LogowanieNawigacjaTrybunał Konstytucyjny
Prezydent RP - aktualnościSejm RP - NewsZ Kancelarii Premiera
Strony partii politycznych obecnych w Sejmie VIII kadencji(w układzie alfabetycznym) Książki w promocjiPO — AktualnościPSLZNPBelferBlogBLOGI POLITYCZNE„Skrót myślowy” — blog Janiny ParadowskiejGra w klasy — blog Adama SzostkiewiczaNowe wątki na forum DPN |
AktualnościBezpieczeństwo na drogach. Pogorszenie w 2024 roku, przełom rok późniejInformacja została przedstawiona posłom podczas posiedzenia Sejmu. Dokument nosi tytuł „Stan bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz działania realizowane w tym zakresie w 2024 r.” i wcześniej uzyskał pozytywną opinię sejmowej Komisji Infrastruktury. Z danych zawartych w raporcie wynika, że w 2024 roku liczba wypadków drogowych wzrosła o 2,8 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. W tym samym czasie liczba ofiar śmiertelnych zwiększyła się o 0,2 proc., a liczba rannych – o 2,7 proc., w tym ciężko rannych o 2,6 proc. Szczególnie wyraźnie wzrosła liczba kolizji drogowych – aż o 6,7 proc. Na tle Unii Europejskiej Polska nadal wypada gorzej pod względem liczby ofiar śmiertelnych. W 2024 roku wskaźnik ten wyniósł 52 zabitych na milion mieszkańców, podczas gdy średnia unijna to 44 ofiary. Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec, odnosząc się do danych za 2025 rok, ocenił, że 2024 był okresem przejściowym. Jak wskazał, w kolejnym roku nastąpiła wyraźna poprawa sytuacji na drogach. – Jest to najniższa liczba ofiar śmiertelnych wypadków drogowych, jaką kiedykolwiek odnotowano w Polsce” – mówił Bukowiec. Wiceminister przypomniał także, że 3 marca br. wejdą w życie przepisy umożliwiające odbieranie prawa jazdy za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h również poza terenem zabudowanym – na jednojezdniowych drogach dwukierunkowych. Zwrócił uwagę, że niedawno zaczęły obowiązywać także regulacje zaostrzające kary za brawurową jazdę oraz nielegalne wyścigi samochodowe. Czytaj także: Pędził ponad 300 km/h. Teraz żali się, że prokuratura zabrała mu auto Jak podkreślił przedstawiciel rządu, mimo niekorzystnych statystyk z 2024 roku, rok 2025 przyniósł przełom w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego. – Mimo statystyk odnotowanych w 2024 roku, rok 2025 okazał się najbezpieczniejszym rokiem na polskich drogach w historii – zaznaczył. Z danych wstępnych wynika, że w 2025 roku doszło do 20 924 wypadków drogowych, co oznacza spadek o 2,8 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Zginęło w nich 1661 osób, czyli o 12,4 proc. mniej niż w 2024 roku Odmienną ocenę sytuacji przedstawił Rafał Weber. W jego ocenie rok 2024 przyniósł wzrosty we wszystkich kluczowych wskaźnikach bezpieczeństwa. – Wzrost wypadków, wzrost rannych oraz wzrost nieznaczny, ale jednak ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych. Ta tendencja jest inna niż ta, z którą mieliśmy do czynienia w ostatnich latach – mówił Weber. Czytaj także: Nocne rajdy w Krakowie. Mieszkańcy chcą fotoradarów akustycznych Z kolei Bartosz Zawieja podkreślił, że raport jest „bardzo poglądowy” i „bardzo czytelny”. Jak zaznaczył, dokument pokazuje, że choć sytuacja jest daleka od ideału, to w dłuższej perspektywie systematycznie się poprawia. W imieniu klubu KO wniósł o przyjęcie dokumentu. Mirosław Suchoń zwrócił uwagę, że trudno jednoznacznie wskazać przyczyny pogorszenia bezpieczeństwa w 2024 r., jednak – jak mówił – jeden z powodów jest „widoczny gołym okiem”. – W roku 2023 Polska odbierała w Brukseli nagrodę dotyczącą osiągnięć w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego. I mamy wrażenie, że to spowodowało osłabienie determinacji – właśnie w tym 2023 roku – poprzedniego rządu do podnoszenia standardów – ocenił. Dodał, że działania podjęte w 2024 r. sprawiły, iż 2025 okazał się rekordowy pod względem bezpieczeństwa. Czytaj także: Auta mają być łatwiejsze w recyklingu. UE wprowadza rewolucyjne zasady Według Witold Tumanowicz, rok 2024 przyniósł stagnację i niewielkie wzrosty w niektórych kategoriach, jednak jednocześnie spadła liczba ofiar śmiertelnych w wypadkach spowodowanych niedostosowaniem prędkości – o 24 osoby. – Ten sukces ma wielu ojców, ale najważniejszym z nich wcale nie są politycy, lecz obywatele, którzy w swoich podatkach sfinansowali budowę nowoczesnej infrastruktury – mówił, podkreślając znaczenie autostrad i dróg ekspresowych. Paulina Matysiak oceniła, że raport za 2024 r. nie jest dokumentem pokazującym poprawę, lecz zaniechania w polityce bezpieczeństwa. – To jest cofnięcie się państwa w ochronie życia obywateli. Za każdym wypadkiem kryje się rodzinna tragedia wielu osób – mówiła. Jej zdaniem poprawa bezpieczeństwa i realizacja tzw. wizji zero wymaga m.in. szybkiego powołania centralnej jednostki zarządzającej systemem bezpieczeństwa ruchu drogowego, zwiększenia nadzoru nad ruchem oraz dalszej automatyzacji kontroli. Czytaj także: Cyfrowa rewolucja. Zmiany zobaczymy, płacąc za parking Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w 2024 rok doszło do 21 519 wypadków drogowych. Zginęło w nich 1896 osób, a 24 782 osoby zostały ranne, w tym 7796 odniosło ciężkie obrażenia. Policjanci odnotowali także 390 580 kolizji drogowych. Najwięcej wypadków i rannych miało miejsce w piątki, natomiast najwięcej ofiar śmiertelnych – w soboty. Podobnie jak w latach poprzednich, większość zdarzeń miała miejsce przy dobrych warunkach atmosferycznych i w świetle dziennym. Najwięcej osób ginęło jednak nocą, na drogach nieoświetlonych. Czytaj także: Czarna seria na polskich drogach w długi weekend Kategorie: Telewizja
Strzelanina na Uniwersytecie Karoliny Południowej. Są ofiaryNa Uniwersytecie Karoliny Południowej doszło do strzelaniny. Agencja AFP podała, że zginęły dwie osoby, zaś jedna została ranna. Tożsamość ofiar i stan zdrowia rannego nie zostały ujawnione. Nie ma informacji, czy wśród poszkodowanych jest sprawca.
