Aktualności

Djoković wygrał na kortach Wimbledonu

Rzeczpospolita — News - nie., 15/07/2018 - 15:47
Novak Djoković pokonał Kevina Andersona 6:2, 6:2, 7:6 w finale Wimbledonu i wywalczył swój trzynasty wielkoszlemowy tytuł - pisze Onet.pl
Kategorie: Prasa

Putin dostał prezent od prezydent Chorwacji. To koszulka z jego nazwiskiem

Wprost - Wydarzenia - nie., 15/07/2018 - 15:44
W Moskwie doszło do spotkania przywódców Chorwacji oraz Rosji. W dniu, w którym reprezentacja Chorwacji zagra w finale Mistrzostw Świata, prezydent tego kraju wręczyła Władimirowi Putinowi koszulkę piłkarską.

Kategorie: Prasa

PMM w Kraśniku spotkał się z delegacją rolników z województwa lubelskiego

300polityka - nie., 15/07/2018 - 15:42

PMM w Kraśniku spotkał się z delegacją rolników z województwa lubelskiego

W #Kraśnik premier @MorawieckiM spotkał się z delegacją rolników z województwa lubelskiego. pic.twitter.com/TXdfseXehg

— Kancelaria Premiera (@PremierRP) July 15, 2018

Kategorie: Portale

Kontrabandę przez granicę szmuglował łoś. Nowy pomysł przemytników

TVP.Info - nie., 15/07/2018 - 15:38
Na Ukrainie przemytnicy znaleźli oryginalny sposób nielegalnego przecinania granicy.
Kategorie: Telewizja

PMM: Lech Kaczyński uosabiał zupełnie odmienną ideę Polski od tej, którą uosabiali dotychczasowi władcy III RP

300polityka - nie., 15/07/2018 - 15:36

PMM: Lech Kaczyński uosabiał zupełnie odmienną ideę Polski od tej, którą uosabiali dotychczasowi władcy III RP - Lech Kaczyński wraz z elitą Polski, która udawała się do Smoleńska, aby uczcić rocznicę zamordowania naszych oficerów, naszych wielkich patriotów w Katyniu, uosabiał pewną ideę Polski; zupełnie odmienną ideę Polski, ideę Rzeczpospolitej - od tej, którą uosabiali dotychczasowi władcy III RP - mówił premier Mateusz Morawiecki w Kraśniku, podczas uroczystości w uroczystości odsłonięcia pomnika śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ofiar katastrofy smoleńskiej. Jak podkreślił szef rządu, dla Lecha Kaczyńskiego najważniejsze były trzy wartości: sprawiedliwość, państwo oraz Polska. - Sprawiedliwość rozumiana właśnie przez pryzmat zwykłego człowieka. Państwo i polityka ma służyć zwykłemu człowiekowi - podkreślił premier. - Również jego rozumienie prawa było bardzo różne od tego, jak ta pozytywistyczna wersja rozumienia prawa w czasach III RP, która była dominująca, była prezentowana. Państwo prawa i prawo państwa polskiego miało się kierować przede wszystkim sprawiedliwością - mówił Morawiecki.
Kategorie: Portale

Etienne Kallos: Niezabliźnione rany Afryki

Rzeczpospolita — News - nie., 15/07/2018 - 15:35
Etienne Kallos, autor „Żniw”, które otworzyły Transatlantyk w Łodzi, mówi Barbarze Hollender o południowej Afryce.
Kategorie: Prasa

Theresa May: Trump radził mi nie negocjować, tylko pozwać Unię do sądu

TVP.Info - nie., 15/07/2018 - 15:35
Szefowa brytyjskiego rządu zastrzegła, że jest zwolenniczką negocjacji.
Kategorie: Telewizja

Łukasz Turski: Pandemie, szczepienia i kuracja mleczna profesora Jastrebowa

Studio Opinii - nie., 15/07/2018 - 15:33

 

2018-07-15.

Jednym z „miłych” objawów życia w naszych czasach jest łatwość, z jaką zapominamy o periodycznie powtarzających się paroksyzmach strachu przed kolejnymi globalnymi katastrofami.

Cała nasza globalna wioska zachowuje się trochę tak jak entuzjaści oglądania kolejnych filmów o zombie. Wciśnięci w fotele kin, od Anchorage po Władywostok , tłumimy okrzyki grozy garściami pożeranego popcornu gdy po ekranach w 2D, a jeszcze lepiej 3D, snują się ociekające krwią ofiar żywe trupy – to pomimo tego, że takie same procesje świetnie ucharakteryzowanych statystów, multiplikowanych trikami komputerowymi (niskie budżety) widzieliśmy już wielokrotnie w poprzednich wersjach takich filmów.

O ile jednak doskonale rozumiem działania agencji reklamowych, podbijających nastrój grozy przed premierami kolejnych kopii Kęsa luda na Placu Czerwonym, czy Jęku żartych na Unter den Linden, to nie za bardzo rozumiemy dlaczego periodycznie wywoływana jest psychoza zagrożeń epidemiami i pandemiami chorób mających zagrozić istnieniu naszej cywilizacji. Tym bardziej, że ostatnimi laty pojawiło się nowe zjawisko społeczne niewiary w jeden z największych sukcesów współczesnej medycyny, prewencyjnego w stosunku do wielu chorób, działania szczepień. Gdyby bowiem wierzyć wielu doniesieniom prasy, niekoniecznie tabloidów, a także aktywnej grupie ludzi, w Polsce posiadających nawet coś w rodzaju reprezentacji parlamentarnej wspartej zebranymi przeszło stu tysiącami podpisów tzw. zwykłych obywateli, to rzeczywiście w przypadku wielkich epidemii pozostało by nam ratować się popcornem, o ile oczywiście przedtem nie uleglibyśmy perswazji dietetyków, że popcorn jest też szkodliwy (w każdym razie dość „przejmująco” pachnie).

