Aktualności

Władimir Semirunnij urodził się w Rosji. "Medal zdobyłem dla Polski"

Dziennik - pt., 13/02/2026 - 19:41
Władimir Semirunnij 26 sierpnia 2025 roku odebrał polski paszport. 13 lutego 2026 roku urodzony w Rosji panczenista zdobył srebrny medal olimpijski dla swojej nowej ojczyzny. 23-latek zajął drugie miejsce w biegu na 10 000 m na igrzyskach we Włoszech. "Medal zdobyłem dla Polski" - zapewnił świeżo upieczony wicemistrz olimpijski. Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa

Wraca sprawa śmierci Kosteckiego. Zbadają wątki Epsteina z aferą podkarpacką

TVP.Info - pt., 13/02/2026 - 19:35

– Do prokuratury wpłynął wniosek obrońcy o wznowienie postępowania, ja już dostałem raport, taką pierwszą notatkę i rzeczywiście widzę tam pewne zagadnienia, które należałoby jeszcze wyjaśnić i pogłębić – ogłosił Waldemar Żurek w „19.30” pytany o sprawę samobójczej śmierci Dawida Kosteckiego w celi aresztu na warszawskiej Białołęce.


Złożenie wniosku do prokuratury o podjęcie ponownego śledztwa „w sprawie zabójstwa”, zapowiedział w serwisie X na początku lutego adwokat i poseł KO Roman Giertych, pełnomocnik matki, siostry i żony byłego pięściarza.


Kostecki zmarł w 2019 r.


Kostecki zmarł 2 sierpnia 2019 r. w wieku 38 lat. Został znaleziony w celi z pętlą z prześcieradła na szyi. Rodzina od samego początku nie wierzyła w wersję o samobójczej śmierci i wciąż domaga się odpowiedzi. – Chcemy poznać prawdę, po prostu – mówiła w materiale „19.30” siostra Kosteckiego.


Czytaj także: Ludzkie szczątki w kopalni. Mogą pochodzić sprzed wielu lat


Postępowanie w sprawie doprowadzenia Kosteckiego do targnięcia się na swoje życie, a także znęcania się nad nim w Areszcie Śledczym Warszawa-Białołęka i niedopełnieniu obowiązków przez strażników więziennych Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga umorzyła w maju 2020 r., po blisko 9 miesiącach od śmierci „Cygana”.


Mec. Giertych odwołał się od tej decyzji, przekonując, że Kostecki nie mógł odebrać sobie życia, bo miał plany zawodowe i kochającą rodzinę, do której zamierzał wrócić po odbyciu kary.


Obrona: Ktoś musiał „pomóc” pięściarzowi


Argumentowano, że ktoś musiał „pomóc” pięściarzowi – który rzekomo miał posiadać kompromitujące materiały świadczące o udziale polityków w tzw. aferze podkarpackiej. Chodziło o układ agencji towarzyskich ze służbami, trzymającymi nad nimi parasol ochronny. Kilka miesięcy przed śmiercią Kosteckiego media informowały o istnieniu nagrań z wizyt w tych agencjach osób z pierwszych stron gazet, w tym ważnego polityka PiS. Ten wszystkiemu zaprzeczył. Nie było też na to dowodów.


Wnioski dowodowe powiązane z aferą podkarpacką


Giertych przekonywał, że prokuratura oddaliła wnioski dowodowe mogące zweryfikować hipotezę o zabójstwie lub zleceniu zabójstwa Kosteckiego przez osoby powiązane z aferą podkarpacką. Według adwokata, samobójstwo „Cygana” zostało upozorowane. Ze szczególną uwagą badano dwa ślady na szyi Kosteckiego, sugerując, że mogły powstać od paralizatora. Biegli odrzucili tę koncepcję.


Czytaj także: Ofiary Epsteina dziękują Polsce za reakcję. „Dajecie nam nadzieję”


Pełnomocnik rodziny nie zrezygnował jednak z badania sprawy pod kątem zabójstwa, a dodatkowo po sześciu latach dołożył nowy kontekst z potencjalnym powiązaniem tej historii z aferą Epsteina i handlem ludźmi. „Okoliczności działań rosyjskich służb specjalnych w sprawie afery Epsteina są łudząco podobne do działań w aferze podkarpackiej” – napisał Giertych na X.


„Również tajemnicze zgony wokół Epsteina są podobne do okoliczności śmierci słynnego polskiego boksera. To skłania do analizy postępowania, które w moim przekonaniu prokuratura PiS prowadziła 7 lat temu z założeniem, aby niczego nie ustalić. Będziemy również wnioskować o zaangażowanie w wyjaśnienie tej sprawy wyspecjalizowanej jednostki Policji tzw. archiwum X” – podkreślił adwokat, dodając, że będzie prowadzić działania wspólnie z innym znanym w kraju mecenasem Jackiem Dubois.


Żurek: Nie lekceważę tej sprawy, możliwy udział Archiwum X


Szef resortu sprawiedliwości przyznał, że „na razie jesteśmy na etapie ściągania akt i będę analizował to z zespołem, który będzie się zajmował tym wnioskiem”.


