LogowanieNawigacjaTrybunał Konstytucyjny
Prezydent RP - aktualnościSejm RP - NewsZ Kancelarii Premiera
Strony partii politycznych obecnych w Sejmie VIII kadencji(w układzie alfabetycznym) Książki w promocjiPO — AktualnościPSL
ZNP
BelferBlogBLOGI POLITYCZNE„Skrót myślowy” — blog Janiny ParadowskiejGra w klasy — blog Adama SzostkiewiczaNowe wątki na forum DPN |
AktualnościQUIZ: "Rz" czy "Ż"? Ortograficzny snajper robi 8/8 w try miga. A Ty?Rozgrzej swój mózg na dobry start dnia. Ten krótki quiz - dyktando sprawdzi, czy potrafisz poprawnie wstawić "ż" i "rz" w trudnych wyrazach. 8/8 to wynik tylko dla prawdziwych orłów ortografii. Sprawdź się, czy dasz radę. Łucja OrzełKategorie: Prasa
Quiz: To nosiło się w PRL-u. Pamiętasz? Szansę na wzorowy wynik mają tylko urodzeni za czasów "komuny"Czasy PRL-u kojarzą się wielu z szarością, kolejkami i obowiązkowymi garniturami. Ale życie miało też swoje barwy i własny styl. Moda, buty, odzież - każdy chciał być "na czasie" i mieć to, co modne. Sprawdź czy poradzisz sobie z naszym quizem o PRL-owskiej garderobie? Łucja OrzełKategorie: Prasa
Energetyka przyspiesza. Polska sieć musi za nią nadążyć
Polska energetyka szybko się zmienia. Przybywa odnawialnych źródeł energii, magazynów energii i nowych inwestycji, a energia elektryczna trafia do sieci z coraz większej liczby źródeł. To dobra wiadomość, ale również nowe wyzwanie: im bardziej złożony system, tym trudniej bezpiecznie nim zarządzać. Ministerstwo Energii, kierowane przez Miłosza Motykę, przygotowało nowe przepisy, które mają zapewnić operatorom dostęp do dokładniejszych danych, usprawnić funkcjonowanie cyfrowego rynku energii i ograniczyć ryzyko zakłóceń.
Projekt nowelizacji Prawa energetycznego został skierowany do konsultacji publicznych. Za technicznym językiem przepisów kryje się bardzo konkretna zasada: operator musi wiedzieć, co dzieje się w sieci, zanim pojawi się problem. Więcej źródeł. Więcej danych. Bezpieczniejsza sieć Polski system elektroenergetyczny wygląda dziś zupełnie inaczej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Obok dużych elektrowni funkcjonują farmy wiatrowe, instalacje fotowoltaiczne, inne rozproszone źródła energii oraz magazyny energii. Im więcej różnych źródeł pracuje w systemie, tym większe znaczenie mają szybki przepływ informacji i dostęp do dokładnych danych. Dlatego nowe przepisy przewidują obowiązek przekazywania operatorom danych czasu rzeczywistego, danych grafikowych oraz danych strukturalnych. Mają one zapewnić pełniejszy obraz bieżącej pracy źródeł wytwórczych i magazynów energii. Cel jest konkretny: skuteczniej bilansować system, szybciej reagować na zmiany i ograniczać ryzyko zakłóceń. Nowe rozwiązania mają także zapobiegać sytuacjom, w których wytwórca nagle wstrzymuje lub wznawia dostarczanie energii bez wcześniejszego przekazania odpowiedniej informacji właściwemu operatorowi. W przypadku rażącego naruszenia obowiązku przekazywania danych możliwe będzie ograniczenie albo wstrzymanie świadczenia usług przesyłania lub dystrybucji energii dla danej instalacji na okres nie dłuższy niż 24 godziny. Nowoczesna energetyka potrzebuje nie tylko megawatów. Potrzebuje również informacji. CSIRE. Cyfrowy kręgosłup rynku energii Drugim filarem zmian jest Centralny System Informacji Rynku Energii, czyli CSIRE. Za tym technicznym skrótem kryje się jeden z najważniejszych elementów cyfryzacji rynku energii. System ma usprawnić wymianę informacji pomiędzy uczestnikami rynku oraz przyspieszyć takie procesy jak zmiana sprzedawcy energii elektrycznej czy rozliczenia. Dla odbiorców oznacza to docelowo prostszy, szybszy i bardziej uporządkowany rynek. Ministerstwo Energii przygotowuje również rozwiązania na wypadek wystąpienia problemów technicznych. Projekt przewiduje obowiązek opracowania planów działania na wypadek zakłóceń w funkcjonowaniu CSIRE oraz systemów z nim współpracujących. Doprecyzowane mają zostać także zasady prowadzenia rozliczeń w przypadku czasowej niedostępności systemów, obowiązki informacyjne oraz sposób późniejszego korygowania danych. System informatyczny może mieć awarię. Rynek energii nie może stanąć. Cyfryzacja bez biurokratycznego automatu Projekt uwzględnia również sytuację podmiotów, które z przyczyn technicznych lub organizacyjnych nie zdążą w pierwotnym terminie zrealizować obowiązków związanych z CSIRE. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki będzie mógł odstąpić od nałożenia kary, jeżeli proces integracji zostanie zakończony najpóźniej do 19 kwietnia 2027 roku. To rozwiązanie łączy konsekwentne wdrażanie nowego systemu z pragmatycznym podejściem do rzeczywistych problemów technicznych i organizacyjnych. Zmiany obejmują także liczniki zdalnego odczytu. W uzasadnionych i odpowiednio udokumentowanych przypadkach będzie można odstąpić od ich instalowania na stacjach transformatorowych, jeżeli okaże się to niemożliwe z przyczyn technicznych lub prawnych albo nieuzasadnione ekonomicznie. Mniej dokumentów. Prostsze rozliczenia Nowelizacja ma również ograniczyć zbędne obciążenia administracyjne. Zmieni się model rozliczeń za realizację płatnych stopni zasilania. Rozliczenia będą prowadzone bezpośrednio pomiędzy operatorem systemu dystrybucyjnego a odbiorcą. W praktyce oznacza to mniej dokumentów księgowych i prostszy proces wypłaty wynagrodzenia za zastosowanie się do ograniczeń w poborze energii elektrycznej. Nowoczesne państwo to nie tylko nowe technologie. To również prostsze zasady. Sieć musi nadążyć za zmianami Polska energetyka przechodzi jedną z największych transformacji od dziesięcioleci. Rozwijają się odnawialne źródła energii i magazyny energii, modernizowane są sieci, a przed Polską kolejne duże inwestycje energetyczne. Nowych źródeł energii nie wystarczy jednak tylko wybudować. Potrzebny jest również system, który pozwoli bezpiecznie i sprawnie nimi zarządzać. Dlatego przygotowane przez Ministerstwo Energii przepisy koncentrują się na trzech kluczowych elementach: informacji, cyfryzacji i bezpieczeństwie. Operatorzy mają otrzymywać dokładniejsze i bardziej aktualne dane. CSIRE ma usprawnić funkcjonowanie rynku, który jednocześnie powinien być przygotowany na sytuację, gdy system informatyczny stanie się czasowo niedostępny. Tam, gdzie jest to możliwe, procedury mają zostać uproszczone. Projekt został skierowany do konsultacji publicznych. Rozpoczęły się one 6 sierpnia, a termin przedstawiania stanowisk upływa 13 sierpnia. Energetyka przyspiesza. Teraz polska sieć musi za nią nadążyć. Artykuł Energetyka przyspiesza. Polska sieć musi za nią nadążyć pochodzi z serwisu Polskie Stronnictwo Ludowe. Kategorie: Co w partiach?