Przeszło trzysta lat temu bostoński duchowny purytański Cotton Mather, który przeszedł do historii jako jedna z wiodących postaci w procesie „czarownic” z Salem oraz jako jeden z pierwszych badaczy krzyżowania odmian kukurydzy (czyli był jednym z pierwszych propagatorów GMO!), zwrócił uwagę na fakt, że afrykańscy niewolnicy stosujący przywiezione ze swoich rodzinnych stron praktyki, wyglądające na szamańskie, nie zapadają na ospę prawdziwą tak często jak ich biali właściciele.

Mather, co wydaje się zaskakujące, nie tylko nie potępił tych praktyk jako sprzecznych z jego skrajnymi purytańskimi poglądami religijnym, ale stał się orędownikiem metody prymitywnej inokulacji tj. wprowadzenia, tak robiono to Azji i Afryce, do organizmu zdrowego osobnika patogenu. Do Europy metoda ta dotarła przez Turcję i była dość powszechnie stosowana (poddawano jej członków brytyjskiej rodziny królewskiej) aż do przełomowego osiągnięcia Edwarda Jennera, który w końcu XVIII w opracował pierwszą „współczesną” szczepionkę przeciw ospie prawdziwej, opartą na podawaniu ludziom żywego wirusa krowianki — zwierzęcej formy ospy.

Starsi z nas maja na ramionach charakterystyczne ślady pozostawiane przez tego typu szczepienia, które były obowiązkowe do drugiej połowy XX wieku, gdy uznano iż ospa została ostatecznie zwalczona. Gdzieś w górskich bazach w Szwajcarii przechowywane są awaryjne zapasy szczepionki, a po zamachach na Nowy York w 2001 r wojsko amerykańskie przygotowało ponoć nowe szczepionki, produkowane po raz pierwszy z wykorzystaniem wszystkich współczesnych metod, w tym inżynierii genetycznej.

Nazwa szczepionka i procedura szczepienia w języku angielskim: „vaccine i vaccination” pochodzi od łacińskiej nazwy krowianki „Variolae vaccinae” i dopiero Pasteur zaproponował, by używać tego określenia dla wszelkich szczepionek. W ciągu dosłownie kilu lat, w świecie pozbawionym jeszcze nawet komunikacji parowej, szczepionka przeciw ospie stała się znana i stosowana niemal wszędzie, gdzie docierała ówczesna medycyna.

Ludzkość rozpoczęła wojnę na wytępienie z wieloma chorobami, które dziesiątkowały zbiorowiska ludzkie. Fakt, że początkowe szczepienia miały wcale niemałą liczbę szkodliwych efektów ubocznych, przy dramatycznym zmniejszenia liczby ofiar śmiertelnych, np. ospy z kilkudziesięciu procent wśród niezaszczepionych do 2-3% zaszczepionych, wystarczał, by nikt nie protestował przeciw szczepieniom.

Powoli przyzwyczailiśmy się do tego w Europie i Ameryce Północnej i kilku dostatecznie bogatych krajach w innych częściach naszego globu, że wiele chorób zakaźnych stało się tylko słowami-przekleństwami; np. cholera. Ale niektóre koszmary z przeszłości nadal pozostały na wolności. Dlaczego? Bo nie dotyczyły nas, pięknych i zdrowych i bogatych.

Na stronie internetowej Uniwersytetu Stanforda poświęconej szczepionce przeciw trądowi

Leprosy Vaccine in the United States

The BCG vaccine is not used in the United States as a leprosy vaccine because of the unproven effectiveness of the BCG vaccine as well as the low incidence of leprosy patients in America.

czytamy:

Ponieważ trąd jest bardzo małym problemem w Stanach Zjednoczonych i ponieważ 90% rejestrowanych przypadków to chorzy, przybywający do USA z krajów, gdzie trąd jest chorobą endemiczną, nie ma powodu do praktycznego wykorzystania szczepionki przeciwtrądowej nawet gdyby taka została wynaleziona.

Trąd, przekleństwo cywilizacji przez setki lat, kiedyś choroba niszcząca wielkie zamysły polityczne — król Baldwin IV w Jerozolimie krzyżowców—w krajach o zaawansowanej opiece zdrowotnej jest wyleczalny poprzez intensywną (około roku) kurację antybiotykową.

Kuracja taka staje się powoli dostępna też w krajach, gdzie trąd jest dość powszechny i dlatego kolonie trędowatych stają się miejscami odwiedzanymi przez turystów żądnych specyficznych wrażeń, a nie strzeżonymi miejscami odosobnienia. Prace nad szczepionką przeciw trądowi a nie surogatem szczepionki, jakim jest przeciwgruźlicze szczepienie BCG, prowadzone są gdzieś w tle wielkich zmagań nauki z chorobami zakaźnym bo, jak np. szczepionka Richarda Reesa, wymagają wykorzystania i uśmiercania jednego z gatunków przedziwnych i cudownych zwierząt — pancerników. A my kochamy zwierzęta. I to nie jest „nasz” problem. Czyżby?

Wielkie przerażenie światową pandemią padło na nas w 2009 r., gdy światu zagrozić miała tzw. świńska grypa. W Polsce to szaleństwo świńskiej grypy podsycane było dodatkowo wykorzystywaniem jej, w sposób wyjątkowo cyniczny, przez ówczesna opozycję parlamentarną do wściekłych ataków na ministra zdrowia. W szczególności rzucono się na panią minister za opór przed wyrzuceniem pieniędzy z publicznej kasy na masowe szczepienia przeciw nie konwencjonalnej — sezonowej grypie, ale tej „morderczyni wszech czasów”- świńskiej grypie wywoływanej wirusem o złowieszczej nazwie H1N1. Pani minister nie ugięła się, szczepionek w ekspresowym tempie i ciut „na ukos” przygotowywanych przez wielkie koncerny medyczne (tylko one były w stanie unieść ciężar wydatków potrzebnych do uruchomienia tak gigantycznego przedsięwzięcia jak wyprodukowanie „szczepionki dla świata”) nie kupiła… i grypa minęła ciut łagodniej niż coroczne zachorowania (włączając kilka doniesień, że tu i ówdzie znowuż pojawia się świński wirus zabójca). W wielu miejscach odtrąbiono, że wygraliśmy wyścig z „globalną śmiercią”.

