LogowanieNawigacjaTrybunał Konstytucyjny
Prezydent RP - aktualnościSejm RP - NewsZ Kancelarii Premiera
Strony partii politycznych obecnych w Sejmie VIII kadencji(w układzie alfabetycznym) Książki w promocjiPO — AktualnościPSLZNPBelferBlogBLOGI POLITYCZNE„Skrót myślowy” — blog Janiny ParadowskiejGra w klasy — blog Adama SzostkiewiczaNowe wątki na forum DPN |
AktualnościBędzie historyczne uwolnienie rezerw ropy? "Nadzwyczajne posiedzenie"
Międzynarodowa Agencja Energetyczna wystąpiła z propozycją największego w historii uwolnienia rezerw ropy naftowej. Organizacja chce w ten sposób powstrzymać gwałtowny wzrost cen wywołany wojną na Bliskim Wschodzie - donosi "Wall Street Journal".
Kategorie: Telewizja
Rozpoznasz kraj po jednym fakcie? QUIZ geograficzny. Wskaż 1 z 3 państwNajwyższy szczyt, dostęp do morza, jezioro, powierzchnia, klimat, znany zabytek. Ten QUIZ geograficzny sprawdzi twoją wiedzę.
Beata Jasina-Wojtalak
Kategorie: Prasa
Zabił żonę łomem i latami trzymał zwłoki w beczce. Tak się tłumaczyłDo zbrodni doszło 17 lipca 2011 roku w mieszkaniu małżeństwa w mieście Tokorozawa w prefekturze Saitama na przedmieściach stolicy Japonii Tokio. Śledczy ustalili, że Hitoshi Hoya zabił żonę Yoshiharu łomem. Dwoma uderzeniami roztrzaskał jej czaszkę. Dwa miesiące później ukrył zwłoki w beczce w magazynie. Pozostawało tam do kwietnia ubiegłego roku. Wówczas firma recyklingowa z miasta Yoshikawa została poproszona przez firmę zarządzającą magazynem o odebranie beczki, wobec niezapłaconych opłat za przechowywanie. Pojemnik został odebrany 17 kwietnia, następnego dnia pracownik otworzył beczkę i odkrył ludzkie szczątki. Szybko ustalono właściciela beczki, a tym samym głównego podejrzanego o dokonanie morderstwa. Dowodem była umowa z magazynem. Obrońca mężczyzny twierdził przed sądem, że jego klient codziennie był narażony na przemoc słowną i fizyczną ze strony żony, która miała trudności z kontrolowaniem gniewu. W dniu zabójstwa – przekonywał – Hoya chciał „skończyć z tym wszystkim”, co popchnęło go do zbrodni. Czytaj także: Kolekcjoner kości. Rabuś cmentarny wykradł ponad sto czaszek Kategorie: Telewizja
Gazowy zakaz w blokach. Wszystko zależy od liczby pięter w budynkuSpółdzielnie mieszkaniowe wysyłają pisma o zakazie używania i przechowywania butli gazowych w budynkach powyżej czterech kondygnacji. Gdy blok ma dostęp do sieci gazowej, butle są zabronione niezależnie od wysokości.