Czytaj także: Zaginiony Polak odnaleziony w Tajlandii. Rodzina nie mogła go poznać


Często niewyjaśnione sprawy poddawaliśmy pod analizę takim specjalnym policyjnym zespołom, które są nazywane Z Archiwum X i bardzo często zbrodnie, które były niewykryte dzięki pracy takich funkcjonariuszy, którzy mają ogromne doświadczenie były rozpracowywane, wykrywane, a sprawcy byli ustalani, więc ja na pewno tej sprawy nie lekceważę. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy na świecie wiemy, że afera Epsteina jest brana pod lupę i pomimo tego, że pewne wydarzenia są sprzed wielu lat, mamy instrumenty, żeby próbować przyjrzeć się także polskim wątkom tej afery i zobaczymy czy to skrupulatne dzisiaj badanie po wielu latach coś nam da – powiedział Żurek.


Czy polskie wątki afery Epsteina nakładają się na aferę podkarpacką?


To była zadziwiająca sytuacja rzeczywiście, że ktoś ze zorganizowanej grupy przestępczej, kto ujawnia całą aferę, w którą zamieszani są funkcjonariusze różnych służb – oni są później skazywani – ale ten, który to ujawnił ginie w więzieniu. Wtedy śledztwo zostało umorzone, przyjęto wersję śmierci samobójczej – mówił.


– Mieliśmy już pierwsze spotkanie zespołu analitycznego, na pewno będzie niezbędne powołanie zespołu śledczego, który będzie miał uprawnienia do sprowadzania dowodów także ze Stanów Zjednoczonych, do przesłuchiwania osób, więc na pewno będziemy badać czy te polskie wątki afery Epsteina nie nakładają się w jakiś sposób na aferę podkarpacką, bo wiemy, że handel ludźmi czy też pedofilia mogły być w tej aferze podkarpackiej w jakiś sposób powiązane. Dzisiaj w ogóle tego nie przesądzamy, ale będziemy to analizować, pod tym także kątem, czy w jakiś sposób te nitki będą się łączyć – zapowiedział Waldemar Żurek.


Czytaj także: Polka skazana na Wyspach. Jest wyrok za morderstwo sprzed 15 lat


Były sportowiec został skazany pod koniec czerwca 2017 r. na pięć lat pozbawienia wolności za kierowanie grupą przestępczą, która zajmowała się legalizacją samochodów skradzionych w krajach Unii Europejskiej, głównie z terenu Królestwa Belgii, Słowacji oraz innych miejsc w Polsce i poza granicami kraju. Grupa miała też wyłudzać podatek VAT oraz zajmować się praniem brudnych pieniędzy.


Kostecki miał przebywać w areszcie na Białołęce tylko kilkanaście dni. 18 czerwca 2019 r. został przetransportowany z zakładu karnego w Rzeszowie, gdzie był osadzony, bo 1 lipca miał zeznawać w sprawie o rozbój i uprowadzenie przeciwko Tomaszowi G. ps. Grzywa, prowadzonej przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ.


Pokrzywdzonym w tej sprawie był znajomy „Cygana”. Rozprawa została jednak przesunięta o półtora miesiąca, dlatego Kostecki został w Warszawie, dzieląc cele z różnymi osobami. W śledztwie w sprawie jego śmierci przesłuchano około 40 osób, w tym wszystkich osadzonych oraz funkcjonariuszy Służby Więziennej, którzy przez dwa miesiące pobytu w Białołęka mieli styczność z Kosteckim.

Kategorie: Telewizja

Wraca sprawa śmierci Dawida „Cygana” Kosteckiego

TVP.Info - pt., 13/02/2026 - 19:35
Waldemar Żurek otrzymał już pierwszy raport z akt sprawy dotyczącej śmierci Dawida „Cygana” Kosteckiego w więziennej celi. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny zaznaczył w programie „19.30” w rozmowie z reporterką Anną Łubian-Halicką, że historia ta będzie także badana pod kątem ewentualnego powiązania tzw. afery podkarpackiej z aktami Epsteina. Śledztwo w sprawie rzekomego samobójstwa byłego pięściarza umorzono w 2020 r. za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. Rodzina od początku nie wierzy w tę wersję wydarzeń.
Kategorie: Telewizja

Mróz uderza w ceny prądu. Rynek terminowy zachował jednak stabilność

Początek 2026 upłynął pod znakiem gwałtownych wzrostów cen  energii. Surowa zima oraz niesprzyjające warunki pogodowe wywindowały stawki spotowe w całej Europie, przy czym w Polsce odnotowano najwyższe poziomy od niemal 3 lat. Z drugiej strony, mimo drożejących surowców i napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie, rynek terminowy na 2027 rok zachował stabilność. Było to możliwe dzięki wyraźnej przecenie uprawnień do emisji CO2 - komentują analitycy Energy Solution.
Kategorie: Portale

Wszystko robił dla dziadka. Chris Paul zakończył karierę

TVP.Info - pt., 13/02/2026 - 19:31

Nathaniel Jones był pierwszym Afroamerykaninem, który otworzył stację benzynową w Karolinie Północnej. Wszyscy w Winston-Salem i okolicach nazywali go „Papa Chili”. Uprzejmy, życzliwy, często dawał „na kreskę” – nawet wtedy, gdy wiedział, że nigdy nie doczeka się zwrotu. To przy nim, ukochanym dziadku, „najlepszym przyjacielu”, życia uczył się mały Chris. Niepozorny blaszak był jak drugi dom. Wraz ze starszym bratem, CJ-em, spędzali tam długie godziny: bawiąc się, pomagając na kasie, obsługując dystrybutor czy wymieniając opony w autach.


