Aktualności

Bez drastycznych cięć coś złego stanie się z emeryturami. Alarm ekonomistów

Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR) i Warsaw Enterprise Institute (WEI) opublikowały raport „Budżetowy SOS”. Eksperci biją w nim na alarm: rosnący deficyt, gigantyczne wydatki socjalne i kryzys demograficzny grożą Polsce spiralą zadłużenia i dramatycznym spadkiem poziomu życia.
Kategorie: Portale

Niemcy w szoku po słowach Adama Małysza. "Ostatnie sezony mocno mnie przeczołgały"

Dziennik - 10 godzin 57 min. temu
Adam Małysz jest ikoną polskich sportów zimowych. Chyba nikt nie wyobraża sobie ich bez legendarnego skoczka. Jak się okazuje stojący na czele Polskiego Związku Narciarskiego 48-latek nie wie, czy będzie ponownie ubiegał się o fotel prezesa. Według Niemców odejście Małysza z PZN byłoby trzęsieniem ziemi dla polskiego narciarstwa. Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa

Służby ostrzegają mieszkańców. „Unikaj aktywności na zewnątrz”

TVP.Info - 11 godzin 23 sek. temu

Alerty otrzymali mieszkańcy powiatów: tomaszowskiego i radzyńskiego (woj. lubelskie), a także Białegostoku, Łomży i Suwałk (woj. podlaskie). Ostrzeżenie obowiązuje również w Krakowie oraz w powiatach: nowotarskim, oświęcimskim, krakowskim i wielickim (woj. małopolskie), a także w powiecie ełckim (woj. warmińsko-mazurskie).


RCB zaleca ograniczenie aktywności na świeżym powietrzu.


Pył PM10 jest jednym ze składników smogu i zawiera m.in. substancje toksyczne. Powstaje głównie w wyniku spalania paliw stałych w piecach i kotłach. Smog tworzy się natomiast w efekcie mieszania się dymu, pyłów oraz innych zanieczyszczeń z mgłą lub wilgocią w powietrzu.

Wysokie stężenie pyłu PM10 może powodować problemy zdrowotne, takie jak podrażnienie dróg oddechowych, kaszel czy zaostrzenie objawów astmy.


Szczególnie narażone są osoby z chorobami układu oddechowego, osoby starsze, dzieci oraz kobiety w ciąży.


Czytaj też: Zasiali chmury, by zwalczyć smog. Pierwszy test „sztucznego deszczu”

Kategorie: Telewizja

Jawność wynagrodzeń pracowników w Polsce. Kto dostanie wyższe wynagrodzenie?

Dziennik - 11 godzin 3 min. temu
Projekt ustawy o wzmocnieniu stosowania prawa do jednakowego wynagrodzenia mężczyzn i kobiet za jednakową pracę lub za pracę o jednakowej wartości, wdrażający postanowienia tzw. dyrektywy 2023/970 (tzw. płacowej) może mieć dwa nieoczywiste skutki. Jakie? Weronika Papiernik
Kategorie: Prasa

Polska-Stany Zjednoczone: czy to jeszcze sojusz, czy już uzależnienie?

TVP.Info - 11 godzin 4 min. temu

Po 1989 roku relacje Polski z USA miały głównie wymiar polityczny. Waszyngton odegrał kluczową rolę w procesie włączania Warszawy do zachodnich struktur bezpieczeństwa, zwieńczonym wejściem do NATO w 1999 roku. Przez kolejne lata współpraca wojskowa koncentrowała się jednak na misjach ekspedycyjnych – Iraku i Afganistanie – nie przekładając się ani na stałą obecność wojsk USA w Polsce, ani na głęboką integrację operacyjną. Przełom przyniósł dopiero rok 2014 – rosyjska agresja na Ukrainę uruchomiła proces, który w ciągu dekady radykalnie zmienił znaczenie Polski w amerykańskiej architekturze bezpieczeństwa w Europie.


Wzmocniona współpraca obronna


Jeszcze na początku lat 2010. obecność wojsk USA w Polsce miała charakter epizodyczny. Dziś mówimy o stałej, choć formalnie rotacyjnej obecności liczonej w tysiącach żołnierzy oraz o infrastrukturze o znaczeniu regionalnym. Kluczową rolę odegrały amerykańskie programy wzmacniania wschodniej flanki NATO – najpierw European Reassurance Initiative, a następnie European Deterrence Initiative.


W ich ramach USA sfinansowały przerzut sił, magazynowanie sprzętu, rozbudowę infrastruktury oraz intensyfikację ćwiczeń. Po 2022 roku skala obecności została dodatkowo zwiększona. W efekcie Polska pełni dziś funkcję jednego z głównych węzłów logistycznych i dowódczych dla wschodniej flanki NATO, a na jej terytorium ulokowano elementy amerykańskiego systemu dowodzenia i wsparcia operacyjnego.


