny snajperskie pozostają w gotowości. Lokalizacje ich obozów rozsianych po górach Zagros są ze względów bezpieczeństwa utajnione, a władze Kurdystanu niechętnie dopuszczają do nich dziennikarzy. Udaje mi się jednak odwiedzić jedną z baz. O tej porze roku pogranicze iracko-irańskie jest wyjątkowo piękne – z drogi widać wciąż pokryte śniegiem szczyty, a niżej, w dolinach, drzewa wiśni i migdałowce, pomiędzy nimi zaś łąki usiane kwiatami. Krajobraz jest tak idylliczny, że myśl o zbrojnym starciu wydaje się odległa. Po piętnastominutowym marszu pod górę docieramy do obozowiska – kilka rozsianych w niewielkiej dolinie namiotów, polana, na której odbywają się ćwiczenia militarne, snajperzy usadowieni na skalistych szczytach dookoła i tak dobrze zlewający się z tłem, że wypatrzenie ich zajmuje dłuższą chwilę. „Żin, żijan, azadi” – skanduje około dwóch tuzinów członków Peszmergi. „Kobieta, życie, wolność” to od dawna używane przez Kurdów hasło, które w 2022 stało się symbolem dramatycznych protestów po śmierci Żiny Amini. Jej śmierć dla wielu Iranek i Irańczyków była momentem przełomowym. 18-letnia wówczas Rożina pod wpływem wstrząsu, jakim była śmierć sąsiadki z jej rodzinnego miasta, zdecydowała się wtedy wstąpić w szeregi Peszmergi i wieść surowe, obozowe życie. Karabin na jej ramieniu uderzająco kontrastuje z jej niewielkim wzrostem i dziecięcą urodą. – Jeśli masz jasną i słuszną ideę, nie czujesz niewygód – twierdzi. – Walczę za niepodległy Kurdystan, za wolność dla wszystkich Kurdów, prawa człowieka, prawa kobiet. Nie tylko za jedną z nich, ale za miliony Mahs Amini. Poza surowością życia w górach i w ścisłym reżimie wojskowym – pobudka o 6 i trening militarny i fizyczny każdego dnia – odkąd rozpoczęła się wojna, członkowie Peszmergi żyją też w coraz większych zagrożeniu. Obozy i siedziby kurdyjskich partii na uchodźstwie są celem Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, które określają je jako „grupy terrorystyczne” i przeprowadzają na nie praktycznie codzienne naloty. Bojownicy chowają się w górskich kryjówkach przed dronami i pociskami balistycznymi, lecz nie zawsze skutecznie. Od początku wojny w ostrzałach zginęło dwóch członków Komali, a dwóch innych zostało rannych, podaje TVP.Info, Afszin Dadawand, przedstawiciel grupy. Niebezpieczeństwo dotyka ich jednak nie tylko w górach. Szacho Bluri, 56-letni weteran Peszmergi z 30-letnim stażem w ugrupowaniu, jeszcze w Iranie stracił z rąk reżimu osiemnaścioro członków rodziny – w tym 21-letniego wówczas brata, pieśniarza protestów. – Kiedy ustanowiona została Islamska Republika, Kurdowie odrzucili ją w referendum. Wtedy zaczęli wojnę przeciwko nam. To było ludobójstwo – twierdzi mężczyzna. – Bombardowali nasze miasta, najbardziej Sanandadż i Sakkez, wchodzili do nich i wieszali nas, strzelali do nas. Szacho, który na co dzień mieszka w jednym z europejskich krajów, podobnie jak Saman przyjechał do obozu podczas styczniowych protestów w Iranie. Liczył na to, że już wtedy protestującym uda się doprowadzić do obalenia reżimu. Jak przyznaje, okazało się jednak, że ten jest silny, a jego pobyt w górach Kurdystanu przedłużył się na bliżej nieokreśloną przyszłość. Jak sam przyznaje, jego życie w Europie jest bardzo komfortowe, jednak wybrał, by przyczynić się do zmiany. – Moja żona rozumie mój wybór, ona także straciła w Iranie dwóch braci. Szacho nie zraziły wypowiedzi Donalda Trumpa o Kurdach. – On nie jest stabilną osobą. Ale myślę, że czasami jest także bardzo mądry, na przykład podejmując decyzję, żeby walczyć z najbardziej terrorystycznym państwem świata – mówi o Iranie. – USA to nasz przyjaciel, ale myślę, że większe nadzieje wiążą się z Izraelem – dodaje jednak. Karwan, 42-letni dowódca stacjonującego w tym obozie oddziału, nie wyjawia, iloma zbrojnymi bojownikami dysponuje partia. Wierzy jednak, że wkrótce będą w stanie przeniknąć przez góry do Iranu, a dni Islamskiej Republiki są policzone. – Byliśmy bardzo szczęśliwi, gdy Ameryka zaatakowała. Spodziewaliśmy się tego, bo to brutalny reżim. Jestem w partii od 20 lat i