O przeproszeniu pani minister za oskarżenia i grube słowa pod jej adresem, nie słyszałem.

Na historię światowych pandemii, podobnie jak na wszystkie przepowiednie globalnych katastrof powinniśmy spojrzeć chłodnym okiem i starać się wyciągnąć wnioski z faktów.

Świat przeżył w swej dotychczasowej historii wiele pandemii, z których te w czasach przednaukowych miały decydujący wpływ na rozwój historii. Wielu antropologów i historyków nie tylko medycyny dogłębnie analizuje rolę pandemii, i w ogólności chorób na rozwój naszej cywilizacji. Fascynującą książką tego typu jest obszerne dzieło: Zarazki, Geny i Cywilizacja—Jak epidemie nas ukształtowały, Davida Clarka—profesora mikrobiologii z Uniwersytetu Południowego Illinois.

Taką zmieniającą historię udokumentowaną pandemią była „czarna śmierć”, dżuma Yersinia pestis , która zapoczątkowana ok 1320 r w Chinach, swoimi drogami (i na pewno nie można tego zwalić na karb turystyki międzynarodowej) około 1347 r. dotarła do Europy. Eksperci szacują, że w jej wyniku śmierć poniosło ca ⅓ ówczesnej populacji Europy tj około dwudziestu kilku milionów ludzi. Z wielu powodów ta pandemia musnęła tylko ziemie Polski i krajów nadbałtyckich.

Mniejsze lub większe epidemie dżumy, ospy i innych chorób nękały Europę przez następne stulecia. Zawlekliśmy wiele chorób wraz z naszą ekspansją do Ameryki; pisze o tym Jared Diamond w swej książce Karabiny, Zarazki i Stal.

Wydarzeniem, które ukształtowało nasze odczucia co to to znaczy światowa pandemia, była niewątpliwie pierwsza wielka światowa epidemia grypy — Hiszpanka. Hiszpanka zaatakowała wycieńczony okrutną I wojną światową populację w 1918 r i trwała , z drugim maksimum w 1919 r. jakieś dwa, dwa i pół roku. Szacuje się, że pandemia Hiszpanki na całym świecie spowodowała śmierć niemal 100 milionów ludzi. Wirus grypy Hiszpanki, o ile możemy to dziś stwierdzić był zbliżony do zagrażającego nam w 2009 r wirusa H1N1.

Fig.1 Wykres pokazujący liczbę przypadków śmiertelnych hiszpanki w danych grupach wiekowych (linia ciągła z roku 1918) w porównaniu do uśrednionych danych z lat 1911-1917.

Na rysunku pokazuję porównanie liczby przypadków śmiertelnych Hiszpanki w poszczególnych grupach wiekowych porównane z uśrednionymi wynikami dotyczącymi okresu poprzedzającego pandemię ale również uwzględniającego okres wojny. Z tego wykresu można od razu wyciągnąć wniosek dlaczego Hiszpanka była tak dramatycznym wydarzeniem. Była to rzeczywiście bardzo ciężka odmiana grypy, co widać z globalnego „przesunięcia” ciągłej krzywej do góry, oznaczającego istotne zwiększenie liczby ofiar w każdej grupie wiekowej (poza najstarszymi), ale dramatyczny wzrost liczby ofiar (lokalne maksimum w okolicy wieku 20-45 lat), to jawny efekt wojny. Wycieńczenie działaniami frontowymi, chorobami, brakiem odżywiania młodzi ludzie, nawet gdy przetrwali działania wojenne stawali się łatwymi ofiarami wirusa. Na Zachodzie jednak była zmiana.

Hiszpanka przeszła do historii i ukształtowała nasza współczesną percepcję pandemii, ponieważ pociągnęła hekatombę ofiar w niezwykle krótkim czasie. Cicha pandemia „białej śmierci” — gruźlicy szalejącej w Europie i Azji przez stulecia i zawleczonej do Ameryki (zapewne jedna z niewielu ciężkich chorób, którą „sprzedaliśmy” naszym udomowionym zwierzętom) jest dzisiaj raczej pamiętana jako „romantyczna choroba” ze szczytów społecznych.

„Chopin kaszlał z taka gracją” miała ponoć mówić George Sand…

Autorowi nie wypada zapewne mówić bezpośrednio. Ale my jesteśmy gorzej wychowani i niniejszym informujemy, że uważamy ruch antyszczepionkowy i jego wyznawców za wyjątkowo szkodliwych kretynów. To oczywiście tylko nasza opinia – na wypadek, gdyby ktoś się poczuł urażony. Redakcja

Gruźlicy “zawdzięczamy” też jedną z najwspanialszych książek współczesności “Czarodziejską Górę” Tomasza Manna. Gruźlica zabiła miliony ludzi w Europie, doprowadziła do wyginięcia wiele małych grup etnicznych w wielu krajach Azji i obu Ameryk. Jako że istniała od początków rozwoju homo sapiens (wiemy to z badań archeologii medycznej), to miała też wielki wpływ na początki rozwoju cywilizacji. Jeszcze przed zidentyfikowaniem bakterii gruźlicy przez Roberta Kocha wiedzieliśmy, że jest to choroba zakaźna przenoszona przez np. plwociny.