Kategorie: Portale
Tragiczny pożar w Małopolsce. Nie żyje kobietaDo pierwszego zdarzenia doszło około godz. 1. w Zakopanem przy ul. Weteranów Wojny. Jak poinformował rzecznik małopolskiej straży pożarnej kpt. Hubert Ciepły, pożar wybuchł w mieszkaniu w bloku na czwartym piętrze. Strażacy ewakuowali z lokalu nieprzytomną kobietę w wieku 85 lat. Zespół ratownictwa medycznego podjął czynności resuscytacyjne, ale kobiety nie udało się uratować. Z innych mieszkań samodzielnie ewakuowały się cztery osoby – nie wymagały pomocy medycznej. W akcji gaśniczej brały udział trzy zastępy straży pożarnej. Do drugiego pożaru doszło około godz. 4. w Jabłonce w pow. nowotarskim przy ul. Babiogórskiej. Ogień objął zakład stolarski o wymiarach około 30 na 20 metrów wraz z dwoma silosami oraz magazynem pelletu. – Pożar został opanowany, obecnie trwa dogaszanie pogorzeliska – przekazał kpt. Ciepły. W zdarzeniu nikt nie został ranny. W działaniach uczestniczyło 13 zastępów straży pożarnej. Czytaj też: Śmiertelny wypadek w metrze. Wiele stacji zamkniętych Kategorie: Telewizja
Orlen obniżył ceny paliw. Odetchną nie tylko kierowcyHurtowe ceny paliw w Orlenie spadły po raz pierwszy od eskalacji na Bliskim Wschodzie. Obniżka jest jednak niewielka w porównaniu do spadku cen na europejskim rynku towarowym. To mimo wszystko dobry znak dla rządu, który chce uniknąć obniżki VAT-u na paliwa, ponieważ to dodatkowo zwiększy i tak już zbyt duży deficyt budżetowy.
Kategorie: Portale
Orlen obniżył ceny paliw. To dobry znak dla rząduHurtowe ceny paliw w Orlenie spadły po raz pierwszy od eskalacji na Bliskim Wschodzie. Obniżka jest jednak niewielka w porównaniu do spadku cen na europejskim rynku towarowym. To mimo wszystko dobry znak dla rządu, który chce uniknąć obniżki VAT-u na paliwa, ponieważ to dodatkowo zwiększy i tak już zbyt duży deficyt budżetowy.
Kategorie: Portale
Orlen obniżył ceny paliw. Skala może rozczarowaćHurtowe ceny paliw w Orlenie spadły po raz pierwszy od eskalacji na Bliskim Wschodzie. Obniżka jest jednak niewielka w porównaniu do spadku cen na europejskim rynku towarowym. To mimo wszystko dobry znak dla rządu, który chce uniknąć obniżki VAT-u na paliwa, ponieważ to dodatkowo zwiększy i tak już zbyt duży deficyt budżetowy.
Kategorie: Portale
"Najlepszy serial kryminalny roku". Porównuje się go do "Columbo"Doceniony przez amerykańskich krytyków i widzów serial kryminalny "Elsbeth" przed rokiem doczekał się polskiej premiery. Za Oceanem produkcja tak się spodobała, że od razu zamówiono drugi sezon. Kolejne perypetie bystrej, ale nietypowej prawniczki można oglądać także w Polsce. Na antenie jednej z telewizji już dziś zostanie wyemitowany siedemnasty odcinek drugiego sezonu. Gdzie i o której godzinie będzie można go obejrzeć?
Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa
Ogromne pieniądze z częstotliwości. Kobosko chce inwestycji w sieciPolityk, który w Parlamencie Europejskim należy do liberalnej grupy Odnowić Europę, został sprawozdawcą projektu Aktu o sieciach cyfrowych (Digital Networks Act; DNA). Nowe przepisy mają zreformować prawo telekomunikacyjne w Europie. Operatorzy telekomunikacyjni wiązali z reformą duże nadzieje. Liczyli, że Komisja Europejska zaproponuje wprowadzenie opłat za dostęp do infrastruktury dla dostawców treści – przede wszystkim dużych amerykańskich platform cyfrowych, takich jak Facebook, Amazon czy Netflix. Komisja Europejska zdecydowała się jednak na inne