Gdy Paul został gwiazdą koszykówki w liceum West Forsyth, dziadek pękał z dumy. Wszystkim klientom opowiadał, że „dziś zamyka wcześniej, bo musi zobaczyć w akcji ukochanego wnuka”. Nie przegapił żadnego meczu. Nie krytykował, nie wypominał błędów. Taką miał naturę: zawsze uśmiechnięty, zawsze szukał jasnych stron.


14 listopada 2002 roku był jednym z najszczęśliwszych dni w domu Paulów. 17-letni Chris, kuszony ofertami z rozmaitych uczelni, zdecydował się pozostać blisko rodziny: wybrał grę dla „Demon Deacons” z Wake Forest University. To dumny „Papa Chili” jako pierwszy wsunął mu na głowę uniwersytecką czapkę. Zawsze wróżył wnukowi wielką karierę. Nie wiedział tylko, że nie będzie mu dane przeżywać jej z bliska.


Kilkanaście godzin po rodzinnej uroczystości głowę 61-letniego Nathaniela Jonesa zajmowały już domowe sprawunki. Po skończonej pracy kierował się jak zwykle w stronę Moravia Street w dzielnicy Belview. Zaparkował wysłużonego białego vana, wyjął torbę z zakupami i nim zdążył obrócić się w stronę drzwi, padł uderzony w głowę. Napastnicy zakleili mu usta taśmą, po czym, jak w amoku, zaczęli bić i kopać. Ciosy spadały nawet wtedy, gdy stracił przytomność. Jak ustalono niedługo później: zmarł na atak serca. Z miejsca zbrodni zginął tylko portfel.


Sprawa wkrótce nabrała ogólnokrajowego rozgłosu. Pogrążony w żałobie Paul, którego z trybun wspierała rodzina i przyjaciele, niedługo po pogrzebie rozegrał najlepszy mecz w karierze. Zdobył 61 punktów – po jednym za każdy rok życia dziadka. Na dwie minuty przed końcem, gdy licznik wybił 59 „oczek”, wszedł pod kosz i trafił za dwa z faulem. Celowo spudłował rzut wolny, po czym – zalany łzami – padł w ramiona wzruszonego ojca.



O nastolatku, który w niezwykły sposób uczcił pamięć dziadka, przez kilka dni mówiła cała Ameryka. – Gdy leżałem na parkiecie po faulu, czułem, że to wszystko mnie przytłacza. Wiedziałem, że to chwila, której nie zapomnę do końca życia. Nigdy. Mógłbym wtedy umrzeć i iść do nieba – opowiadał dziennikarzom.

– Wierzę, że to wszystko sprawi, że będę silniejszy. Wciąż jest mi ciężko, wciąż bardzo przeżywam jego śmierć – mówił wzruszony. – Dziadek zrobił tak wiele dla naszej rodziny. Tak trudno iść naprzód bez niego... Jestem mu wdzięczny za wszystko i nigdy go nie zapomnę.


Prezent od Boga


Gdy miał dziewięć lat, był rozgrywającym dziecięcej drużyny futbolowej, która grała o mistrzostwo kraju. Długo dowodził również na parkiecie, aż na przeszkodzie stanął mu... wzrost. Jako 14-latek miał zaledwie 152 cm. Trener lokalnej drużyny często sadzał go więc na ławce, dając szansę znacznie bardziej wyrośniętym chłopcom. Co rusz słyszał, że jest za niski na koszykówkę, choć zdobywał najwięcej punktów i wyróżniał się w każdym meczu. – Bardzo nie lubiłem nie grać. Nie będę nikogo oszukiwał: jako rezerwowy byłem wrzodem na d... – mówił dziennikarzowi „Sports Illustrated”.


Ojciec, Charles, mierzył 180 centymetrów. Pewnego dnia młody Chris przyszedł do niego z pytaniem, co może zrobić, żeby urosnąć. Ten rozłożył ręce. – W tym nie mogę ci pomóc. To sprawa między tobą a Bogiem.


Od tego czasu, przez kilka lat, Paul codziennie wieczorem padał na kolana i prosił w modlitwach o „kilka centymetrów więcej”. – Pewnego dnia – wspomina mama na łamach „Sports Illustrated” – wszedł do kuchni, spojrzał na mnie z góry i powiedział: „wreszcie cię mam”. Miał wtedy 16 lat.



– Wiedziałem, że Boga nie poniesie fantazja i nie będę miał ponad dwóch metrów. Dał mi wystarczająco, żebym sobie poradził.


Wystarczająco, czyli 184 centymetry.


Nie taki święty


– Myślę, że jest jednym z tych cudownych dzieciaków, z których potem wyrastają wybitni pianiści lub genialni matematycy – mówił o Paulu Leonard Hamilton, trener zespołu Florida State, zachwycony stylem gry młodego zawodnika. – Nie sądzę, żebym kiedykolwiek spotkał tak opanowanego człowieka w tak młodym wieku.


– Wielu rozgrywających potrafi zdobywać punkty, taki mamy teraz trend – mówił kilka miesięcy przed draftem w 2005 roku jeden ze skautów NBA. – Paul również potrafi, ale nawet jeśli tego nie robi, wciąż może pomóc ci wygrać. To różni go od innych.


Czasem woli podać piłkę między szparę wielkości dziurki od klucza niż samemu oddać rzut. Podejmuje niemal wyłącznie dobre decyzje. Zawsze z myślą o drużynie.


