LogowanieNawigacjaTrybunał Konstytucyjny
Prezydent RP - aktualnościSejm RP - NewsZ Kancelarii Premiera
Strony partii politycznych obecnych w Sejmie VIII kadencji(w układzie alfabetycznym) Książki w promocjiPO — AktualnościPSLZNPBelferBlogBLOGI POLITYCZNE„Skrót myślowy” — blog Janiny ParadowskiejGra w klasy — blog Adama SzostkiewiczaNowe wątki na forum DPN |
AktualnościNowy prezes Grupy Azoty dla WNP: biznes działa, ale błędne inwestycje blokują rozwójGrupa Azoty ma nowego prezesa i przed sobą trudne decyzje. Marcin Celejewski, który objął stery największej polskiej spółki chemicznej niespełna dwa tygodnie temu, w rozmowie z WNP opowiada, jak chce poradzić sobie z problemami po nietrafionych inwestycjach i gdzie widzi przyszłość koncernu.
Kategorie: Portale
Nadzwyczajne posiedzenie Rady Ministrów po wecie Nawrockiego [SKRÓT WYDARZEŃ DNIA]Każdego dnia publikujemy setki tekstów. Nasza strona zmienia się bardzo dynamicznie. W tym miejscu zbieramy najważniejsze wiadomości dnia.
Kategorie: Prasa
Tusk o wecie prezydenta: Historia oceni decyzję w sposób dramatycznie złyO godz. 9 na nadzwyczajnym posiedzeniu zbiera się Rada Ministrów. Posiedzenie zapowiedział w czwartek premier Donald Tusk po tym, jak prezydent Karol Nawrocki poinformował, że nie podpisze ustawy wdrażającej unijny program SAFE. Premier zabrał głos przed posiedzeniem rządu. – Polacy są smutni, źli. Polska jest w szoku. Byliśmy przygotowani na tę ewentualność. Coraz więcej sygnałów wskazywało na to, że z niezrozumiałych do tej pory względów prezydent zdecyduje się na zawetowanie programu, który chcieliśmy wspólnie z prezydentem otworzyć – mówił premier. Podkreślił, że rząd chciał wspólnie z prezydentem zainaugurować program SAFE w 20. rocznicę wejścia Polski do NATO, „by cała Polska zobaczyła, że tak, jak wtedy w tym historycznym momencie jesteśmy w stanie ponad podziałami stanąć ramię w ramię i przyjąć wielki program za setki mld zł przy wsparciu państw NATO i całej Europy” – powiedział. – Dzisiaj padają bardzo ostre słowa, ludzie w Polsce zastanawiają się, czy to jest zdrada, czy to jest działanie lobbystów, brak zdrowego rozsądku – mówił szef rządu. Dodał, że nie będzie dzisiaj zastanawiał się, „jakie są prawdziwe powody takiego negatywnego działania pana prezydenta”. – Jedno musi być pewne, że brak podpisu pana prezydenta jest poważnym utrudnieniem dla nas wszystkich, którzy przygotowywali ten wielki program Polski zbrojnej, Polski bezpiecznej, Polski bogatszej – zaznaczył. – I dlatego skupiłem się na tym, aby jak najszybciej dać Polsce i też prezydentowi właściwą rządową odpowiedź na brak tego podpisu – powiedział. Dodał, że „historia oceni decyzję prezydenta i to bardzo szybko w sposób dramatycznie zły dla niego”. Tusk powiedział, że od rana odbiera sms-y i telefony od europejskich przywódców, „którzy naprawdę nie wiedzą, o co chodzi”. Czytaj też: Weto nie zablokuje SAFE. Bruksela przygotowuje umowę z Polską Tusk ocenił, że „dzisiaj wszędzie w Europie zastanawiają się, co się stało, jak to jest możliwe”. – Tylko w rosyjskich gazetach jest pełne zrozumienie, pełne zrozumienie dla weta prezydenta – podkreślił. – Nie będę tu niczego insynuował, ale fakty są absolutnie okrutne dla reputacji polskiego prezydenta i nie ma się z czego cieszyć – oświadczył. Szef rządu podkreślił przed posiedzeniem, że rząd „zmusił Brukselę i partnerów w Europie” do stworzenia unijnego mechanizmu SAFE. – Nie waham się użyć tego słowa, zmusiliśmy ich twardymi argumentami. Przewoziłem ich tam na granicę wschodnią i pokazywałem: „zobaczcie, to są realia” – powiedział premier. – Krok po kroku, przekonywaliśmy kraj po kraju. I na koniec zmusiliśmy instytucje europejskie do tego, żeby przygotowały ten wielki projekt finansowania, w naszym przypadku Polski Zbrojnej – dodał Tusk. Czytaj też: „Wrogi akt wobec polskich służb”. Wiceszef MSWiA ostro o decyzji prezydenta Premier podkreślił, że odpowiedź rządu na weto prezydenta pod ustawą wdrażającą program SAFE ma charakter konstruktywny. – Dlatego za chwilę rozpoczniemy posiedzenie rządu, na którym przyjmiemy uchwałę, na podstawie której zrealizujemy program Polska Zbrojna – oświadczył Tusk. – Będzie trudniej, będzie czasami wolniej, będzie trzeba dużo więcej wysiłku włożyć, żeby przekonać wszystkich zaangażowanych w ten proces, bo nie będzie stosownych przepisów. Będziemy musieli polegać na własnej sile, na własnej determinacji, ale zrobimy to. I ta uchwała pozwoli nam uruchomić program Polska Zbrojna – podkreślił szef rządu. Premier zaznaczył też, że „najlepszą wolą” wysłuchał informacji prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego o tym, jaki mają pomysł na pozyskanie środków z Narodowego Banku Polskiego. – Nic w tej informacji nie było rzetelne ani prawdziwe(...). W