Kategorie: Telewizja
Dramat w urzędach pracy. Czegoś takiego dawno nie byłoW części urzędów pracy w Polsce w 2026 roku będą ogromne problemy z zabezpieczeniem środków na aktywne formy walki z bezrobociem. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy m.in. województw łódzkiego i opolskiego. To efekt ograniczenia Funduszu Pracy o ponad 1,5 mld zł.
Kategorie: Portale
Strzelanina na amerykańskiej uczelni. Są ofiaryWładze Uniwersytetu Karoliny Południowej poinformowały, że w czwartek o godzinie 21.15 czasu miejscowego (godzina 3.15 w Polsce) zamknięto kampus po otrzymaniu zgłoszenia o strzelaninie w apartamencie w kompleksie akademika Hugine Suites w mieście Orangeburg. Wydział Bezpieczeństwa Publicznego uczelni współpracuje z miejskim Departamentem Bezpieczeństwa Publicznego i Biurem Szeryfa Hrabstwa Orangeburg. Na terenie kampusu i w jego okolicach są liczne patrole. Jak poinformował uniwersytet, w piątek zajęcia zostały odwołane. Studenci będą mogli skorzystać z pomocy doradców. W Stanach Zjednoczonych regularnie dochodzi do strzelanin na uczelniach. W październiku ubiegłego roku na terenie kampusu Uniwersytetu Stanowego Karoliny Południowej równolegle miały miejsce dwie niezależne od siebie incydenty z bronią palną. W jednym zginęła kobieta, w drugim ranny został mężczyzna. Czytaj także: Strzelanina w szkole, nie żyje dziewięć osób. „Wszyscy tu się znali” Kategorie: Telewizja
Niezapomniane role Bożeny Dykiel. Za to kochali ją widzowieNie żyje znana aktorka Bożena Dykiel. Ukochaną przez widzów postać – Marię Ziębę w telenoweli TVN „Na Wspólnej” – grała od 2003 r. Do legendy przeszła rolą Goplany w „Balladynie” Juliusza Słowackiego w reżyserii Adama Hanuszkiewicza. Popularność przyniosły jej też role w komediach Stanisława Barei. Odeszła w wieku 77 lat.
Kategorie: Telewizja
Kryjówka pod łóżkiem nie pomogła. Zdradziły go wystające stopyMężczyzna był poszukiwany w celu tymczasowego aresztowania, ponieważ uchylał się od płacenia alimentów. Policjanci z warszawskiej Woli realizując list gończy wydany przez Prokuraturę Rejonową w Mińsku Mazowieckim, namierzyli miejsce, gdzie mógł przebywać poszukiwany. Wielokrotnie pukali do drzwi, jednak początkowo nikt ich nie otwierał. Po pewnym czasie otworzyła je kobieta, która zapewniała, że 44-latka nie ma w mieszkaniu. „W tym czasie poszukiwany mężczyzna podjął błyskawiczną i desperacką decyzję – ukrył się pod łóżkiem w nadziei, że policjanci go nie zauważą. 44-latek liczył, że w taki sposób będzie niewidoczny i uda mu się uniknąć odpowiedzialności” – przekazała nadkom. Marta Sulowska z wolskiej policji. Kryminalni rozpoczęli przeszukanie mieszkania. Zwrócili uwagę na rozłożone w pokoju łóżko i wystające spod niego stopy oraz wpatrującego się w nie psa. Poszukiwany został zatrzymany i doprowadzony do policji na Woli. Następnie trafił do aresztu śledczego. „Poszukiwacze” doskonale znają różne sztuczki osób ukrywających się, które niejednokrotnie próbują uniknąć odpowiedzialności i ukrywają się w szafach, na strychach lub pod meblami – przypominają funkcjonariusze. Czytaj też: Mandat zamiast pączka. Senior wjechał autem w cukiernię Kategorie: Telewizja
Śledzie w śmietanie z przepisu Ewy Wachowicz. Idealna klasyka na Środę PopielcowąŚledzie to potrawa, która kojarzy się głównie z wigilijnym stołem, ale też czasem, który jest Wielki Post. Te z przepisu Ewy Wachowicz idealnie sprawdzą się na obiad lub kolację w Środę Popielcową. Jak je zrobić?
Marta Kawczyńska
Kategorie: Prasa
Górnośląskie Centrum Medyczne nie chce już tonącego w długach szpitala w Lublińcu. Teraz nadzieja w wojsku?- Na obecnym etapie nie ma możliwości kontynuowania rozmów w sprawie przejęcia Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Lublińcu - poinformowała władze powiatu lublinieckiego dyrekcja kliniki na katowickim Ochojcu.