rozwiązanie. W projekcie postawiono na w pełni dobrowolną współpracę między operatorami a dostawcami treści w ramach tzw. mechanizmu koncyliacyjnego. Czytaj także: Amazon kontra Komisja Europejska. Sąd odrzuca skargę giganta e-commerce Michał Kobosko podkreślił, że kwestia udziału platform w kosztach infrastruktury była często podnoszona podczas zeszłotygodniowego kongresu mobilności w Barcelonie. – Oni mieli nadzieję, że jednak ta dyskusja do czegoś doprowadzi, bo sytuacja, w której duże amerykańskie firmy korzystają za darmo z sieci budowanych przez europejskie firmy telekomunikacyjne, nie jest właściwa – zaznaczył. – Tego w tej chwili nie ma i dlatego tym większe jest oczekiwanie, że na etapie prac w Parlamencie Europejskim ten temat wróci i ten zapis zostanie zdecydowanie wzmocniony – dodał. Europoseł rozmawiał o tej sprawie z wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej odpowiedzialną za sprawy cyfrowe Henną Virkkunen. Finka zapowiadała w styczniu, że jeśli duże platformy nie zdecydują się na dobrowolną współpracę z operatorami, Komisja rozważy dalsze kroki. Czytaj także: „Nie możemy sobie pozwolić na paraliż”. Szef MSZ ostrzega przed błędami Zdaniem Koboski ważnym argumentem za zwiększeniem odpowiedzialności platform za funkcjonowanie sieci jest niedawny wyrok sądu w Niemczech. W sporze między Deutsche Telekom a Metą sąd przyznał rację niemieckiemu operatorowi. Amerykańska spółka została zobowiązana do zapłaty 30 mln euro za usługi sieciowe, z których korzystała przez ponad trzy lata. Czytaj także: Amazon i Microsoft na celowniku Unii. Giganci chmur w tarapatach Według europosła reforma powinna wpisywać się w obecny trend w prawie europejskim polegający na upraszczaniu przepisów i ograniczaniu obciążeń dla biznesu. – Tymczasem to, co zaproponowała KE, szumnie nazywając nowym telekomunikacyjnym ładem, jest mocno rozczarowujące – ocenił. W jego opinii pozytywnym elementem projektu jest harmonizacja zasad przyznawania częstotliwości w państwach UE, co może pomóc w ujednoliceniu rynku. Korzystna jest również propozycja domyślnego odnawiania licencji dla operatorów, co w praktyce oznaczałoby nielimitowany okres ich obowiązywania. Czytaj także: Mniej formalności, więcej wsparcia dla biznesu. UE upraszcza zasady Dochody z aukcji częstotliwości na rozwój infrastruktury Jednym z priorytetów prac nad DNA w Parlamencie Europejskim ma być zagwarantowanie, że część dochodów z aukcji częstotliwości zostanie przeznaczona na rozwój infrastruktury. Kobosko zaznaczył, że jest jeszcze zbyt wcześnie, aby mówić o konkretnych rozwiązaniach. Jego zdaniem państwa członkowskie powinny jednak zostać zobowiązane do deklaracji, że część tych wpływów będzie inwestowana w rozwój sieci cyfrowych. Podkreślił również, że sieci telekomunikacyjne są nie tylko kwestią komercyjną, lecz także elementem bezpieczeństwa państwa. – To są ogromne pieniądze, nawet w skali państw, a na pewno w skali sektora telekomunikacyjnego – zaznaczył. – W sytuacji, w której potrzeby inwestycyjne są ogromne na tym polu, byłoby absolutnie właściwe, żeby państwa członkowskie, w których gestii pozostają aukcje częstotliwości, deklarowały się co do tego, że te pieniądze pójdą na rozbudowę sieci, na rozwój infrastruktury technicznej – dowodził europoseł. Prace nad projektem w komisji przemysłu Parlamentu Europejskiego (ITRE) powinny zakończyć się na początku 2027 roku. Następnie nad reformą zagłosuje cały Parlament Europejski. Kolejnym etapem będą negocjacje z państwami członkowskimi w Radzie UE nad ostateczną wersją Aktu o sieciach cyfrowych. Czytaj także: Oszczędzanie na cyberbezpieczeństwie. Firmy ignorują potencjalne zagrożenie Kategorie: Telewizja
