LogowanieNawigacjaTrybunał Konstytucyjny
Prezydent RP - aktualnościSejm RP - NewsZ Kancelarii Premiera
Strony partii politycznych obecnych w Sejmie VIII kadencji(w układzie alfabetycznym) Książki w promocjiPO — AktualnościPSLZNPBelferBlogBLOGI POLITYCZNE„Skrót myślowy” — blog Janiny ParadowskiejGra w klasy — blog Adama SzostkiewiczaNowe wątki na forum DPN |
AktualnościDo kiedy można wieszać budki lęgowe dla ptaków? Jaką budkę wybrać? [Poradnik]Budki lęgowe dla ptaków wieszamy jesienią lub wiosną? Jest termin, którego nie powinno się przekraczać. Kiedy należy to zrobić, aby zdążyły zadomowić się w nich ptaki? Gdzie wieszać domki dla ptaków, aby zwierzęta były bezpieczne? Kiedy jest okres lęgowy sikorek, wróbli, szpaków, jerzyków i nietoperzy w Polsce?
Emilia Panufnik
Kategorie: Prasa
Barcelona odpadła z Pucharu Króla. Lewandowski nie grał, Szczęsny oglądał mecz z ławkiBarcelonie zabrakło jednej bramki, by odrobić straty i doprowadzić do dogrywki. Katalończycy w rewanżowym meczu Pucharu Króla pokonali Atletico Madryt 3:0. Mistrzowie Hiszpanii nie awansowali do finału, bo pierwsze spotkanie przegrali 0:4. W kadrze gospodarzy nie znalazł się kontuzjowany Robert Lewandowski. Bramkarz Wojciech Szczęsny był na ławce rezerwowych.
Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa
Polska celem numer 1 rosyjskich ataków. Gwałtowny wzrostNiepokojące dane płyną z raportu Międzynarodowego Centrum ds. Zwalczania Terroryzmu i GLOBSEC. Polska znalazła się na pierwszym miejscu spośród krajów dotkniętych akcjami sabotażowymi, za którymi stoi Rosja. Co gorsza, liczba ataków może wzrastać.
Kategorie: Portale
Afera w Fundacji Orlen. Miliony dla ludzi z PiS
Miliony na kampanię ludzi Czarnka
Z ustaleń Gazety Wyborczej wyłania się obraz mechanizmu wyprowadzania środków z giganta paliwowego. Według śledczych, Katarzyna R. zaakceptowała przekazanie 4,6 mln zł na cele, które nie miały nic wspólnego ze statutową działalnością Fundacji Orlen. Pieniądze te miały posłużyć do sfinansowania kampanii propagandowej realizowanej przez osoby z bliskiego otoczenia byłego ministra edukacji, Przemysława Czarnka. Warszawska Prokuratura Regionalna, która prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości, podjęła zdecydowane kroki. 13 lutego śledczy zastosowali zabezpieczenie majątkowe na dobrach należących do byłej prezes. Pod kontrolę państwa trafiły cztery nieruchomości, w tym lokal mieszkalny, w którym Katarzyna R. jest zameldowana. „Takie działania mają zagwarantować możliwość późniejszego odzyskania środków w przypadku zapadnięcia wyroku skazującego” – wskazują eksperci cytowani przez dziennik. Zarzuty dotyczą niegospodarności oraz wydatkowania funduszy niezgodnie z ich przeznaczeniem. Jeśli sąd uzna winę Katarzyny R., była menedżerka będzie musiała zwrócić miliony złotych. W takim scenariuszu zlicytowanie zajętych przez prokuraturę nieruchomości może okazać się jedyną drogą na pokrycie roszczeń, co w praktyce oznacza dla podejrzanej utratę większości prywatnego majątku. Kategorie: Telewizja
Tragedia w Świętokrzyskiem. Trzy ofiary pożaru drewnianego domuOgień pojawił się w budynku przy ulicy Paryskiej po godz. 5:00 nad ranem. Wezwani do pożaru strażacy zdołali wyciągnąć ze środka trzy osoby. Ofiarom próbowali pomóc ratownicy medyczni, jednak dwóch mężczyzn i kobiety nie udało się uratować. Lekarz stwierdził zgon. Jedna osoba zdołała wydostać się z płonącego budynku o własnych siłach. Mężczyzna został jednak dotkliwie poparzony, na miejscu zajęli się nim medycy. – Trwa dogaszanie pożaru. Policja zabezpiecza miejsce zdarzenia pod kątem działań prokuratorskich – powiedział TVP Info mł. kap. Rafał Maciejczak, oficer prasowy Komendy Powiatowej PSP w Skarżysku Kamiennej. Służby ustalą teraz, kim były ofiary pożaru w pustostanie oraz to, jak doszło do tej tragedii. CZYTAJ TEŻ: Pożar w szpitalu. Pacjentka podłączona do tlenu zapaliła cygaretkę Kategorie: Telewizja
MOSiR organizuje kurs nauki pływania dla dzieci i dorosłychZajęcia zaplanowano w trzech odrębnych grupach wiekowych: dla dzieci początkujących, średniozaawansowanych i osób dorosłych. Kurs składa się z 10 godzin lekcyjnych. Zajęcia będą odbywać się dwa razy w tygodniu – w soboty i niedziele w godz. 8.10 (osoby dorosłe), 8.55 (dzieci początkujące), 9.40 (dzieci średniozaawansowane). Koszt kursu to 360 zł. Minimalny wiek uczestnika zajęć – 7 lat. Grupa może liczyć maksymalnie 10 osób. Harmonogram kursu: 21.03, 22.03, 28.03, 29.03, 11.04, 12.04, 18.04, 19.04, 25.04, 26.04. O udziale w kursie decyduje kolejność wpłat. Zapisy i wpłaty za uczestnictwo w kasie Pływalni Krytej „Sienkiewicz Częstochowa”. Więcej informacji pod nr tel.: 34 393 00 64. Źródło: MOSiR Częstochowa Kategorie: Lokalne
Quiz z geografii, który obnaży Twoje słabości. Dla większości śmiałków 6/10, to wynik nieosiągalnyJeśli uda Ci się zdobyć więcej niż 6/10, to będzie dobry wynik. Przed Tobą bardzo trudny quiz z geografii. Większość śmiałków nie odpowie poprawnie nawet na połowę pytań.
Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa
Tani SUV i pickup wjeżdżają do Polski. Taka cena na początekJAC JS6 i JAC T9 wjeżdżają do polskich salonów. Kompaktowy SUV i pickup to najnowsze modele chińskiej marki, która ostrzy sobie zęby na europejską i koreańską konkurencję. Koncern, który masowo eksportuje samochody użytkowe coraz śmielej poczyna sobie w świecie aut osobowych. Oto ceny i szczegóły...
Maciej Lubczyński
Kategorie: Prasa
Śledzie w śmietanie z przepisu Ewy Wachowicz. Idealne na postne piątkiŚledzie to potrawa, która kojarzy się głównie z wigilijnym stołem, ale też czasem, który jest Wielki Post. Te z przepisu Ewy Wachowicz idealnie sprawdzą się na obiad lub kolację w postne piątki. Jak je zrobić?
Marta Kawczyńska
Kategorie: Prasa
Trzy osoby zginęły w pożarze pustostanuDwaj mężczyźni i kobieta zginęli w pożarze domu w Skarżyszku-Kamiennej w woj. świętokrzyskim. Strażacy wyciągnęli nieprzytomne ofiary z budynku, ale było już za późno na pomoc. Drewniany dom był opuszczony, nikt nie mieszkał w nim na stałe.
Kategorie: Telewizja
Łatwiej można stracić prawo jazdy. Nowe przepisy już obowiązująWeszły w życie nowe przepisy ruchu drogowego, które zaostrzają zasady dotyczące zabierania prawa jazdy za przekroczenie prędkości poza obszarem zabudowanym. To jednak nie koniec zmian na drogach. Od 3 marca za kierownicą będą mogli siadać 17-latkowie, ale po spełnieniu określonych wymagań, z kolei 10-latkowie już nie pojadą elektryczną hulajnogą. Wyjaśniamy.
Kategorie: Portale
„Wyciągajmy wnioski z uzależnionej Ukrainy”. Generał o miliardach na brońPrzeciwnicy wprowadzania programu SAFE, który zagwarantowałby ponad 40 mld dol. w przytłaczającej większości dla polskiego przemysłu zbrojeniowego, twierdzą, że najnowsza wojna na Bliskim Wschodzie pokazuje, że nie warto inwestować we własne możliwości, bo Amerykanie mają najlepszy sprzęt i trzeba od nich kupować. – Absolutnie pieniądze SAFE są niezbędne. Popieram słowa gen. Kukuły i jest to „game changer” i powiedziałbym, że jest bardziej tzw. booster modernizacji polskich sił zbrojnych. Ja stawiam na polskie rozwiązania, bo naprawdę w Polsce mamy wspaniałe rozwiązania w rękach nie tylko PGZ-u (Polskiej Grupy Zbrojeniowej – red.). Bardzo dużo ciekawy rozwiązań technologicznych jest w rękach prywatnych firm i róbmy to. Stawiajmy na samodzielność i samowystarczalność – powiedział gem. Kraszewski w rozmowie z Mariuszem Piekarskim. Czytaj także: Komorowski ostrzega Nawrockiego. „Ocieranie się o zdradę narodową” – Wyciągajmy wnioski z Ukrainy. Nie z Iranu, tylko z Ukrainy. Ukraina teraz jest uzależniona. Każdemu powtarzam: wyrzutnia HIMARS bez rakiet jest zabawką bezużyteczną. Wyrzutnia Patriot bez rakiet jest zabawką bezużyteczną na polu walki. Ona może przez jakiś czas służyć do wprowadzania przeciwnika w błąd – podkreślił i zaznaczył, że zużywalne środki własne „trzeba produkować tutaj”. Czytaj także: Szłapka o odstraszaniu nuklearnym: to, co publiczne, premier już powiedział Szeroko poruszono także temat samych ataków Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran oraz deklaracji prezydenta Francji Emmanuel Macron o pracach nad poszerzeniem europejskiego systemu nuklearnego odstraszania, w których Polska chce być aktywnym uczestnikiem. Zdaniem gen. Kraszewskiego, deklaracje przedstawiane przez rząd w kwestii zbrojeń nuklearnych sugerują, że zapewne powstanie polski program dotyczący tego typu zbrojeń. – Ja to tak odczytuje, że premier Tusk dąży do tego, żeby powstał narodowy program jądrowy. To jest minimum dziesięć lat – powiedział, tłumacząc, że współpraca z Francją w tym zakresie to „zwiększenie bezpieczeństwa w ujęciu systemowym i psychologicznym”. Wojskowy przyznał, że w kwestii pieniędzy prowadzenie własnego programu to „sky is the limit” – nie ma górnej granicy wydatków. Podkreślał też, że „posiadanie głowic to jedna rzecz, ale jest jeszcze ich przenoszenie”. Gen. Kraszewski stwierdził, że jako artylerzysta „jest pod wrażeniem precyzyjności” amerykańskich ataków w Iranie. – To świadczy o ogromnej robocie rozpoznawczej. Są tam elementy, które podświetlają. Precyzyjne chirurgiczne uderzenia, które Stany Zjednoczone musiały w drodze operacyjnej przygotowywać – ocenił. Według Kraszewskiego działania wojenne na taką skalę zakończą się „sukcesem Stanów Zjednoczonych” za „trzy, cztery tygodnie”. – Ale to nie będzie, moim zdaniem, rozwalenia reżimu, bo reżim się, niestety, odrodzi. Jedyna nadzieja w narodzie irańskim, który – jeżeli wyjdzie na ulice – będzie walczył o swoje prawa, doprowadzi do quasi demokratycznych wyborów w Iranie, to wtedy prezydent Trump może odtrąbić stuprocentowy sukces – powiedział. Kategorie: Telewizja
GKS Katowice półfinalistą Pucharu Polski. Widzew Łódź odpadł po rzutach karnychGKS Katowice jako pierwszy awansował do półfinału Pucharu Polski. W drodze do niego podopieczni Rafała Górka pokonali po rzutach karnych na własnym stadionie Widzew Łódź 4-2. W regulaminowym czasie i po dogrywce był remis1:1.
Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa
Zaginął 32-letni mieszkaniec Częstochowy. Policja prosi o pomocW chwili zaginięcia ubrany był w jasne dżinsy, brązowy kożuch z białym kołnierzem. Mężczyzna ma charakterystyczny tatuaż na prawej dłoni w postaci korony. Jest tęgiej budowa ciała, ma widoczny zarost na twarzy. Każdy, kto zna aktualne miejsce pobytu zaginionego lub w ostatnim czasie widział tego mężczyznę, proszony jest o pilny kontakt z częstochowskimi policjantami pod numerem telefonu 47 858 12 55 lub 112. Źródło: KMP Częstochowa Kategorie: Lokalne
Kontrowersyjny kościół do likwidacji. Sąd Najwyższy podtrzymał decyzjęAgencja Kyodo wskazała, że choć władze Kościoła Zjednoczeniowego mogą się jeszcze odwołać do krajowego Sądu Najwyższego, postanowienie Sądu Najwyższego w Tokio wchodzi w życie natychmiast. Organizacja straciła status korporacji religijnej i związane z tym ulgi podatkowe. Formalnie ruszyła też procedura likwidacyjna. Zgodnie z japońskim prawem, władze mogą zwrócić się do sądu o nakazanie rozwiązania korporacji religijnej, jeśli „dopuści się ona czynu, który wyraźnie i w znacznym stopniu szkodzi dobru publicznemu”. – Mam nadzieję, że proces likwidacji zostanie przeprowadzony prawidłowo pod nadzorem sądu, co umożliwi szybkie zadośćuczynienie ofiarom – powiedział Minoru Kihara, Główny Sekretarz Gabinetu premier Sanae Takaichi. Dodał, że polecił odpowiednim ministerstwom i agencjom ścisłą współpracę w celu wdrożenia niezbędnych środków, które pozwolą na natychmiastowe udzielenie pomocy poszkodowanym. Kościół Zjednoczeniowy, formalnie znany jako Federacja Rodzin na rzecz Światowego Pokoju i Zjednoczenia, zaprzeczył oskarżeniom o nieuczciwe zbieranie datków. Zapewniono, że od 2009 roku przepisy są przestrzegane bardziej rygorystycznie, co miało ograniczyć zjawisko. To trzeci przypadek w historii Japonii, gdy nakazano rozwiązanie grupy religijnej z powodu „naruszenia prawa i przepisów”. Jednym z nich była likwidacja sekty Aum Shinrikyo (Najwyższa Prawda). Jej członkowie w oczekiwaniu na koniec świata w marcu 1995 roku dokonali w tokijskim metrze zamachu przy pomocy gazu bojowego sarin. Śmierć poniosło 13 osób, a blisko 6 tysięcy odniosło poważne obrażenia z powikłaniami na długie lata. Dwa poprzednie przypadki opierały się na naruszeniach przepisów karnych, Kościół Zjednoczeniowy jest zaś pierwszą organizacją religijną, którą nakazano rozwiązać na podstawie naruszenia Kodeksu cywilnego. Jego przywódcy podnosili tę różnicę, ale sądu nie przekonali. Rząd złożył wniosek o rozwiązanie Kościoła w październiku 2023 roku. Podnoszono, że organizacja doprowadza wyznawców do bankructwa, zmuszając ich by dokonywali „duchowych sprzedaży”. Władze sekty pobierały od wiernych darowizny i wywierały presję, by kupowali rozmaite rzekomo święte artefakty. W marcu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Tokio przyznał, że około 1500 osób przekazało sekcie najmniej 20,4 mld jenów (129,6 mln dolarów). Były też oskarżenia między innymi o organizowanie nieautoryzowanych adopcji dzieci. Sąd niższej instancji uznał, że nie może zignorować znacznych szkód wyrządzonych przez Kościół i prawdopodobieństwa, że będzie on krzywdził ludzi w przyszłości. Orzekł, że nie ma alternatywy dla nakazu rozwiązania tej organizacji, które jest „nieuniknionym krokiem prawnym”. Kościół Zjednoczeniowy znalazł się na celowniku władz po zabójstwie premiera Shinza Abego w lipcu 2022 roku. Napastnik, 41-letni bezrobotny Tetsuya Yamagami, zeznał, że żywił urazę do sekty z powodu darowizn dokonywanych przez jego matkę, które zrujnowały rodzinę. Tłumaczył, że zabił Abego, gdyż jego dziadek Nobusuke Kishi, który również pełnił funkcję premiera, pomógł wprowadzić Kościół do Japonii. Yamagami odsiaduje wyrok dożywocia, jego prawnicy walczą o skrócenie wyroku. Kościół powstał w 1954 roku w Korei Południowej, rok po zakończeniu wojny na Półwyspie Koreańskiej. Sun Myung Moon (zmarł w 2012 roku) ogłosił się Mesjaszem, który ma kontynuować dzieło Jezusa Chrystusa oraz zjednoczy ludzkość, połączy Zachód ze Wschodem, religię z nauką i duchowość z materią. Jego sekta ma silne nastawienie antykomunistyczne, ale skupia się głównie na gromadzeniu bogactw. W latach 70. i 80. ubiegłego stulecia słynne stały się organizowane przez Moona ceremonie zbiorowego udzielania ślubów wyznawcom i zwolennikom sekty. Udzielając ślubu parom, które często w ogóle się nie znały i pochodziły z różnych krajów, Moon chciał stworzyć wielokulturową wspólnotę religijną, dzięki której na ziemi szybciej zapanuje pokój. Kościół Zjednoczeniowy uzyskał znaczne wpływy, między innymi w Stanach Zjednoczonych, gdzie finansował niektóre gazety (między innymi konserwatywny „Washington Times”), Uniwersytet w Bridgeport w stanie Connecticut czy słynny hotel New Yorker. Organizuje między innymi zloty zwolenników dostępu do broni palnej. W Korei Południowej prowadzi rozmaite interesy, między innymi ośrodek narciarski. Według danych samego Kościoła Zjednoczeniowego ma on około 3 miliony wyznawców, w tym około 100 tysięcy w USA. Zdaniem krytyków tej wspólnoty i jej byłych członków rzeczywista liczba wyznawców na całym świecie nie przekracza 100 tysięcy. Także w Korei Południowej i USA jest oskarżana stosowanie podejrzanych praktyk rekrutacyjnych, wyłudzanie pieniędzy od członków, ich indoktrynację czy nieprzejrzyste zasady finansowania. W Japonii Kościół uzyskał status korporacji religijnej w 1964 roku. Po zabójstwie premiera Abego śledczy ujawnili szereg powiązań między niektórymi członkami rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej a tą kontrowersyjną organizacją wyznaniową. W sierpniu 2024 roku ówczesny premier Fumio Kishida zrezygnował, gdy wybuchła afera korupcyjna w rządzie, ale w tle były również oskarżenia o trwające od kilkudziesięciu lat głęboko zakorzenione związki z sektą. W grudniu 2022 roku uchwalono prawo mające ukrócić praktyki manipulowania wyznawcami przez organizacje religijne. Był to efekt nagłośnienia przypadków cierpień i kłopotów finansowych rodzin, których członkowie dołączali do Kościoła Zjednoczeniowego i dawali sobie prać mózgi. Czytaj także: Setki członków sekty zagłodziły się, by być z Jezusem. Odkryto ciała Kategorie: Telewizja
Kryzys uderza w polską walutę. Złoty dawno nie był tak słabyNapięta sytuacja w Zatoce Perskiej wywołała gwałtowną przecenę polskiej waluty, spychając złotego do grona najsłabszych walut świata w ostatnich dniach. W obliczu drożejącego dolara i euro oraz widma powrotu inflacji paliwowej, oczy inwestorów zwrócone są na dzisiejsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Decyzja o stopach procentowych, która jeszcze niedawno wydawała się formalnością, stała się kluczowym testem dla stabilności krajowego rynku finansowego.