Przewodniczącym liceum został już jako drugoroczniak. Kilka lat później zajmował się organizacją balu maturalnego, który odbywał się w dniu meczu o mistrzostwo stanowe. Wstał wcześnie rano, pomógł w dekorowaniu sali, upewnił się, że wszystko jest na miejscu, po czym ruszył do Charlotte, poprowadził zespół do wygranej, wrócił, lekko spóźniony odebrał partnerkę i bawił się aż do świtu.


Gdy kończył studia, trener zespołu uniwersyteckiego powiedział, że „nawet gdyby nigdy nie zdobył punktu dla naszej drużyny, Wake Forest i tak byłoby lepszym miejscem dzięki jego obecności”. Angażował się w każdy aspekt życia uczelni, brał na siebie mnóstwo obowiązków i ze wszystkich wywiązywał się wzorowo. To typ naturalnego lidera: człowieka, którego wszędzie pełno, który przyciąga charyzmą i sprawia, że wszyscy dookoła słuchają jego poleceń. Wiele wymaga, ale zawsze najwięcej od siebie.



Był trudnym dzieckiem. Nie znosił sprzeciwu, wszystko zawsze musiało iść po jego myśli. Z dwa lata starszym bratem rywalizowali tak intensywnie, że mama musiała urywać się z pracy, by nie zrobili sobie krzywdy. Nawet jako gwiazda drużyny uniwersyteckiej, gdy grał dla zabawy z 11-letnim kuzynem, nie pozwalał mu wygrywać. Nigdy.


– Tak już mam – tłumaczy, rozkładając ramiona.


Choć w drafcie wybrali go New Orleans Hornets, z powodu zniszczeń spowodowanych przez huragan Katrina pierwsze dwa lata spędził w Oklahomie. Szybko stał się jednym z najlepszych koszykarzy ligi i lokalnym bohaterem. W Winston-Salem, Nowym Orleanie i wielu innych miastach założył łącznie kilkanaście różnych fundacji. Dzieciakom w rodzinnym mieście do dziś przyznaje stypendia imienia nieodżałowanego dziadka. Co roku organizuje imprezy charytatywne, na które zaprasza największe gwiazdy świata muzyki i sportu.


I choć na co dzień ma „złote serce”, z piłką w rękach staje się prawdziwą bestią. Nieznośny, nienawidzący przegrywać, Paul ma na parkietach NBA wielu wrogów. Lista jego „brudnych” akcji powiększa się z sezonu na sezon, a czterominutowa kompilacja oddaje tylko małą część tego, co zdarza mu się wyprawiać wieczór w wieczór.



Pomimo tego, od 2013 roku pełnił rolę prezydenta Stowarzyszenia Koszykarzy NBA. Około czterystu milionerów z wybujałym ego właśnie jemu powierzało jedną z najważniejszych funkcji w świecie zawodowego sportu. Wcale nie dlatego, że był miły. Wcale nie dlatego, że robił wszystko, o co go poprosili. Każdy z nich wiedział jednak, że ich los jest w dobrych rękach. Paul dawał im spokój i bezpieczeństwo. Jak kolegom na parkiecie.



Skazany na porażkę?


Gdy mówi, że w NBA widział i przeżył wszystko, nie przesadza. Zmęczony brakiem perspektyw w Nowym Orleanie, był jedną nogą w Los Angeles Lakers, gdzie u boku Kobe’ego Bryanta miał sięgnąć po upragnione mistrzostwo. Ponoć podekscytowany rozmawiał właśnie z nowym kolegą przez telefon, obmyślając kolejne ruchy, gdy dowiedział się, że komisarz NBA... zablokował transfer. Paul wylądował co prawda ostatecznie w Kalifornii, ale jako gracz „wrogich” Clippers.


Towarzystwo Blake’a Griffina i DeAndre Jordana, przynajmniej w teorii, dawało gwarancję walki o najwyższe cele. Wszystko poszło jednak nie tak: pierwsze dwa lata przebojowego trio (dzięki efektownemu stylowi gry, Clippers nazywano wówczas „Lob City”) zmarnował niekompetentny trener – Vinny del Negro. Jego następca, Doc Rivers, radził sobie lepiej, ale już w pierwszym sezonie przekonał się, że objął zespół w pewnym sensie przeklęty.


Zawiódł go zresztą właśnie Paul. W piątym meczu półfinałów konferencji, przy stanie 2:2 w serii, na 47 sekund przed końcem Clippers prowadzili na wyjeździe z Oklahoma City Thunder 104:97. Potem doszło do prawdziwej tragedii. Cokolwiek Paul mógł zrobić źle – zrobił fatalnie. Kajał się co prawda, że „porażka idzie na jego konto”, ale cóż z tego? Tu i ówdzie zaczęto przyklejać mu łatkę „skazanego na porażkę”.



Clippers odpadli. Rok później, na tym samym etapie, przegrali z Houston Rockets 3:4, choć prowadzili w serii już 3:1. Niesmak potęgowało zamieszanie wokół właściciela klubu, Donalda Sterlinga, którego rasistowskie wypowiedzi wywołały ogólnokrajowy skandal. „Możesz sypiać z czarnymi, możesz przyprowadzać ich do domu i robić z nimi co chcesz, ale nie przychodź z nimi na moje mecze. Nie musisz się też pokazywać obok nich na zdjęciach” – mówił na nagraniach opublikowanych przez portal TMZ. Komisarz Adam Silver zdecydował o zawieszeniu miliardera, zmuszając go do sprzedaży klubu.