tej konkretnej sprawie wymyślono bardzo niebezpieczną hucpę tylko po to, aby mieć alibi dla tego weta. Przyszli z pomysłem, że za dotknięciem jakiejś przedziwnej różdżki czarodziejskiej zamienią 100 mld straty, o której napisał mi pan Glapiński w oficjalnym liście. (...) Że spodziewają się straty kolejnej także w tym 2026 roku. I na moje pytanie, to skąd nagle zysk, uzyskałem odpowiedź naprawdę szokującą: bo przyszedł pan prezydent i powiedział, że dobrze byłoby mieć zysk, to byśmy tak zrobili, że nie musimy wtedy wziąć tych europejskich pieniędzy – powiedział Tusk. Premier podkreślił, że do „duetu Nawrocki-Glapiński” ma w sprawach finansowych „ograniczone zaufanie”. Jak relacjonował, w czasie tego spotkania zaproponował prezydentowi, żeby „podpisał to, co jest realnie na stole” po to, żeby premier wspólnie z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem oraz ministrem finansów Andrzejem Domańskim mogli „rzetelnie zastanowić się, co na to można zrobić, żeby uzyskać dodatkowe środki”. Czytaj też: Ostre słowa Balcerowicza po wecie. „On wpisał się na listę hańby narodowej” Tusk zapowiedział, że rząd rozpoczyna pracę nad „trudnym, skomplikowanym” programem, który po zapowiedzi zawetowania przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy wdrażającej unijny program SAFE, umożliwi zbrojenie armii przez podmioty produkujące głównie w Polsce. – Mamy wszyscy powód do niepokoju. Tak, świat patrzy ze zdumieniem na to, jak można próbować zmarnować taką szansę, ale chcę powiedzieć bardzo zdecydowanie, że nie pozwolimy na to, by ta szansa została zmarnowana. Od dziś przystępujemy do pracy, aby wbrew temu wetu, wbrew tym knowaniom, temu ponuremu lobbingowi, tę szasnę wykorzystać – oświadczył szef rządu. Jak dodał, polską armię będą zbroić i polską granicę chronić będą „wszyscy wyposażeni w to, co będziemy produkowali głównie w Polsce, w polskich firmach”. – W Polsce nie będą rządzili lobbyści obcych firm zbrojeniowych – zapowiedział szef rządu. – Wczorajszy bardzo ponury i smutny wieczór zamieniamy dzisiaj na dobry poranek, z trudnym, skomplikowanym programem. Mogło być lepiej, ale tak na końcu to przekazuję naprawdę dobrą nowinę: damy radę – podkreślił premier. Czytaj też: „Polski SAFE 0 proc.”. Posłanka KO chce kontroli NIK w NBP Prezydent Karol Nawrocki poinformował w czwartkowym orędziu, że nie podpisze ustawy wdrażającej unijny program pożyczek na obronność SAFE. – Podjąłem decyzję, że nie podpiszę ustawy, która pozwala na zaciągnięcie przez Polskę pożyczki SAFE. Nigdy bowiem nie podpiszę ustawy, która uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne – powiedział Nawrocki. Polska miałaby być największym beneficjentem unijnego programu SAFE – polski rząd mógłby skorzystać z ok. 43,7 mld euro (prawie 200 mld zł.) w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek i wydać je na inwestycje w obronność. Według deklaracji rządu 89 proc. środków z SAFE miałoby trafić do polskich firm zbrojeniowych. Czytaj też: „Kolejny cios dla europejskiej obronności”. Francuska prasa o wecie Kategorie: Telewizja
Hołownia ocenił zawetowanie SAFE. "Największy błąd prezydentury Nawrockiego"Szymon Hołownia ocenił, że weto prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy wdrażającej unijny program SAFE to największy jak dotąd błąd jego prezydentury. Były marszałek Sejmu podkreślił, że Polska powinna skorzystać zarówno z pożyczki z programu SAFE, jak i z propozycji „polskiego SAFE”.
Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa
"Gdy gaz drożeje, rachunek bardzo szybko trafia do rolnictwa"
Gwałtowny wzrost cen gazu wywołany paraliżem strategicznej Cieśniny Ormuz może przełożyć się na koszt produkcji i cenę nawozów. Grupa Azoty, ich główny wytwórca w Polsce, na kilka dni wstrzymała nawet przyjmowanie nowych zamówień. - Sytuacja rynkowa jest trudna - komentuje prezes spółki Marcin Celejewski. Jeśli nic się nie zmieni, skutek może być jeden: wyższe ceny w sklepach.
Kategorie: Telewizja
Sikorski nie wytrzymał: Tchórzostwo przed Kaczyńskim. "Nienawiść do Tuska ważniejsza od Wojska Polskiego"Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski powiedział, że jest zdumiony i zbulwersowany decyzją o wecie do ustawy unijnego programu SAFE. Interesik polityczny, nienawiść do Tuska jest dla prezydenta ważniejsza od Wojska Polskiego - ocenił. Rząd - dodał - ma plan B i wojsko dostanie sprzęt .
Aneta Malinowska
Kategorie: Prasa
Donald Tusk zabrał głos przed nadzwyczajnym posiedzeniem rządu. "Od wczoraj Polska jest w szoku"Prezydent Karol Nawrocki zawetuje ustawę o SAFE. Swoją decyzję ogłosił w czwartek wieczorem w orędziu. Po godz. 9 ruszyło specjalne posiedzenie rządu. "Od wczoraj Polacy są smutni i źli. Polska jest w szoku" - powiedział premier Donald Tusk.