Kategorie: Portale
QUIZ. Życie codzienne PRL. Na ilu z tych nostalgicznych pytań polegniesz?Ten quiz jest bardzo sentymentalny. Stanie w kolejkach, kartki na cukier czy płaszcz, cudem zdobywane artykuły gospodarstwa domowego. taka była prl-owska rzeczywistość. Sprawdźcie, jak dobrze pamiętacie tamte czasy.
Marta Kawczyńska
Kategorie: Prasa
Co trzeci przybysz z UE chce wyjechać z Niemiec. W czołówce PolacyNiepokojące dla Niemiec dane pochodzą z badania zleconego przez pełnomocniczkę rządu ds. migracji i integracji Natalie Pawlik. Chociaż obywatele Unii Europejskiej widzą, że pod względem prawnym są traktowani na równi z Niemcami, to mają inne problemy. Często napotykają „bariery językowe, przeszkody w dostępie do rynku pracy i dyskryminację” – wyjaśniła Pawlik. Badanie opiera się nie tylko na ankietach, ale też na najnowszych danych statystycznych, według których pod koniec 2023 roku w Niemczech mieszkało około 5,1 mln osób posiadających obywatelstwo innego kraju UE. To oznacza, że od końca 2010 roku liczba ta prawie się podwoiła. Na czele pod względem obywatelstwa znalazły się Rumunia (910 tys.) i Polska (888 tys.), a dalej Włochy, Bułgaria i Chorwacja. Do przeprowadzki do Niemiec przybyszów skłoniła głównie praca, a także łączenie rodzin. Według najnowszych danych, w Niemczech pracuje 2,7 mln obywateli UE. Z badania wynika jednak, że ponad jedna trzecia ankietowanych obywateli UE (35 proc.) rozważa wyjazd z Niemiec. 13 proc. podjęło już nawet pierwsze kroki w tym kierunku. Niezadowoleni jako główne powody podają koszty mieszkania (42 proc.) i utrzymania (36 proc.), ale też fakt, że nie czują się dobrze w Niemczech (prawie 39 proc.). Prawie 15 proc. respondentów wspomniało o doświadczeniach związanych z dyskryminacją. Co ciekawe, częściej skarżyli się na to imigranci z południowej Europy (28 proc.). – Każdy, kto przyjeżdża do Niemiec, pracuje i współtworzy nasze społeczeństwo, ma prawo do prawdziwego uczestnictwa – oświadczyła rządowa pełnomocniczka. – Potrzebujemy lepszego dostępu do kursów językowych, konsekwentnej ochrony przed wyzyskiem w pracy i zerowej tolerancji dla dyskryminacji – podkreśliła. Niemcy nie mogą sobie pozwolić na „utratę jednej trzeciej obywateli UE z powodu złych warunków”. Istnieje również – jak zaznaczyła Pawlik – potrzeba nadrobienia zaległości w zakresie uznawania kwalifikacji imigrantów. Podstawą pracy badaczy były, oprócz analizy danych, również jakościowe wywiady z ekspertami oraz internetowy sondaż przeprowadzony wśród 1 tys. obywateli UE. Badanie prowadzono od marca 2024 do października 2025 roku. CZYTAJ TEŻ: Polska firma chce zainwestować w niemiecką rafinerię Kategorie: Telewizja
Granie Iranem. Atak Trumpa wpisuje się w strategię Rosji i ChinAtak na Iran był pewnym zaskoczeniem, wobec toczonych negocjacji z tym krajem. Można powątpiewać w intencje Amerykanów przed zaplanowanymi na czwartek 27 lutego rozmowami z przedstawicielami reżimu w Genewie, skoro – jak twierdzi Izrael – termin ataku został wyznaczony „kilka tygodni wcześniej”. Zapewne podczas ostatniej wizyty premiera Benjamina Netanjahu w Białym Domu. Głównym tematem kolejnej rundy rozmów miało być ograniczenie irańskiego programu nuklearnego – brutalna pacyfikacja antyrządowych protestów i dziesiątki tysięcy ofiar aż tak nie interesowały Waszyngtonu. Teheran sugerował, że porozumienie jest możliwe, jeśli „priorytetem będzie dyplomacja” i kraj będzie mógł, choć symbolicznie, wzbogacać uran. Reżim być może i był skłonny się układać. Na pewno miał prawo się bać. Przed rozmowami minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi jeszcze raz zapewnił, że jego kraj chce wykorzystywać energię jądrową jedynie w celach pokojowych, na przykład medycznych lub do produkcji energii. – Wzbogacanie uranu to nasze prawo, a rozwijana przez nas technologia jest dla nas bardzo ważna – tłumaczył Aragczi w rozmowie ze stacją CBS News. W ostatnich dniach Stany Zjednoczone podniosły stawkę i naciskały na szybkie zakończenie negocjacji. Żądały od Republiki Islamskiej całkowitego wycofania się ze wzbogacania uranu. Domagały się również, by kraj ograniczył produkcję rakiet balistycznych oraz odciął wsparcie finansowe i militarne dla fundamentalistycznych grup – Hezbollachu w Libanie, Hutich w Jemenie czy Hamasu w Strefie Gazy. Tworzenie „Osi oporu” było jedną z głównych taktyk reżimu na Bliskim Wschodzie. Portal Axios ujawnił, że nowa propozycja USA obejmowała również 10-letnie moratorium na wzbogacanie uranu przez Teheran. Oferowano również drugiej stronie nieodpłatne dostarczanie nisko wzbogaconego paliwa jądrowego na potrzeby cywilne, co akurat byłoby bardzo rozsądnym rozwiązaniem. Serwis wskazał, że wysłannicy Białego Domu Jared Kushner i Steve Witkoff byli „skrajnie sceptyczni”, jeżeli chodzi o szansę osiągnięcia porozumienia. Amerykańska