Kategorie: Prasa
Amerykanie wysłali kolejny lotniskowiec rejon w IranuDecyzja o skierowaniu z Morza Karaibskiego na Bliskim Wschodzie jednostki USS Gerald R. Ford oznacza, że w regionie znajdą się dwa lotniskowce wraz z towarzyszącymi im okrętami wojennymi. Prezydent Donald Trump zamierza za pomocą wywieranej w ten sposób presji wymusić na Iranie zawarcie porozumienia w sprawie programu nuklearnego Teheranu. Ponad dwa tygodnie temu na Bliski Wschód dotarł lotniskowiec USS Abraham Lincoln wraz z trzema niszczycielami. Oznacza to szybki zwrot akcji dla okrętu USS Gerald R. Ford, który Trump wysłał z Morza Śródziemnego na Karaiby w październiku ubiegłego roku, w ramach przygotowań administracji do niespodziewanej akcji, wymierzonej w ówczesnego prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro – zauważyła AP. Pociągnięcie USA wydaje się sprzeczne ze strategią bezpieczeństwa narodowego Trumpa, która kładzie nacisk na półkulę zachodnią, a nie na inne regiony. Trump ostrzegł w czwartek Iran, że brak porozumienia z jego administracją będzie „bardzo traumatyczny”. Iran i Stany Zjednoczone w zeszłym tygodniu odbyły rozmowy w Omanie przy pośrednictwie tego kraju. Na pytanie o harmonogram zawarcia porozumienia z Iranem w sprawie jego programu nuklearnego, Trump powiedział, że powinno to nastąpić szybko. – Myślę, że w ciągu najbliższego miesiąca, coś w tym stylu – powiedział Trump. – Powinni bardzo szybko dojść do porozumienia – przekonywał. W środę prezydent USA w Białym Domu rozmawiał z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu. Oświadczył potem, że podkreślił konieczność kontynuowania negocjacji z Iranem. Netanjahu wzywa administrację do wywarcia presji na Teheran, by ograniczył program rakiet balistycznych i zakończył wsparcie dla wymierzonych w Izrael ugrupowań terrorystycznych jak Hamas i Hezbollah. Izraelski premier obawia się, że negocjacje dadzą Iranowi zbyt dużą swobodę działania. Jeśli Trump zdecyduje się na akcję militarną przeciwko Teheranowi, będzie musiał działać bez wsparcia szerokiej regionalnej koalicji. Władze Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które nie darzą Iranu sympatią, przekazały amerykańskim partnerom, że nie chcą angażować się w konflikt regionalny i nie będą go popierać – podkreślił w analizie magazyn „The Atlantic”. W szczególnie trudnej sytuacji są kraje, w których znajdują się bazy wojskowe USA – Kuwejt, Katar i Bahrajn. Iran ostrzegł, że może podjąć działania odwetowe przeciwko tym bazom. Reżim w Teheranie wysłał ostatnio sygnał pojednawczy. Abbas Aragczi, minister spraw zagranicznych, oświadczył, że kraj jest gotowy zmniejszyć poziom wzbogacania uranu. – Naszym głównym stanowiskiem jest sprzeciw wobec jakiegokolwiek usuwania uranu z kraju, ale jesteśmy gotowi zmniejszyć poziom jego wzbogacania – przekonywał w wywiadzie dla Al-Dżaziry. Podkreślił, że wzbogacanie uranu jest „niezbywalnym prawem Iranu i musi być kontynuowane”. W czerwcu ubiegłego roku spór wokół programu nuklearnego Teheranu stał się przyczyną nalotów Izraela na obiekty jądrowe w Iranie. W odpowiedzi irańskie lotnictwo ostrzelało cele w Izraelu. Krótkotrwałą wojnę zakończyły bombardowania instalacji nuklearnych Iranu, dokonane przez siły powietrzne USA. Stany Zjednoczone żądają od Iranu całkowitego zaprzestania wzbogacania uranu dla potrzeb programu jądrowego. Zachód zarzuca Teheranowi, że potajemnie dąży do budowy bomby atomowej. Reżim zaprzecza tym zarzutom. Przed ubiegłoroczną eskalacją inspektorzy Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) regularnie kontrolowali irańskie obiekty nuklearne. Ustalono, że kraj posiadał około 400 kilogramów uranu U-235 wzbogaconego do poziomu 60 proc., choć limit wyznaczony w ramach porozumienia jądrowego z 2015 roku wynosił 3,67 proc. Broń atomowa wymaga wzbogacenia do poziomu 90 proc. Czytaj także: Wpadka na wizji w Iranie. Kierownictwo kanału odwołane Kategorie: Telewizja
Szybki QUIZ państwa-miasta. My podajemy 3 miasta, ty wskazujesz krajPotrafisz wskazać poprawnie, w którym kraju leżą te miasta? Zawalcz o komplet punktów.
Beata Jasina-Wojtalak
Kategorie: Prasa
QUIZ dla prawdziwych erudytów. Wiesz, co znaczą te słowa?To QUIZ językowy dla prawdziwych bystrzaków. Choć wiele z tych słów używa się na co dzień, nie wszyscy rozumieją ich znaczenie. Sprawdźmy, jak sobie poradzisz.