Jednym z narzędzi walki z gruźlicą było wprowadzenie urządzenia zwanego spluwaczką; każdy, kto lubi westerny wie, że urządzenia takie są niezbędnym rekwizytem scen kręconych w saloonach (dramatyczna scena z udziałem Deana Martina w Rio Bravo). Do dziś są one powszechnie stosowane w krajach Azji.

Dziś już tylko nieliczni z nas pamiętają przedantybiotykowe metody leczenia gruźlicy. Powojenna Polska lata całe borykała się z epidemia gruźlicy, wywołanej zapaścią higieniczną i żywnościową, tą czasami zapominaną spuścizną każdej wielkiej wojny.

Masowe szczepienia przeciwgruźlicze zepchnęły gruźlicę do głębokiej defensywy.

Tymczasem histerie antyszczepieniowe, pojawienie się AIDS, przeludnienie wielu miast o niskim poziomie higieny publicznej doprowadziło ostatnio do powolnego powrotu lekoodpornych odmian gruźlicy, która pojawiła się nawet wśród maklerów giełdy nowojorskiej.

Drugą wielka światową pandemię polio (choroby Heinego-Medina–ta nazwa była popularna w Polsce) przypomniał światu Philip Roth wstrząsającą książką Nemesis.

Doniesienia z Wenezueli o powrocie polio w wiosna 2018 r. powinno obudzić naszą czujność. Także tych „specjalistów” od szczepień jak eks-muzyk estradowy przekształcony w polityka zasiadający w Polskim Parlamencie. O ile ten człowiek w ogóle cokolwiek rozumie.

Dla mojego pokolenia epidemia polio w Warszawie jest ciągle wspomnieniem młodości. Jeden z moich doktorantów w latach 80. był jedną z ostatnich ofiar wczesno-dziecinnej Heine z końca lat 50.

Pamiętam, że miejscami „oskarżanymi” o bycie centrami zakażeń były baseny kąpielowe. W latach 50 i 60 jedynym takim basenem na świeżym powietrzu był (nieistniejący już) basen klubu Legia na ul. Górnośląskiej. Któregoś ranka, z grupy 6 kolegów, z którymi byliśmy poprzedniego dnia na Legii, 4 zbudziło się z sztywnym karkiem, jednym z pierwszych symptomów polio. Na szczęście były to łagodne formy choroby i nikt z nich nie ucierpiał. Proszę sobie jednak wyobrazić jak czuliśmy się, gdy nagle którego z nas coś „zakłuło” w którymś mięśniu nogi czy pleców. Może dlatego książka Rotha dla mojego pokolenia, jest dodatkowo przejmująca.

Polio było pandemią o dodatkowym wymiarze grozy, ponieważ nie tylko zabijało ale i okaleczało w sposób okrutny na całe życie. Do szczęśliwców, którzy byli w stanie niemal normalnie działać pomimo okaleczenia przez polio należał prezydent USA Franklin Roosevelt.

Śladem polio w historii było urządzenie zwane “żelaznymi płucami”

Fig. 2 Sala w jednym z specjalnych szpitali opieki nad ofiarami polio utrzymywanymi przy życiu przez “żelazne płuca”.

Żelazne płuca zostały zaprojektowane przez parę naukowców z uniwersytetu Harvarda: Philipa Drinker’a i Louisa Agassiza Shawa w końcu lat 20 ubiegłego wieku. Kilka lat potem John Emerson rozpoczął seryjną produkcje znacznie tańszej wersji tego urządzenia, co stało się początkiem procesu wytoczonego jego firmie przez Drinkera o naruszenie praw patentowych.

Gdy w wiele lat po II wojnie dziennikarze zapytali Jonasa Salka, twórcę iniekcyjnej szczepionki przeciw polio, czy ją opatentuje odpowiedział : Czy można opatentować Słońce? Dziś, gdy sądy decydują o prawach patentowych do fragmentów naszego genomu odczytanego przez ten czy tamten zespół naukowy, pytanie to staje się jeszcze bardziej aktualne.

Żelazne płuco było pompą (w oryginale napędzana dwoma silnikami od odkurzacza) obniżającą ciśnienie w zamkniętym walcowym kontenerze, w którym znajdował się pacjent z głową na zewnątrz i szyją, otoczoną hermetycznym kołnierzem, uszczelniającym komorę. Po obniżeniu ciśnienia w kontenerze klatka piersiowa sparaliżowanego pacjenta samoczynnie rozszerzała się, w płucach powstawało niewielki podciśnienie pozwalające „zassać” do nich powietrze atmosferyczne poprzez usta i nos pacjenta znajdujące się na zewnątrz i pod wyższym, atmosferycznym ciśnieniem. Zwiększenie ciśnienia w kontenerze przez pompę powodowało ściśnięcie klatki piersiowej chorego i wymuszony wydech.

Masowe wykorzystywanie żelaznych płuc w USA rozpoczęło się w w końcu lat 30. W 1960 roku tylko w USA na stałe w żelaznych płucach żyło około 1500 pacjentów. Jeszcze w 2004 roku w tych urządzeniach, które z bieżącej praktyki szpitalnej wyparły respiratory, w których pacjenci są zaintubowani i powietrze jest im wtłaczane do płuc i wysysane przez silnik pompy, żyło prawie 40 chorych. Jedną z najdłużej żyjących dzięki żelaznym płucom osobą była zmarła w 2009 r amerykanka Martha Mason, która spędziła w takim kontenerze 60 lat!.

Gdy w 1959 r, jako jedni pierwszych uczniów szkolnych byliśmy, z koleżanką szkolną, która jest teraz moją żoną, zaszczepieni przeciw polio doustną szczepionką wprowadzoną w Polsce dzięki jej twórcy dr Hilaremu Koprowskiemu byliśmy więcej niż szczęśliwi.