Energetyka przyspiesza. Polska sieć musi za nią nadążyć
Polska energetyka szybko się zmienia. Przybywa odnawialnych źródeł energii, magazynów energii i nowych inwestycji, a energia elektryczna trafia do sieci z coraz większej liczby źródeł. To dobra wiadomość, ale również nowe wyzwanie: im bardziej złożony system, tym trudniej bezpiecznie nim zarządzać. Ministerstwo Energii, kierowane przez Miłosza Motykę, przygotowało nowe przepisy, które mają zapewnić operatorom dostęp do dokładniejszych danych, usprawnić funkcjonowanie cyfrowego rynku energii i ograniczyć ryzyko zakłóceń.
Projekt nowelizacji Prawa energetycznego został skierowany do konsultacji publicznych. Za technicznym językiem przepisów kryje się bardzo konkretna zasada: operator musi wiedzieć, co dzieje się w sieci, zanim pojawi się problem. Więcej źródeł. Więcej danych. Bezpieczniejsza sieć Polski system elektroenergetyczny wygląda dziś zupełnie inaczej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Obok dużych elektrowni funkcjonują farmy wiatrowe, instalacje fotowoltaiczne, inne rozproszone źródła energii oraz magazyny energii. Im więcej różnych źródeł pracuje w systemie, tym większe znaczenie mają szybki przepływ informacji i dostęp do dokładnych danych. Dlatego nowe przepisy przewidują obowiązek przekazywania operatorom danych czasu rzeczywistego, danych grafikowych oraz danych strukturalnych. Mają one zapewnić pełniejszy obraz bieżącej pracy źródeł wytwórczych i magazynów energii. Cel jest konkretny: skuteczniej bilansować system, szybciej reagować na zmiany i ograniczać ryzyko zakłóceń. Nowe rozwiązania mają także zapobiegać sytuacjom, w których wytwórca nagle wstrzymuje lub wznawia dostarczanie energii bez wcześniejszego przekazania odpowiedniej informacji właściwemu operatorowi. W przypadku rażącego naruszenia obowiązku przekazywania danych możliwe będzie ograniczenie albo wstrzymanie świadczenia usług przesyłania lub dystrybucji energii dla danej instalacji na okres nie dłuższy niż 24 godziny. Nowoczesna energetyka potrzebuje nie tylko megawatów. Potrzebuje również informacji. CSIRE. Cyfrowy kręgosłup rynku energii Drugim filarem zmian jest Centralny System Informacji Rynku Energii, czyli CSIRE. Za tym technicznym skrótem kryje się jeden z najważniejszych elementów cyfryzacji rynku energii. System ma usprawnić wymianę informacji pomiędzy uczestnikami rynku oraz przyspieszyć takie procesy jak zmiana sprzedawcy energii elektrycznej czy rozliczenia. Dla odbiorców oznacza to docelowo prostszy, szybszy i bardziej uporządkowany rynek. Ministerstwo Energii przygotowuje również rozwiązania na wypadek wystąpienia problemów technicznych. Projekt przewiduje obowiązek opracowania planów działania na wypadek zakłóceń w funkcjonowaniu CSIRE oraz systemów z nim współpracujących. Doprecyzowane mają zostać także zasady prowadzenia rozliczeń w przypadku czasowej niedostępności systemów, obowiązki informacyjne oraz sposób późniejszego korygowania danych. System informatyczny może mieć awarię. Rynek energii nie może stanąć. Cyfryzacja bez biurokratycznego automatu Projekt uwzględnia również sytuację podmiotów, które z przyczyn technicznych lub organizacyjnych nie zdążą w pierwotnym terminie zrealizować obowiązków związanych z CSIRE. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki będzie mógł odstąpić od nałożenia kary, jeżeli proces integracji zostanie zakończony najpóźniej do 19 kwietnia 2027 roku. To rozwiązanie łączy konsekwentne wdrażanie nowego systemu z pragmatycznym podejściem do rzeczywistych problemów technicznych i organizacyjnych. Zmiany obejmują także liczniki zdalnego odczytu. W uzasadnionych i odpowiednio udokumentowanych przypadkach będzie można odstąpić od ich instalowania na stacjach transformatorowych, jeżeli okaże się to niemożliwe z przyczyn technicznych lub prawnych albo nieuzasadnione ekonomicznie. Mniej dokumentów. Prostsze rozliczenia Nowelizacja ma również ograniczyć zbędne obciążenia administracyjne. Zmieni się model rozliczeń za realizację płatnych stopni zasilania. Rozliczenia będą prowadzone bezpośrednio pomiędzy operatorem systemu dystrybucyjnego a odbiorcą. W praktyce oznacza to mniej dokumentów księgowych i prostszy proces wypłaty wynagrodzenia za zastosowanie się do ograniczeń w poborze energii elektrycznej. Nowoczesne państwo to nie tylko nowe technologie. To również prostsze zasady. Sieć musi nadążyć za zmianami Polska energetyka przechodzi jedną z największych transformacji od dziesięcioleci. Rozwijają się odnawialne źródła energii i magazyny energii, modernizowane są sieci, a przed Polską kolejne duże inwestycje energetyczne. Nowych źródeł energii nie wystarczy jednak tylko wybudować. Potrzebny jest również system, który pozwoli bezpiecznie i sprawnie nimi zarządzać. Dlatego przygotowane przez Ministerstwo Energii przepisy koncentrują się na trzech kluczowych elementach: informacji, cyfryzacji i bezpieczeństwie. Operatorzy mają otrzymywać dokładniejsze i bardziej aktualne dane. CSIRE ma usprawnić funkcjonowanie rynku, który jednocześnie powinien być przygotowany na sytuację, gdy system informatyczny stanie się czasowo niedostępny. Tam, gdzie jest to możliwe, procedury mają zostać uproszczone. Projekt został skierowany do konsultacji publicznych. Rozpoczęły się one 6 sierpnia, a termin przedstawiania stanowisk upływa 13 sierpnia. Energetyka przyspiesza. Teraz polska sieć musi za nią nadążyć. Artykuł Energetyka przyspiesza. Polska sieć musi za nią nadążyć pochodzi z serwisu Polskie Stronnictwo Ludowe. Kategorie: Co w partiach?