Słoneczne odkupienie


Nowy właściciel, nowe nadzieje i... kolejne rozczarowania. Przede wszystkim zdrowotne. W 2016 roku Paul i Griffin wychodzili na parkiet głównie siłą woli, grając w czterech z sześciu meczów przegranej serii z Portland Trail Blazers (2:4). Rok później, znów w pierwszej rundzie, ograli ich Utah Jazz (3:4). Projekt upadł, strony się rozeszły, a Chris Paul uciekł do Houston zmagać się z łatką tego, któremu zawsze „czegoś” brakuje.


Wreszcie dostał do pomocy obwodowego strzelca z prawdziwego zdarzenia (James Harden), wreszcie dostał się też (po raz pierwszy w karierze) do finałów konferencji, gdzie Rockets prowadzili z Golden State Warriors 3:2. Tymi samymi Warriors, w składzie których grali Stephen Curry, Klay Thompson, Kevin Durant i Draymond Green, tworząc być może najlepszy zespół w historii koszykówki.

To jedno z większych „co by było, gdyby...” we współczesnej NBA. Chris Paul doznał kontuzji, która uniemożliwiła mu grę w dwóch ostatnich meczach serii. Bez jednego ze swoich liderów, „Rakiety” przegrały i odpadły z rywalizacji. Warriors w finale do zera ograli natomiast Cleveland Cavaliers. Wielu ekspertów twierdzi, że z CP3 na parkiecie, tytuł powędrowałby gdzie indziej. Tego nie dowiemy się nigdy.


W Houston rozgrywający spędził rok, po czym został oddany do Oklahomy. Tam, w zespole powszechnie skazywanym na pożarcie, miał być głównie mentorem dla młodych. Bez wielkich nadziei i oczekiwań. Ot, kolejny rok przejściowy. Ale nie z Chrisem Paulem takie numery. Thunder zakończyli sezon jako piąty zespół mocnej konferencji Zachodniej, a w pierwszej rundzie napsuli krwi... Rockets i Hardenowi. Choć przegrali, tym razem o wielkim rozczarowaniu nie było mowy. CP3 i tak zrobił znacznie więcej niż ktokolwiek od niczego oczekiwał.


A może nawet: za dużo. Sam Presti, pociągający za sznurki w Oklahomie, uznał, że Paul nieco komplikuje plany przebudowy zespołu. Podzwonił więc tu i ówdzie, a najlepszą ofertę za 36-letniego rozgrywającego z opasłym kontraktem (łącznie prawie 90 milionów dolarów w tym i kolejnym sezonie) złożyli Phoenix Suns. CP3 trafił tam w listopadzie 2020 roku, tuż przed rozpoczęciem sezonu.


Że był to strzał w dziesiątkę, niech świadczy wynik osiągnięty przez „Słońca” w fazie play-off. Wielu powie: to dzięki kontuzjom. To dzięki temu, że Lakers musieli grać bez Anthony’ego Davisa, Nuggets bez Jamala Murraya, a Clippers bez Kawhiego Leonarda. Czy Suns dostaliby się do finału, gdyby okoliczności były normalne? Tego udowodnić nie sposób. Niezwykłą ironią losu jest na pewno fakt, że spośród wszystkich gwiazd, zdrowy pozostał właśnie Paul. Narzekał co prawda na drobne urazy, mówiło się o lekkim naderwaniu więzadeł w prawej ręce, opuścił kilka spotkań, ale grał, biegał i dowodził. Tak jak lubi.


Mistrzostwa jednak, znów, nie zdobył. Na jego drodze stanął Giannis Antetokounmpo – generacyjny talent, który poprowadził do triumfu (na razie jedynego) swoje Milwaukee Bucks.


Paul tak blisko już nigdy nie był. W końcu powiedział „dość”.

Kategorie: Telewizja

Protest Ukraińca w sprawie kasku odrzucony przez CAS

TVP.Info - pt., 13/02/2026 - 19:26

– Doraźny wydział CAS oddalił wniosek i stwierdził, że wolność słowa jest gwarantowana na igrzyskach olimpijskich, ale nie na arenach sportowych, co jest świętą zasadą – powiedział sekretarz generalny CAS Matthieu Reeb, odczytując oświadczenie po ośmiogodzinnym posiedzeniu.


Heraskewycz, który ubiegał się o przywrócenie do rywalizacji lub przynajmniej o możliwość startu pod nadzorem CAS, w oczekiwaniu na decyzję przed dwoma ostatnimi ślizgani zaplanowanymi na piątkowy wieczór (dwa pierwsze odbyły się w czwartek), powiedział, że bierze teraz pod uwagę inne możliwości prawne.


CAS zawiódł


– CAS nas zawiódł. Rozważymy kolejne kroki – powiedział Heraskevycz agencji Reuters.


W kasku z wizerunkami ponad 20 poległych na wojnie ukraińskich sportowców i trenerów Heraskewycz wziął udział w treningu 9 lutego. MKOl zakazał mu jednak tego, powołując się na artykuł 50. Karty Olimpijskiej, który wprowadza „zakaz wszelkiego rodzaju demonstracji lub propagandy politycznej, religijnej albo rasowej na obiektach olimpijskich i w innych miejscach”. Skeletonista dostał natomiast pozwolenie na noszenie czarnej opaski.