Beata Jasina-Wojtalak
Kategorie: Prasa
SAFE to szansa czy ryzyko? Ekspert odpowiada Karolowi NawrockiemuSAFE to wspólny projekt europejski, wymyślony i zainicjowany przez nas, kredytujący inwestycje w obronność, o który rząd zabiegał od wielu miesięcy. Udało, na inwestycje w polskie bezpieczeństwo przeznaczone zostanie aż 43,7 mld euro, z ogólnej sumy 150 mld euro niskoprocentowych pożyczek. 80 procent tych środków ma trafić do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, do państwowych i prywatnych podmiotów. Pieniądze wydane w Polsce mają wzmacniać nie tylko bezpieczeństwo, ale też polską produkcję i przemysł. Lista projektów jest niejawna. Wiemy, że obejmuje 139 pozycji, z czego 30 ma dotyczyć „Tarczy Wschód”, mają się na niej znajdować również – za Defence 24 – wozy bojowe Borsuk oraz powietrzne tankowce, których zakup uniemożliwił niegdyś Antoni Macierewicz. Prezydent Nawrocki ocenia jednak projekt jako wątpliwy, mogący mieć zaledwie „potencjalne znaczenie dla zwiększenia zdolności obronnych państw członkowskich”. „Nadmierny entuzjazm”, „euforia rządu”, „improwizacje”, ryzyko „działań strategicznie wątpliwych, kosztownych, szybkich i pozornych” – to słowa, które padły z jego ust. Prezydent domaga się ujawnienia listy projektów, ale w ogóle to obawia się, że cały projekt SAFE został wymyślony jako „wsparcie dla przechodzącej pewien kryzys gospodarki niemieckiej”. Ma również wątpliwości, czy Polskie Siły Zbrojne „są w stanie w krótkim czasie efektywnie przyjąć i wdrożyć nabywany sprzęt, czy struktura zakupów rzeczywiście zwiększa zdolności obronne państwa i czy jest spójna z programem rozwoju sił zbrojnych 2025-2039”. Poprosiłam o przyjrzenie się tym wątpliwościom eksperta dra Michała Piekarskiego z Instytutu Studiów Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Wrocławskiego, który zajmuje się bezpieczeństwem narodowym, kulturą strategiczną, bezpieczeństwem morskim i zagrożeniami hybrydowymi. Katarzyna Przyborska: Prezydent ma wątpliwości czy struktura zakupów rzeczywiście zwiększa zdolności obronne państwa i czy jest spójna z programem rozwoju sił zbrojnych 25-39? Czy jest spójna? Dr Michał Piekarski: Program rozwoju sił zbrojnych jest niejawny, niejawna jest też lista projektów, które mają być finansowane z SAFE. Poza bardzo krótką informacją prasową, nie wiadomo nic o tym, jak te siły zbrojne mają wyglądać. Jesteśmy skazani na domysły i hipotezy. Czy lista powinna być jawna, jak chce prezydent? Czy też odtajnienie jej zagrażałoby bezpieczeństwu? Niekoniecznie. Szereg państw, na przykład państwa skandynawskie, czy Wielka Brytania ujawniają takie informacje. Nie jest też żadną tajemnicą, że np. bojowe wozy piechoty BWP-1, które są podstawą Wojsk Piechoty Zmechanizowanej, są beznadziejnie przestarzałe. Szereg naszych deficytów jest od dawna znanych i opisywanych. Czyli rząd powinien – tak jak tego oczekuje prezydent – ujawnić listę projektów? Moim zdaniem nieujawnianie jej jest błędem. Sama lista nie stanowi żadnej informacji szczególnie cennej dla przeciwnika, a mogłaby zwiększyć poparcie społeczne dla tego projektu. Skoro nie wiemy, co jest na liście, to może wie pan, co powinno się na niej znaleźć? Czego nam brakuje? Pilnie są potrzebne samoloty wielozadaniowe tankowania i transportu. Bardzo mocno trzymam kciuki, żeby okazało się, że na liście,. Te, których nie mamy, bo proces zakupu zablokował Antoni Macierewicz? Tak. Te samoloty są nam niezbędnie potrzebne, ponieważ one wydłużają możliwość przebywania w powietrzu naszych samolotów bojowych. W tej chwili, jeżeli mamy ogłoszony alarm powietrzny, kiedy trwają naloty na Ukrainę i jest obawa, że jakiś pocisk wleci w naszą przestrzeń powietrzną, zdani jesteśmy na pomoc samolotów sojuszniczych, właśnie choćby z tej eskadry, do której nie przystąpiliśmy, bo zablokował nas Macierewicz. I one podają paliwo naszym samolotom, żeby mogły one przebywać w powietrzu tak długo, jak to jest niezbędne. Potrzebujemy własnych. Co jeszcze? W idealnej sytuacji także samoloty transportowe, dla zabezpieczenia obecności naszych wojsk i dla transportu. Dalej, śmigłowce. W tej chwili, również na skutek decyzji Macierewicza sprzed 10 lat, mamy ogromną lukę w zdolnościach, jeżeli chodzi o śmigłowce średnie. Nie mamy nowoczesnych śmigłowców transportowych, nie mamy śmigłowców ratowniczych, nie mamy śmigłowców dla wojsk specjalnych. Nie mamy wreszcie nowoczesnych śmigłowców szkolnych. Mamy tylko kilkanaście nowoczesnych śmigłowców morskich, a potrzebujemy ich kilkakroć więcej. Do tego dochodzą systemy rozpoznania i systemy walki radioelektronicznej. Niestety lista potrzeb jest długa, wymieniliśmy te najważniejsze. Czy potrzebujemy własnego systemu łączności? Własnych starlinków? Niezależnych od Elona Muska? Starlinki są powszechnie używane przez siły zbrojne Ukrainy i – jak się okazało – Rosji jako substytut wojskowych systemów łączności. Dla nas jest ważna budowa całego systemu łączności od radiostacji, które mają na sobie żołnierze, po urządzenia łączności dalekiego zasięgu, które niekoniecznie muszą opierać się na starlinkach. Przede wszystkim to musi być system, który pozostaje pod naszą kontrolą zarówno pod względem oprogramowania jak podzespołów. Możemy kupować część sprzętu w