Weronika Papiernik
Kategorie: Prasa
Strefy czystego transportu w polskich miastach – co czeka kierowców i jak gminy to wdrażają?Kategorie: Portale
W Hali Polonia promowali cheerleading (zdjęcia)Organizatorami wydarzenia były Szkoła Podstawowa nr 21 oraz Szkoła Podstawowa nr 50 im. gen. Wł. Sikorskiego, przy współpracy z Urzędem Miasta oraz Polskim Związkiem Sportowym Cheerleadingu. Inicjatywa zgromadziła liczne grono uczestników i gości, stając się ważnym punktem na sportowej mapie miasta. 6 marca br. halę odwiedzili m.in.: Łukasz Pabiś – zastępca prezydenta Częstochowy, Rafał Piotrowski – naczelnik Wydziału Edukacji Urzędu Miasta, Leszek Cichocki – prezes Polskiego Związku Sportowego Cheerleadingu, Bartosz Penkala – krajowy dyrektor ds. szkoleń PZSC, Olga Błesznowska – koordynatorka projektu, Alicja Smaga – koordynatorka PZSC, a także trenerki PZSC Karolina Zackiewicz i Natalia Ćwik. Wśród zaproszonych znaleźli się również dyrektorzy częstochowskich przedszkoli i szkół podstawowych. Gala cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem. Wzięło w niej udział 400 przedszkolaków oraz 470 uczniów klas III, VII i VIII szkół podstawowych. Uczestnicy mieli okazję poznać podstawy cheerleadingu podczas specjalnie przygotowanych warsztatów. Program obejmował zajęcia taneczne i akrobatyczne, a także projekcję filmu i krótki wykład przybliżający specyfikę tej dyscypliny. Głównym punktem widowiska były pokazy przygotowane przez uczniów klas sportowych. Na parkiecie zaprezentowali się uczniowie klasy I sportowej ze Szkoły Podstawowej nr 50 oraz uczniowie klas IV i VII sportowej ze Szkoły Podstawowej nr 21. Ich występy, pełne energii, precyzji i pasji spotkały się z entuzjastycznym odbiorem publiczności i pokazały potencjał cheerleadingu jako sportu wymagającego wszechstronnych umiejętności. Wydarzenie „Cheerleading to sport” udowodniło, że cheerleading to znacznie więcej niż widowiskowy taniec. To dyscyplina łącząca elementy tańca, gimnastyki i akrobatyki, która rozwija siłę, wytrzymałość, koordynację ruchową i pewność siebie, a także uczy odporności na stres, współpracy i wzajemnego wsparcia. Dla najmłodszych uczestników była to nie tylko atrakcyjna forma aktywności, ale również inspiracja do odkrywania nowych sportowych pasji. Organizatorzy podkreślają, że tego typu inicjatywy mają ogromne znaczenie dla popularyzacji aktywności fizycznej wśród dzieci i młodzieży oraz budowania świadomości, że cheerleading jest pełnoprawnym sportem, który może stać się drogą do rozwoju talentów, kształtowania charakteru i promowania zdrowego stylu życia. Źródło: UM Częstochowy, fot. Grzegorz Skowronek/UM Kategorie: Lokalne
600 milionów dolarów dziennie. Tyle na wojnie traci Dubaj i okolice600 milionów dolarów dziennie traci branża turystyczna na Bliskim Wschodzie. "Szok", będący efektem wojny, wpłynął na decyzje zakupowe podróżnych. Straty liczą także w Egipcie, Turcji i Grecji. Choć tam liczą na odbicie.
Piotr Wróblewski
Kategorie: Prasa
Tusk: Historia oceni decyzję prezydenta- Historia oceni decyzję prezydenta, brak podpisu pod ustawą wdrażającą SAFE jest poważnym utrudnieniem dla tych, którzy przygotowali wielki program Polski zbrojnej i bezpiecznej - powiedział premier Donald Tusk podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rady Ministrów.
Kategorie: Prasa
„Wrogi akt wobec polskich służb”. Wiceszef MSWiA ostro o decyzji prezydentaPrezydent Karol Nawrocki zapowiedział, że nie podpisze ustawy wdrażającej unijny mechanizm SAFE. W ramach unijnego programu pożyczkowego Polska mogłaby otrzymać i przeznaczyć na obronność ok. 43 mld 700 mln euro, czyli ponad 186 miliardów złotych. Rząd deklaruje, że 89 procent tych środków trafiłoby do polskich firm zbrojeniowych. Piotr Maślak, prowadzący „Gościa poranka”, zapytał wiceszefa MSWiA Czesława Mroczka o decyzję prezydenta. – Nie ma tu żadnego wyjaśnienia. Wiemy natomiast, że to jest niezwykle wrogi akt w stosunku do polskiego przemysłu obronnego, polskiego wojska, policji, Straży Granicznej i Służby Ochrony Państwa – powiedział Mroczek. – Minister obrony w rządzie PiS Antoni Macierewicz po 2015 r. unieważniał przetargi i wstrzymywał modernizację sił zbrojnych, ale nigdy jawnie nie wystąpił przeciwko ani polskiemu przemysłowi, ani wojsku. Natomiast prezydent Nawrocki w sposób jawny przeciwstawił się procesowi wzmocnienia polskiego przemysłu i modernizacji wojska oraz służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa – dodał. Prowadzący zwrócił uwagę, że jeszcze kilka miesięcy temu wielu najważniejszych polityków PiS popierało projekt SAFE, natomiast obecnie partia bardzo ostro go krytykuje. Przypomniał też słowa rzecznika rządu Adama Szłapki, który w programie „Pytanie dnia” w TVP Info powiedział, że „ktoś nacisnął w PiS przycisk 'jesteśmy przeciw'. Albo ktoś narzucił to z zewnątrz, albo wewnątrz uznali, że chcą zaszkodzić Polsce”. – W 2025 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński wymyślił Roberta Bąkiewicza, który realizował przecież dokładnie rosyjsko-białoruski plan wywoływania emocji. Kiedy zaczęła się ta akcja z Bąkiewiczem? Wtedy, gdy na granicy z Białorusią było około tysiąca migrantów próbujących nielegalnie przekroczyć granicę, a nie ponad 12 tysięcy takich prób, jak w czasie ich rządów. W związku z tym trzeba pokazywać procesy, które są realizowane z zewnątrz i mają oddziaływać szkodliwie – uniemożliwiać realizację dużych projektów rozwojowych w Polsce – powiedział Mroczek. Wiceminister został zapytany, jakie będą skutki weta prezydenta. – Wojsko jest w lepszej sytuacji w stosunku do MSWiA, dlatego że stworzony Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych pozwala przyjąć środki SAFE i wydatkować je na rzecz sił zbrojnych. Odpadają jednak projekty, które nie dotyczą wojska – czyli policji, Straży Granicznej i SOP – ale również projekty związane z budową mobilności wojskowej, która jest dla nas niezwykle ważna. Jeżeli mówimy o służbach podlegających MSWiA, to one są przecież na pierwszej linii frontu w zakresie zwalczania aktów dywersji. To właśnie policja