Ramy prawne tej obecności stworzyła podpisana w 2020 roku umowa o wzmocnionej współpracy obronnej (EDCA). Otworzyła ona drogę do długofalowego planowania obecności wojsk USA oraz wieloletnich inwestycji infrastrukturalnych, współfinansowanych przez stronę polską. Ich łączna wartość liczona jest w miliardach złotych.


Silne i wyjątkowe powiązanie



Zobacz także: Trump wrócił i zamieszał w świecie. A to może być dopiero początek


Jeszcze dekadę wcześniej struktura importu była wyraźnie bardziej zróżnicowana. Polska korzystała z dostawców europejskich, izraelskich i amerykańskich, a istotną rolę odgrywał przemysł krajowy. Po aneksji Krymu, a szczególnie po 2022 roku, ten model został zastąpiony strategią szybkiej koncentracji zakupów u jednego partnera.


Skala tej zmiany jest bezprecedensowa. W latach 2022–2024 Polska podpisała z USA kontrakty zbrojeniowe o wartości liczonej w dziesiątkach miliardów dolarów, obejmujące systemy obrony powietrznej, artylerię rakietową, lotnictwo bojowe oraz ciężkie wojska lądowe. W krótkim czasie amerykańskie technologie stały się podstawą kluczowych zdolności bojowych Sił Zbrojnych RP.


Istotne jest nie tylko tempo zakupów, lecz ich struktura. Polska importuje z USA przede wszystkim systemy o znaczeniu strategicznym, a nie jedynie wyposażenie uzupełniające. Oznacza to, że realna gotowość bojowa wojska – od obrony powietrznej po zdolności uderzeniowe – jest coraz silniej powiązana z amerykańskimi łańcuchami logistycznymi, serwisowymi i szkoleniowymi.


Na tle innych państw regionu skala tej koncentracji jest wyjątkowa. Rumunia czy państwa bałtyckie również zwiększyły zakupy w USA, jednak w ich przypadku amerykański sprzęt nie dominuje całej struktury sił zbrojnych. Polska, modernizując niemal wszystkie kluczowe komponenty armii w krótkim czasie, przyjęła model, w którym jeden dostawca odgrywa rolę systemową.


Z punktu widzenia krótkoterminowego bezpieczeństwa jest to rozwiązanie skuteczne: przyspiesza modernizację, zwiększa interoperacyjność z NATO i wzmacnia odstraszanie. W dłuższej perspektywie oznacza jednak koncentrację ryzyka. Im większy udział jednego państwa w kluczowych zdolnościach bojowych, tym większe znaczenie mają decyzje podejmowane poza granicami kraju – nie tylko polityczne, lecz także budżetowe, prawne i przemysłowe.


Interoperacyjne bywa… słabsze


Skala zakupów uzbrojenia z USA nie oznacza automatycznie utraty suwerenności decyzyjnej. Oznacza jednak rosnącą zależność funkcjonalną, która ujawnia się nie na etapie podpisywania kontraktów, lecz podczas eksploatacji sprzętu – w czasie pokoju, kryzysu i wojny.


Nowoczesne systemy bojowe nie są samowystarczalne. Ich realna wartość zależy od dostępu do serwisu, części zamiennych, oprogramowania i amunicji. W przypadku sprzętu pochodzącego z USA oznacza to uzależnienie od certyfikowanych procedur, decyzji administracyjnych oraz zdolności przemysłu zbrojeniowego poza Polską. Nawet krótkotrwałe ograniczenia w tym obszarze mogą wpływać na gotowość bojową.



Kolejnym obszarem ryzyka jest amunicja i logistyka. Zaawansowane systemy uzbrojenia są projektowane pod konkretne typy amunicji, produkowane w ograniczonej liczbie zakładów. Jeśli państwo nie posiada własnych mocy produkcyjnych lub licencji, tempo prowadzenia działań bojowych staje się pochodną dostępności dostaw z zagranicy.


Zależność dotyczy także szkolenia i kadr. Obsługa najbardziej zaawansowanych systemów wymaga długotrwałych programów szkoleniowych i certyfikacji, często realizowanych z udziałem zagranicznych instruktorów. Zdolność do szybkiego zwiększenia liczby wyszkolonych załóg w sytuacji kryzysowej jest więc ograniczona nie tylko zasobami ludzkimi, lecz także procedurami.