Europie, ale jego integracja ma być nasza. Dobrą wiadomością jest, że znaczna część systemu łączności może pochodzić z naszych zakładów, z polskiego przemysłu. Czy te zakupy, które robimy, są aktualne? Słyszymy, że wojna, którą obserwujemy w Ukrainie jest nowym rodzajem wojny, a czołgi, które są kosztowne, łatwo zniszczyć i kupowanie ich jest nieracjonalne. Ta wojna wydaje się nowoczesna z uwagi na to, że dominującym sposobem jej pokazywania są ujęcia z ataków dronów, zwłaszcza dronów FPV. One są bardzo efektowne, bo można pokazać, jak dron zbliża się na czołg i w niego uderza. To, czego nie widać to jest to, jaki jest efekt uderzenia. Raporty tymczasem mówią, że jeden dron nie wystarczy. Żeby skutecznie wyeliminować czołg potrzeba kilku, a czasem kilkunastu uderzeń tego typu dronami. Obie strony walk w Ukrainie wykorzystują duże liczby środków improwizowanych i drony są takimi właśnie środkami. Ukraina nie rezygnuje bynajmniej z zastosowania np. czołgów czy bojowych wozów piechoty. Przeciwnie nowoczesne wozy bojowe, amerykańskie Bradley'e bardzo dobrze się sprawdziły. Jeżeli chodzi o systemy dronowe, to istotne są przede wszystkim zdolności do uderzeń na zaplecze przeciwnika i zdolność do przeciwdziałania takim uderzeniom. Rosja uderza w infrastrukturę krytyczną w Ukrainie. Czyli potrzebne nam są tarcze antyrakietowe? Jak najbardziej. Musimy się skupić na tych zdolnościach poziom wyżej niż np. drony FPV, które są bronią improwizowaną. To, czego tak naprawdę powinniśmy się obawiać to, że Rosjanie będą odpalać dziesiątki pocisków manewrujących takich jak CH-101 i samolotowych pocisków jak Szachidy w kierunku naszej infrastruktury krytycznej, zwłaszcza energetycznej czy paliwowej. I w ten sposób będą próbowali zmusić nas do podporządkowania się ich żądaniom. Zatem po pierwsze właśnie system obrony przeciwlotniczej, przeciwdronowej. Oraz sprzęt, w tym np. drony dalekiego zasięgu, pociski rakietowe dalekiego zasięgu po to, żeby móc uderzać na terytorium przeciwnika, tak jak to robi Ukraina. Ta wojna polega w dużej mierze nie tylko na możliwości odparcia wrogiej armii, ale na umiejętności osłonięcia swoich zasobów. To nie starcie zastępów, ale ataki na tabory. Dokładnie. O wyniku tej wojny prawdopodobnie nie decyduje to, co dzieje się bezpośrednio na froncie, ale to co dzieje się poza frontem. Proszę zwrócić uwagę jak dużym sukcesem dla Ukrainy, prawdopodobnie wspomagany wywiadowczo przez Amerykanów, była cała seria skutecznych ataków swoimi dronami dalekiego zasięgu na rafinerię. Zaczęło dzięki temu w Rosji brakować benzyny, także w wojsku. Proszę zwrócić uwagę, że od ponad dwóch lat front w Ukrainie przemieszcza się, jeżeli już to o kilka-kilkanaście kilometrów, walki toczą się o małe miejscowości, tak jak podczas pierwszej wojny światowej na froncie zachodnim. To walka na wyniszczenie, walka na zasoby staje się kluczowa. Prezydent ma wątpliwości, czy nasze siły zbrojne są w stanie w krótkim czasie efektywnie przyjąć i wdrożyć nabywany sprzęt? Te inwestycje zawsze muszą być liczone w latach. Sprzęt trzeba najpierw wyprodukować, dostarczyć, przeszkolić personel. Do tego potrzebna jest budowa infrastruktury wspomagającej. Jeżeli kupujemy nowy typ czołgu, wozu bojowego czy samolotu, to potrzebujemy zaplecza w postaci symulatorów, w postaci sprzętu do wykonywania prac obsługowych i napraw. Poza sytuacjami naprawdę wyjątkowymi, takimi jak obserwujemy w Ukrainie, niezależnie od tego, skąd byśmy kupili ten sprzęt, czy w Europie, Ameryce, czy własnym przemyśle, to i tak wdrożenie zajmuje lata. Mało tego, w przypadku zakupów we własnym przemyśle, warunki wdrożenia potencjalnie są najlepsze, bo przemysł jest na miejscu. Jak ocenia Pan zdolność naszej armii, by sprawnie, efektywnie wdrażać te nowe sprzęty? W przeszłości wdrażaliśmy już wiele skomplikowanych programów, nawet od zera. Robiliśmy to sprawnie. Czy to były na przykład F-16, rakiety przeciwokrętowe dla marynarki wojennej, samoloty transportowe dla lotnictwa czy nowe typy czołgów. One są wdrażane sprawnie i my te kadry mamy. Jest jak najbardziej możliwe, żeby ten sprzęt wdrożyć. Kolejna wątpliwość prezydenta. Rząd deklaruje, że nawet 80% wydatków z programu SAFE trafi do polskiego przemysłu zbrojeniowego, ale prezydent obawia się, że program ma być ratunkiem dla niemieckiej gospodarki. Ponieważ rząd nie ujawnił tej listy, nie wiemy co będzie kupowane w polskim przemyśle. Przy tym definicja polskiego przemysłu jest bardzo szeroka, obejmuje zarówno te przedsiębiorstwa, które znajdują się w polskich rękach, czy to będą przedsiębiorstwa państwowe, czy też prywatne, ale także te przedsiębiorstwa albo ich filie, które znajdują się po prostu w Polsce. Np. obie montownie śmigłowców i w Świdniku, i w Mielcu należą do koncernów zagranicznych, w Świdniku włoski Leonardo i amerykański Lockheed Martin w Mielcu. A w czym Polska jest dobra? Głośne są kraby. Tak, już produkujemy sprawdzone systemy artyleryjskie. Dalej, nasze bojowe wozy piechoty, samochody opancerzone, jak najbardziej mają potencjał przemysłowy. Czy to będzie sprzęt własnej konstrukcji, czy licencyjny, to jest w tym momencie osiągalne. Systemy obrony przeciwlotniczej – tutaj jesteśmy bardzo mocni. Radary, jak najbardziej jesteśmy w