Trzej twórcy szczepionek, Koprowski, Sabin i Salk, na zawsze odsunęli od milionów ludzi widmo spędzenia życia w metalowej sapiącej jak odkurzacz metalowej trumnie. Przez dziesiątki lat w biednych krajach Afryki, w zagubionych w dżungli wioskach i osadach tliła się silnie zakaźna, acz w specyficzny sposób, choroba wirusowa Ebola. Od czasu do czasu dowiadywaliśmy się z prasy, że właśnie gdzieś tam w Liberii czy Sierra Leone zakończyła się epidemia Eboli. Czasami autorzy filmów naukowej grozy (telewizje często wyświetlają jeden z nich „Zakażenie” (Outbreak) z Dustinem Hoffmanem w roli głównej, pokazują nam apokaliptyczne sceny zarazy á la Ebola, zawleczonej do spokojnej osady, gdzieś w Nevadzie, przez zbrodniczy eksperyment wojska. Boimy się przez cały czas filmu, przerwy na reklamy pozwalają jakoś ochłonąć…

Wczesną jesienią 2014 r. zaczęliśmy się bać naprawdę. I to bez przerw reklamowych! Ebolę zawleczono bowiem do Europy i USA. Leczenie Eboli jest teoretycznie możliwe. Spory procent ludzi przeżywa intensywne i szalenie kosztowne leczenie w specjalistycznych szpitalach nawet bez specjalnego leku na tę chorobę. Taki lek wydaje się istnieć, ale badania nad nim prowadziła mała firma i nie miała pozwoleń na badania na ludziach. Dopiero gdy wirus zawitał do USA, pozwolono leczyć nim zakażonych amerykańskich lekarzy. Ale firmę stać było tylko na niewielka ilość preparatu. Już go zabrakło.

A szczepionki, jak zawsze najlepszej ochrony przed epidemiami wirusowym, nie ma.

To nie był nasz problem. No i kochamy zwierzęta. Wraz z wiadomościami o walce lekarzy w Dallas i Madrycie o życie ich pacjentów mogliśmy obejrzeć uliczne awantury w Madrycie wywołane przez obrońców życia zwierząt, chcących zapobiec uśpieniu potencjalnego nosiciela wirusa Eboli, psa pielęgniarki, która zakaziła się Ebolą na skutek wadliwego systemu ochrony personelu stykającego się z chorym na Ebolę pacjentem przywiezionym do jednego ze szpitali Madryckich. Potencjalne zakażenie śmiertelnym wirusem o nieznanym do końca sposobie propagacji w środowisku ludzkim i zupełnie nieznanym zagrożeniem przeniesienia wirusa na zwierzęta i poprzez nie na ludzi postawiono na jednej płaszczyźnie z życiem niewinnego i szalenie sympatycznego zwierzaka. Aż – czy tylko?

Ten pierwszy „smak Eboli” udało się w naszym bogatym świecie przetrwać. Dziś niemal o nim nie pamiętamy. A powinniśmy.

Epidemie polio i gruźlicy niemal zaraz po masowym wprowadzeniu szczepień poszły w zapomnienie. Podobnie było z licznymi powszechnie występującymi po II wojnie chorobami. Pojawienie się bardziej niż normalna zjadliwej grypy w 1957 r., ochrzczonej tym razem nazwą grypy azjatyckiej i spowodowanej przez odmianę wirusa oznaczoną AH2N2 natychmiast wywołało reakcję światową i medialną (na miarę możliwości mediów anno 1957) histerię. Grypa azjatycka była dość zjadliwym typem grypy. NA Fig.3 widzimy wykres pokazujący liczbę zgonów wywołanych tym szczepem wirusa w funkcji dni w roku na terenie Anglii i Walii

Na rysunku tym pojawiają się kabalistyczne kolorowe krzywe mówiące o porównaniu danych epidemiologicznych z jakimiś modelami o rożnych stopniach wprowadzenia szczepień. Pojawia się też liczba oznaczona symbolem R0=1.65. Co to takiego?

Od momentu pojawienia się szczepień specjaliści od statystyk medycznych zastanawiali się nad tym, czy masowe zastosowanie szczepionek i ich wartość społeczna, np. liczbę uratowanych ludzi od zgonów czy komplikacji, można jakoś opisać liczbowo, zrozumieć i udzielić sobie pytania, kiedy warto podejmować trud masowych szczepień, a kiedy nie. Innymi słowy, czy możemy opisać rozchodzenie się epidemii i jej przeciwdziałanie poprzez szczepienia modelami matematycznymi umożliwiającymi podejmowanie decyzji. Takich modeli, które pomogły by ludziom odpowiedzialnym za publiczne zdrowie, tak jak polski minister zdrowia w 2009 r.

W 1927 r dwóch matematyków brytyjskich W.O. Kermack i A.G. McKendrick[1] zaproponowało model rozprzestrzeniania się choroby w podatnej na zakażenia nią populacji. Początkowo niezauważony, jest on dzisiaj podstawowym elementem najbardziej nawet rozbudowanych teorii rozprzestrzeniania się zakażeń. Sformułowanie takiego matematycznego opisu oparte jest na dziale matematyki zwanym teorią równań różniczkowych zwyczajnych (bez paniki! nie będziemy się nią dalej posługiwać!) a sam model nie jest aż tak różny od powstałych ciut wcześniej matematycznych opisów zjawisk ekologicznych, spośród których warto wspomnieć o modelu zwanym Ofiara-Drapieżca związanym z nazwiskami amerykańskiego matematyka Alfreda Lotki i wielkiego włoskiego matematyka i fizyka Vito Volterry (jednego z nielicznych profesorów włoskich i senatorów , którzy odmówili przysięgi wierności faszystowskiemu rządowi Mussoliniego).