Heraskewycz się nie złamał


Mimo to Heraskewycz nadal trenował w zakazanym kasku i zapowiedział start w nim w czwartkowo-piątkowych zawodach. Według niego swoim zachowaniem nie naruszał przepisów MKOl.


Do zmiany decyzji osobiście próbowała go przekonać szefowa MKOl Kirsty Coventry, która czekała na Heraskewycza na torze. Ukrainiec nie zmienił jednak stanowiska, co oznaczało dyskwalifikację.


Czytaj też: Nowe skocznie już w maju. Będą szkolić następców Tomasiaka

Kategorie: Telewizja

Gołoledź sparaliżowała drogę. Ciężarówka nie może nie podjechać pod górę

TVP.Info - pt., 13/02/2026 - 19:23

Do zdarzenia doszło na 308. kilometrze trasy. Jak poinformował PAP dyżurny z Punktu Informacji Drogowej Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad Paweł Piechota, ciężarówka skutecznie zablokowała przejazd w obu kierunkach.


– Z powodu gołoledzi i sporego wzniesienia w tym miejscu auto ciężarowe nie może podjechać pod wzniesienie – przekazał Piechota.


Służby pracują na miejscu


Na miejscu działają wyspecjalizowane służby drogowe. – Mamy odpowiedni sprzęt, mamy sól – dodał dyżurny GDDKiA. Według wstępnych szacunków utrudnienia mogą potrwać około dwóch godzin. Ruch w rejonie zdarzenia jest kierowany przez policję.


DK15 łączy dwa województwa


Droga krajowa nr 15 stanowi ważne połączenie między województwem kujawsko-pomorskim a warmińsko-mazurskim. Zablokowanie trasy może powodować poważne utrudnienia dla kierowców podróżujących w tym regionie.


Kierowcy powinni zachować szczególną ostrożność – na drogach może występować gołoledź.


Kategorie: Telewizja

Zamrożone ustawy prezydenta. Nawrocki apeluje do marszałka Sejmu

TVP.Info - pt., 13/02/2026 - 19:10

Podczas piątkowego spotkania z mieszkańcami Hajnówki (woj. podlaskie) prezydent podkreślił, że jednym z najważniejszych wyzwań stojących przed Polską w XXI wieku jest budowa bezpieczeństwa i odporności państwa. Jak zaznaczył, szczególnie dotyczy to wschodniej części kraju.


Wschodnia granica w obliczu wojny hybrydowej


Prezydent Karol Nawrocki wskazał, że zagrożenie wojną hybrydową trwa od kilku lat i najmocniej odczuwalne jest właśnie na tzw. ścianie wschodniej. Przypomniał, że nie wszyscy politycy na początku właściwie diagnozowali sytuację na granicy z Białorusią i potrzebę jej zabezpieczenia.


Jak zaznaczył, w obliczu zagrożenia nie powinno być miejsca na podziały partyjne. – Jesteśmy zobowiązani do tego, by być razem i wspólnie dbać o Rzeczpospolitą – podkreślił.


Czytaj także: Wewnętrzny konflikt w PiS wychodzi na jaw. Morawiecki apeluje o jedność


Apel do marszałka Sejmu


W swoim wystąpieniu prezydent zwrócił się do marszałka Sejmu, Włodzimierza Czarzastego, z apelem o odblokowanie 15 prezydenckich projektów ustaw, które – według niego – pozostają w tzw. sejmowej zamrażarce. Wśród „zamrożonych” propozycji prezydent wymienił m.in. projekt zwolnienia z podatku PIT rodziców wychowujących co najmniej dwoje dzieci, ustawę zwiększającą coroczną waloryzację emerytur oraz projekt „Tani prąd –33 proc.”.


Musimy przełożyć sukces gospodarczy Polski na codzienne życie Polaków – zaznaczył. W jego ocenie zarówno bezpieczeństwo państwa, jak i poprawa sytuacji materialnej obywateli powinny być wspólnym celem całej klasy politycznej.


Jak podkreślił, Polska dołączyła do grona 20 największych gospodarek świata, jednak ten sukces powinien być odczuwalny w całym kraju – bez podziału na „Polskę A” i „Polskę B”. - Dopiero wówczas będziemy mogli jako klasa polityczna powiedzieć, że jesteśmy w grupie G20 - zaznaczył.


Czytaj także: Spotkanie „koalicji chętnych”. Europa chce większej roli w rozmowach o Ukrainie

Kategorie: Telewizja

Kolejny kontrowersyjny ruch MKOl. Sprzedają koszulki z "Igrzysk Hitlera'

TVP.Info - pt., 13/02/2026 - 19:10

MKOl znalazł się w centrum kontrowersji po tym, jak w oficjalnym sklepie internetowym pojawiła się koszulka z motywem igrzysk olimpijskich w Berlinie z 1936 roku. Produkt był częścią tzw. „Heritage collection”, prezentującej historyczne plakaty i symbole kolejnych edycji igrzysk.


Letnie igrzyska w Berlinie odbyły się w czasie rządów Adolfa Hitlera i były szeroko wykorzystywane przez nazistowski reżim jako narzędzie propagandy. Wydarzeniu towarzyszyły działania promujące ideologię o rzekomej wyższości „rasy aryjskiej”, a w Niemczech obowiązywały już antysemickie ustawy norymberskie.