i Straż Graniczna odpierają najpoważniejsze zagrożenia, z którymi musi mierzyć się nasz kraj. Nielegalna migracja, czyli ochrona granicy, to ogromne wyzwanie dla Straży Granicznej. Opanowaliśmy nielegalną migrację, ale mamy problem dronów i balonów, które są wykorzystywane również przez obce służby – podkreślił wiceminister. – 12 marca odebraliśmy pierwszy element systemu antydronowego Straży Granicznej, ale zapewnia on ochronę i monitoring zaledwie około 50 kilometrów granicy. Z pieniędzy SAFE chcieliśmy „pokryć” całą granicę wschodnią, łącznie z granicą z Ukrainą, a także cały odcinek granicy morskiej. I to przekreśli wetem prezydent. Jego przedstawiciele uczestniczą w posiedzeniach Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego i dopytują o balony czy drony. Tymczasem właśnie przekreślili działania, które miały dać nam zdolności do przeciwdziałania tym zagrożeniom. To są bardzo konkretne rzeczy – dodał. Jak zaznaczył, chodzi o ponad 7 miliardów złotych dla trzech służb. – Około 3,5 miliarda złotych dla Straży Granicznej, ponad 3 miliardy dla policji i ponad 500 milionów dla Służby Ochrony Państwa. Jeżeli chodzi o Straż Graniczną, chcieliśmy z tych środków zbudować nowoczesny system rozpoznania radarowego na Bałtyku – niezwykle ważny z punktu widzenia bezpieczeństwa dostaw surowców energetycznych. Straż Graniczna odpowiada przecież za ochronę granicy morskiej, tak samo jak lądowej. To właśnie zostało przekreślone. Jeżeli chodzi o policję, chcieliśmy wyposażyć ją w zdolności do przeciwdziałania zagrożeniom dronowym oraz w systemy ochrony infrastruktury krytycznej i innych ważnych obiektów. Podobnie w przypadku Służby Ochrony Państwa – powiedział Mroczek. – Będziemy podejmowali wysiłki, żeby sytuację służb MSWiA zrównać z wojskiem. W tej chwili poszukujemy rozwiązań. 13 marca rząd będzie podejmował decyzje w tym zakresie, aby służby odpowiedzialne bezpośrednio za bezpieczeństwo Polek i Polaków mogły zostać wzmocnione, bo to jest pilna potrzeba – podsumował gość TVP Info. Czytaj też: Pełnomocnik ds. SAFE o propozycji Glapińskiego. „Król jest nagi” Kategorie: Telewizja
„Kolejny cios dla europejskiej obronności”. Francuska prasa o wecieNawrocki i partia Prawo i Sprawiedliwość, z której się wywodzi, postrzegają SAFE jako „konia trojańskiego pozwalającego UE – i Niemcom, wciąż postrzeganym przez część polskiej prawicy jako dominujący sąsiad – wywierać presję na Warszawę”, zwłaszcza poprzez mechanizm kontroli alokacji środków – napisał dziennik. Jak podkreślił, proeuropejski rząd Polski potępił decyzję Nawrockiego jako akt „zdrady narodowej”. Czytaj także: Ostre słowa Balcerowicza po wecie. „On wpisał się na listę hańby narodowej” „Le Figaro” przypomina, że w ostatnich latach Polska intensywnie inwestowała w modernizację swoich sił zbrojnych i przemysłu obronnego, by przeciwdziałać potencjalnemu zagrożeniu ze strony Rosji. Zaznaczył też, że z wartego 150 mld euro programu SAFE ok. 44 mld euro miałoby trafić do Polski. Gazeta przytoczyła komentarz politologa, redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej” Jarosława Kuisza, który ocenia, że w obliczu wyborów parlamentarnych w 2027 roku prezydent nie może pozwolić rządowi czerpać politycznych korzyści z tej ogromnej inwestycji, która przyniosłaby zysk wielu lokalnym społecznościom. – Prezydent chce jak najbardziej podważyć autorytet premiera – powiedział Kuisz. „Le Figaro” zauważa, że „nacjonalistyczny prezydent i opozycja, blisko związani z Waszyngtonem, uważają, że SAFE wykluczy amerykańskie firmy zbrojeniowe” z przyszłych kontraktów, przez co Polska trafi „pod niemiecki but”. Gazeta zauważyła jednocześnie, że unijny program „jest popierany przez ponad połowę Polaków, podczas gdy według ostatnich sondaży sprzeciwia mu się tylko co trzeci, a nawet co czwarty ankietowany”. Czytaj także: Orędzie prezydenta. „Ustawa o SAFE uderza w bezpieczeństwo militarne” Prezydent Karol Nawrocki poinformował w czwartkowym orędziu, że zdecydował o zawetowaniu ustawy wdrażającej unijny program pożyczek na obronność SAFE. Rząd nie ma wystarczającej liczby głosów w parlamencie, aby odrzucić weto. Zawetowana ustawa zakładała stworzenie zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa, za pośrednictwem którego rząd mógłby korzystać z pieniędzy z SAFE – unijnego instrumentu nisko oprocentowanych pożyczek na szybkie zwiększenie obronności państw UE. Polski wniosek złożony do programu opiewał na 43,7 mld euro i uzyskał akceptację instytucji unijnych. Tym samym Polska została wskazana jako największy beneficjent programu. Według deklaracji rządu 89 proc. z tych środków miało trafić do polskich firm zbrojeniowych. Donald Tusk, szef polskiego rządu, odnosząc się do decyzji Nawrockiego, że nie podpisze ustawy wdrażającej unijny program SAFE, ocenił w czwartek, że prezydent stracił szansę, aby zachować się jak patriota. Czytaj także: „Polski SAFE 0 proc.”. Posłanka KO chce kontroli NIK w NBP Premier zapowiedział, że rząd odpowie na tę decyzję w piątek na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Ministrów. Według wcześniejszych zapowiedzi, na realizację części projektów z SAFE mogłoby pozwolić przyjęcie uchwały Rady Ministrów i przekierowanie środków z SAFE do istniejącego już Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. W środę prezes NBP Adam Glapiński przedstawił informacje dotyczące finansowania zapowiedzianej wcześniej przez niego i Nawrockiego propozycji „polskiego SAFE 0 proc.” – wykorzystania na obronność zysków ze wzrostu wyceny złota. Według prezydenta jest to alternatywa dla SAFE. W Sejmie został złożony dotyczący „SAFE 0 proc.” prezydencki projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych. Kategorie: Telewizja
Popularna przeglądarka zmieni wygląd? Pokazano projekt wielkiej zmianyW sieci pojawiły się pierwsze makiety nowego interfejsu przeglądarki - projekt o roboczej nazwie Nova, który pokazuje radykalne przejście do zaokrąglonych elementów, „pływających” paneli i pastelowych akcentów. Materiały opublikował obserwator prac Mozilli, Sören Hentzschel.