delegacja miała też „bardzo jasno” zadeklarować użycie siły militarnej, jeśli druga strona nie zaakceptuje warunków. Reżim odrzucił propozycje i groźby, co – jak się okazuje – i tak nie miało żadnego znaczenia. Podobnie jak słowa prezydenta Donalda Trumpa z orędzia wygłoszonego kilka dni przed atakiem. Groził, że jeśli Teheran nie spełni żądań amerykańskiej administracji, „to będzie bardzo zły dzień dla Iranu”. W tym czasie – dalej Axios – już od kilku dni miała toczyć się wojna. Jak ujawniono, termin wyznaczono pierwotnie na 21 lutego, po tym, jak załamały się poprzednie negocjacje. Celem byli przede wszystkim ajatollah Ali Chamenei i jego synowie. „Amerykańscy i izraelscy urzędnicy uznali, że jednym z głównych powodów była zła pogoda w regionie. Inny izraelski urzędnik stwierdził, że opóźnienie było spowodowane głównie przez stronę amerykańską i wiązało się z potrzebą lepszej koordynacji z siłami obronnymi Izraela” – przekazał Axios, powołując się na źródła. Waszyngton i Tel Awiw chciały „wyraźnie dać do zrozumienia, że nie planują rychłego ataku, by Chamenei i inni poczuli się bezpiecznie” – powiedział anonimowy izraelski urzędnik. W tym czasie pilnie uważano, żeby Najwyższy Przywódca nie ukrył się w jakimś bunkrze. Stąd – padło wyjaśnienie – zgoda na kolejną turę rozmów dla odwrócenia uwagi. Co ciekawe, inne źródło przekonywało, że nowa data ataku została ustalona „ze względów taktycznych i operacyjnych”, zaś same rozmowy były „autentyczne”. Dowodziło, że gdyby prezydent Trump dostrzegł w Genewie znaczący postęp w negocjacjach, mógłby ponownie „opóźnić uderzenie”. Zwrot „opóźnić” jest jednak czym innym niż „odwołać”. Od kilku tygodni Pentagon gromadził na Bliskim Wschodzie duże siły wojskowe. W regionie operowała grupa uderzeniowa lotniskowca USS Abraham Lincoln, zbliżała się kolejna grupa uderzeniowa z lotniskowcem USS Gerald Ford. W bazie na południu Izraela stacjonują myśliwce wielozadaniowe F-22 Raptor. To największa koncentracja amerykańskich sił w rejonie Iranu od czasu interwencji w Iraku w 2003 roku. Było to zgodne z zasadą kompozycyjną, która przeszła do historii jako „Strzelba Czechowa”. „Jeśli w pierwszym akcie powiesiłeś strzelbę na ścianie, to w kolejnym musi wystrzelić. W przeciwnym razie nie umieszczaj jej tam” – tłumaczył rosyjski pisarz w 1899 roku. Strzelba wystrzeliła. Wywołała „Epicką Furię” i zbudziła „Ryczącego Lwa”. Trzeba przyznać, że kryptonimy operacji wojskowych Stanów Zjednoczonych i Izraela w ostatnich latach stają się coraz bardziej groteskowe. Mogą świadczyć o pewnym poziomie duchowym dowódców w Pentagonie i izraelskim resorcie obrony. Bardziej niepokojący jest niedostatek planowania strategicznego. Samo militarne założenie było dobre. Uderzenie jak największymi siłami w jak najkrótszym czasie w jak największą liczbę strategicznych obiektów oraz przywódców wroga pozwoliło go sparaliżować przy jednoczesnym ograniczeniu strat własnych do minimum. To jednak jedyne, na co stać administrację Trumpa. Nie ma jasnego planu, co potem – jak ustabilizować sytuację, jak zaprowadzić sprawiedliwy ustrój w Iranie. Ani jednego, ani drugiego nie zrobi zainstalowanie Cyrusa Rezy Pahlawiego, syna ostatniego szaha Mohammada Rezy Pahlawiego. Ma on wyłącznie nazwisko, zresztą będące symbolem szczególnie brutalnej dyktatury, obalonej w wyniku rewolucji islamskiej w 1979 roku. Jest też przedstawicielem obcej już kultury, a Irańczycy (i nie tylko) obcych niekoniecznie tolerują. Jakich słów Pahlawi by nie używał, byłby człowiekiem przysłanym przez znienawidzone USA i Izrael. Wielotysięczne demonstracje nie wyłoniły żadnych trybunów ludowych, których charyzma utorowałaby im drogę do władzy. Co bardziej aktywni manifestujący byli wyłapywani, katowani, skazywani na lata więzienia albo po prostu masowo mordowani. Organizacji żadnej nie byli w stanie zorganizować. Bezpieka z Gwardią Rewolucyjną, na czele skutecznie o to zadbała. Same naloty na Iran nie są w stanie uzdrowić sytuacji w tym nieszczęsnym kraju, niezależnie od heroicznej nazwy nadanej kryptonimowi operacji. Wyeliminowanie przywództwa nigdy nie usunie samej dyktatury. Nieważne jak bardzo zbrodniczy byliby ajatollahowie i ich pomocnicy, w Iranie nadal są setki tysięcy ich wyznawców, osób czerpiących profity, którzy w taki czy inny sposób utrzymają reżim, zadbają o spuściznę. Pogrobowcy Alego Chameneia dysponują i sami tworzą aparat terroru. Gdy wojna się skończy, będą odbudowywać własną totalitarną Republikę Islamską. Nie stworzą bowiem nagle demokracji liberalnej na wzór zachodni, która jest im całkowicie obca kulturowo. Poza tym demokracja ma ten brzydki dla zbrodniarzy zwyczaj, że lubi rozliczać, a tego należy się bezwzględnie wystrzegać. Czytaj także: Zakon Śmierci. Iran kroczy drogą Rosji Putina i Niemiec Hitlera Eliminowanie kolejnych liderów reżimu też nie