Krytyka


Krytycy decyzji MKOl podkreślają, że umieszczanie takiej symboliki na odzieży bez odpowiedniego kontekstu historycznego jest niestosowne. Ich zdaniem komitet nie wykazuje wystarczającej refleksji nad własną przeszłością. Koszulki z motywem Berlina 1936 zostały już wyprzedane, podczas gdy inne wzory z tej samej kolekcji są nadal dostępne.


MKOl broni swojej decyzji, argumentując, że kolekcja ma charakter historyczny i obejmuje wszystkie edycje igrzysk. Organizacja podkreśla, że uznaje problematyczny kontekst nazistowskiej propagandy oraz że w Muzeum Olimpijskim w Lozannie historia igrzysk z 1936 roku jest szeroko omawiana.


Hitler oglądał triumf Owensa


Jednym z symboli tamtych zawodów pozostaje afroamerykański lekkoatleta Jesse Owens, który zdobył cztery złote medale, podważając rasistowską narrację nazistowskich władz.


Igrzyska olimpijskie wielokrotnie stawały się areną sporów politycznych. Głośnym echem odbiła się m.in. sprawa ukraińskiego skeletonisty Władysława Heraskewycza, który w czwartek został wykluczony z igrzysk Mediolan-Cortina d'Ampezzo za odmowę podporządkowania się wytycznym MKOl dotyczącym ekspresji sportowców.


Czytaj też: Wpadła na dopingu w trakcie igrzysk. Wraca do rywalizacji

Kategorie: Telewizja

Osobom po 56. roku życia przysługuje 1993,76 zł brutto co miesiąc

Dziennik - pt., 13/02/2026 - 18:57
Osoby, które ukończyły 56. rok życia, od marca 2026 mogą liczyć na stałe wsparcie finansowe w wysokości blisko 2000 zł brutto miesięcznie. Świadczenie to wypłacane jest regularnie i nie wymaga przejścia na emeryturę. Nie przysługuje jednak wszystkim – jego otrzymanie zależy od spełnienia konkretnych warunków, dlatego warto sprawdzić, komu i na jakich zasadach takie wsparcie jest przyznawane. Dominika Górtowska
Kategorie: Prasa

Lawina zeszła w Tatrach. Czeski wspinacz nie przeżył

TVP.Info - pt., 13/02/2026 - 18:54

Do zdarzenia doszło w rejonie Gerlachowskiego Kotła. Jak poinformowała Horská Záchranná Služba (HZS) spod masywu Gerlacha zeszła tzw. lawina deskowa, która porwała 32-letniego wspinacza.


Brak lawinowego sprzętu ratunkowego


Mężczyzna wraz z partnerem wspinaczkowym pokonał wcześniej drogę w tzw. Żlebie Karczmarza. Po przejściu przez grań pierwszy z dwójki został strącony przez lawinę i spadł stromym żlebem. Towarzysz utracił z nim kontakt wzrokowy i nie był w stanie określić jego położenia – relacjonował dyżurny ratownik HZS. Według informacji słowackich ratowników Czesi nie mieli lawinowego sprzętu ratunkowego, czyli detektorów, sond i łopatek.


Reanimacja i transport śmigłowcem


Na miejsce na pokładzie śmigłowca dotarło dwóch ratowników, którzy zlokalizowali poszkodowanego. Mężczyzna nie został całkowicie zasypany, jednak nie dawał oznak życia.


Ratownicy górscy niezwłocznie rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową, którą kontynuowano podczas transportu lotniczego do Starego Smokowca. Na lądowisku pacjenta przejęła załoga zespołu ratownictwa medycznego. Mimo wysiłków wszystkich służb życia mężczyzny nie udało się uratować. Ciało zostało przekazane funkcjonariuszom słowackiej policji – przekazali ratownicy.


Trzeci stopień zagrożenia lawinowego w Tatrach Wysokich


W słowackiej części Tatr Wysokich obowiązuje trzeci, znaczny stopień zagrożenia lawinowego. Oznacza to, że wyzwolenie lawiny jest możliwe nawet przy małym obciążeniu dodatkowym, a lawiny mogą schodzić także samoistnie.


Czytaj też: Czad w żłobku. Ewakuacja placówki po uruchomieniu alarmu


Kategorie: Telewizja

Brytyjski bank wprowadza zmiany. Branża wydobywcza ma powody do zadowolenia

Brytyjski bank NatWest Group od lutego 2026 r. wprowadził zasadnicze zmiany w zasadach udzielania pożyczek dla sektora wydobycia i poszukiwań węglowodorów. Nie ma już bezwzględnego wymogu dotyczącego posiadania strategii zgodnej z zasadami Porozumień Paryskich.
Kategorie: Portale

Kolejowy przewoźnik chwali się wynikami

PKP Intercity w styczniu 2026 roku przewiozło 6,7 mln pasażerów, co daje wzrost rok do roku na poziomie 13 proc. oraz 26 proc. wzrost w porównaniu z 2024 rokiem. Dobre wyniki związane są z większą liczbą uruchamianych pociągów i wzmożonym ruchem pasażerskim – poinformował przewoźnik.
Kategorie: Portale

Zwierzę Roku 2026 wybrane. Chomik europejski przed rysiem i wilkiem

TVP.Info - pt., 13/02/2026 - 18:08

Chomik europejski zdobył tytuł Zwierzęcia Roku 2026 w ogólnopolskim plebiscycie organizowanym przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska. W głosowaniu oddano ponad 33 tys. głosów, z czego ponad 10 tys. przypadło właśnie na ten zagrożony gatunek gryzonia.