Modele epidemiologiczne powstałe w oparciu o prace Kermacka i McKendricka oznaczane są symbolami, np. SIR, gdzie litera S oznacza liczbę osób zdrowych podatnych na zakażenie, I osób zakażonych i zakażających innych a R liczbę osób , które wyzdrowiały i nabrały już odporności na daną chorobę. Przy podobnych oznaczeniach SIRD oznacza model uwzględniający, że pewna liczba osób z infekcji się nie wyleczy (D). Prosty i zwięzły wykład matematycznej teorii tych modeli można znaleźć np. w wykładach Jeffreya Chasnova, które dostępne są w sieci

We wszystkich tych modelach podstawową rolę odgrywa ów, zawsze dodatni, współczynnik R0, nazywany współczynnikiem reprodukcji, powielania itp., który ma dość prosty sens. Otóż R0 oznacza średnią liczbę osób, które zakażony osobnik jest w stanie sam, wtórnie, zakazić. Dla R0<1 modele epidemiologiczne typy Kermacka i McKendricka przewidują, że epidemia sama wygasa.

Dla R0 ≥ 1 sytuacja jest inna. Populacja zainfekowanych osób początkowo rośnie, a jej zachowanie się wraz z upływem czasu zależy od tego, jakie procesy chorobowe i lecznicze są uwzględniane w modelu. Jednym z takich procesów są szczepienia.

Doskonale zdajemy sobie sprawę z faktu, że zaszczepienie wszystkich osób z danej zagrożonej populacji jest bardzo trudne do wykonania. Szczepienie jest więc efektywną metodą zapobiegania chorobie, jeżeli zaszczepienie tylko pewnej części populacji zapobiega zakażeniu całej i w dłuższym okresie czasu prowadzi do wygaśnięcia epidemii. W najprostszym modelu Kermacka i McKendricka ułamek populacji, który należy zaszczepić, by epidemia się nie rozwinęła wynosi p=1-1/R0 . Tak więc gdy R0=1 (krytyczna minimalna wartość współczynnika powielania) p=0. Szczepienia nie są wtedy w ogóle potrzebne.

Gdy R0 jest równa np. 2, to wystarczy zaszczepić średnio co druga osobę. Wielkość R0 zależy od typu choroby, łatwości jej przenoszenia pomiędzy osobami z zainfekowanej populacji itp. Ta prosta zależność matematyczna, wynikająca z obiektywnego opisu zjawiska rozprzestrzeniania się epidemii tłumaczy, dlaczego dla chorób o dużym współczynniku R0 powszechność szczepień jest istotnym elementem ochrony przed epidemiami.

Wysoce zakaźną chorobą jest koklusz (krztusiec), dla którego R0 zmienia się, w zależności od obszaru geograficznego , od 12 do 17. Oznacza to, że szczepieniom powinno być poddane około 93%populacji. Powrót epidemii kokluszu w Kalifornii w 2010 r. można powiązać z wyjątkowo małym procentem szczepień na koklusz w tym stanie w okresie poprzedzającym epidemie.

Powrót kokluszu jako zagrożenia społecznego, podobnie jak i kilku innych chorób wieku dziecięcego jest wynikiem histerycznej reakcji części społeczeństwa na kłamliwe informacje dotyczące jakoby zagrożeń związanych z powszechnymi sczepieniami. Wiele chorób, o budzących zgrozę historii, np. cholera, ma znacznie niższy współczynnik R0 niż koklusz. Podczas ostatniej epidemii cholery na Haiti, w 2010 r., opublikowane wyniki wskazują na R0 pomiędzy 1.06 do 2.63[2]. Szczepienia relatywnie niewielkiej części społeczności wyspy doprowadziły do opanowania sytuacji.

Histeria antyszczepionkowa jest klasycznym przykładem zwycięstwa paranauki nad zdrowym rozsądkiem i prawdą. Uwypukla też wyjątkowo ponurą role odgrywana w kryzysowych sytuacjach społecznych przez zdeformowaną odmianę mediów tj. tabloidy i rodzącą się nową potęgę przekazu informacji – portale internetowe, media społecznościowe, etc. To te media, wspierane przez zastępy „znanych z tego, że są znani” celebrytów akurat w przypadku szczepień mają liczne życia ludzkie na sumieniu. Tyle że celebryci na ogół nie wiedzą że coś takiego jak sumienie istnieje.

Zaufania nas, obywateli świata, do skuteczności szczepionek wynikało z powszechnej akceptacji podstawowej „usługi” świadczonej społeczeństwu przez naukę, tj. dostarczania „bezpiecznej prawdy”. Niestety wartość tego pojęcia sformułowanego przez XIX-wiecznego wybitnego brytyjskiego matematyka i filozofa Williama Clifforda została ostatnimi czasy podważona przez niespotykana dawniej liczbę przypadków zamierzonych nieuczciwości i poważnych oszustw, sprawcami których byli i są naukowcy. Zaufanie społeczne do szczepień poderwane zostało w dużej mierze przez konsekwencje fałszu naukowego opublikowanego w 1998 r w czasopiśmie Lancet—szanowanym periodyku medycznym o zasięgu światowym—przez grupę 12 autorów po kierownictwem angielskiego transplantologa Andrew Wakefielda. Fałsz dotyczył związku szczepionki dla dzieci MMR z autyzmem. Wakefield został skazany prawomocnym wyrokiem i pozbawiony uprawnień lekarskich a współautorzy jednogłośnie wycofali się z tez głoszonych w artykule. Szaleństwo anty-szczepionkowe jednak rozeszło się po sporej części bogatego i zdrowego świata.