Polskie araby znów przyciągają świat. Wszystkie konie znalazły nabywców
16 wystawionych koni. 16 sprzedanych. Kupcy z 10 państw i dokładnie milion euro wyniku. Tegoroczna Pride of Poland w Janowie Podlaskim zakończyła się sukcesem, którego znaczenie wykracza daleko poza aukcyjny ring. Jeszcze kilka lat temu nad jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek hodowlanych wisiały pytania o przyszłość. Dziś odpowiedź przyszła z rynku. Świat znów chce kupować polskie araby.
Pride of Poland to nie jest zwykła aukcja. To finał wieloletniej pracy hodowców, pracowników stadnin, weterynarzy i specjalistów. To także wizytówka polskiej tradycji hodowli koni arabskich, budowanej przez stulecia. Taką markę tworzy się przez pokolenia. Stracić zaufanie można znacznie szybciej. Odbudowuje się je latami. Janów pamięta. Liczby również W 2016 roku, już za rządów PiS, przeprowadzono głębokie zmiany kadrowe w państwowych stadninach. Odwołano wieloletniego prezesa Janowa Podlaskiego Marka Trelę oraz wieloletniego prezesa Michałowa Jerzego Białoboka. Pierwsza Pride of Poland po tych zmianach stała się początkiem jednego z najbardziej burzliwych okresów w najnowszej historii aukcji. W 2016 roku z 31 wystawionych koni sprzedano 16 za 1,271 mln euro. Sama kwota mogła wyglądać przyzwoicie. Znacznie więcej pytań pozostawił jednak przebieg aukcji. Najgłośniejszym symbolem tamtej edycji stała się klacz Emira z Michałowa. Podczas pierwszej licytacji cena doszła do 550 tys. euro, jednak osoba licytująca wycofała się i transakcja nie doszła do skutku. Emirę ponownie wprowadzono na ring i ostatecznie sprzedano za 225 tys. euro. Różnica między obiema licytacjami wyniosła 325 tys. euro. Wokół przebiegu aukcji pojawiły się poważne pytania dotyczące organizacji wydarzenia i wiarygodności licytacji. Prokuratura Regionalna w Lublinie wszczęła w tej sprawie śledztwo, dotyczące między innymi okoliczności dwukrotnego licytowania Emiry. Samo wszczęcie postępowania nie przesądzało oczywiście o odpowiedzialności konkretnych osób, ale skala zamieszania była dla tak prestiżowej marki poważnym problemem wizerunkowym. Rok później przemówiły już same liczby. Pride of Poland 2017 zakończyła się sprzedażą zaledwie 6 z 25 oferowanych koni za 410 tys. euro. Problemy nie ograniczały się jednak do wyniku jednej aukcji. Najwyższa Izba Kontroli, analizując państwową hodowlę koni, pokazała znacznie szerszy obraz. Trzy spółki zajmujące się przede wszystkim hodowlą koni arabskich sprzedały podczas aukcji organizowanych w ramach Dni Konia Arabskiego:
NIK wskazała również, że w Janowie Podlaskim, Michałowie i spółce obejmującej stadninę w Białce średnia cena sprzedanego konia spadła ze 104 tys. zł w 2015 roku do 23,8 tys. zł w 2018 roku. To spadek o ponad 77 proc. Izba zwróciła przy tym uwagę, że wpływ na wyniki miały między innymi rekordowo wysoka sprzedaż w 2015 roku oraz późniejszy spadek popytu na konie arabskie. Ale NIK wskazała również na problem, którego nie sposób pominąć: częstotliwość zmian w zarządach nie sprzyjała ciągłości i jakości zarządzania. W latach 2016–2018 zarówno Janów Podlaski, jak i Michałów miały po czterech prezesów. Trzeba powiedzieć uczciwie: w kolejnych latach wyniki aukcji zaczęły się poprawiać i także za rządów PiS zdarzały się bardzo udane sprzedaże. Nie zmienia to jednak faktu, że pierwsze lata po zmianach w państwowych stadninach przyniosły kontrowersje, kadrową karuzelę i wyraźne pogorszenie wyników. Zaufania nie da się zadekretować Można zmienić prezesa. Można zmienić organizatora. Można przygotować katalog, postawić trybuny i zorganizować konferencję. Nie można jednak wydać rozporządzenia nakazującego zagranicznym kupcom przyjechać do Polski i wydać swoje pieniądze. Na ich zaufanie trzeba zapracować. I właśnie dlatego tegoroczny wynik Pride of Poland jest tak ważny. W Janowie Podlaskim wystawiono 16 koni. Wszystkie 16 znalazło nabywców. Łączna wartość sprzedaży wyniosła dokładnie 1 mln euro, co daje średnio 62,5 tys. euro za konia. Najwyższą cenę osiągnęła klacz Pila z Janowa Podlaskiego, sprzedana za 160 tys. euro. Poganinka z Michałowa osiągnęła 140 tys. euro, a Perlita, również z Michałowa, 121 tys. euro. Jeszcze ciekawsza od samych kwot jest jednak mapa kupujących. Polskie konie trafiły do nabywców z 10 państw: Belgii, Polski, Kataru, Arabii Saudyjskiej, Łotwy, Iraku, Iranu, Czech, Francji i Szwecji. To nie politycy wystawili polskiej hodowli ocenę. Wystawił ją międzynarodowy rynek. Od kryzysu do kompletu sprzedanych koni Nie każdą historię da się opowiedzieć jednym porównaniem. Ale czasem liczby mówią wyjątkowo wiele. 2017 rok, czasy rządów PiS:
2026 rok:
Nie chodzi wyłącznie o to, że dzisiejszy wynik finansowy jest ponad dwukrotnie wyższy niż w 2017 roku. Najważniejszy jest komplet sprzedaży koni. Na tak wyjątkowym rynku to właśnie zainteresowanie ofertą i gotowość międzynarodowych klientów do zakupu najlepiej pokazują siłę marki i zaufanie do hodowli. Sukces ma wielu autorów – Przywracamy należną rangę i pozycję hodowli koni arabskich w Polsce. To efekt pracy ludzi, którzy mają wiedzę, doświadczenie i pasję, ale także dobrej współpracy stadnin, Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa i Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Duże zainteresowanie tegorocznymi Dniami Konia Arabskiego i wyniki aukcji pokazują, że ta praca przynosi efekty. Nie zatrzymujemy się i będziemy dalej wspierać polską hodowlę – powiedział minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski. Sukcesu Janowa nie można przypisać jednej decyzji, jednemu ministrowi ani jednej instytucji. Za każdym koniem stoją lata pracy hodowców, masztalerzy, weterynarzy, trenerów i pracowników stadnin. Stoją za nim wiedza, odpowiedzialna selekcja hodowlana i doświadczenie przekazywane z pokolenia na pokolenie. Rolą państwa nie jest zastępowanie tych ludzi. Rolą państwa jest tworzenie im warunków, w których mogą być najlepsi na świecie. Po co Polsce państwowe stadniny? Pride of Poland nie można traktować wyłącznie jako aukcji drogich koni dla zamożnych klientów. Janów Podlaski, Michałów i Białka chronią dorobek polskiej myśli hodowlanej, cenny materiał genetyczny oraz wiedzę gromadzoną przez pokolenia. To właśnie jest podstawowe zadanie państwowej hodowli: ochrona i doskonalenie najcenniejszego materiału genetycznego oraz zachowanie ciągłości hodowli. Polskie araby pokazują przy tym coś ważnego dla całego rolnictwa. Polska nie musi konkurować ze światem wyłącznie ceną. Może konkurować jakością, wiedzą, genetyką, tradycją i marką premium. To na takich przewagach warto budować nowoczesne i dochodowe polskie rolnictwo. Sukces jednej aukcji to dopiero początek – Polska hodowla koni arabskich jest marką rozpoznawalną na świecie i chcemy tę markę konsekwentnie wzmacniać. Potrzebna jest do tego współpraca na każdym poziomie – od hodowców i pracowników stadnin, przez KOWR, po resort rolnictwa. Państwowe stadniny mają ogromny dorobek i potencjał, dlatego naszym zadaniem jest tworzenie warunków do ich dalszego rozwoju – podkreślił Stefan Krajewski. Teraz zadaniem jest utrzymanie tego kierunku: stabilne zarządzanie państwowymi stadninami, ochrona najcenniejszego materiału hodowlanego, promocja polskich arabów na światowych rynkach i dalsze wzmacnianie międzynarodowej pozycji Pride of Poland. Bo sukces jednej aukcji cieszy. Prawdziwym sukcesem będzie trwałe umocnienie pozycji polskiej hodowli w światowej czołówce. Państwowe stadniny potrzebują fachowców, nie rewolucji Historia Janowa Podlaskiego jest również lekcją dla polityków. Państwowe stadniny nie potrzebują rewolucji po każdych wyborach. Potrzebują fachowców, ciągłości, cierpliwości i państwa, które szanuje wiedzę ludzi budujących ich pozycję. NIK powiedziała to językiem kontroli: częste zmiany w zarządach nie sprzyjają ciągłości i jakości zarządzania. My powiedzmy to jeszcze prościej. Politycy przychodzą i odchodzą. Rodowody pozostają. Wiedza pozostaje. Marka pozostaje. Dlatego obowiązkiem państwa nie jest zaczynanie wszystkiego od nowa po każdych wyborach. Jest nim chronienie tego, co Polska budowała przez pokolenia, i rozwijanie tego dorobku. Nie będziemy przekonywać, że wszystko zostało już zrobione. Odbudowa renomy wymaga czasu, a jeden udany rok nie kończy pracy. Ale tegorocznego wyniku nie trzeba upiększać:
Po latach, w których nad przyszłością Pride of Poland pojawiały się znaki zapytania, dziś z Janowa Podlaskiego płynie zupełnie inny sygnał. Polskie araby znów jadą w świat. Artykuł Polskie araby znów przyciągają świat. Wszystkie konie znalazły nabywców pochodzi z serwisu Polskie Stronnictwo Ludowe. Kategorie: Co w partiach?
Polskie araby znów przyciągają świat. Wszystkie konie znalazły nabywców
16 wystawionych koni. 16 sprzedanych. Kupcy z 10 państw i dokładnie milion euro wyniku. Tegoroczna Pride of Poland w Janowie Podlaskim zakończyła się sukcesem, którego znaczenie wykracza daleko poza aukcyjny ring. Jeszcze kilka lat temu nad jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek hodowlanych wisiały pytania o przyszłość. Dziś odpowiedź przyszła z rynku. Świat znów chce kupować polskie araby.