Wreszcie pojawia się wymiar planowania operacyjnego. Głęboka interoperacyjność z siłami USA i NATO zwiększa skuteczność wspólnych działań, ale jednocześnie sprawia, że część zdolności jest projektowana pod scenariusze sojusznicze. Samodzielne użycie sił w warunkach ograniczonego wsparcia staje się bardziej wymagające – technicznie i logistycznie.


Nie jest to zależność polityczna w klasycznym sensie. Nikt nie podejmuje decyzji za Warszawę. Jest to jednak zależność systemowa, w której realna sprawność wojska coraz silniej zależy od czynników zewnętrznych. W sprzyjających warunkach wzmacnia to bezpieczeństwo. W mniej sprzyjających – ogranicza pole manewru.


Zobacz także: Opolska komentuje. Kto chce interwencji Trumpa w Polsce?


Trwałość mniej oczywista


Relacje Polski ze Stanami Zjednoczonymi są pochodną globalnej strategii Waszyngtonu, a ta w coraz większym stopniu koncentruje się na rywalizacji z Chinami. Niezależnie od tego, kto sprawuje władzę, Indo-Pacyfik pozostaje dla USA priorytetem długoterminowym, a Europa – w tym wschodnia flanka NATO – coraz częściej traktowana jest jako obszar, w którym większą odpowiedzialność powinny przejmować państwa sojusznicze.


Ten trend wzmacnia czynnik politycznej nieprzewidywalności. Powrót do władzy lub trwały wpływ postaci takich jak Donald Trump przypomina, że amerykańska polityka bezpieczeństwa może podlegać gwałtownym korektom, uzależnionym nie tylko od interesów strategicznych, lecz także od kalkulacji wewnętrznych i bieżących sporów politycznych. W takim modelu relacje sojusznicze stają się bardziej transakcyjne, a ich trwałość – mniej oczywista.


Dodatkowym źródłem niepewności pozostaje proces decyzyjny w USA, w którym kluczową rolę odgrywa Kongres Stanów Zjednoczonych. Finansowanie obecności wojskowej, wsparcia sojuszników czy sprzedaży uzbrojenia coraz częściej staje się elementem wewnętrznych sporów politycznych. Ostatnie lata pokazały, że nawet w warunkach realnego zagrożenia decyzje te mogą być opóźniane lub warunkowane czynnikami niezwiązanymi bezpośrednio z bezpieczeństwem Europy.



Nie wszystko na jedną kartę


Reasumując, obecny model relacji Polski z USA nie polega na utracie politycznej suwerenności, lecz na rosnącej zależności funkcjonalnej: od zagranicznych łańcuchów logistycznych, decyzji przemysłowych, procedur eksportowych oraz tempa procesów decyzyjnych w Waszyngtonie. To zależność, która w warunkach stabilnych wzmacnia bezpieczeństwo, ale w scenariuszach mniej sprzyjających może ograniczać swobodę działania państwa. Dlatego kluczowe pytanie nie brzmi, czy Polska powinna opierać swoje bezpieczeństwo na sojuszu z USA. To pytanie zostało rozstrzygnięte dawno temu. Problem dotyczy proporcji i struktury całego systemu bezpieczeństwa.


Państwo, które buduje swoje zdolności obronne wyłącznie w oparciu o jeden zewnętrzny filar, zwiększa swoją podatność na zmiany globalnych priorytetów, wewnętrzne turbulencje polityczne sojusznika oraz czynniki, na które nie ma bezpośredniego wpływu. Z perspektywy interesu narodowego oznacza to konieczność równoległego wzmacniania innych wymiarów bezpieczeństwa: własnych zdolności przemysłowych i logistycznych, a także sieci relacji sojuszniczych i partnerskich, które zmniejszają ryzyko koncentracji zależności w jednym punkcie.


Optymalnym rozwiązaniem pozostaje więc model równoległy: utrzymanie ścisłego sojuszu operacyjnego z USA przy jednoczesnym konsekwentnym pogłębianiu współpracy w ramach struktur sojuszniczych i regionalnych. W praktyce oznacza to nie tylko aktywną rolę Polski w NATO, lecz także rozwijanie formatów kooperacji dwustronnej i wielostronnej z państwami europejskimi, zwłaszcza w obszarach takich jak logistyka, produkcja uzbrojenia, zapasy amunicji czy szkolenie wojsk. Tak budowana sieć współzależności nie osłabia relacji z USA, lecz zmniejsza asymetrię i zwiększa odporność całego systemu.


Granica między sojuszem a zależnością nie jest linią, którą przekracza się jedną decyzją. To proces, rozłożony na lata i kształtowany przez konkretne wybory polityczne, przemysłowe i budżetowe. I to od decyzji podejmowanych w Warszawie zależy, czy Polska pozostanie w nim aktywnym podmiotem, zdolnym do kształtowania własnego bezpieczeństwa w ramach sojuszy, czy też stanie się jedynie dobrze wyposażonym, lecz strukturalnie uzależnionym ogniwem cudzej architektury bezpieczeństwa.