Dominik Kulig
Kategorie: Prasa
Rosja tonie, ale powoli. „Rząd ma realnie około 50 mld dolarów rezerw”Jak można ocenić obecną kondycję rosyjskiej gospodarki? Wydawało się, że ponad cztery lata regularnej wojny doprowadzą ten kraj do upadku, ale ostatnio coraz mniej na to wskazuje. Iwona Wiśniewska, analityczka Ośrodka Studiów Wschodnich, ekspert od rosyjskiej gospodarki: Sytuacja w Rosji jest na pewno bardzo trudna i Kreml robi dobrą minę do złej gry. Finanse publiczne po czterech latach wojny wyglądają bardzo źle. Od początku inwazji budżet Rosji realizowany jest z deficytem, z tym że w 2025 r. deficyt budżetu federalnego, po dwóch poprawkach, wzrósł 5-krotnie wobec planowanego. A i tak okazało się to za mało. „Dziura” w finansach publicznych była znacznie większa i wyniosła 3,9 procent PKB, ponieważ zarówno budżety regionalne, jak i fundusze pozabudżetowe, jak fundusz zdrowia czy fundusz emerytalny, także zostały zrealizowane z deficytem. Rząd nie był w stanie ich dofinansować. Trzeba pamiętać, że Rosja jest odcięta od międzynarodowych rynków finansowych. Czyli nie jest w stanie pożyczać pieniędzy tanio. Musi korzystać jedynie ze swoich zasobów. Rząd pożycza pieniądze na rynku wewnętrznym, a te pieniądze w Rosji są bardzo drogie, bo efektem walki z inflacją są wysokie stopy procentowe. Koszty obsługi długu już są poważnym obciążeniem dla rządu, w tym roku mają pochłonąć ok. 2 procent PKB i to mimo iż dług publiczny ogółem nie jest duży w stosunku do PKB i wynosi mniej niż 20 procent. Co to dokładnie oznacza dla Kremla? Konieczność przerzucania coraz większej części kosztów wojny na społeczeństwo i biznes. Finansowanie działań wojennych jest traktowane priorytetowo przez rząd i pieniądze na ten cel muszą zostać zapewnione. W efekcie rząd oszczędza na wydatkach na społeczeństwo i infrastrukturę, dodatkowo zwiększa obciążenie podatkowe nakładane na biznes. Polityka ta dotyczy także budżetów regionalnych, które również współfinansują potrzeby wojny, przede wszystkim odpowiadają za rekrutację żołnierzy. W efekcie nie starcza już środków na modernizacje i rozbudowę dróg, czy poprawę infrastruktury mieszkaniowej. Stąd coraz częstsze różnego rodzaju awarie w Rosji, w tym przerwy w dostawach ciepła czy prądu. Zobacz także: Rosjanie wypłacają gotówkę. Pięciokrotny wzrost transakcji z banków W styczniu Rosja sprzedała dziewięć ton złota ze swoich rezerw, czy to może być sygnał, że zaczyna się chwytać już ostatniej deski ratunku? Rząd rosyjski w czasach prosperity, w pierwszych 20 latach rządów Putina, zbierał pieniądze i budował rezerwy. Przede wszystkim lokował je w waluty wymienialne – euro i dolara. Po inwazji na Ukrainę waluty te zostały wymienione na juany i na złoto. Teraz około połowy tych rezerw jest w złocie. Ponieważ ceny ropy na światowych rynkach dotychczas były niskie, to rząd korzystał z tych rezerw. Sprzedawał juany oraz złoto, które jest coraz droższe. Jest to też sposób na stabilizowanie finansów publicznych i zapełnianie dziury w budżecie. Trzeba jednak zauważyć, że od początku inwazji płynne środki, tj. dostępne dla rządu, Funduszu Dobrobytu Narodowego zmniejszyły się o połowę. Tak naprawdę skurczyły się jeszcze bardziej, ale ponieważ znaczną ich część stanowi złoto, które na rynkach zwyżkuje, więc straty były w rzeczywistości nieco mniej widoczne. Teraz rząd ma realnie około 50 mld dolarów rezerw. Środki te przede wszystkim mają służyć uzupełnianiu niedoborów wpływów budżetowych wynikających z niskich cen ropy naftowej eksportowanej przez Rosję. Wojna na Bliskim Wschodzie może być dla Rosji wybawieniem? Jeśli spojrzymy na wojnę w Iranie tylko od strony gospodarczej, to oczywiście ma ona dla Rosji wiele plusów. Dzięki wzrostowi cen ropy na światowych rynkach także rosyjski surowiec zyskał na wartości. W styczniu i lutym rosyjska ropa była sprzedawana z najwyższym dyskontem od początku inwazji na Ukrainę. Ten dyskont sięgał prawie 30 dolarów na baryłce i w zasadzie jedynym głównym odbiorcą były wtedy Chiny, bo Indie, pod amerykańskim naciskiem, ograniczyły zakupy tego surowca od Rosji. Konflikt w Iranie sprawił, że Hindusi wrócili do handlu z Moskwą, choć jeszcze nie wiadomo, ile Rosja zarabia na tej ropie. Wraz ze wzrostem cen surowca, zwiększyły się bowiem także koszty dostaw, w tym wynajmu tankowców. Zobacz także: Rosja ledwo wiąże koniec z końcem. Samoloty tankowane olejem do... smażenia Są jakieś minusy wojny w Zatoce Perskiej dla Kremla? Są oczywiście też zjawiska negatywne. Zjednoczone Emiraty Arabskie były jednym z ważniejszych partnerów finansowych Rosji. Rosyjskie firmy, w tym koncerny naftowe, były tam masowo rejestrowane, bo był to sposób na realizowanie transakcji transgranicznych – np. uzyskiwanie opłat za eksport surowców, ale też zakup potrzebnych Rosji towarów. Bardzo duża część tzw. elity polityczno-biznesowej przeniosła się nad Zatokę Perską, spędzając tam swój czas i lokując pieniądze. Na razie nie wiemy, jak