Pride of Poland to nie jest zwykła aukcja. To finał wieloletniej pracy hodowców, pracowników stadnin, weterynarzy i specjalistów. To także wizytówka polskiej tradycji hodowli koni arabskich, budowanej przez stulecia. Taką markę tworzy się przez pokolenia. Stracić zaufanie można znacznie szybciej. Odbudowuje się je latami. Janów pamięta. Liczby również W 2016 roku, już za rządów PiS, przeprowadzono głębokie zmiany kadrowe w państwowych stadninach. Odwołano wieloletniego prezesa Janowa Podlaskiego Marka Trelę oraz wieloletniego prezesa Michałowa Jerzego Białoboka. Pierwsza Pride of Poland po tych zmianach stała się początkiem jednego z najbardziej burzliwych okresów w najnowszej historii aukcji. W 2016 roku z 31 wystawionych koni sprzedano 16 za 1,271 mln euro. Sama kwota mogła wyglądać przyzwoicie. Znacznie więcej pytań pozostawił jednak przebieg aukcji. Najgłośniejszym symbolem tamtej edycji stała się klacz Emira z Michałowa. Podczas pierwszej licytacji cena doszła do 550 tys. euro, jednak osoba licytująca wycofała się i transakcja nie doszła do skutku. Emirę ponownie wprowadzono na ring i ostatecznie sprzedano za 225 tys. euro. Różnica między obiema licytacjami wyniosła 325 tys. euro. Wokół przebiegu aukcji pojawiły się poważne pytania dotyczące organizacji wydarzenia i wiarygodności licytacji. Prokuratura Regionalna w Lublinie wszczęła w tej sprawie śledztwo, dotyczące między innymi okoliczności dwukrotnego licytowania Emiry. Samo wszczęcie postępowania nie przesądzało oczywiście o odpowiedzialności konkretnych osób, ale skala zamieszania była dla tak prestiżowej marki poważnym problemem wizerunkowym. Rok później przemówiły już same liczby. Pride of Poland 2017 zakończyła się sprzedażą zaledwie 6 z 25 oferowanych koni za 410 tys. euro. Problemy nie ograniczały się jednak do wyniku jednej aukcji. Najwyższa Izba Kontroli, analizując państwową hodowlę koni, pokazała znacznie szerszy obraz. Trzy spółki zajmujące się przede wszystkim hodowlą koni arabskich sprzedały podczas aukcji organizowanych w ramach Dni Konia Arabskiego:
NIK wskazała również, że w Janowie Podlaskim, Michałowie i spółce obejmującej stadninę w Białce średnia cena sprzedanego konia spadła ze 104 tys. zł w 2015 roku do 23,8 tys. zł w 2018 roku. To spadek o ponad 77 proc. Izba zwróciła przy tym uwagę, że wpływ na wyniki miały między innymi rekordowo wysoka sprzedaż w 2015 roku oraz późniejszy spadek popytu na konie arabskie. Ale NIK wskazała również na problem, którego nie sposób pominąć: częstotliwość zmian w zarządach nie sprzyjała ciągłości i jakości zarządzania. W latach 2016–2018 zarówno Janów Podlaski, jak i Michałów miały po czterech prezesów. Trzeba powiedzieć uczciwie: w kolejnych latach wyniki aukcji zaczęły się poprawiać i także za rządów PiS zdarzały się bardzo udane sprzedaże. Nie zmienia to jednak faktu, że pierwsze lata po zmianach w państwowych stadninach przyniosły kontrowersje, kadrową karuzelę i wyraźne pogorszenie wyników. Zaufania nie da się zadekretować Można zmienić prezesa. Można zmienić organizatora. Można przygotować katalog, postawić trybuny i zorganizować konferencję. Nie można jednak wydać rozporządzenia nakazującego zagranicznym kupcom przyjechać do Polski i wydać swoje pieniądze. Na ich zaufanie trzeba zapracować. I właśnie dlatego tegoroczny wynik Pride of Poland jest tak ważny. W Janowie Podlaskim wystawiono 16 koni. Wszystkie 16 znalazło nabywców. Łączna wartość sprzedaży wyniosła dokładnie 1 mln euro, co daje średnio 62,5 tys. euro za konia. Najwyższą cenę osiągnęła klacz Pila z Janowa Podlaskiego, sprzedana za 160 tys. euro. Poganinka z Michałowa osiągnęła 140 tys. euro, a Perlita, również z Michałowa, 121 tys. euro. Jeszcze ciekawsza od samych kwot jest jednak mapa kupujących. Polskie konie trafiły do nabywców z 10 państw: Belgii, Polski, Kataru, Arabii Saudyjskiej, Łotwy, Iraku, Iranu, Czech, Francji i Szwecji. To nie politycy wystawili polskiej hodowli ocenę. Wystawił ją międzynarodowy rynek. Od kryzysu do kompletu sprzedanych koni Nie każdą historię da się opowiedzieć jednym porównaniem. Ale czasem liczby mówią wyjątkowo wiele. 2017 rok, czasy rządów PiS:
2026 rok:
Nie chodzi wyłącznie o to, że dzisiejszy wynik finansowy jest ponad dwukrotnie wyższy niż w 2017 roku. Najważniejszy jest komplet sprzedaży koni. Na tak wyjątkowym rynku to właśnie zainteresowanie ofertą i gotowość międzynarodowych klientów do zakupu najlepiej pokazują siłę marki i zaufanie do hodowli. Sukces ma wielu autorów – Przywracamy należną rangę i pozycję hodowli koni arabskich w Polsce. To efekt pracy ludzi, którzy mają wiedzę, doświadczenie i pasję, ale także dobrej współpracy stadnin, Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa i Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Duże zainteresowanie tegorocznymi Dniami Konia Arabskiego i wyniki aukcji pokazują, że ta praca przynosi efekty. Nie zatrzymujemy się i będziemy dalej wspierać polską hodowlę – powiedział minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski. Sukcesu Janowa nie można przypisać jednej decyzji, jednemu ministrowi ani jednej instytucji. Za każdym koniem stoją lata pracy hodowców, masztalerzy, weterynarzy, trenerów i pracowników stadnin. Stoją za nim wiedza, odpowiedzialna selekcja hodowlana i doświadczenie przekazywane z pokolenia na pokolenie. Rolą