Mentzen zakpił z Czarnka. „Jesteś trochę rzecznikiem Kaczyńskiego”Przemysław Czarnek został ogłoszony kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera 7 marca podczas konwencji partii. Po tej decyzji Mentzen złożył mu gratulacje i przygotował listę pytań. „Podyskutujmy. Odpowiem Ci kompleksowo na wszystkie Twoje wątpliwości i pytania. Prywatnie i publicznie. Bo i ja i Ty – jak wierzę – mamy to samo zdanie, które już kilka miesięcy temu Ci napisałem na X... Polska potrzebuje odpowiedzialnego rządu prawicy” – napisał Czarnek. „Zgadzam się, że tym razem potrzebujemy rządu odpowiedzialnej prawicy. Będziemy mieli wiele miesięcy na wyjaśnienie powyższych kwestii” – odpowiedział Mentzen. Kilka dni później, 10 marca, polityk Konfederacji opublikował nagranie zatytułowane „Przemek Czarnek. Posłuchaj, to do Ciebie”, w którym odniósł się do propozycji debaty. – Drogi Przemku, mówisz teraz dziennikarzom, że ty z chęcią wziąłbyś udział w debacie ze mną, żebyśmy sobie jakieś rzeczy wyjaśnili, żebyśmy o nich porozmawiali. Tylko wiesz, Przemek, problem jest taki, że już raz cię zapraszałem na taką rozmowę w zeszłym roku i na początku się ucieszyłeś, po czym prezes ci zakazał i zacząłeś do mnie mówić na „pan”. Powiedziałeś, że nie będziesz ze mną rozmawiał, dopóki Kaczyńskiego nie przeproszę – powiedział Mentzen. Polityk Konfederacji stwierdził, że nie widzi powodu, by teraz wchodzić w debatę z Czarnkiem. – Z Kaczyńskim no to jeszcze, bo on tam rzeczywiście u was jest decyzyjny, on tam jest od myślenia, on mówi, jak ma być. Natomiast ty tak naprawdę – teraz, jak o tym myślę – to jesteś takim trochę rzecznikiem Jarosława Kaczyńskiego, masz mówić to, co on myśli – stwierdził lider Konfederacji. – Przecież ja wiem, co ty będziesz mówił: że powinniśmy walczyć z Tuskiem, że cel numer jeden to odsunięcie Tuska, że teraz będziecie robili wszystko dobrze i że to nieprawda, iż wcześniej robiliście coś źle. Ja to wszystko znam, mam dostęp do waszej propagandy, wiem, co wy mówicie – dodał. Mentzen zaproponował inną formę dyskusji. – Słuchaj, Przemek. U mnie w partii jest fantastyczny człowiek – Wojciech Machulski. To jest mój rzecznik prasowy, naprawdę świetny człowiek, myślę, że byście się bardzo polubili. Może zrobilibyśmy debatę naszych rzeczników – mój rzecznik i rzecznik Kaczyńskiego – żebyście z Wojtkiem Machulskim sobie porozmawiali, jak rzecznik z rzecznikiem? – powiedział. – Wygadani jesteście, myślę, że podobnie, bardzo dobrze argumentujecie. Myślę, że ta debata naprawdę dobrze by się oglądała. Wpływ na partię macie podobny – chociaż wydaje mi się, że nawet Wojtek ma trochę większy na swoją partię niż ty na swoją – więc wydaje mi się, że debata na poziomie rzeczników miałaby dużo więcej sensu niż rozmowa w tym momencie pomiędzy nami – dodał Mentzen. Czytaj też: Czarnek kandydatem PiS na premiera. „Szykujmy się na niewesołe czasy” Kategorie: Telewizja
Luka Doncic ukarany grzywną. Słynny koszykarz obraził sędziegoLuka Doncic musi sięgnąć do portfela. Słynny koszykarz został ukarany przez ligę NBA grzywną w wysokości 50 tys. dolarów. Gracz Los Angeles Lakers wykonał niestosowny gest wobec sędziego podczas niedzielnego meczu z New York Knicks.
Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa
Sezon wypalania traw rozpoczęty. Służby mają nowy sposób na podpalaczyWystarczyło kilka dni wiosennej pogody i doszło do pierwszych pożarów traw. Jest to bardzo niebezpieczny proceder dla ludzi, środowiska i całego ekosystemu. To przede wszystkim zagrożenie dla życia i zdrowia. W takich zdarzeniach niejednokrotnie giną osoby, które same zajmowały się wypalaniem traw. Do tego naprawa skutków takiego pożaru jest niezwykle kosztowna. Leśnicy przypominają, że często pożar łąki przenosi się na las. Ogień na wiosnę jest śmiertelnym zagrożeniem dla wielu gatunków, między innymi zajęcy czy płazów, migrują do zbiorników wodnych, aby tam złożyć skrzek, mogą tam nie dotrzeć, bo na drodze stanie im pożar. Aby powstrzymać ten proceder, wprowadzono surowe kary. Zgodnie z przepisami Kodeksu Wykroczeń, jej najlżejsza forma to grzywna w wysokości 5000 zł w przypadku wykroczenia, 30 tys. zł w przypadku naruszenia przepisów Ustawy o ochronie przyrody i areszt, a nawet 10 lat więzienia za sprowadzenie zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mającego postać pożaru. Rolnicy mogą również stracić dopłaty bezpośrednie i obszarowe. Zdarza się, że podpalenie suchej trawy nie jest zabiegiem – jak twierdzą podpalacze – „pielęgnacyjnym”, a karygodną zabawą nieletnich. Dlatego zwróć uwagę na to, jak spędza czas twoje dziecko, reaguj, gdy tylko zauważysz niepokojące zachowanie innych dzieci. Zadzwoń pod numer alarmowy 112, zanim będzie za późno. Czytaj także: Koniec pobłażliwości dla podpalaczy. Kary wzrosną aż sześciokrotnie Kategorie: Telewizja
Rząd nie chce zapowiadać obniżki VAT na paliwa [HIRSCH O GOSPODARCE]Prezydent opublikował projekt ustawy zawierającej w sobie koncepcję SAFE 0 proc. Okazuje się, że zakłada ona także branie pożyczek, tyle że w kraju, a nie za granicą. Rząd projekt mocno skrytykował. Ceny paliw w hurcie dziś nieco spadły, napływy pieniędzy do funduszy TFI pobiły kolejny rekord, mamy też nowe prognozy gospodarcze od ekonomistów z Pekao SA i nowe wypowiedzi na nasz temat ze strony agencji Moody’s. Oto pięć wydarzeń w gospodarce, na które warto zwrócić uwagę.
Kategorie: Portale
Iran wysłał miliony baryłek ropy do sojusznika
Od początku wojny Iran wysłał miliony baryłek ropy naftowej do Chin. Dostawy odbyły się mimo że Cieśnina Ormuz jest zablokowana - donosi CNBC.
Kategorie: Telewizja
Iran wysłał miliony baryłek ropy do sojusznika
Od początku wojny Iran wysłał miliony baryłek ropy naftowej do Chin. Dostawy odbyły się mimo że Cieśnina Ormuz jest zablokowana - donosi CNBC.
Kategorie: Telewizja
Gen. Kujawa: Białoruś traktuje Polskę jako główne zagrożenieW ostatnich latach udało się zidentyfikować i znacznie zneutralizować aktywność wywiadowczą rosyjskich i białoruskich służb – wskazał w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" zastępca koordynatora służb specjalnych gen. bryg. Radosław Kujawa. Zdaniem wojskowego służby białoruskie traktują Polskę jako główne zagrożenie.
Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa
Geografia. Miasta w Polsce. Dasz radę 8/8? [QUIZ]Sprawdź swoją wiedzę o polskich miastach. Powodzenia!