stanie je produkować. Powiem tak, choć rząd nie przedstawił dowodów na to, że 80% natrafi do polskiego przemysłu, teza ta jest bardzo prawdopodobna, przy założeniu tej rozszerzającej definicji, w której liczymy też zakłady, które są ulokowane w Polsce. Jeżeli będziemy kupować śmigłowce, to jest możliwe, że ich produkcja będzie miała miejsce w Świdniku. Jeżeli kupowalibyśmy maszyny od koncernu Airbus, czyli drugiego europejskiego potentata, to są w Polsce zakłady w Łodzi, gdzie Airbus może przenieść montaż i naprawy, co proponował już podczas przetargu na Caracalle. Teza o 80% dla polskiego przemysłu jest prawdopodobna. Przechodzimy do pytania prezydenta o warunki udzielenia pożyczki i warunkowanie polityczne. Koszt SAFE to 43,7 mld euro czyli 190 miliardów zł. Prezydent obawia się, że podobnie jak to było z KPO Komisja Europejska uzależni wypłaty od stanu praworządności, czy innych filarów, na których opiera się współpraca unijna. Mówił pan, że wszystko jedno od kogo będziemy kupować sprzęt – wdrożenie go zajmie podobny czas. Wobec tego nabierają istotności kwestie polityczne, tego na ile jesteśmy pewni kontrahentów. Ambasador amerykański Thomas Rose napisał, a choć skasował, wszyscy zdążyliśmy to przeczytać, że Ameryka jak zechce, zabierze swój sprzęt. Elon Musk udostępnia star linki Ukrainie, ale udostępnia też Rosji, którą niespodziewanie odciął od łączności. To każe obawiać się zmienności i niestałości w relacjach. Nie wiemy, czy sojusznik nie uziemi samolotów, jeśli taki będzie miał kaprys. Z drugiej strony być może program SAFE zostanie wstrzymany, gdyby do władzy powrócił PiS i postanowił dokończyć niszczenie praworządności, albo Konfederacja, która zarządziłaby Polexit. W przypadku kupowania uzbrojenia z zewnątrz zawsze istnieje ryzyko, że ktoś nam uniemożliwi zakup albo korzystanie z tego sprzętu. Czy to wstrzymując finansowanie, czy to na przykład blokując dostawy części zamiennych, aktualizację oprogramowania, czy dostępu do jakichś systemów wsparcia, eksploatacji.
Dlaczego? Ponieważ o tym, czy sprzęt jest lepszy, nie decyduje tabliczka made in USA czy made in EU, tylko to, czy dany sprzęt spełnia parametry pożądane przez określonego użytkownika. To co jest np. pasujące do potrzeb sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych niekoniecznie musi pasować do potrzeb sił zbrojnych Polski. Amerykanie też korzystają z europejskiego sprzętu, z trzech typów śmigłowców, z niemieckich karabinów firmy Heckler & Koch, z pistoletów marki Sig Sauer. Takich przykładów można znaleźć szereg. Nie ma dowodów na to, że sprzęt amerykański jest lepszy. Natomiast postrzeganie w tym momencie Amerykanów jako sojusznika pewniejszego może być złudne, ponieważ Amerykanie w każdej chwili mogą dostawy przerwać albo sprawić, że sprzęt będzie bezużyteczny. Poza tym jest jeszcze druga rzecz. Jeżeli kupujemy od Amerykanów, tak jak kupiliśmy na przykład 96 śmigłowce, to oznacza, że pieniądze idą do amerykańskiego dostawcy i z tych pieniędzy będą żyć amerykańscy robotnicy. Kiedy zaś pieniądze, które pochodzą ze środków Unii Europejskiej zostaną wydane w przemyśle polskim i europejskim, to dadzą pracę naszym pracownikom i wzmocnią własne narodowe zdolności produkcyjne. Mało tego, jeżeli te dostawy faktycznie będą duże i wozy bojowe czy systemy przeciwlotnicze zostaną wprowadzone do linii produkcyjnych, będziemy mieli produkty, które będą mogły być eksportowane, oferowane sojusznikom. Rząd PiS w ostatnich chwilach pełnienia swoich funkcji poczynił spore zakupy w Ameryce i w Korei. Jaki jest stan realizacji tych zamówień? Czy już do Polski dojechały? Czy są wdrażane? Częściowo. Dostawy czołgów typu Abrams jeszcze trwają i ten sprzęt jest wdrażany, ale pełne wdrożenie to jest jeszcze kwestia najbliższych lat. Mamy zakupione 96 śmigłowców szturmowych AH-64, ale te dostawy dopiero rozpoczną się zapewne w przyszłym roku, na razie mamy pożyczony sprzęt do ćwiczeń. Samoloty F-35 teraz używane są w USA do szkoleń i mają trafić do Polski w przyszłym roku. Samoloty zakupione w Korei to FA-50 i mamy je teraz w wersji przejściowej. Co to znaczy? Umowa zakładała, że kupimy 12 samolotów „z półki”, a kolejne 36, dostosowanych do naszych potrzeb dostaniemy później. Podsumujmy, zadając generalne pytanie prezydenta: czy program SAFE może służyć rzeczywistemu wzmocnieniu bezpieczeństwa Polski? Biorąc pod uwagę to, że potrzebujemy artylerii, sprzętu do ochrony infrastruktury krytycznej, sprzętu pancernego, obrony przeciwlotniczej – tak jak najbardziej. Potrzebujemy i sprzętu i zdolności przemysłowych. Musimy przyjąć do wiadomości i pogodzić się z tym, że aktywność USA w Europie będzie spadać, że Amerykanie odwrócą się od nas, tym bardziej ten program jest ważny. Jak najbardziej daje szansę na wzmocnienie i polskiej, i europejskiej obronności. Kategorie: Telewizja
"Najlepszy serial w historii". Hit zaskoczył nawet ekspertówNastąpiła premiera szóstego odcinka drugiego sezonu serialu medycznego "The Pitt". Już w połowie pierwszego sezonu zapadła decyzja o kontynuacji produkcji o perypetiach pracowników szpitala w Pittsburgh, w której pierwsze skrzypce gra Noah Wyle znany z innego wielkiego hitu małego ekranu, czyli "Ostrego dyżuru". Gdzie można oglądać nowy sezon?
Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa
Surówka biskupia to hit. Można ją jeść tylko ze świeżą bagietką. Kilka składników i gotoweSurówka biskupia swoją nazwę purpurowemu kolorowi. Ta surówka jest pyszna i tania. Łatwo ją zrobić i jest bardzo zdrowa. Nadaje się świetnie jako dodatek do mięs i ryb. Będzie również smakowała doskonale np. z plackami ziemniaczanymi lub po prostu ze świeżą bułeczką na lekką kolację.
Beata Zatońska
Kategorie: Prasa
Rośnie presja USA na Iranie. Trump wysłał na Bliski Wschód drugi lotniskowiecDonald Trump rozważa podjęcie działań militarnych wymierzonych w Iran. Prezydent USA wywiera coraz większą presję na Teheranie. Na Bliski Wschód płynie drugi amerykański lotniskowiec - USS Gerald R. Ford. W ten sposób Stany Zjednoczone chcą skłonić reżim ajatollahów do podpisania porozumienia w sprawie programu nuklearnego.
Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa
Aktywa Łukoilu na sprzedaż pod presją USA. Wiadomo, gdzie trafiąAgencja zwróciła uwagę, że ruch Saudyjczyków wskazuje na ich rosnące zainteresowanie nabywaniem po obniżonych cenach globalnych aktywów naftowych i rafineryjnych, mimo że transakcje te nadal podlegają ścisłym kontrolom regulacyjnym i ryzyku geopolitycznemu. List intencyjny podpisało pod koniec stycznia. Sprzedaż ma objąć wszystkie aktywa. Midad zgodził się złożyć swoją ofertę gotówkową w depozycie, podczas gdy firmy będą ubiegać się o niezbędne zgody regulacyjne, w tym od Departamentu Skarbu USA. Ma to na celu zabezpieczenie transakcji w czasie obchodzenia ograniczeń wynikających z sankcji. – Midad pracuje nad zapewnieniem zgodności z przepisami. Oferta jest postrzegana jako ryzykowna decyzja, wspierana silnymi powiązaniami politycznymi z Arabią Saudyjską – powiedziało Reutersowi źródło zaznajomione z umową. Agencja wskazała, że strony nie skomentowały doniesień. Władze USA w ostatnich miesiącach wydały serię tymczasowych przedłużeń licencji dotyczących objętych sankcjami rosyjskich aktywów energetycznych. Celem było danie czasu na konserwację instalacji, wygaszanie działalności, a także danie wglądu potencjalnym nabywcom. Licencje miały też zapobiec zakłóceniom na rynkach energii oraz dać możliwość nadzoru nad wszelkimi zmianami właścicielskimi. Ostateczna sprzedaż objętych sankcjami aktywów Łukoilu nadal będzie wymagała wyraźnej zgody Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie nie ma gwarancji, że Waszyngton zatwierdzi sprzedaż, szczególnie biorąc pod uwagę trwające napięcia geopolityczne i skomplikowane kontrole zgodności – twierdzą źródła. Negocjacje toczą się w obliczu trwającej wojny ukraińsko-rosyjskiej, którą prezydent USA Donald Trump stara się zakończyć, pomimo wcześniejszych obietnic szybkiego zakończenia konfliktu. Zwiększa to niepewność w otoczeniu regulacyjnym i geopolitycznym otaczającym każdą potencjalną transakcję – wskazuje agencja. Wcześniej informowano, że Łukoil sprzeda zagraniczne aktywa zajmującej się handlem ropą szwajcarskiej grupie Gunvor, zarejestrowanej na Cyprze. Agencja Bloomberga prześledziła jednak powiązania potencjalnego nabywcy, okazało się, że tropy zaprowadziły do otoczenia Władimira Putina i jego samego. Rosyjski koncern jest obecnie zaangażowany w projekty w kilkunastu krajach – Azerbejdżanie, Kazachstanie, Uzbekistanie, Iraku, Egipcie, Kamerunie, Nigerii, Ghanie, Meksyku, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Republice Konga. Firma posiada również rafinerie w Bułgarii, Rumunii i Holandii oraz prawie 2,5 tys. stacji benzynowych w różnych krajach, w tym w państwach Unii Europejskiej, Gruzji i krajach Bałkanów. Czytaj także: Łukoil zmuszony sprzedać zagraniczne aktywa. Pojawił się rosyjski trop Kategorie: Telewizja
Amerykański lotniskowiec USS Gerald R. Ford płynie na Bliski WschódDrugi amerykański lotniskowiec dostał rozkaz wypłynięcia na Bliski Wschód – podała w piątek agencja Associated Press, powołując się na informacje od osoby zaznajomionej ze sprawą. Chodzi o jednostkę USS Gerald Ford, największy i najnowocześniejszy lotniskowiec na świecie. Zdaniem agencji prezydent USA Donald Trump rozważa podjęcie działań militarnych wymierzonych w Iran.
Kategorie: Telewizja
Wiceprezeska PSL Urszula Pasławska w „Gościu poranka”„Podpis prezydenta pod ustawą o statusie osoby najbliższej? Cały czas o tym rozmawiamy. (...) Wczoraj nie usłyszałam żadnego konkretnego kontrargumentu do tego projektu, jedynie polityczne hasła” – powiedziała w rozmowie z redaktorem Mariuszem Piekarskim wiceprezeska PSL Urszula Pasławska.