długo ten konflikt potrwa i jak duże będą zmiany w funkcjonowaniu gospodarek w Zatoce Perskiej, ale z pewnością jest to czynnik negatywny z punktu widzenia rosyjskiego biznesu. A jak bardzo zmieniła się sytuacja Rosji w układzie politycznym w związku z wojną w Iranie? Zabicie Alego Chameneia to jest poważny cios polityczny dla Władimira Putina, tym bardziej że kilka miesięcy temu także inny przywódca – Nicolas Maduro w Wenezueli – stracił nagle swoje stanowisko. Przy tym Kreml może jedynie biernie przyglądać się z oddali. Dla putinowskiego reżimu ta sytuacja jest mocno niekomfortowa. Krąg partnerów mocno się zawęża i de facto sprowadza tylko do jednego mocnego sojusznika – Chin. Za rządów Donalda Trumpa nastąpiło nowe otwarcie w stosunkach z Moskwą, czy tutaj nie ma szans na partnerstwo? Początkowo wyglądało to dla Kremla dosyć obiecująco. Rosjanie liczyli, że dzięki transakcyjnemu charakterowi prezydentury Donalda Trumpa zdołają dogadać się z nową administracją amerykańską. Chodziło przede wszystkim o korzystne dla Rosji warunki pokoju z Ukrainą, ale także ograniczenie sankcji – dostęp do międzynarodowych rynków finansowych pozwoliłby złagodzić wewnętrzne problemy gospodarcze. W zamian Rosjanie roztaczali przed Białym Domem wizje intratnych projektów inwestycyjnych w Rosji, które miałyby być wspólnie realizowane. Porozumienia jak na razie nie udało się osiągnąć. Myślę, że obecnie w te relacje wkradła się dodatkowa niepewność. Kreml nie może być pewien czy te negocjacje nie są jedynie elementem gry ze strony amerykańskiej i jakie są rzeczywiste cele USA wobec Kremla i wojny rosyjsko-ukraińskiej. Zobacz także: Rosja po cichu pomaga Iranowi atakować siły USA. „I tak ich dziesiątkujemy” Obserwując zachowanie Amerykanów w negocjacjach z Rosją, można odnieść wrażenie, że ich głównym celem nie jest zakończenie wojny na Ukrainie, a wręcz przeciwnie. Regulują kroplówkę finansową w postaci sankcji tak, aby Rosjanie nie byli zbyt silni na froncie i nie uzyskali przewagi, a z drugiej strony ich gospodarka nie upadła, co zmusiłoby ich do zawarcia pokoju… Oczywiście w ciągu czterech lat wojny presja gospodarcza na Rosję i wsparcie dla Ukrainy mogło być większe ze strony amerykańskiej. Przypomnę jednak, że agresywnej polityce Rosji przeciwstawił się cały Zachód, nie tylko USA. O ile znaczenie sankcji finansowych nakładanych przez Waszyngton, ma kluczowe znaczenie, ze względu na pozycję dolara, to jednak w przypadku handlu to UE była przed inwazją kluczowym partnerem Rosji. Uważam, że w pierwszych latach wojny, to właśnie Europa nie wykorzystywała wszystkich swoich możliwości, jakie posiadała, w przeciwieństwie do Ameryki, która szczególnie w ostatnim roku rządów Joe Bidena nakładała regularnie sankcje finansowe na Rosję i bardzo mocno redukowała jej dochody. Unijne wsparcie dla Ukrainy także nie było wystarczające. W przeciwieństwie do Kremla zachodnim państwom brakowało jednak determinacji. W czwartym roku wojny polityka amerykańska wobec Rosji przestała być jednoznaczna. Z jednej strony administracja prezydenta Trumpa rozpoczęła negocjacje z Rosją i mocno ograniczyła wsparcie dla Ukrainy, dając Kremlowi nadzieję, że wyjdzie z tej wojny zwycięsko, z drugiej Waszyngton nie tylko utrzymał presję gospodarczą, a wręcz ją nasilił, nakładając sankcje na dwa największe koncerny naftowe Rosji. Wzrost cen ropy naftowej związany z atakiem na Iran nie był zamierzonym celem amerykańskim. Musimy także pamiętać, że na skuteczność nacisku na Rosję wpływ ma także malejąca pozycja Zachodu, na który obecnie przypada około połowy światowego produktu brutto. Druga połowa globu nie przyłączyła się do sankcji, zwłaszcza Chiny, i gotowa była dalej współpracować z Rosją. Często pośredniczą one w obchodzeniu sankcji, bo nie ma takich ograniczeń, których firmy, zwłaszcza na wolnym rynku, nie byłyby w stanie obejść. Zawsze znajdą się partnerzy handlowi, w tym w UE, którzy dla zysku będą gotowi zaryzykować. Podobnie zresztą było z Iranem, który pod sankcjami znajduje się już od ponad 40 lat. Dlaczego zatem nie ma w Europie wystarczającej determinacji, aby sankcjami „dobić” Kreml? Zachodni przywódcy regularnie – co 4-5 lat – sprawdzani są przez społeczeństwa i oceniani. Dlatego muszą oni tak prowadzić politykę, aby te decyzje o sankcjach podejmowane były jak najmniejszym kosztem społecznym. Oczywiście najważniejszymi krótkoterminowymi kwestiami dla społeczeństwa są dobrobyt i kondycja gospodarki, ale tu jest też taka gra między kwestiami bezpieczeństwa – tego nie widać, ale trzeba za to dużo zapłacić – a właśnie kwestiami gospodarczymi. To jest problem. Widać teraz, że Europa, która została sama, jeśli chodzi o realne wsparcie dla Ukrainy, stara się jednak utrzymać ten kurs. Ameryka też się do tego przykłada, bo choć za kadencji Trumpa dołożyła tylko sankcje na rosyjskie firmy naftowe, to przynoszą one skutek. Zobacz także: Negocjacje w cieniu chaosu. Rosja zyskuje, Zachód traci