Czytaj więcej: Aneksja Grenlandii będzie oznaczała koniec NATO? Wątpliwości interpretacyjne

Kategorie: Telewizja

Grenlandczycy szykują się do wojny. "Czy my zrobiliśmy coś złego USA?"

Dziennik - 11 godzin 5 min. temu
Grenlandczycy, którzy przywykli do trudnych warunków klimatycznych Arktyki, są przyzwyczajeni do suszenia ryb na zapas, ale nie do wojny. Tymczasem temat ten coraz bardziej wchodzi w ich życie. Premier Wyspy Jens-Frederik Jensen na wtorkowej konferencji przyznał, że „użycie przeciwko Grenlandii siły jest mało prawdopodobne, ale niewykluczone” i zapowiedział powołanie zespołu reagowania kryzysowego. Mieszkańcy stolicy, Nuuk, podkreślają, że najbardziej obawiają się interwencji zbrojnej USA. Kamil Nowak
Kategorie: Prasa

Służby ostrzegają mieszkańców. „Unikaj aktywności na zewnątrz”

TVP.Info - 11 godzin 8 min. temu
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało alert dla wybranych regionów w województwach: lubelskim, podlaskim, małopolskim oraz warmińsko-mazurskim. Ostrzeżenie dotyczy prognozowanej złej jakości powietrza, spowodowanej wysokim stężeniem pyłu zawieszonego PM10.
Kategorie: Telewizja

Raport o Pegasusie w pierwszym kwartale. Co ustaliła komisja śledcza?

TVP.Info - 11 godzin 9 min. temu
Powołanie komisji i zakres jej działań


17 stycznia 2024 roku Sejm zdecydował o powołaniu komisji śledczej ds. Pegasusa. Jej zadaniem było zbadanie legalności, prawidłowości i celowości czynności operacyjno-rozpoznawczych prowadzonych z użyciem tego oprogramowania m.in. przez rząd, służby specjalne i policję w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Na czele komisji stanęła posłanka PSL Magdalena Sroka.


Przesłuchania i zawiadomienia do prokuratury


W ciągu dwóch lat komisja przesłuchała kilkudziesięciu świadków, w tym byłych członków kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości, funkcjonariuszy służb oraz przedstawicieli prokuratury. Skierowała także zawiadomienia do prokuratury dotyczące m.in. byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry oraz byłego wiceministra Michała Wosia.


– Będziemy mówić o podsumowaniu w momencie prezentacji raportu końcowego, nad którym pracujemy. Mam nadzieję, że w pierwszym kwartale tego roku przedstawimy go szeroko opinii publicznej w części jawnej. Oczywiście będzie zawierał również część niejawną, którą niestety nie będziemy mogli się podzielić – powiedziała przewodnicząca komisji Magdalena Sroka (PSL).


Dodała, że 15 marca miną dwa lata od pierwszego przesłuchania komisji. – Myślę, że to będzie moment, w którym będziemy państwu prezentować raport końcowy – zaznaczyła.


Czytaj także: „Odrażające przestępstwa”. Jest termin wyroku w sprawie Kaczyńskiego


Ustalenia komisji: nieprawidłowości już na etapie zakupu


Jak podkreśliła Magdalena Sroka, komisja ustaliła, że już sam zakup systemu Pegasus odbył się z naruszeniem prawa, ponieważ środki pochodziły z Funduszu Sprawiedliwości.


– System nie posiadał akredytacji, co stanowiło realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Materiały, które były materiałami niejawnymi, mogły trafić do firmy, która była producentem oprogramowania Pegasus, czyli izraelskiej firmy NSO – powiedziała Sroka.


Zwróciła również uwagę, że „firma NSO miała pełne władztwo nad tym systemem, co świadczy o tym, że zdradzane mogły być również zainteresowania operacyjne polskich służb”. – Politycy dopuścili też do zakupu systemu, nie mając odpowiednich przepisów do tego, żeby ten system w sposób bezpieczny wykorzystywać – dodała.


Wprowadzanie w błąd sądów i skala inwigilacji


Szefowa komisji wskazała także na problem wprowadzania w błąd sądów, które wydawały zgody na działania służb, nie mając wiedzy o faktycznie stosowanych metodach inwigilacji. Jak zaznaczyła, Pegasus umożliwiał bardzo szeroki dostęp do danych zgromadzonych w telefonach.