Lena Ratajczyk
Kategorie: Prasa
Arytmetyka wojny w Iranie. Zachód wpadł we własną pułapkęTen obraz jest jednak tylko częścią prawdy. Wydarzenia ostatnich tygodni nie pokazują załamania zachodniej strategii, lecz raczej przypominają o czymś dobrze znanym z historii konfliktów zbrojnych. W epoce dronów i rakiet wojna ponownie okazuje się starciem potencjałów przemysłowych, a nie tylko pojedynkiem pojedynczych systemów uzbrojenia. Na pierwszy plan wysuwa się wydolność zaplecza produkcyjnego oraz zdolność do jego ochrony. Argumentem najczęściej przywoływanym przez zwolenników tezy o słabości Zachodu jest prosta arytmetyka kosztów. Irańskie drony uderzeniowe z rodziny Szahed kosztują od kilkudziesięciu do około stu tysięcy dolarów. Tymczasem pojedynczy pocisk systemu obrony powietrznej Patriot to wydatek rzędu trzech–czterech milionów dolarów. W dodatku w praktyce bojowej często odpala się więcej niż jedną rakietę, aby zwiększyć prawdopodobieństwo przechwycenia. W pierwszych dniach konfrontacji na Bliskim Wschodzie ta dysproporcja stała się szczególnie widoczna. Systemy obrony powietrznej państw regionu oraz sił amerykańskich zużyły w krótkim czasie setki rakiet Patriot. Według części szacunków mogło to być ponad osiemset pocisków w ciągu kilku dni. Dla porównania Ukraina w trakcie całej wojny z Rosją otrzymała około sześciuset takich rakiet. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak idealna strategia dla państwa dysponującego tańszą technologią. Wystarczy produkować duże liczby relatywnie prostych dronów i rakiet krótkiego zasięgu, by zmusić przeciwnika do wydawania wielokrotnie większych pieniędzy na ich zestrzeliwanie. Taki sposób działania jest dziś świadomie rozwijany przez państwa, które nie mają przewagi technologicznej nad Zachodem. Iran, ale także Rosja, inwestują w masową produkcję relatywnie prostych systemów: dronów uderzeniowych, tanich pocisków manewrujących oraz rakiet balistycznych krótszego zasięgu. Ich zadaniem nie jest precyzyjne niszczenie pojedynczych celów. Kluczową rolę odgrywa skala ataku. Jeśli w krótkim czasie nad celem pojawia się kilkadziesiąt lub kilkaset obiektów – lecących z różnych kierunków i na różnych wysokościach – obrona powietrzna musi reagować bardzo szybko i zużywa ogromne ilości amunicji. Nawet jeśli większość dronów zostanie zestrzelona, napastnik może osiągnąć swój efekt, jakim jest wydrenowanie zapasów przeciwnika. Masowe ataki Iranu stworzyły wrażenie, że systemy obrony powietrznej państw regionu zostały wystawione na wyjątkowo trudną próbę. Ale rezultaty tych uderzeń były znacznie mniej spektakularne, niż sugerowała ich skala. Zdecydowana większość pocisków została przechwycona przez wielowarstwową obronę powietrzną, w której uczestniczyły zarówno systemy Patriot i THAAD, jak i zestawy krótszego zasięgu oraz lotnictwo. Nie oznacza to jednak, że ataki były całkowicie nieskuteczne. Część środków napadu powietrznego przedarła się przez obronę. W Abu Zabi dron uderzył w kompleks przemysłowy związany z sektorem energetycznym, wywołując pożar instalacji. W Dubaju eksplozje spowodowały uszkodzenia w rejonie zabudowy portowej i magazynowej. W jednym z przypadków irański pocisk trafił w element infrastruktury obrony powietrznej. Uszkodzony został radar wczesnego ostrzegania AN/TPY-2, stanowiący część systemu antybalistycznego rozmieszczonego przy bazie lotniczej Al Dhafra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Instalacja ta odpowiada za wykrywanie i śledzenie rakiet balistycznych