państwa nie jest zastępowanie tych ludzi. Rolą państwa jest tworzenie im warunków, w których mogą być najlepsi na świecie. Po co Polsce państwowe stadniny? Pride of Poland nie można traktować wyłącznie jako aukcji drogich koni dla zamożnych klientów. Janów Podlaski, Michałów i Białka chronią dorobek polskiej myśli hodowlanej, cenny materiał genetyczny oraz wiedzę gromadzoną przez pokolenia. To właśnie jest podstawowe zadanie państwowej hodowli: ochrona i doskonalenie najcenniejszego materiału genetycznego oraz zachowanie ciągłości hodowli. Polskie araby pokazują przy tym coś ważnego dla całego rolnictwa. Polska nie musi konkurować ze światem wyłącznie ceną. Może konkurować jakością, wiedzą, genetyką, tradycją i marką premium. To na takich przewagach warto budować nowoczesne i dochodowe polskie rolnictwo. Sukces jednej aukcji to dopiero początek – Polska hodowla koni arabskich jest marką rozpoznawalną na świecie i chcemy tę markę konsekwentnie wzmacniać. Potrzebna jest do tego współpraca na każdym poziomie – od hodowców i pracowników stadnin, przez KOWR, po resort rolnictwa. Państwowe stadniny mają ogromny dorobek i potencjał, dlatego naszym zadaniem jest tworzenie warunków do ich dalszego rozwoju – podkreślił Stefan Krajewski. Teraz zadaniem jest utrzymanie tego kierunku: stabilne zarządzanie państwowymi stadninami, ochrona najcenniejszego materiału hodowlanego, promocja polskich arabów na światowych rynkach i dalsze wzmacnianie międzynarodowej pozycji Pride of Poland. Bo sukces jednej aukcji cieszy. Prawdziwym sukcesem będzie trwałe umocnienie pozycji polskiej hodowli w światowej czołówce. Państwowe stadniny potrzebują fachowców, nie rewolucji Historia Janowa Podlaskiego jest również lekcją dla polityków. Państwowe stadniny nie potrzebują rewolucji po każdych wyborach. Potrzebują fachowców, ciągłości, cierpliwości i państwa, które szanuje wiedzę ludzi budujących ich pozycję. NIK powiedziała to językiem kontroli: częste zmiany w zarządach nie sprzyjają ciągłości i jakości zarządzania. My powiedzmy to jeszcze prościej. Politycy przychodzą i odchodzą. Rodowody pozostają. Wiedza pozostaje. Marka pozostaje. Dlatego obowiązkiem państwa nie jest zaczynanie wszystkiego od nowa po każdych wyborach. Jest nim chronienie tego, co Polska budowała przez pokolenia, i rozwijanie tego dorobku. Nie będziemy przekonywać, że wszystko zostało już zrobione. Odbudowa renomy wymaga czasu, a jeden udany rok nie kończy pracy. Ale tegorocznego wyniku nie trzeba upiększać:
Po latach, w których nad przyszłością Pride of Poland pojawiały się znaki zapytania, dziś z Janowa Podlaskiego płynie zupełnie inny sygnał. Polskie araby znów jadą w świat. Artykuł Polskie araby znów przyciągają świat. Wszystkie konie znalazły nabywców pochodzi z serwisu Polskie Stronnictwo Ludowe. Kategorie: Co w partiach?
Udany początek mistrzostw Europy. Ewa Swoboda ze srebremFinałowy bieg sprinterek był główną i ostatnią konkurencją wieczoru, pierwszego dnia lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Birmingham. Apetyty polskich kibiców przed finałem 100 metrów kobiet były duże, bo Ewa Swoboda w półfinale zaprezentowała się bardzo dobrze. W finale też świetnie wyszła z bloków i prowadziła przez większą część dystansu. Na ostatnich metrach dogoniła ją wyższa niemal o głowę Hunt i wygrała. Brytyjka, przy sprzyjającym wietrze 1 m/s uzyskała czas 11.00 sek., wyprzedzając Polkę o 0.02 sek. Trzecie miejsce zajęła Belgijka Delphine Nkansa z czasem 11.06. W dorobku Swobody jest to trzeci tytuł wicemistrzyni Europy na otwartym stadionie. Kategorie: Telewizja
QUIZ PRL: Śniadania, które pamiętają tylko dziadkowie. 7 na 10 młodych kapituluje przed metąŚniadania w PRL wyglądały zupełnie inaczej niż dziś - prosto, domowo i często z tego, co akurat było pod ręką. Kanapki z chleba, kasza manna, kawa zbożowa czy chleb ze smalcem były codziennością w wielu domach. Sprawdź, czy potrafisz rozpoznać smaki tamtych czasów i przejść ten quiz bez potknięcia. Łucja OrzełKategorie: Prasa
Wyniki Lotto w poniedziałek 10 sierpnia 2026. Poznaj wyniki losowania i wygrane liczbyZobacz także: Wyniki Lotto z poprzednich dni znajdziesz zawsze na stronie TVP.INFO W grze Multi Multi w dniu 10 sierpnia 2026 o godzinie 14:00 wylosowano następujące liczby: 1, 3, 5, 9, 12, 19, 26, 33, 41, 54, 55, 59, 61, 68, 70, 73, 74, 75, 76, 80. Plusem jest liczba 68. Natomiast o godzinie 22:00 wylosowano liczby: 11, 16, 21, 23, 25, 27, 35, 40, 42, 43, 44, 46, 51, 55, 58, 62, 64, 71, 73, 75. Plusem jest liczba 75. W losowaniu w grze Ekstra Pensja w dniu 10 sierpnia 2026 wylosowano następujące liczby: 10, 11, 14, 17, 18. Ostatnią liczbą wylosowaną w Ekstra Pensji jest .4 W losowaniu w grze Ekstra Premia w dniu 10 sierpnia 2026 wylosowano następujące liczby: 4, 28, 30, 33, 35. Ostatnią liczbą wylosowaną w Ekstra Premii jest 4. W grze Kaskada w dniu 10 sierpnia 2026 o godzinie 14:00 wylosowano następujące liczby: 2, 3, 4, 10, 11, 13, 15, 16, 19, 22, 23, 24. Natomiast o godzinie 22:00 wylosowano liczby: 1, 4, 5, 6, 8, 10, 12, 14, 17, 19, 21, 24. W losowaniu w grze Mini Lotto w dniu 10 sierpnia 2026 wylosowano następujące liczby: 9, 17, 18, 25, 37. Kategorie: Telewizja