Współczynnik powielania R0 dla zwykłej grypy wynosi około 2 i dlatego szczepienia na zwykła grypę są wysoce efektywna metodą zapobiegania epidemiom tej choroby. Nie oznacza to, powinniśmy to podkreślić, że w społeczności o dużym procencie zaczepionych, powyżej 50%, nie będzie zachorowań i że nikt zaszczepiony nie zachoruje.

Wszelkie wyniki modeli epidemiologicznych są tylko wynikami statystycznymi i dotyczą całych populacji a nie poszczególnych osób.

Bardzo polecamy artykuł Wikipedii o statystce medycznej i powiązane z nim artykuły.

Histeria „świńskiej grypy” z 2009 r., była poprzedzona kilkoma mniej spektakularnymi pandemiami „ptasich” gryp (1997, 2007) no i sławnego pochodzącego z Hong Kongu SARS w 2003. Niewątpliwie duży wkład w przekonanie świata o potencjalnym zagrożeniu tymi pandemiami, które na szczęście po kolei okazywały się nie być śladowo nawet podobne do grypy azjatyckiej czy – nie daj boże – hiszpanki, była dr Margaret Chan, ex-szefowa ochrony zdrowia w Hong Kongu, do niedawna dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia WHO.

Zarówno ptasie grypy jak i SARS były przedmiotem niebywałej histerii medialnej, pomimo ich kompletnego braku statystycznego wpływu na jakiekolwiek wskaźniki zdrowotne na świecie. Pamiętam, że przyleciałem do Warszawy w szczycie histerii SARS. Z jakichś powodów Toronto zostało przez WHO ogłoszono miastem zagrożonym SARS. W ciasnej sali przylotów na Okęciu (stary budynek i to było jeszcze przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej) kłębił się tłum pasażerów. Jedna budka kontroli paszportowej wyróżniała się tym, że urzędujący w niej żołnierz WOP miał na twarzy maskę z gazy. W salce krążyła miła pani z obsługi (bez maski) i pytała pasażerów—jak pani (pan) z SARS to proszę do tego stanowiska — i wskazywała na pana w masce…

Już nie wspomnę o sławnej historio-histerii łabędzi w Toruniu, które biedne zostały uniesione ze stanowiska kwarantanny przez wzbierająca fale powodzi na Wiśle.

Prawdziwa histeria 2009 r była już inna w skali. Tu naprawdę świat zadrżał. Oto np. anons w prasy kanadyjskiej z listopada 2009 (Fig.4).

WHO ogłosiło pierwszą w historii światową pandemię grypy. Stwierdzono, że zwykłe szczepionki nie są wystarczające i rządy zostały zmuszone do ogłoszenia finansowania zakupów leków przeciw grypie. Fortuny z publicznych pieniędzy zostały wydane z na zakupy kilku zaledwie leków przeciw wirusowych, które (ponoć—-wirusy ciężko się „wykańcza”) miały być efektywne w leczeniu zakażeń wirusem H1N1. Większość tych zapasów, nigdy nie użytych, jest już zapewne przestarzała i generuje następne koszty ich utylizacji.

Wielkie korporacje przystąpiły do gwałtownej produkcji szczepionek, których specjalnym celem miał być ów wredny wirus. Jakoś nikt wtedy nie pamiętał, że podczas poprzedniej „pandemii”, wywołanej wirusem H1Ni w 1976 r. w USA, na gwałt przygotowano szczepionkę, a pierwszym zaszczepionym został prezydent Gerald Ford, który obiecał zaszczepienie całej populacji USA w ciągu kilku miesięcy.

Stosowanie szczepionki wstrzymano po zaszczepieniu ca 22% obywateli w związku z podejrzeniami o wywołane przez tą szczepionkę zachorowania na chorobę Guilliana Bare. Spodziewana pandemia H1N1 nigdy nie wybuchła.

Fig 4 Czy powinniśmy zamieszczać tłumaczenie?

W Polsce sprawa szczepionek była doskonałym pretekstem do awantury politycznej i bezpardonowych ataków opozycji parlamentarnej na minister zdrowia. Wystarczyło w tym czasie zajrzeć do ogólnodostępnych danych publikowanych przez Państwowy Zakład Higieny oraz, gdyby ktoś chciał wykonać ciut więcej pracy, do danych WHO. Na stronach WHO można było już w 2009 r. znaleźć publikacje dotyczące ocenienia współczynnika R0 dla świńskiej grypy. Fragment jednej z nich zamieszczamy jako rys.6.

Ciekawe, że dane były bardzo podobne do oceny zwykłej grypy i w zasadzie nie wskazywały na konieczność ekstra aktywności, szczególnie, że szczepionki i tak nie było. 9 grudnia 2009 WHO na swoich stronach internetowych pod hasłem Global Alert and Response (GAR0 publikowało informację ze spotkania grupy SAGE (Strategic Advisory Group of Experts) zawierająca ocenę R0 pomiędzy 1.1 a 1.5, ale nadal snującą plany wszechświatowego nagłego szczepienia. Dopiero w dwa lata po pandemii świńskiej grypy, której nie było w czasopismach medycznych pojawiać się zaczęły artykuły jak ten z Fig. 7.

Fig. 7

Pandemia 2009 r. nie zrealizowała się. Wydano miliardy na szczepionki, których nie wykorzystano i zapasy leków antywirusowych jak Tamiflu czy Relanza, które poszły na marne. Kolejny raz, jak w przypadku rzekomego komputerowego błędu Y2K działaliśmy histerycznie, nie pozwalając na rozsądne wykorzystanie istniejącej wiedzy. Działo się to już wtedy, gdy elementem politycznej mantry stało się nawoływanie do tworzenia społeczeństwa wiedzy.

Czasami mam wrażenie, że najlepszą reakcją na histerie medialne, zapowiadające epidemie i podobne nieszczęścia jest kuracja mleczna profesora Jastrebowa. Każdy o niej dziś przeczytać może, bo Przygody Niebieskiego Mundurka, Wiktora Gomulickiego, w wersji nieocenzurowanej, są dostępne w sieci.