na bardzo dużych odległościach. Trafienie nie sparaliżowało jednak całego systemu – pozostałe sensory oraz stanowiska dowodzenia przejęły jego funkcje, a obrona powietrzna regionu nadal działała. Jednocześnie nie udało się osiągnąć najważniejszych celów militarnych. Irańskie uderzenia nie zniszczyły kluczowych baz lotniczych ani infrastruktury, od której zależy obecność wojsk USA i ich sojuszników w regionie. W Izraelu rakiety spadły w rejonie baz Nevatim i Ramon, ale nie doprowadziły do ich wyłączenia z działania ani do trwałego uszkodzenia infrastruktury lotniczej. Podobnie w państwach Zatoki nie udało się sparaliżować ruchu w głównych portach i na lotniskach. To ważne rozróżnienie. Ataki pokazały, że żadna obrona powietrzna nie jest całkowicie szczelna. Jednocześnie potwierdziły, że nowoczesne systemy są w stanie neutralizować zdecydowaną większość zagrożeń, a nawet trafienia pojedynczych elementów infrastruktury nie muszą oznaczać załamania całego systemu obrony. Podobne wnioski płyną z Ukrainy, która od 2022 roku stała się celem regularnej rosyjskiej kampanii uderzeń przy użyciu dronów Szahed, rakiet manewrujących i pocisków balistycznych. W wielu falach ataków nad ukraińskimi miastami pojawiały się jednocześnie dziesiątki, a czasem ponad sto celów powietrznych – dokładnie tak, jak dziś nad Bliskim Wschodem. Na początku wojny każda taka operacja oznaczała ogromne zużycie najdroższych efektorów obrony powietrznej – najpierw z posowieckich zapasów, a później zachodnich. Systemy Patriot, NASAMS czy IRIS-T projektowano przede wszystkim do zwalczania rakiet balistycznych i manewrujących, a nie do codziennego strącania tanich dronów. Gdy Rosja zaczęła używać Szahedów masowo, szybko stało się jasne, że obrona oparta wyłącznie na takich systemach byłaby ekonomicznie nie do utrzymania. Ukraińcy odpowiedzieli na to pragmatycznie, budując wielowarstwowy system obrony. Najdroższe rakiety wykorzystuje się tylko przeciw najtrudniejszym celom, a drony zwalczają inne środki – mobilne zespoły z karabinami maszynowymi, artyleria przeciwlotnicza, systemy walki elektronicznej oraz coraz częściej drony przechwytujące. W efekcie koszt zniszczenia pojedynczego Szaheda jest dziś wielokrotnie niższy niż w pierwszych miesiącach wojny. Ta lekcja ma znaczenie daleko wykraczające poza samą Ukrainę. Pokazuje, że masowe użycie tanich dronów nie musi automatycznie prowadzić do ekonomicznej katastrofy po stronie obrońcy. Kluczowe jest właściwe rozłożenie środków: drogie systemy do najgroźniejszych zagrożeń, tańsze rozwiązania do celów prostszych. Jednocześnie doświadczenia z Ukrainy przypominają o jeszcze jednej rzeczy. Nawet najbardziej pomysłowa obrona nie zatrzyma przeciwnika, jeśli ten może bez przeszkód produkować kolejne tysiące dronów i rakiet. Dlatego obok zestrzeliwania równie ważne staje się niszczenie zaplecza – fabryk, magazynów i infrastruktury logistycznej, które pozwalają prowadzić takie ataki. I tu znów wracamy na Bliski Wschód, gdzie taki scenariusz realizują Amerykanie i Izraelczycy. Ich obrona powietrzna pozostaje tylko pierwszą linią reakcji na irańskie ataki. Równolegle prowadzone są uderzenia na irańskie zaplecze. Celem nie jest zestrzelenie kolejnej fali pocisków, lecz ograniczenie liczby tych, które w ogóle będą mogły zostać wystrzelone. Uderzenia objęły nie tylko magazyny, ale i obiekty przemysłowe. W zachodnim Teheranie zniszczono zakład powiązany z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej produkujący elementy