Drugie miejsce zajął ryś euroazjatycki, a trzecie – wilk szary. Przez cały 2026 rok chomik europejski będzie bohaterem specjalnej kampanii edukacyjnej.


Silna konkurencja i wyraźny zwycięzca


Swoje nominacje do plebiscytu zgłosiły parki narodowe, Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska oraz pracownicy i pracowniczki resortu klimatu. Każda propozycja wiązała się z konkretną historią i wyzwaniami dotyczącymi ochrony zagrożonych gatunków.


Bezkonkurencyjny okazał się jednak chomik europejski, który zdobył 10 621 głosów – niemal co trzeci uczestnik plebiscytu wskazał właśnie ten gatunek. Ryś euroazjatycki uzyskał 4561 głosów, a wilk szary – 4020.


Sygnał troski o bioróżnorodność


Organizatorzy podkreślają, że tysiące oddanych głosów pokazują rosnącą wrażliwość społeczną na kwestie ochrony przyrody. Wynik plebiscytu to wyraźny sygnał, że troska o bioróżnorodność staje się wspólną sprawą.


Czytaj także: Pod owczarkiem załamał się lód. Na ratunek ruszył inny pies

Kategorie: Telewizja

Ekspert krytykuje Radę Przyszłości

Członkowie Rady Przyszłości mówią o rekomendowaniu rozwiązań sprzyjających polskiej nauce i gospodarce. Część ekspertów powątpiewa jednak w efektywność nowego ciała doradczego, wskazując na jego fasadowy charakter. Obie strony są natomiast zgodne co do jednego: tym, czego obecnie najbardziej potrzebuje polska nauka, są pieniądze.
Kategorie: Portale

Mamy kolejny medal. Semirunnij na podium w Mediolanie

Dziennik - pt., 13/02/2026 - 18:03
Władimir Semirunnij wywalczył srebrny medal olimpijski w łyżwiarstwie szybkim na 10000 m w Mediolanie. Wygrał Czech Metodej Jilek, a brąz zdobył Holender Jorrit Bergsma. Aneta Malinowska
Kategorie: Prasa

Rożniatowska: Wróżka mnie nastraszyła. Powiedziała, że będę żyć 95 lat

TVP.Info - pt., 13/02/2026 - 18:00

Gościni Pauliny Sochy-Jakubowskiej przyznała też, że ma potwornego pecha jeśli chodzi o castingi. – Zawsze przegrywam. Wszystko, co dostałam, to jakąś zupełnie inną drogą – tak mówi o serialowych i filmowych angażach. 


W podcaście „Powiem to pierwszy raz” odniosła się też do pewnej „mody na aktorów”. – Tak było, jest i będzie. Moda na nazwiska i bardzo podobne role jest od lat. Uważam, że to brak wyobraźni tych, którzy angażują – powiedziała. 




Małgorzata Rożniatowska skomentowała także coraz popularniejsze sięganie przez twórców po ludzi, którzy mogą pochwalić się gigantycznymi zasięgami w sieci. – Co z tego, że ktoś ma „zasięgi”, jeśli przy okazji nie ma żadnego aktorskiego talentu? – podkreśliła. 


W podcaście aktorka mówiła również m.in. o tym, jakiej „traumy” nabawiła się przez 35 lat małżeństwa, czy rozmawia z bliskimi o sprawach ostatecznych, dlaczego silversów tak rzadko pyta się o marzenia i dlaczego seniorzy czasem budują wokół siebie mur.


Podcast „Powiem to pierwszy raz” Pauliny Sochy-Jakubowskiej już w piątek, 13 lutego. 


Czytaj też: Pielęgniarz odmówił lekarce pobrania krwi. Przez jej tatuaże

Kategorie: Telewizja

Ten problem miało rozwiązać wdrożenie DSA. Resort kultury ma własny plan

Blokowaniem pirackich treści w internecie miałyby się zajmować sądy w błyskawicznych postępowaniach elektronicznych. To plan resortu kultury, do którego trzeba będzie jeszcze przekonać resort sprawiedliwości. 



Kategorie: Portale

Jest srebrny medal dla Polski! Fantastyczny wyścig Siemirunnija

TVP.Info - pt., 13/02/2026 - 17:45

Artykuł aktualizowany.


Semirunnij od niedawna jest reprezentantem Polski. Rosjanin w 2022 roku w Innsbrucku zdobył brązowy medal mistrzostw świata juniorów. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę wielu sportowców z Rosji i Białorusi zostało wykluczonych z międzynarodowej rywalizacji. Semirunnij nie chciał, aby sytuacja polityczna negatywnie wpływała na jego karierę i wyemigrował do Polski.


Czytaj też: Nowe skocznie już w maju. Będą szkolić następców Tomasiaka

Kategorie: Telewizja

"Tańczmy, jak nam miłość gra". Koncert walentynkowy w TVP. Kto wystąpi? Kiedy emisja?

Dziennik - pt., 13/02/2026 - 17:32
"Tańczmy, jak nam miłość gra" taki tytuł nosi koncert, który TVP pokaże z okazji Walentynek. Emisja nie odbędzie się jednak 14 lutego. Wydarzenie poprowadzą Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz. Emisja nie odbędzie się jednak 14 lutego. Kiedy i gdzie będzie można go zobaczyć? Kto wystąpi? Marta Kawczyńska
Kategorie: Prasa
Subskrybuj zawartość