Czytaj także: Pegasusem w polityka. „Ukaranie Ziobry jest w interesie wszystkich”


Pegasus a politycy i kampania wyborcza


Choć system został stworzony do walki z terroryzmem, w Polsce – według ustaleń komisji – miał być wykorzystywany także wobec polityków, sędziów i prokuratorów.


– Najbardziej skrajnym przypadkiem jest oczywiście stosowanie Pegasusa wobec (...) Krzysztofa Brejzy, senatora, w czasie, kiedy był on jednocześnie szefem sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej podczas trwającej kampanii wyborczej – powiedział członek komisji Sławomir Ćwik (Polska 2050).


– Czyli za pomocą Pegasusa możliwe było tak naprawdę podsłuchiwanie, podglądanie prac sztabu wyborczego w trakcie trwającej kampanii wyborczej – dodał.


Wnioski na przyszłość i potrzeba zmian w prawie


Zdaniem Ćwika znaczenie prac komisji wykracza poza samo ustalenie faktów. Istotne są także rekomendacje dotyczące zmian w prawie.


– To oczywiście kwestia unormowania stosowania przez służby państwa narzędzi inwigilacji, które tak naprawdę są cyberbronią – powiedział. Jak dodał, chodzi również o zabezpieczenie państwa przed wyciekiem informacji do obcych wywiadów.


Czytaj także: Pracowity koniec tygodnia. Kolejne przesłuchanie przed komisją ds. Pegasusa

 

Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego i spór o legalność komisji


Za powołaniem komisji w 2024 roku głosowało 432 posłów, nikt nie był przeciw, a jeden poseł wstrzymał się od głosu. We wrześniu 2024 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł jednak, że zakres jej działania jest niezgodny z Konstytucją.


TK uznał, że uchwała została dotknięta „wadą prawną” z powodu niedopuszczenia do głosowania Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego (PiS), których mandaty wygaszono po skazaniu ich na karę dwóch lat pozbawienia wolności w związku z tzw. aferą gruntową.


„Działania marszałka Sejmu oraz organów postępowania karnego wykonawczego, pozostające w sprzeczności z zasadą państwa prawnego, sprawiły, że kontrolowana uchwała została podjęta przez Sejm obradujący w niewłaściwym składzie” – uzasadniał wówczas sędzia TK Stanisław Piotrowicz.


Krytyka ze strony PiS


Orzeczenie TK było jednym z powodów ostrej krytyki komisji ze strony polityków Prawa i Sprawiedliwości. Były wiceminister sprawiedliwości Michał Woś ocenił, że jej działalność była szkodliwa dla państwa.


– Nielegalna komisja ds. Pegasusa ujawniała metody działania polskich służb, narażając bezpieczeństwo państwa i dostarczając wiedzy obcym wywiadom – powiedział Woś.


Przypomniał także sprawę zatrzymania Zbigniewa Ziobry 31 stycznia 2025 roku po wywiadzie w TV Republika. Ponieważ komisja zakończyła wówczas obrady, nie doszło do jego przesłuchania. Woś nazwał to zdarzenie kompromitacją i zapowiedział rozliczenie członków komisji.


– 4,5 mln zł wydane na ten kabaret to gigantyczne marnotrawstwo środków publicznych, stawki popularnych kabaretów są kilkuset razy niższe – dodał.


Czytaj także: Połowiczna szansa na sukces. Kolejne posiedzenie komisji ds. Pegasusa


Koszty komisji i odpowiedź przewodniczącej


Magdalena Sroka, odnosząc się do medialnych doniesień o kosztach funkcjonowania komisji, stwierdziła, że „System Pegasus kosztował polskie państwo 60 mln zł. To są koszty, które zostały poniesione przez nas do tego, aby politycy ze strony PiS mogli wykorzystywać takie narzędzie do celów walki politycznej”. Zaznaczyła też, że „koszty są, tak jak koszty każdej komisji”.


Problemy z przesłuchaniami i postulaty zmian


Komisja miała trudności z przesłuchaniem niektórych świadków, w tym Zbigniewa Ziobry, który ośmiokrotnie nie stawiał się na posiedzenia. Ostatecznie został doprowadzony 29 września 2025 roku i przekonywał, że Pegasus działał zgodnie z prawem.


– Jestem rad, że przyłożyłem rękę do jego zakupu – mówił, wskazując na sprawę Sławomira Nowaka.


Sławomir Ćwik postuluje zmiany przepisów, w tym zwiększenie kar za niestawiennictwo oraz przyspieszenie procedur doprowadzania świadków i uchylania immunitetów.


Czytaj także: Świadek znów nie stawił się na komisji ds. Pegasusa. Zostanie zatrzymany?