rozwiąże problemu. Ajatollah Arafeh pełnił obowiązki Najwyższego Przywódcy po wyeliminowaniu Chameneia przez zaledwie dobę, dopóki i on nie stanął przed obliczem Miłosiernego Litościwego. Kolejny ajatollah Makarem Shirazi już ogłosił dżihad przeciwko USA i Izraelowi. Można zakładać, że i on wkrótce dołączy do poprzedników. Oczywiście będą kolejni, już bez szczególnej charyzmy, ale będą. Podobnie ze służbami. Teheran potwierdził śmierć szefa Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (Sepah-e Pasdaran) Mohammada Pakpura i doradcy ds. bezpieczeństwa Alego Szamchaniego. Zginąć mieli również szef sztabu generalnego sił zbrojnych Iranu Abdulrahim Musawi oraz minister obrony Aziz Nasir Zadeh. Do tego dziesiątki dowódców, przywódców, bonzów i tak dalej. Próżnia jest na bieżąco zapełniana, co widać po atakach odwetowych. Zmiana władzy w Iranie mogłaby się odbyć wyłącznie w wyniku operacji lądowej, opanowania całego kraju i całkowitej wymiany administracji. Irańczycy musieliby się nauczyć sprawiedliwie rządzić, a nie jakoś żyć pod butem. Jest to proces czasochłonny i wymagający zaangażowania znacznych sił. Dodatkowo musiałyby to być siły mające jakiś mandat międzynarodowy, i to bynajmniej nie Rady Pokoju. Sytuacja przedstawia się więc tak, że z obecnego chaosu w Iranie ani chybi zrodzi się kolejna dyktatura, która będzie rozwinięciem, raczej nie reinkarnacją poprzedniej. Jej mitem założycielskim będą nienawiść do USA i Izraela oraz brak zaufania do rodaków. Na uczciwą i sprawiedliwą władzę nie ma co liczyć. Rząd jedności narodowej w Teheranie nie powstanie – za duży jest rozdźwięk między gnojonymi przez lata Irańczykami a gnojącymi. Wydaje się, że nowa-stara władza będzie jeszcze intensywniej zabiegała o poparcie przeciwników Waszyngtonu, a więc Chin i Rosji. Licząc na gwarancje bezpieczeństwa, stanie się jeszcze łatwiejszym kąskiem. Iran już jest członkiem BRICS, sojuszu będącego swoistym anty-NATO i zrzeszającym między innymi Chiny, Rosję i Indie. Nie jest to instytucja o charakterze militarnym, ale przede wszystkim ekonomicznym, której wartość w parytecie siły nabywczej już przekroczyła wartość państw z grupy G7. Marzeniem Pekinu i Moskwy jest uczynienie z BRICS przeciwwagi dla Stanów Zjednoczonych, stąd próby zwiększenia politycznego znaczenia tej organizacji. – Powinniśmy wspierać solidarność i współpracę, aby wspierać synergię na rzecz wspólnego rozwoju. Jak głosi chińskie przysłowie: „Dobrą stal wykuwa dobry kowal”. Skuteczniej poradzimy sobie z wyzwaniami zewnętrznymi tylko wtedy, gdy w pierwszej kolejności dobrze pokierujemy własnymi sprawami – mówił prezydent ChRL Xi Jinping podczas wirtualnego szczytu we wrześniu ubiegłego roku. Wiadomo, czym są rzeczone „wyzwania zewnętrzne”. – Powinniśmy wykorzystać nasze mocne strony, pogłębić praktyczną współpracę i zwiększyć produktywność naszej współpracy biznesowej, finansowej, naukowej i technologicznej, aby wzmocnić fundamenty, dynamikę i wpływ szerszej współpracy BRICS oraz zapewnić naszym narodom więcej praktycznych korzyści – dowodził Xi. Tu też można się domyśleć, czym są „praktyczne korzyści”. Republika Islamska do ostatnich godzin przed amerykańskim atakiem była aktywnie zaangażowana w to pogłebianie współpracy. Szczególnie z Rosją. Teheran wysyłał reżimowi Władimira Putina między innymi drony Shahed, wykorzystywane w atakach terrorystycznych na ukraińskie miasta. Ujawniono także, że Moskwa i Teheran podpisały porozumienie o sprzedaży do Iranu broni o wartości pół miliarda dolarów. Dziennik „Financial Times” podał, że w grudniu ubiegłego roku Rosja i Iran zawarły umowę na dostarczenie w ciągu najbliższych trzech lat 500 przenośnych wyrzutni 9K333 Verba oraz około 2,5 tysiąca pocisków 9M336. Są to zestawy pocisków rakietowych ziemia-powietrze czwartej generacji, przeznaczone do zwalczania celów powietrznych na niskim pułapie, w szczególności wrogich samolotów. Zestaw Verba został wyposażony w zaawansowaną technologię mającą skutecznie razić nawet w przypadku korzystania przez przeciwnika z wabików czy zakłóceń optycznych. Ulepszona głowica naprowadzająca pozwala na skuteczniejsze namierzanie zagrożeń o niskiej widoczności, w tym bezzałogowców, nawet w warunkach silnych zakłóceń elektronicznych. Można przyjąć, że reżim Chameneia chciał wzmocnić obronę przed amerykańskimi i izraelskimi atakami z powietrza. Zapewne nie łudzono się, że dzięki nim uda się odeprzeć spodziewaną ofensywę. Przypuszczalnie chodziło o jej utrudnienie, a na współczesnym polu walki i ono ma znaczenie. „Financial Times” przekazał, że niektóre systemy przeciwlotnicze mogły zostać dostarczone przed terminem, gdy nasiliły się groźby ze strony Waszyngtonu. W ostatnich tygodniach odnotowano kursowanie samolotu transportowego Ił-76 między lotniskiem w Mineralnych Wodach w Kraju Stawropolskim Federacji