spójność Długotrwała wojna fatalnie wpływa na interesy rosyjskich elit, dlaczego więc oligarchowie nie próbują odsunąć od władzy Putina, który – chyba tylko jedyny w kraju – jest mocno zdeterminowany, by utrzymywać ostry wojenny kurs? Teza o fatalnym wpływie wojny na interesy rosyjskiej elity nie koniecznie da się obronić. Oczywiście są tacy, którzy stracili swoje majątki w wyniku postępującego procesu nacjonalizacji w Rosji, lub też wartość ich fortun się skurczyła, bo część aktywów została zamrożona na Zachodzie. W większości dotyczy to jednak osób, które swoje majątki zgromadzili jeszcze w latach 90. i nie należą do bliskiego otoczenia Kremla. Tę część biznesu rosyjskie władze jednak zdołał sobie całkowicie podporządkować, dzięki trwającej od początku rządów Władimira Putina konsolidacji władzy. Rozbudowany aparat represji i dyspozycyjne sądy są instrumentem pozwalającym podważyć każde prawa własności. Miliarderzy, posiadający aktywa w Rosji, zdają sobie sprawę, że ich majątek jest na łasce Kremla. Nie ma też solidarności wśród biznesu, co zademonstrowała już afera Jukosu z 2003 r., każdy dba o własne interesy. Mimo iż świadomi są, że wojna jest bardzo kosztowna dla gospodarki i niszczy przyszłość Rosji, to jednak nie są oni gotowi wspólnie sprzeciwić się polityce władz, nie ufają sobie wzajemnie. Starają się jedynie minimalizować swoje straty. Strach wobec Kremla okazał się silniejszy niż chęć robienia wielkich interesów? Zmienił się układ sił w tym środowisku. Pod rządami Putina powstała nowa klasa bogaczy. To są ludzie ściśle z nimi powiązani, którzy zbudowali swoje majątki, przede wszystkim pasożytując na własności państwowej. Stali się oni beneficjentami tej wojny. Zarabiają jeszcze więcej na kontraktach zbrojeniowych, czy przejmują nacjonalizowane aktywa. Dlatego ten opór wewnętrzny względem Putina jest minimalny. Pytanie tylko, kiedy ci ludzie dojdą do wniosku, że Putin staje się dla nich obciążeniem, a nie źródłem dodatkowych dochodów. To będzie ten moment możliwych zmian. Trzeba jednak przy tym dodać, że środowisko kremlowskich elit jest bardzo hermetyczne. Niewiele informacji wydostaje się na zewnątrz. Są sygnały świadczące o rywalizacji o aktywa czy narastającego niezadowolenia. Kiedy procesy te staną się na tyle silne, by doprowadzić do zmian, trudno powiedzieć. Zobacz także: Rosjanie na liście „Forbesa”. Rekordowa liczba miliarderów Z naszej rozmowy wynika, że kondycja gospodarki nie będzie czynnikiem, który mógłby zmusić Kreml do zaprzestania agresji na Ukrainę… Gdybyśmy my – Zachód – wysyłali Rosji jednoznaczne sygnały, że nie ma szans na wygranie tej wojny, to Putin zacząłby bardziej liczyć zasoby, jakimi może rozporządzać. Natomiast niewystarczająca determinacja Zachodu, aby pokonać Rosję, problemy z utrzymaniem jedności w UE, a przede wszystkim rozmowy z Amerykanami, prowadzone przez Kreml od stycznia zeszłego roku, dawały Putinowi nadzieję, że to Zachód pierwszy zrezygnuje ze wspierania Ukrainy i on swoje cele osiągnie. W tej wojnie ogromne znaczenie ma czynnik psychologiczny. Mimo iż wojna kosztuje Rosję ogromne pieniądze, grzebie gospodarczą przyszłość kraju, to Kreml cały czas liczy na słabość Zachodu. Powinniśmy pozbawić rosyjską elitę polityczną nadziei, że jest w stanie wygrać wojnę na wyniszczenie. W tym celu Stany Zjednoczone i Unia Europejska powinny zademonstrować swoją determinację w walce z rosyjską agresją, przede wszystkim nasilając wsparcie dla Ukrainy i presję gospodarczą na Rosję. W ten sposób możemy zmusić Putina, aby skoncentrował się na narastających wewnętrznych problemach kraju, które w coraz większym stopniu zagrażają stabilności reżimu. Dlaczego Rosja nie jest skłonna teraz zawrzeć pokoju? Osiągnęła duże zdobycze terytorialne, zajęła bogate w zasoby tereny, jak choćby Donbas… To z pewnością można rozpatrywać w kategoriach sukcesu. Nie przesadzałabym z tą atrakcyjnością Donbasu. Jest to region przede wszystkim mocno zniszczony. Kopalniom ciężko będzie wznowić produkcję. Na tych terenach co prawda znajdują się też złoża metali ziem rzadkich, ale Rosja też ma wielkie złoża tych pierwiastków u siebie i ich nie eksploatuje, bo nie posiada odpowiednich technologii i kapitału. Kreml nie jest w stanie zagospodarować terytoriów i bogactw naturalnych, które posiada, cudza własność bogatszym go nie uczyni. Na okupowanych terytoriach prowadzi rabunkową gospodarkę, prowadząc do dalszej degradacji tych terytoriów. W tej wojnie istotne bardzo są cele polityczne, a nie gospodarcze. Kreml stara się doprowadzić do rewizji ładu politycznego i bezpieczeństwa międzynarodowego, tak aby mógł współdecydować o nowym porządku globalnym. Zobacz także: Kreml ani myśli o pokoju. Winę zrzuca na Europę Kategorie: Telewizja
QUIZ z wiedzy ogólnej. By nazywać się mistrzem, musisz zdobyć 15/20Odpowiedz na 20 pytań z wiedzy ogólnej i sprawdź, czy faktycznie jesteś "chodzącą encyklopedią". Poziom trudności rośnie z każdym pytaniem.