QUIZ: Triki naszych babć w czasach PRL. Dla starszych 7/7 to formalność. Młodzi przetrą oczy ze zdumieniaW PRL-u zaradność była na wagę złota. Dziś wiele problemów rozwiązujemy gotowymi produktami ze sklepu, ale w tamtych czasach trzeba było radzić sobie inaczej. Domowe sposoby na czyste okna, białą pościel czy odświeżenie warzyw znał niemal każdy. Niektóre z nich mogą zaskoczyć młodsze pokolenie. Sprawdź czy je jeszcze pamiętasz? Łucja OrzełKategorie: Prasa
WaszeR d. Londyński: Trochę tu magla, sporo zaścianka, mało agory10.08.2026 Bo tak wygląda z lotu ptaka komentatorski jazgot pod polemicznym artykułem Pana Wojciecha. Z żabiej perspektywy nie lepiej: kumkanie, skrzek, rechot, na szczęście w języku ojczystym i obszarze jednego bajora, wszystko w opakowaniu premium z logo Studia Opinii. Jeden tylko uczony łosoś ni z gruszki, ni z pietruszki wyrwał się z łacińską sentencją śląc imiennie zaadresowane: Simili similis gaudet. Miał być prztyczek, wyszedł dwuzdaniowy wtręt. God bless him. W jakich szuwarach, w tym z przymrużeniem oka symbolicznym bajorowisku, wylądowali Panowie Maciej i Marek Jastrząb ze swoimi stonowanymi, merytorycznymi komentarzami? Dobrze by było cofnąć taśmę i zaproponować interlokutorom powtórkę dyskusji, lecz bez zacietrzewienia, bez bezpodstawnego ciskania zarzutów
Kategorie: Opinie i komentarze
WaszeR d. Londyński: Trochę tu magla, sporo zaścianka, mało agory10.08.2026 Bo tak wygląda z lotu ptaka komentatorski jazgot pod polemicznym artykułem Pana Wojciecha. Z żabiej perspektywy nie lepiej: kumkanie, skrzek, rechot, na szczęście w języku ojczystym i obszarze jednego bajora, wszystko w opakowaniu premium z logo Studia Opinii. Jeden tylko uczony łosoś ni z gruszki, ni z pietruszki wyrwał się z łacińską sentencją śląc imiennie zaadresowane: Simili similis gaudet. Miał być prztyczek, wyszedł dwuzdaniowy wtręt. God bless him. W jakich szuwarach, w tym z przymrużeniem oka symbolicznym bajorowisku, wylądowali Panowie Maciej i Marek Jastrząb ze swoimi stonowanymi, merytorycznymi komentarzami? Dobrze by było cofnąć taśmę i zaproponować interlokutorom powtórkę dyskusji, lecz bez zacietrzewienia, bez bezpodstawnego ciskania zarzutów
Kategorie: Opinie i komentarze
Zbigniew Szczypiński: Będzie, nie będzie…10.08.2026 Kilka lat temu miałem okazję zapoznać się z treścią materiału (i tekst i film) pokazujący sierpień 39 roku, tu w Polsce takiej jaka była w tamtym czasie. To było wstrząsające przeżycie patrzeć na tych ludzi jadących na urlop, planujących jakieś podróże, umawiających się na spotkanie w przyszłym roku… W sierpniu 39 roku była piękna pogoda i urlopujący ludzie nie wykazywali żadnych, ale to żadnych obaw o przyszłość… Przypomnę – to wszystko działo się w sierpniu 1939 roku a we wrześniu zaczęła się II Wojna Światowa, zaczęła od napaści hitlerowskich Niemiec, do których dwa tygodnie później dołączył Związek Radziecki Józefa
Kategorie: Opinie i komentarze
Zbigniew Szczypiński: Będzie, nie będzie…10.08.2026 Kilka lat temu miałem okazję zapoznać się z treścią materiału (i tekst i film) pokazujący sierpień 39 roku, tu w Polsce takiej jaka była w tamtym czasie. To było wstrząsające przeżycie patrzeć na tych ludzi jadących na urlop, planujących jakieś podróże, umawiających się na spotkanie w przyszłym roku… W sierpniu 39 roku była piękna pogoda i urlopujący ludzie nie wykazywali żadnych, ale to żadnych obaw o przyszłość… Przypomnę – to wszystko działo się w sierpniu 1939 roku a we wrześniu zaczęła się II Wojna Światowa, zaczęła od napaści hitlerowskich Niemiec, do których dwa tygodnie później dołączył Związek Radziecki Józefa
Kategorie: Opinie i komentarze
Ukraińskie naloty napędzają rosyjski biznes. Rośnie popyt na... schronyUrządzenia proponowane na rynku raczej tylko z nazwy można uznać za profesjonalne schrony. Świadczyć może o tym cena. Producenci życzą sobie za nie, np. w Petersburgu, około 300 tysięcy rubli (nieco ponad 13 tysięcy złotych), a na terenach zagrożonych wojną – 500 tysięcy rubli (ok. 22 tysięcy złotych). Są to pomieszczenia „przeciwbombowe”. Według danych, jakie opublikował portal centrumeuropy.pl, długość takiego schronu waha się od 2 do 10 metrów, średnica zbrojenia – od 6 do 16 milimetrów, a grubość i wymiary elementów konstrukcyjnych również różnią się w zależności od zamówienia. Wysyp ogłoszeń, szczególnie na portalu ogłoszeniowym Avito, dotyczy zarówno osób prywatnych, jak i instytucji. Biznes rosyjskim firmom schronowym trochę psuje „oferta publiczna”. Lokalne władze w zagrożonych rejonach, coraz częściej stawiają na ulicach pomieszczenia mające chronić przed wybuchami bomb czy rakiet. Czytaj także: Schrony w Polsce i Europie. Gdzie mieszkańcy mogą znaleźć schronienie? Oferty pojawiające się na rynku są zróżnicowane. Producenci oferują m.in. opcje wykonania schronu pod klucz – z metalowymi drzwiami oraz ławkami w środku, a także doprowadzonym zasilaniem i wentylacją. Schron może być na powierzchni bądź umieszczony pod powierzchnią ziemi, ale zgodnie z przepisami, czyli nie głębiej niż pięć metrów w gruncie. Kategorie: Telewizja
Rząd zdecydował o podziale polskiego giganta
Rząd zatwierdził podział Enei - poinformowała firma. Dodała, że ma to pozwolić na "lepsze dostosowanie do dynamicznie zmieniających się potrzeb rynku".
Kategorie: Telewizja
Podział dużej spółki. Jest decyzja rządu
Rząd zatwierdził podział Enei - poinformowała firma. Dodała, że ma to pozwolić na "lepsze dostosowanie do dynamicznie zmieniających się potrzeb rynku".