Rosyjskiej a Iranem. Nie wiadomo, czy w ostatnich dniach Irańczycy wykorzystali choć jedną wyrzutnię, którą Rosja wycenia na 40 tysięcy dolarów, czy wystrzelono choć jeden pocisk wart 170 tysięcy dolarów. Podobnie nie wiadomo, czy w akcji zostały użyte noktowizory Maugli-2, których dostawę pięciuset sztuk zadeklarowała Moskwa. Samo zamówienie tych urządzeń świadczy o dobrym zrozumieniu taktyki Amerykanów, celujących w operacje w warunkach ograniczonej widoczności i w nocy. Źródła zaznajomione ze sprawą ujawniły, że Teheran po raz pierwszy zwrócił się do partnera w sprawie wyrzutni w lipcu ubiegłego roku. Odbyło się to więc niedługo po tym, gdy Izrael zaatakował jak zawsze w obronie (operacja „Naród jak Lwica”), zaś USA przeprowadziły ataki na irańskie instalacje jądrowe (operacja „Północny Młot”). Teokratyczny reżim najwyraźniej zdawał sobie sprawę, że jego obrona przeciwlotnicza jest niewystarczająca. Podczas 12-dniowej wojny w czerwcu ubiegłego roku izraelskie siły zniszczyły znaczną część irańskiej infrastruktury obrony przeciwlotniczej i zapewniły sobie przewagę. To ułatwiło Amerykanom zadanie. Kluczowe obiekty i zasoby wojskowe, a przede wszystkim nuklearne zostały wystawione na precyzyjne ataki powietrzne i poniosły znaczne straty. Najwyraźniej nieprawdą były późniejsze twierdzenia prezydenta Trumpa, który przekonywał, że „unicestwił” irański program nuklearny. Gdyby tak było, nie musiałby grozić, a potem przeprowadzać kolejnych ataków w ramach konieczności reakcji na „złowrogie ambicje nuklearne” Iranu. Dyplomacja to sztuka sygnałów. Można spekulować, czy ujawnienie kontraktu na zakup rosyjskiej broni przez Iran nie było ostrzeżeniem dla USA – pamiętajcie, że mamy potężnego sojusznika. Sama broń, nawet gdyby faktycznie została dostarczona i wykorzystana, nie mogła zmienić układu sił – co innego wsparcie Kremla. Tym bardziej że 17 stycznia ubiegłego roku Rosja i Iran podpisały 20-letnią umowę o partnerstwie strategicznym. Moskwa się postarała, celowo nie zawarła klauzuli o wzajemnej obronie. Około jedna trzecia jego artykułów dotyczy rozszerzonej współpracy wojskowo-technicznej, ale nie ma wiążącego zobowiązania do bezpośredniej pomocy wojskowej w przypadku ataku. Zamiast tego umowa przewiduje, że żadna ze stron nie powinna udzielać pomocy agresorowi oraz że obie strony będą przyczyniać się do działań deeskalacyjnych. Stanowi to ostry kontrast z porozumieniem Rosji z Koreą Północną, które zawiera wyraźne postanowienia dotyczące wsparcia wojskowego. Moskwa zasygnalizowała poparcie, ale tak, żeby nie wejść na kurs kolizyjny ze Stanami Zjednoczonymi. Teheran teoretycznie wzmacniał swoją pozycję, ale bez uzyskania formalnych gwarancji był skazany na porażkę. Albo reżim Alego Chameneia nie mógł liczyć na więcej, albo został ograny. Owszem, w połowie lutego tego roku siły morskie obu krajów przeprowadziły wspólne ćwiczenia w Zatoce Omańskiej. Sygnał. Rosyjska propaganda twierdziła, że manewry odbyły się w pobliżu amerykańskiego lotniskowca. Był to jednak tylko pusty gest, który w Waszyngtonie nie zrobił wrażenia. Teokracja mogła się łudzić, że nie jest osamotniona, a nawet mogła połasić na podjęcie działań wykraczających poza zwykłą obronę i na przykład zakłócić ruch tankowców przez strategiczną Cieśninę Ormuz, co miałoby natychmiastowe konsekwencje dla globalnych rynków energii. Z jej punktu widzenia było to ostrzeżenie dla USA, że konflikt nie będzie bezkosztowy i miałby wpływ na rynki energetyczne, morskie szlaki handlowe oraz zakłóciłby już kruchą równowagę regionalną. Trump się nie przejął. Reżim liczył także na pomoc Chin, które prowadzą własną grę na osłabianie Stanów Zjednoczonych. Brytyjski dziennik „The Telegraph” i agencja Reutera informowały, że Teheran jest bliski zakupu chińskich pocisków naddźwiękowych CM-302, który teoretycznie mógłby zniszczyć amerykańskie lotniskowce. Jednostki te są rdzeniem strategii Pentagonu. Broń ta dotąd nie została użyta w walce. Jej producent, China Aerospace Science and Industry Corporation, twierdzi, że pocisk jest bardzo trudny do przechwycenia. Może się przemieszczać z prędkością nawet czterokrotnie większą niż dźwięk na odległość 290 km, przenosić ćwierć tony materiałów wybuchowych. Kluczem jest wykonywanie zygzakowatych ruchów w końcowej fazie lotu przed uderzeniem w cel, co ma zmylić obronę przeciwlotniczą atakowanego okrętu. Ujawniono, że negocjacje rozpoczęły się dwa lata temu, ale również przyspieszyły po ataku Izraela i USA. Nie sprecyzowano, ile konkretnie pocisków Iran zamierzał kupić, ani tego, kiedy mogłyby dotrzeć pierwsze dostawy. – Jeśli Iran będzie miał naddźwiękowe zdolności do atakowania statków w tym rejonie, będzie to oznaczało całkowitą zmianę – ocenił Danny Citrinowicz, były izraelski oficer wywiadu i analityk do spraw bezpieczeństwa. Czytaj także: Cele USA i Izraela w wojnie z Iranem są „zbieżne, ale nie identyczne” Agencja Reutera ustaliła, że gdy latem ubiegłego roku rozmowy weszły w końcową fazę, do Chin udali się wysocy rangą irańscy wojskowi i urzędnicy, w tym wiceminister obrony Massoud Oraei. Dziennikarzom agencji nie udało się ustalić, ilu pocisków miała dotyczyć i jaka kwota wchodziła w rachubę. – Iran ma porozumienia wojskowe i dotyczące spraw bezpieczeństwa ze swoimi sojusznikami i teraz jest odpowiedni moment, aby z nich skorzystać – mówił Reutersowi urzędnik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Reżim mógł liczyć na wsparcie, ale nie wiadomo, czy Chiny nie wycofały się z umowy wobec wzrostu napięcia w regionie, by na tym etapie nie drażnić USA. Ostatecznie Teheran nie osiągnął „naddźwiękowych zdolności do atakowania statków”. Był zdany na własne systemy rakietowe, które pozwoliły razić cele na terytorium sąsiadów będących sojusznikami Waszyngtonu, w Izraelu oraz brytyjską bazę na Cyprze. Jeżeli chodzi o zdolności obronne, nie ochroniły przywódców czy ośrodka wzbogacania uranu w Natanz niedaleko miasta Kom, na południe od Teheranu, atakowanego już podczas ubiegłorocznej wojny. Bardziej bolesne dla reżimu było zorientowanie się, że sojusznicy mu nie pomogą. Chiny wyraziły jedynie „poważne zaniepokojenie” atakami USA i Izraela na Iran. Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Pekinie wezwało do wstrzymania działań zbrojnych i szanowania suwerenności Iranu. Zaznaczono, że powinno się uniknąć dalszej eskalacji napięć i przywrócić dialog dyplomatyczny. „Suwerenność, bezpieczeństwo i integralność terytorialna Iranu powinny być szanowane” – podkreślił rzecznik chińskiego MSZ w komunikacie. „Apelujemy o natychmiastowe zaprzestanie działań wojskowych” – dodał. Wartość sprawcza takiej deklaracji była zerowa i również świadczyła, że Pekin nie chciał wejść na kurs kolizyjny w Trumpem. Xi Jinping musiał przełknąć kolejną gorzką pigułkę. Najpierw stracił dostęp do wenezuelskiej ropy po upadku Nicolasa Maduro, a teraz irańskiej. Chińczycy kupowali objętą sankcjami ropę, co było kroplówką dla reżimu w Teheranie, teraz zostali od niej odcięci, na domiar złego zaliczyli wizerunkową wpadkę. Zamiast być światowym liderem – taką mają ambicję – muszą się liczyć z USA. Również Rosja nie kiwnęła palcem, by pomóc sojusznikowi. MSZ w Moskwie zażądało przerwania działań zbrojnych i rozpoczęcia negocjacji pokojowych. Zgłosiło też gotowość do włączenia się w proces rozmów. Putin wysłał do Teheranu telegram po śmierci Alego Chameneia, którego zabicie nazwał „cynicznym pogwałceniem moralności i prawa międzynarodowego”. Działania USA i Izraela określił natomiast mianem „amoralnych”. Obłuda i hipokryzja. Rzecznik MSZ Dmitrij Pieskow oświadczył, że Moskwa ubolewa nad tym, iż „pomimo deklarowanego postępu w negocjacjach między Iranem a Stanami Zjednoczonymi sytuacja sprowadziła się do bezpośredniej agresji”. Jednocześnie, zapewniał, „kontynuuje prace, które leżą w jej interesie”. Zapewne Kreml konsultuje się z Pekinem, co robić. Bez wątpienia amerykański i izraelski atak na Iran był poważnym ciosem dla ambicji Rosji i Chin w budowaniu dwubiegunowego układu na świecie i osłabiania pozycji USA. Obnażył brak możliwości przeciwdziałania wobec ruchów Waszyngtonu. Dla Pekinu oznacza też wymierne straty finansowe, w postaci wzrostu cen ropy naftowej i straty kolejnego dostawcy surowca dla swojej nienażartej gospodarki. Z drugiej strony Moskwa i Pekin odniosły pewne korzyści. Po pierwsze otrzymały broń propagandową – „spójrzcie, oto Trump i Netanjahu łamią prawo międzynarodowe i przeprowadzają niesprowokowane ataki”. Może to w jakimś stopniu pomóc w konsolidacji własnego bloku geopolitycznego. Po drugie, gdy wojna się skończy, a w Iranie utrzyma się chaos, mogą tym łatwiej podporządkować sobie przyszłe władze w Teheranie. Długotrwała interwencja amerykańska osłabi przede wszystkim politycznie Biały Dom, a taka jest długoterminowa strategia Pekinu. Na dłuższą metę jedynymi zwycięzcami wojny w Iranie mogą być Rosja a przede wszystkim Chiny. Kategorie: Telewizja
Rząd sprawdzi, jak Polacy korzystają z mieszkań. Powstanie specjalny rejestrResort rozwoju analizuje możliwość stworzenia centralnej ewidencji lokali mieszkalnych, która pozwoliłaby ustalić skalę pustostanów i realny deficyt mieszkań w Polsce.
Kategorie: Portale
|
Sondaże polityczneAnkietaStudio Opinii
TVN24 - wiadomości, KrajGazeta Wyborcza — kraj
wnp.pl Informacje z otoczenia przemysłu
TOK.fm - Najważniejsze informacje z Polski
TVN24 Biznes i ŚwiatPortaleTVP.Info300polityka
Dziennik
Wirtualnemedia.pl
CzęstochowaZ serwisów lokalnych Urząd Miasta CzęstochowyDziennik Zachodni - Częstochowa
Gazeta.pl — Częstochowa
wCzestochowie.pl
Częstochowa - samorząd
|
Ostatnie odpowiedzi
15 lat 30 tygodni temu
18 lat 13 tygodni temu