to najbliżej, kiedy byliśmy od jego upadku – twierdzi. Iran opuścił w 2006 roku, po tym, jak za swój aktywizm polityczny spędził sześć miesięcy w więzieniu. Po wyjściu za kaucją wyjechał, a jego codziennością stało się życie w to jednym, to drugim obozie po drugiej stronie granicy. – Mamy silnego ducha i gotowość do podjęcia akcji. Ale nie zrobimy tego, jeśli USA nie stworzą strefy zakazu lotów. To byłoby samobójstwo – uważa. Choć kilka godzin później bojownicy przy ognisku śpiewają pieśń o męczennikach, nikt nie chce przecież podzielić ich losu. Może tak się jednak okazać w każdym przypadku. Choć niezwykle zmotywowane, oddziały kurdyjskie to partyzantka lub lekka piechota, według ekspertów licząca ok. 4000-5000 walczących. Same partie kurdyjskie nie chcą zdradzać, ile osób pod bronią mają na podorędziu. – Wystarczająco – odpowiada mi ze śmiechem Amandż Ziboi z Demokratycznej Partii Kurdystanu Irańskiego, jednego z najstarszych kurdyjskich ugrupowań. Odwiedzam także jeden z obozów Partii Wolności Kurdystanu. Położone ok. 30 min od Irbilu osiedle domków kilkoma dniami została uderzona trzema irańskimi pociskami balistycznymi. Części rakiet wciąż leżą obok krateru, gdzie spadły; oprowadzający mnie po bazie bojownicy PAK zapewniają, że w regionie takimi pociskami dysponują tylko Irańczycy. I dodają, że mimo ataku mieli sporo szczęścia. W nalocie zginął jednak tylko jeden bojownik, 31-letni Kewan. Wszystko dlatego, że obóz został ewakuowany wcześniej, po ataku drona, który chybił i wylądował na wzgórzu obok. – Gdyby nie to, ofiar byłoby o wiele więcej – kręci głową Chalid, oprowadzając mnie po kolejnych zniszczonych domach. W bibliotece Yazdanpanaha zostały książki na temat historii Kurdystanu i nauk politycznych; w innych ubrania, kosmetyki, utensylia kuchenne. Na zewnątrz widzę opuszczony plac zabaw ze zjeżdżalnią i huśtawkami, a w alejkach – porozrywane na strzępy gołębie. Po gruzach biegają psy. Kilku bojowników mężczyzn teraz jedynie patronuje opustoszałe już osiedle, jednocześnie czekając, aż będą mogli wkroczyć do walki. – Myślę, że to kwestia dwóch, maksymalnie trzech miesięcy, aż upadnie irański reżim – przewiduje Chalid. Wciąż wierzy, że USA zdecydują się na pomoc, bo „walczą ze wspólnym wrogiem, terrorystą”. On także, jak wielu bojowników, pochodzi z rodziny o opozycyjnych tradycjach. Jego wujek spędził w więzieniu 15 lat. Chalid marzy o dwóch rzeczach: by zjeść makaroni swojej matki oraz o powrocie do „miasta, w których można wieść spokojne życie, wolne życie, gdzie można mówić, co się chce i nie jest się za to aresztowanym, gdzie nastoletnie dziewczynki nie trafiają do więzień”. Wierzy, że każda izraelska i amerykańska bomba przybliża go do tego celu. Zapytany o cywilne ofiary konfliktu, odpiera: „wolność nigdy nie jest tania”. W pewnym momencie przerywa naszą rozmowę: właśnie otrzymał raport, że z irańskiej strony granicy wystrzelony został pocisk. Musimy jechać. Później dowiaduję się, że rzeczywiście trafiona została baza innej kurdyjskiej partii. To jeden z ponad 270 ataków na iracki Kurdystan w ciągu pierwszych dwóch tygodni wojny. Władze tego autonomicznego regionu oraz wielu mieszkańców sprzeciwia się idei zaangażowania Kurdów w wojnę w obawie, że przyniesie im to poważne konsekwencje. Na wieść, że Donald Trump wycofał się ze swojego kurdyjskiego planu, wielu odetchnęło z ulgą. Saman twierdzi jednak, że jego pobratymcy wkrótce ruszą do boju niezależnie od tego. – Jeśli Ameryka na pomoże, to dobrze. Ale nie będziemy czekać na zielone światło od nich. Robimy tę robotę sami od ponad 40 lat. Kategorie: Telewizja
|
Sondaże polityczneAnkietaStudio OpiniiTVN24 - wiadomości, KrajGazeta Wyborcza — kraj
wnp.pl Informacje z otoczenia przemysłu
TOK.fm - Najważniejsze informacje z Polski
TVN24 Biznes i ŚwiatPortaleTVP.Info
300polityka
Dziennik
Wirtualnemedia.pl
CzęstochowaZ serwisów lokalnych Urząd Miasta CzęstochowyDziennik Zachodni - Częstochowa
Gazeta.pl — Częstochowa
wCzestochowie.pl
Częstochowa - samorząd
|
Ostatnie odpowiedzi
15 lat 31 tygodni temu
18 lat 14 tygodni temu