Kategorie: Telewizja
Trudna kohabitacja prowadzi do konfliktów. „Musimy ze sobą współpracować”W „Gościu poranka” redaktor Mariusz Piekarski rozmawiał z wiceprezeską PSL Urszulą Pasławską na temat prezydenckiej rady parlamentarnej, wet prezydenta Karola Nawrockiego i ustawy o statusie osoby najbliższej. Mariusz Piekarski odniósł się do drugiego weta prezydenta dotyczącego ustawy mającej na celu regulację rynku kryptowalut. Karol Nawrocki uzasadnił swoją decyzję tym, że skoro w propozycji nie wprowadzono znaczących zmian, to on zamierza zostać przy swoim wecie. – Taka kohabitacja doprowadza do konfliktów i takie postępowanie nie jest w interesie państwa. My jesteśmy zobowiązani, żeby ze sobą współpracować, a tej współpracy dzisiaj nie widać – powiedziała Pasławska. – Ustawa regulująca kryptowaluty jest niezbędna – dodała. Prowadzący zapytał się wiceprezeskę PSL, czy jej zdaniem prezydent podpisze ustawę o statusie osoby bliskiej. „Podpis prezydenta pod ustawą o statusie osoby najbliższej? Cały czas o tym rozmawiamy. (...) Wczoraj nie usłyszałam żadnego konkretnego kontrargumentu do tego projektu, jedynie polityczne hasła” – powiedziała w rozmowie z redaktorem Mariuszem Piekarskim wiceprezeska PSL Urszula Pasławska. – Jeżeli nie będzie dobrej woli z prawej strony i spotkamy się z betonowym podejściem do praw człowieka, to nie będzie przestrzeni na podpisanie i wdrożenie tej ustawy w życie – przyznała posłanka. Pasławska przypomniała, że w czasie kampanii prezydenckiej Karol Nawrocki mówił o potrzebie wprowadzenia statusu osoby najbliższej. – Jestem nastawiona na współpracę i nie będę mówiła językiem Prawa i Sprawiedliwości – podkreśliła. Czytaj także: Kolejne weta prezydenta. Ustawa o kryptowalutach ponownie odrzucona Co dalej z programem SAFE? Polska jest największym beneficjentem unijnego programu mającego wspierać rozwój europejskiego potencjału obronnego i zmniejszać uzależnienie od uzbrojenia z USA. Spośród 150 mld euro wsparcia na zakup sprzętu wojskowego, Polska otrzyma 43,7 mld euro. Według deklaracji rządu ponad 80 proc. pieniędzy ma zostać wydane w polskim przemyśle zbrojeniowym. Celem SAFE jest jak najszybsze wzmocnienie obronności państw UE, poprzez zakupy sprzętu przede wszystkim w europejskim przemyśle. Instrument zaprojektowany jest tak, by finansować stosunkowo krótkoterminowe projekty, trwające maksymalnie do 2030 roku. Czytaj również: Ile Polska oszczędzi na SAFE? Minister finansów ujawnia szacunki Urszula Pasławska powiedziała, że podczas prezydenckiej rady parlamentarnej odbyła dyskusja wokół programu SAFE. – Rozmawialiśmy o programie i wątpliwości wokół niego. Z moich informacji wynika, że wszelkie wątpliwości zostały rozwiane – odparła. – Program SAFE to wielki sukces wicepremiera Kosiniaka-Kamysza. Wcześniej nie udało się to panu Błaszczakowi – a teraz udało się pozyskać 200 miliardów złotych na rozwój obronności, z czego 80% będzie lokowane w polskich firmach – zaznaczyła wiceprezeska PSL. Kategorie: Telewizja
Zdjęcie Netanjahu jako tarcza do celowania. „Ustalimy czas waszej śmierci”Lista wyemitowana przez stację obejmuje premiera Izraela Benjamina Netanjahu, dyrektora Mosadu Davida Barneę, ministra obrony Izraela Kac, szefa Sił Obronnych Izraela Ejala Zamira, szefa Sił Powietrznych Tomera Bara, szefa Wywiadu Wojskowego Szlomiego Bindera i szefa Zarządu Operacyjnego Icika Cohena. Prezenter programu wygłosił również groźbę w języku hebrajskim, mówiąc: „Ustalimy czas waszej śmierci, poczekajcie na Ababila”, odnosząc się do irańskiego drona. Teheran prowadzi obecnie negocjacje z Waszyngtonem w sprawie swojego programu nuklearnego. W czwartek, po wizycie w Waszyngtonie, do Izraela wrócił premier Netanjahu. W oświadczeniu dla dziennikarzy po lądowaniu powiedział, że prezydent USA Donald Trump uważa, że Irańczycy mogą zostać zmuszeni do zaakceptowania „dobrego porozumienia”, ale podkreślił swój sceptycyzm wobec rozmów USA z Iranem. Netanjahu oświadczył też, że gdyby porozumienie zostało zawarte, musiałoby ono rozwiązywać problemy, które są szczególnie istotne dla Izraela, jak kwestie irańskiego programu nuklearnego, budowy rakiet balistycznych, czy wspierania przez Teheran organizacji terrorystycznych. Czytaj również: Iran za zamkniętymi drzwiami. Reportaż Anny Kowalskiej Kategorie: Telewizja
|
Sondaże polityczneAnkietaStudio Opinii
TVN24 - wiadomości, KrajGazeta Wyborcza — kraj
wnp.pl Informacje z otoczenia przemysłu
TOK.fm - Najważniejsze informacje z Polski
TVN24 Biznes i ŚwiatPortaleTVP.Info300polityka
Dziennik
Wirtualnemedia.pl
CzęstochowaZ serwisów lokalnych Urząd Miasta CzęstochowyDziennik Zachodni - Częstochowa
Gazeta.pl — Częstochowa
wCzestochowie.pl
Częstochowa - samorząd
|
Ostatnie odpowiedzi
15 lat 27 tygodni temu
18 lat 10 tygodni temu