Beata Jasina-Wojtalak
Kategorie: Prasa
Najlepszy serial w historii? Eksperci postawili sprawę jasnoNastąpiła premiera dziesiątego odcinka drugiego sezonu serialu medycznego "The Pitt". Już w połowie pierwszego sezonu zapadła decyzja o kontynuacji produkcji o perypetiach pracowników szpitala w Pittsburgh, w której pierwsze skrzypce gra Noah Wyle znany z innego wielkiego hitu małego ekranu, czyli "Ostrego dyżuru". Gdzie można oglądać nowy sezon?
Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa
Orlen podjął decyzję. Kierowcy mogą być w szokuCeny paliw rosną po eskalacji na Bliskim Wschodzie. Państwo nie wyklucza interwencji na rynku, ale część sieci stacji benzynowych już uruchomiła promocje. Sprawdzamy, gdzie i na jakich zasadach można zatankować taniej.
Kategorie: Portale
Spór o SAFE. Nawrocki blokuje unijne finansowanie. Sikorski i Szefernaker wymieniają ciosyPrezydent Karol Nawrocki zawetuje ustawę o SAFE. Swoją decyzję ogłosił w czwartek w wieczornym orędziu. Decyzję ocenił w kilku wpisach w mediach społecznościowych, wicepremier Radosław Sikorski. Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker w rozmowie z TV Republika odpowiedział na krytykę rządu.
Weronika Papiernik
Kategorie: Prasa
Sędziowie TK, granica z Białorusią i likwidacja CBA. Głosowania w Sejmie
Wybór sędziów TK
Sejmowa komisja pozytywnie zaopiniowała w czwartek siedmioro kandydatów na sędziów Trybunału Konstytucyjnego – sześcioro zgłoszonych przez Prezydium Sejmu i jednego spośród dwójki zgłoszonych przez PiS. W czwartek po blisko pięciu godzinach posiedzenia, sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka głosowała w sprawie opinii wobec ośmiu kandydatur na sędziów TK. Obecnie w Trybunale na 15 stanowisk jest sześć wakatów. Wyboru tych sześciu sędziów Sejm ma dokonać w piątek w głosowaniu. Rekomendacje komisji otrzymali wszyscy kandydaci zgłoszeni przez Prezydium Sejmu: sędzia, obecny przewodniczący komisji kodyfikacyjnej ustroju sądownictwa i prokuratury przy MS Krystian Markiewicz; dr hab. nauk prawnych, prof. w Instytucie Nauk Prawnych PAN Maciej Taborowski; dr hab. nauk prawnych, prof. w Katedrze Postępowania Cywilnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego Marcin Dziurda; sędzia, obecnie prezes Sądu Okręgowego w Opolu Anna Korwin-Piotrowska; dr hab. prof. Uniwersytetu Śląskiego Dariusz Szostek, a także adwokat Magdalena Bentkowska. Zarekomendowana przez komisję została też zgłoszona przez PiS kandydatura adiunkta z Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego dr. Michała Skwarzyńskiego. Negatywną opinię komisji otrzymał jedynie drugi kandydat PiS – prof. dr hab. Artur Kotowski z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który jako jedyny nie był obecny na czwartkowym posiedzeniu komisji. Czytaj także: Wybór sędziów TK. Poznaliśmy sześć nazwisk Sejm ma też rozpatrzeć wniosek Rady Ministrów o wyrażenie zgody na przedłużenie czasowego ograniczenia prawa do złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej na granicy państwowej z Republiką Białorusi. 27 marca ubiegłego roku weszło w życie rozporządzenie w sprawie czasowego ograniczenia prawa do złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej na granicy z Białorusią. Ograniczenie obowiązuje przez 60 dni, ale za zgodą Sejmu – o co wnosi rząd – jest przedłużane. Czytaj także: Pokazali nowy system na granicy z Białorusią. Apel do prezydenta Izba ma też głosować nad rządowym projektem ustawy o koordynacji działań antykorupcyjnych oraz o likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Zgodnie z nim, zadania CBA mają zostać przeniesione do policji, w której ma powstać Centralne Biuro Zwalczania Korupcji, oraz do wzmocnionej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i do Krajowej Administracji Skarbowej, która miałaby przejąć badanie oświadczeń majątkowych. Czytaj także: „CBA miało zamknięte oczy”. Siemoniak o CPK, KOWR i „mitach PiS” Sejm będzie też głosował nad rządowym projektem nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Wprowadza do polskiego prawa możliwość pozasądowego rozwiązania małżeństwa. Ma to następować w drodze czynności podejmowanych przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego, który będzie weryfikował spełnienie ustawowych przesłanek rozwodu pozasądowego i dokona odpowiednich wpisów w rejestrze stanu cywilnego. Procedura ta będzie dostępna wyłącznie dla małżeństw bezdzietnych. Czytaj także: Rozwód bez sądu i orzekania o winie? Duże zmiany w przepisach Sejm przeprowadzi też głosowania m.in. nad poprawkami Senatu do kilku ustaw. Chodzi m.in. o projekt nowelizacji Kodeksu karnego, który zakłada wprowadzenie odpowiedzialności karnej za tzw. patostreaming oraz o projekt nowelizacji Kodeksu karnego, oraz Kodeksu wykroczeń, przewidujący dodania przepisu, który wprowadzi karalność czynu polegającego na uporczywym utrudnianiu kontaktu rodzica lub innej bliskiej osoby i dziecka, lub uporczywego utrudniania sprawowania opieki nad małoletnim. Czytaj także: Tantiemy za porno i patostreaming. Nowa ustawa o prawie autorskim Kategorie: Telewizja
|
Sondaże polityczneAnkietaStudio OpiniiTVN24 - wiadomości, KrajGazeta Wyborcza — kraj
wnp.pl Informacje z otoczenia przemysłu
TOK.fm - Najważniejsze informacje z Polski
TVN24 Biznes i Świat
PortaleTVP.Info
300polityka
Dziennik
Wirtualnemedia.pl
CzęstochowaZ serwisów lokalnych Urząd Miasta CzęstochowyDziennik Zachodni - Częstochowa
Gazeta.pl — Częstochowa
wCzestochowie.pl
Częstochowa - samorząd
|
Ostatnie odpowiedzi
15 lat 31 tygodni temu
18 lat 14 tygodni temu