Czym jest Pegasus


Komisja bada działania podejmowane z użyciem Pegasusa w latach 2015–2023 oraz ustala odpowiedzialność za jego zakup. Według ustaleń m.in. NIK system zakupiono jesienią 2017 roku dla CBA, głównie ze środków Funduszu Sprawiedliwości.


Pegasus to narzędzie stworzone przez izraelską firmę NSO Group do walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Umożliwia nie tylko podsłuchiwanie rozmów, lecz także dostęp do e-maili, zdjęć, nagrań wideo oraz zdalne użycie kamery i mikrofonu w zainfekowanym smartfonie.


Czytaj także: Prok. Ewa Wrzosek oddelegowana do Ministerstwa Sprawiedliwości

Kategorie: Telewizja

Minister finansów w Davos: nikt nas nie podzieli

TVN24 Biznes i Świat - 11 godzin 11 min. temu
W rozmowie z amerykańską stacją CNBC na forum ekonomicznym w Davos minister finansów Andrzej Domański mówił o jedności państw europejskich. Choć podkreślił, że "deeskalacja jest preferowaną drogą", zapewnił również o "zdecydowanej" odpowiedzi na groźby taryf karnych ze strony administracji USA.
Kategorie: Telewizja

Szukają ludzi do pracy. Zarobki nawet 4800 zł w tydzień

W czasie ferii zimowych w kurortach i miejscowościach turystycznych można sporo dorobić. Najwięcej zyskują instruktorzy narciarstwa, którzy mogą otrzymać nawet 120 zł za godzinę pracy. Poszukiwani są również pracownicy do wypożyczalni sprzętu, kelnerzy oraz recepcjoniści.
Kategorie: Portale

Gwałtowna śnieżyca nadciąga do Polski. Najmocniej uderzy w konkretną część kraju, dokładnie tego dnia

Dziennik - 11 godzin 15 min. temu
Zima jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa, a właściwie dopiero się rozkręca. Prognozy na przełom stycznia i lutego pokazują wyraźnie, że szczególnie nad południe Polski nadciąga silne załamanie pogody. Modele wskazują na intensywne opady śniegu, spadki temperatur i niebezpieczne zjawiska pogodowe, nie tylko na południu Polski. Kiedy kulminacja śnieżyc i mrozów? Marzena Sarniewicz
Kategorie: Prasa

Gwałtowny śnieżny front nadciąga do Polski. Najmocniej uderzy w konkretną część kraju, dokładnie tego dnia

Dziennik - 11 godzin 15 min. temu
Zima jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa, a właściwie dopiero się rozkręca. Prognozy na przełom stycznia i lutego pokazują wyraźnie, że szczególnie nad południe Polski nadciąga silne załamanie pogody. Modele wskazują na intensywne opady śniegu, spadki temperatur i niebezpieczne zjawiska pogodowe, nie tylko na południu Polski. Kiedy kulminacja śnieżyc i mrozów? Marzena Sarniewicz
Kategorie: Prasa

Stracili 6 dni w korku: Sprawdzili jak Polska "wyprzedza" Europę

Dziennik - 11 godzin 24 min. temu
Mamy to! Ale nie ma co skakać z radości. Polscy kierowcy oficjalnie spędzają w korkach najwięcej czasu w Europie, a Łódź i Lublin trafiły do ścisłej światowej czołówki, wyprzedzając gigantyczne metropolie. Ile dni życia rocznie tracisz w korkach i gdzie jeździ się najwolniej? Raport TomTom zaskakuje… Tomasz Sewastianowicz
Kategorie: Prasa

Dodatek do emerytury po 65. i 75. roku życia 2026. Komu przysługuje dodatek po 75. i 65. roku życia? Ile wyniesie po waloryzacji?

Dziennik - 11 godzin 24 min. temu
Seniorzy po ukończeniu 75., a nawet już 60. i 65. roku życia, mogą otrzymać dodatkowe pieniądze do emerytury. Wielu seniorów nie wie, że oprócz podstawowego świadczenia przysługują im różne dodatki. Trzeba dodać, że od marca 2026 kwoty dodatków zostaną zwaloryzowane prawdopodobnie o 4,88 %, a to oznacza, że świadczenia będą jeszcze wyższe! Sprawdź, jaki dodatek do emerytury przysługuje Tobie już teraz. Marzena Sarniewicz
Kategorie: Prasa

Słynne plotki czasów PRL. Żona Gierka czesała się w Paryżu a Jędrusik kąpała się w...