Kategorie: Telewizja
AfD idzie po władzę. Sondaże dają 42 proc. poparciaPoparcie dla AfD w regionie od dawna oscyluje w granicach 40 proc. W najnowszym badaniu ugrupowanie to wyrównało rekordowy wynik partii z sondażu Insa z maja br. CZYTAJ TAKŻE: Żądają delegalizacji AfD. Partia prowadzi w sondażach Za AfD plasuje się CDU. Trzecią siłą w parlamencie Saksonii-Anhalt byłaby Lewica z wynikiem 13 proc., a na socjaldemokratyczną SPD chce głosować 6 proc. ankietowanych. Pięcioprocentowy próg wyborczy przekroczyłby jeszcze lewicowo-populistyczny Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW) z wynikiem 5 proc. Agencja dpa zwróciła uwagę, że wejście BSW do parlamentu mogłoby przesądzić o tym, kto zostanie premierem kraju związkowego. Politycy tej partii uważają ją za czynnik decydujący w tej kwestii i deklarują, że chcą zapobiec kolejnej kadencji premiera z CDU. Obecny wynik sondażu mógłby zatem utorować drogę do urzędu premiera głównemu kandydatowi AfD Ulrichowi Siegmundowi. Łącznie CDU, Lewica i SPD miałyby 41 proc. głosów, podczas gdy populistyczne AfD i BSW – razem 47 proc. ZOBACZ TAKŻE: „Pomysły oszołomów”. Ostra reakcja szefa MON na AfD w Sejmie AfD pozostaje liderem także w sondażu ogólnokrajowym. Według opublikowanego w sobotę badania Insa prawicowi populiści mogą liczyć na 28 proc., o 7 punktów procentowych więcej niż CDU/CSU. Trzecie miejsce zajmują Zieloni z wynikiem 15 proc., wyprzedzając SPD (12 proc.) i Lewicę (11 proc.). Wybory w Saksonii-Anhalt odbędą się 6 września. AfD liczy na to, że w rezultacie tych wyborów pierwszy raz w swojej historii wejdzie do rządu na poziomie kraju związkowego, a być może będzie nawet rządzić samodzielnie. Kategorie: Telewizja
Meta wypuszcza otwarty model AI. Zuckerberg zapowiada kolejne, jeszcze większePrezes Meta Platforms Mark Zuckerberg wezwał do obniżenia barier dla otwartej sztucznej inteligencji w USA, aby lepiej konkurować z chińskimi firmami. Gigant mediów społecznościowych opublikował w poniedziałek nowy model o otwartym kodzie źródłowym i zapowiedział, że wkrótce pojawią się kolejne.
Kategorie: Portale
Różowa sukienka, loki i mikrofon. Whitney Houston została BarbieProjekt ma jednak znacznie dłuższą historię. Pierwsze rozmowy o stworzeniu lalki rozpoczęły się ponad dwie dekady temu. Barbie Signature Whitney Houston powstała we współpracy z Pat Houston, szwagierką artystki i wykonawczynią jej testamentu. Mattel poinformował, że lalka ma być hołdem dla kariery, muzycznego dziedzictwa i ponadczasowej twórczości wokalistki, która od dekad inspiruje kolejne pokolenia artystów. Projektanci zdecydowali się odtworzyć wizerunek Houston znany z teledysku do jej wielkiego hitu „I Wanna Dance with Somebody (Who Loves Me)” z 1987 roku. Zadbano o szczegóły charakterystyczne dla ówczesnego wyglądu gwiazdy. Miniaturowa Whitney Houston ma na sobie dopasowaną różową sukienkę o prążkowanej fakturze, wysokie sandały oraz duże, kolorowe kolczyki. Jej stylizację uzupełniają wyrazisty makijaż i burza loków. W dłoni trzyma mikrofon, a obok niej znajduje się statyw – nawiązanie do jej wielkiej kariery scenicznej. Czytaj także: Chciał usunąć drzewo z ogrodu i pozbawił prądu niemal sto domów Jak ujawniła Pat Houston w rozmowie z magazynem „People”, pomysł stworzenia Barbie inspirowanej Whitney Houston pojawił się już ponad 20 lat temu. – Whitney i ja rozmawiałyśmy o jej Barbie ponad 20 lat temu. Zobaczyć, jak ta wizja wreszcie się urzeczywistnia, jest wzruszające. Jestem zaszczycona, że biorę w tym udział – powiedziała. Pierwotny projekt miał wyglądać jednak zupełnie inaczej. Lalka miała być związana z filmem „Bodyguard” z 1992 roku, w którym Houston wystąpiła u boku Kevina Costnera, oraz z legendarną ścieżką dźwiękową produkcji. Pomysł ostatecznie nie został wówczas zrealizowany. Pat Houston podkreśla jednak, że sama wokalistka bardzo chciała zaangażować się w powstanie takiej lalki. – Barbie jest godnym hołdem dla niezwykłego dziedzictwa Whitney, przypominając nam, że jej muzyka, elegancja i wpływ wciąż inspirują i będą inspirować kolejne pokolenia – zaznaczyła. Czytaj także: Nawet 6 metrów długości. Ogromny ssak w okolicach Międzyzdrojów Data premiery nie jest przypadkowa. Barbie trafiła do sprzedaży 9 sierpnia, czyli w dniu urodzin Whitney Houston. Artystka, która zmarła w 2012 roku, obchodziłaby tego dnia 63. urodziny. Premiera lalki zbiega się również z 40. rocznicą początku jej spektakularnej kariery. Houston pozostaje jedną z najbardziej wpływowych wokalistek w historii muzyki pop. W ostatnim czasie została także pośmiertnie uhonorowana nagrodą za całokształt twórczości przez The Recording Academy, organizację odpowiedzialną za przyznawanie nagród Grammy. Pat Houston zaznacza, że udział w pracach nad kolekcjonerską Barbie miał dla niej przede wszystkim wymiar emocjonalny. – Byłam świadkiem troski, kreatywności i zaangażowania, jakie włożono w uczczenie dziedzictwa Whitney – podkreśliła. Dla rodziny artystki lalka stała się więc nie tylko kolejnym kolekcjonerskim wydaniem Barbie, lecz także sposobem na przypomnienie wizerunku i dorobku jednej z największych gwiazd muzyki pop.
Czytaj także: Wybrano najlepsze miejsce na przeprowadzkę. Jest tuż obok Polski Kategorie: Telewizja
|
Sondaże polityczneAnkietaStudio Opinii
TVN24 - wiadomości, KrajGazeta Wyborcza — kraj
wnp.pl Informacje z otoczenia przemysłu
TOK.fm - Najważniejsze informacje z Polski
TVN24 Biznes i ŚwiatPortaleTVP.Info
300polityka
Dziennik
Wirtualnemedia.pl
CzęstochowaZ serwisów lokalnych Dziennik Zachodni - Częstochowa
Gazeta.pl — Częstochowa
wCzestochowie.pl
Częstochowa - samorząd
|
Ostatnie odpowiedzi
16 lat 6 dni temu
18 lat 35 tygodni temu