Łukasz Turski

Powrót na górę
  1. Kermack, W. O. and McKendrick, A. G. „A Contribution to the Mathematical Theory of Epidemics.” Proc. Roy. Soc. Lond. A 115, 700-721, 1927.
  2. Tuite AR, Tien J, Eisenberg M, Earn DJ, Ma J, Fisman DN. Ann Intern Med. 2011 May 3; 154(9):593-601. Epub 2011 Mar 7.

 

12 trafień "gola samobójczego" na mundialu w Rosji. Rekord

Rzeczpospolita — News - nie., 15/07/2018 - 15:21
Mario Mandżukić, który w 18 minucie finału mistrzostw świata w Rosji, w którym Francja mierzy się z Chorwacją, trafił do własnej bramki, strzelił już 12 gola samobójczego na mundialu w Rosji.
Kategorie: Prasa

"Nasze miejsce zajmą Rosjanie i Ukraińcy". Producenci porzeczek alarmują

TVN24 Biznes i Świat - nie., 15/07/2018 - 15:20
W ciągu kilku lat Polska straci światowy prymat w produkcji porzeczki przemysłowej - uważają przedstawiciele tej branży. Ich zdaniem powodem są niskie ceny skupu owoców oferowane przez przetwórnie i brak długoterminowych kontraktów.
Kategorie: Telewizja

Kto zgarnie Puchar Świata? Niedźwiedź z Syberii nie ma wątpliwości

Wprost - Wydarzenia - nie., 15/07/2018 - 15:19
Buyan, niedźwiedź brunatny trzymany w syberyjskim zoo przewidział, że Chorwacja pokona Francję w niedzielnym finale Mistrzostw Świata w Rosji.

Kategorie: Prasa

Mimo zapewnień ministra zdrowia rosną kolejki do tomografii i rezonansu

Gazeta.pl — Częstochowa - nie., 15/07/2018 - 15:17
Minister zdrowia obiecał, że pacjenci nie będą czekali na rezonans magnetyczny dłużej niż miesiąc. Tymczasem w województwie śląskim kolejka na badanie w trybie pilnym wydłużyła się właśnie ze 131 do 158 dni.
Kategorie: Prasa

GDDKiA ogłosiła przetarg dot. przebudowy drogi krajowej

wnp.pl Informacje z otoczenia przemysłu - nie., 15/07/2018 - 15:02
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ogłosiła przetarg na wykonanie dokumentacji projektowej dla rozbudowy drogi krajowej nr 12 na odcinku Kalisz - granica województwa wielkopolskiego. Inwestycja dotyczyć będzie ponad 17 km trasy.
Kategorie: Portale

Polityka na murawie. Na mundialu w Rosji FIFA kilkakrotnie wszczynała postępowanie dyscyplinarne

Dziennik - nie., 15/07/2018 - 15:00
Przepisy są jasne: piłkarze nie mogą w trakcie meczu manifestować politycznych poglądów. W praktyce bywa różnie – przekonaliśmy się o tym także w czasie rosyjskiego mundialu.
Kategorie: Prasa

Mecz o złoto: Francja gra z Chorwacją. Oglądaj!

TVP.Info - nie., 15/07/2018 - 14:59
Wielkie emocje w Moskwie.
Kategorie: Telewizja

Donald Trump doradził Brytyjczykom pozwanie Unii ws. brexitu

wnp.pl Informacje z otoczenia przemysłu - nie., 15/07/2018 - 14:52
Brytyjska premier Theresa May poinformowała w wywiadzie dla telewizji BBC, że amerykański prezydent Donald Trump poradził jej, aby "pozwała Unię Europejską, a nie rozpoczynała negocjacje" w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty.
Kategorie: Portale

Premier May w BBC: Trump radził mi pozwać UE ws. Brexitu

Dziennik - nie., 15/07/2018 - 14:49
Brytyjska premier Theresa May ujawniła w niedzielę w wywiadzie dla telewizji BBC, że amerykański prezydent Donald Trump poradził jej, aby "pozwała Unię Europejską, a nie rozpoczynała negocjacje" w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty.
Kategorie: Prasa

"Dzikie dziki" nie obejrzą na żywo finału mundialu

Rzeczpospolita — News - nie., 15/07/2018 - 14:48
12 młodych piłkarzy z drużyny "Dzikie dziki", którzy zostali uratowani przez zespół ratowników po spędzeniu 17 dni w zalanej wodą jaskini w Tajlandii, nie obejrzy finału mundialu na żywo. Chłopcy - w wieku od 11 do 16 lat - będą mogli natomiast obejrzeć nagranie z zapisem finałowego meczu.
Kategorie: Prasa

MAZURY. Walkę czołgów obejrzało 8 tys. ludzi

TVP.Info - nie., 15/07/2018 - 14:44
To największe tego typu wydarzenie militarne w Polsce. W Orzyszu odbyła się „Walka Czołgów – Tradycja i Współczesność”. Impreza połączona z całodniowym piknikiem militarnym zgromadziła około 8 tysięcy widzów. Walka czołgów wpisała się w orzyskie obchody jubileuszu 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.
Kategorie: Telewizja

Onet: Sędzia Iwulski orzekał w kilku sprawach w PRL. Sam twierdził co innego

Wprost - Wydarzenia - nie., 15/07/2018 - 14:41
Dziennikarze Onetu dotarli do informacji na temat przeszłości Józefa Iwulskiego. Sędzia, który zastępuje I prezes SN na czas jej nieobecności twierdził, że orzekał w jednym procesie politycznym za czasów PRL. Według Onetu, było inaczej.

Kategorie: Prasa
Subskrybuj zawartość