Dziennik - 11 godzin 25 min. temu
Plotki na temat gwiazd i znanych osobistości rozgrzewają opinię publiczną i chętnie czytane są w sieci. Nie inaczej było w czasach PRL. Czy to prawda, że Stanisława Gierek jeździła na zakupy do Paryża i korzystała tam z usług uznanego fryzjera, Kalina Jędrusik kąpała się w szampanie, a dla Niny Andrycz, która była żoną Józefa Cyrankiewicza, paryscy krawcy szyli kreacje? Marta Kawczyńska
Kategorie: Prasa

Obcokrajowcy rzucili się na polskie paszporty. Liczba wniosków pobiła rekord

Dziennik - 11 godzin 30 min. temu
W 2025 roku liczba wniosków cudzoziemców o uznanie obywatelstwa polskiego znacząco wzrosła, co świadczy o rosnącym zainteresowaniu Polską jako krajem do osiedlenia się - podaje w środę „Dziennik Gazeta Prawna”. Kamil Nowak
Kategorie: Prasa

Tego uczyliśmy się w szkole, ale nauka już to obaliła. Sprawdź, czy nadążasz

Dziennik - 11 godzin 31 min. temu
Ten quiz sprawdzi twoją wiedzę. Zatrzymałeś się na etapie podstawówki, czy jesteś na bieżąco? Beata Jasina-Wojtalak
Kategorie: Prasa

Raków ma nowego pomocnika. To młody Nigeryjczyk

wCzestochowie.pl - 11 godzin 37 min. temu

Abraham Ojo urodził się 22 grudnia 2006 roku. Ma 178 cm wzrostu i gra na pozycji defensywnego pomocnika. Jego pierwszym europejskim klubem była FDC Vista Gelendżyk z Rosji. Na początku 2025 roku został zawodnikiem Botewu Płowdiw. W trakcie roku swojego pobytu w Bułgarii wystąpił w 20 meczach pierwszej drużyny (18 w lidze oraz 2 w Pucharze Bułgarii). 

Źródło: www.rakow.com

Kategorie: Lokalne

Śmigłowiec rozbił się o drzewa. Cudem nikt nie zginął

TVP.Info - 11 godzin 42 min. temu

Do wypadku doszło w niedzielę około godziny 15.10. Katastrofę nagrali świadkowie, którzy natychmiast ruszyli na pomoc. Na filmie widać, jak pilot nie może opanować śmigłowca, następnie maszyna spada między drzewa.


Helikopterem podróżowały cztery osoby, tylko jedna odniosła poważniejsze obrażenia. Z ranami głowy została zabrana do lokalnego szpitala. Pozostałym osobom udzielono pomocy na miejscu – przekazało biuro szeryfa hrabstwa Wasatch.


Gwiazda telewizji o wypadku


Nagranie udostępnił w mediach społecznościowych David Sparks, gwiazda programu „Diesel Brothers”, w którym modyfikowane są pick-upy. „To mój przyjaciel Derek i jestem niezmiernie wdzięczny, że on i trzy inne osoby na pokładzie przeżyły ten naprawdę przerażający wypadek” – napisał Sparks.


Sparks ocenił, że doszło do sytuacji, gdy wirnik ogonowy nie był stanie wytworzyć dość ciągu, aby zrównoważyć moment obrotowy wirnika głównego, wobec czego helikopter wpadł w niekontrolowaną autorotację.



„Powiem tylko tyle: Derek popisał się absolutnie najlepszą możliwą reakcję w najgorszym przypadku, niemal bez czasu na reakcję. Chociaż może to brzmieć niepoważnie, drzewa prawdopodobnie uratowały tych ludzi, spowalniając upadek i pochłaniając energię. To może być główny powód, dla którego wszyscy przeżyli” – przekonywał.


Przyczyny wypadku wyjaśniają śledczy z Krajowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB).


Czytaj także: Niecodzienna katastrofa Black Hawka. Helikopter wojskowy zerwał się z liny

Kategorie: Telewizja

„Rodzina pana prezydenta jest rodziną patchworkową. Apeluję do prezydenta”

TVP.Info - 11 godzin 44 min. temu

Projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu został przyjęty przez rząd i skierowany do Sejmu. Posłowie mają się nim zająć podczas posiedzeń zaplanowanych na luty 2026 r.


Projekt przewiduje między innymi możliwość wspólnego rozliczania podatku PIT, zwolnienie z podatku od spadków i darowizn, prawo do dziedziczenia oraz dostęp do informacji medycznej partnera dla osób żyjących w związkach nieformalnych.


W programie „Gość poranka” prowadząca Karolina Opolska zapytała Katarzynę Kotulę o szczegóły ustawy.