pocisków ziemia–ziemia, a w prowincji Alborz trafiono instalację wytwarzającą materiały do paliwa rakietowego. W jednej z operacji zniszczono również fabrykę produkującą komponenty dronów Szahed. Równolegle niszczono mobilne wyrzutnie rakiet, co szybko przełożyło się na spadek intensywności ostrzałów. Według części ocen zneutralizowano ponad 60 procent wyrzutni. Skala tych wszystkich działań jest znaczna. Według danych amerykańskiego dowództwa CENTCOM w pierwszych dziesięciu dniach operacji siły USA zaatakowały ponad 5000 celów na terytorium Iranu. Logika, jaka za tym stoi, nie jest nowa. Już w czasie II wojny światowej aliancka strategia bombardowań koncentrowała się na niszczeniu przemysłu i infrastruktury przeciwnika. Dziś zmieniły się narzędzia – zamiast całych flot bombowców Amerykanie i Izraelczycy używają lotnictwa selektywnie – wszak pojedynczy samolot ma obecnie znacznie większe możliwości niż w latach 40. XX wieku. Zasada pozostaje jednak ta sama. O wyniku konfliktu decyduje nie tylko obrona przed kolejnym atakiem, lecz przede wszystkim to, kto potrafi skuteczniej niszczyć zaplecze przeciwnika. Co nie zmienia faktu, że po stronie amerykańskiej i izraelskiej konieczna jest pilna adaptacja wniosków płynących z wojny w Ukrainie. Masowe użycie tanich dronów sprawia, że opieranie obrony wyłącznie na najdroższych efektorach – takich jak rakiety Patriot czy Arrow – na dłuższą metę byłoby finansowo trudne do utrzymania. Dlatego większą rolę będą musiały odegrać tańsze środki zwalczania celów powietrznych: artyleria przeciwlotnicza, systemy walki elektronicznej, drony przechwytujące czy rozwijane obecnie systemy laserowe. Bez takiej wielowarstwowej obrony nawet najbardziej zaawansowane armie szybko wyczerpią zapasy, a więc i możliwości działania. Kategorie: Telewizja
Zbijają ceny ropy. Propozycja największego w historii uwolnienia rezerwWedług amerykańskiego dziennika planowany wolumen miałby przekroczyć 182 miliony baryłek. Tyle właśnie kraje członkowskie MAE skierowały na rynek w ramach dwóch transz w 2022 roku, tuż po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę. Agencja zwołała w tej sprawie nadzwyczajne spotkanie, a ostateczna decyzja spodziewana jest w środę – ujawnia „WSJ”. Plan zostanie przyjęty, o ile żaden z krajów członkowskich nie zgłosi formalnego sprzeciwu. Ceny ropy naftowej mocno zniżkowały we wtorek po tym, gdy prezydent USA Donald Trump ocenił, że konflikt na Bliskim Wschodzie może wkrótce się zakończyć. Dzień wcześniej ceny tego surowca osiągnęły poziomy nienotowane od czerwca 2022 r. Jak zwraca uwagę agencja Reutera, rynki zareagowały natychmiast na doniesienia „WSJ”, notując spadki cen. Zobacz także: USA mogą otworzyć rynek na rosyjską ropę. Reakcja premiera Tuska – Nadal spodziewamy się, że cena ropy naftowej pozostanie bardzo zmienna, napędzana nagłówkami prasowymi, utrzymując się w szerokim przedziale między 75 a 105 dolarów w nadchodzących sesjach – ocenił cytowany przez agencję Tony Sycamore, analityk rynku z IG w Sydney. Kategorie: Telewizja
|
Sondaże polityczneAnkietaStudio Opinii
TVN24 - wiadomości, KrajGazeta Wyborcza — kraj
wnp.pl Informacje z otoczenia przemysłu
TOK.fm - Najważniejsze informacje z Polski
TVN24 Biznes i Świat
PortaleTVP.Info300polityka
Dziennik
Wirtualnemedia.pl
CzęstochowaZ serwisów lokalnych Urząd Miasta CzęstochowyDziennik Zachodni - Częstochowa
Gazeta.pl — Częstochowa
wCzestochowie.pl
Częstochowa - samorząd
|
Ostatnie odpowiedzi
15 lat 31 tygodni temu
18 lat 14 tygodni temu