– Ustawa jest w Sejmie. Ruszamy z pierwszym czytaniem na lutowym posiedzeniu. To oznacza, że formalnie rozpoczyna się proces legislacyjny, w którym będziemy przeprowadzać projekt przez Sejm i Senat. Dlaczego to jest ważne? Ponieważ Rada Ministrów przyjęła ten projekt w grudniu. To wyraźny sygnał wysyłany przez koalicję 15 października, że nawet formacje najbardziej od siebie oddalone w rządzie, czyli Lewica i Polskie Stronnictwo Ludowe, potrafią usiąść razem do stołu – powiedziała Kotula.


„To ustawa o godności i szczęściu”


– Chciałabym bardzo podziękować posłance PSL Urszuli Pasławskiej, która przez wiele tygodni pracowała ze mną nad tą ustawą. To nowa wersja projektu – taka, która mogła uzyskać większość w rządzie, a teraz ma nam zagwarantować większość także w Sejmie i w Senacie. Oznacza to, że z dużym prawdopodobieństwem ustawa trafi na biurko pana prezydenta. Tymczasem z Pałacu Prezydenckiego słyszę bardzo różne sygnały. Jednego dnia ministrowie prezydenccy mówią, że przeszkadza im słowo „związek” w nazwie, innego – że „wspólność majątkowa”, a jeszcze innego, że chodzi o kwestie dzieci. Tymczasem dzieci w tej ustawie nie ma – nie ma przysposobienia, adopcji ani nawet tak zwanej pieczy bieżącej, która była w poprzednim projekcie – zaznaczyła.


– To ustawa o godności, o miłości i o szczęściu, ale przede wszystkim o bezpieczeństwie – także finansowym. Wyobrażam sobie sytuację, w której pani Ania i pani Agnieszka żyją razem od 20 lat. Jedna z nich bierze kredyt, kupuje dom, wspólnie w nim mieszkają. A potem może zdarzyć się wszystko: wypadek, choroba, zdarzenie losowe, a nawet śmierć jednej z tych osób. Wówczas druga musi zapłacić wysoki podatek od spadków i darowizn. Jednym z rozwiązań, które wprowadza ta ustawa, jest właśnie zabezpieczenie takich sytuacji – dodała Kotula.


Apel do prezydenta


– W ustawie jest wiele kwestii, których dziś nie da się załatwić u notariusza. Obecnie pary jednopłciowe i różnopłciowe nie mogą zabezpieczyć na przykład wspólności majątkowej, dzięki której mogłyby wspólnie rozliczać się po pełnym roku podatkowym – powiedziała.


Prowadząca program przypomniała, że to argument często podnoszony przez prezydenta i jego otoczenie, którzy wskazują, że proponowane rozwiązania zbyt mocno przypominają związek małżeński.


Chciałabym zaapelować do pana prezydenta. Osoby LGBT płacą w tym kraju podatki, służą w wojsku i są pełnoprawnymi obywatelami. Konstytucja zawiera artykuł 18, ale także artykuły 32 i 33. Czytajmy je łącznie: artykuł 18 mówi o ochronie rodziny, a pozostałe o zakazie dyskryminacji. Jeśli chcemy chronić polskie rodziny, to dlaczego jedne uznajemy i widzimy, a innych – jak panią Anię i panią Agnieszkę – już nie? Takie pary również wychowują dzieci. Pani Ania być może jest po rozwodzie i zabrała dzieci ze swojego pierwszego małżeństwa. Czasem tak się dzieje. Ja nie zaglądam nikomu do łóżka, do życia, jeśli dwie osoby są ze sobą szczęśliwe – podkreśliła Kotula.


„Skupiam się na planie A”


– Czego obecnie nie da się jeszcze załatwić u notariusza? Ubezpieczenia zdrowotnego, renty rodzinnej, wspólnego rozliczenia podatkowego czy zwolnienia z podatku od spadków i darowizn. To są podstawowe, minimalne kwestie, których dziś nie da się zabezpieczyć – dodała.


Kotula została również zapytana, co stanie się w przypadku prezydenckiego weta i czy oznaczałoby to brak jakichkolwiek rozwiązań dotyczących związków niebędących małżeństwami do końca kadencji Sejmu.


Skupiam się na planie A, czyli na doprowadzeniu tej ustawy na biurko prezydenta. Skupiam się też na rozmowie z panem prezydentem i spotkaniach z nim. Rodzina pana prezydenta jest rodziną patchworkową. Najstarszy syn pary prezydenckiej nie jest biologicznym synem pana prezydenta, jednak pan prezydent – mając do tego prawo – zdecydował się przysposobić swojego syna. Dziś jest to pełnoprawna rodzina, którą państwo uznaje i którą państwo formalnie nazywa rodziną w polskim prawie – podsumowała.


Czytaj też: „Wujek Wiesiek był gejem”. Ewa Szykulska o rodzinnej historii

Kategorie: Telewizja
Subskrybuj zawartość