Aktualności

Strzelanina na Uniwersytecie Karoliny Południowej. Są ofiary

TVP.Info - 7 godzin 42 min. temu
Na Uniwersytecie Karoliny Południowej doszło do strzelaniny. Agencja AFP podała, że zginęły dwie osoby, zaś jedna została ranna. Tożsamość ofiar i stan zdrowia rannego nie zostały ujawnione. Nie ma informacji, czy wśród poszkodowanych jest sprawca.
Kategorie: Telewizja

Dramat w urzędach pracy. Czegoś takiego dawno nie było

W części urzędów pracy w Polsce w 2026 roku będą ogromne problemy z zabezpieczeniem środków na aktywne formy walki z bezrobociem. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy m.in. województw łódzkiego i opolskiego. To efekt ograniczenia Funduszu Pracy o ponad 1,5 mld zł.
Kategorie: Portale

Strzelanina na amerykańskiej uczelni. Są ofiary

TVP.Info - 7 godzin 50 min. temu

Władze Uniwersytetu Karoliny Południowej poinformowały, że w czwartek o godzinie 21.15 czasu miejscowego (godzina 3.15 w Polsce) zamknięto kampus po otrzymaniu zgłoszenia o strzelaninie w apartamencie w kompleksie akademika Hugine Suites w mieście Orangeburg.


Wydział Bezpieczeństwa Publicznego uczelni współpracuje z miejskim Departamentem Bezpieczeństwa Publicznego i Biurem Szeryfa Hrabstwa Orangeburg. Na terenie kampusu i w jego okolicach są liczne patrole.


Jak poinformował uniwersytet, w piątek zajęcia zostały odwołane. Studenci będą mogli skorzystać z pomocy doradców.


Incydentu z bronią na uczelniach w USA


W Stanach Zjednoczonych regularnie dochodzi do strzelanin na uczelniach. W październiku ubiegłego roku na terenie kampusu Uniwersytetu Stanowego Karoliny Południowej równolegle miały miejsce dwie niezależne od siebie incydenty z bronią palną. W jednym zginęła kobieta, w drugim ranny został mężczyzna.


Czytaj także: Strzelanina w szkole, nie żyje dziewięć osób. „Wszyscy tu się znali”

Kategorie: Telewizja

Niezapomniane role Bożeny Dykiel. Za to kochali ją widzowie

TVP.Info - 7 godzin 50 min. temu
Nie żyje znana aktorka Bożena Dykiel. Ukochaną przez widzów postać – Marię Ziębę w telenoweli TVN „Na Wspólnej” – grała od 2003 r. Do legendy przeszła rolą Goplany w „Balladynie” Juliusza Słowackiego w reżyserii Adama Hanuszkiewicza. Popularność przyniosły jej też role w komediach Stanisława Barei. Odeszła w wieku 77 lat.
Kategorie: Telewizja

Kryjówka pod łóżkiem nie pomogła. Zdradziły go wystające stopy

TVP.Info - 7 godzin 59 min. temu

Mężczyzna był poszukiwany w celu tymczasowego aresztowania, ponieważ uchylał się od płacenia alimentów


Policjanci z warszawskiej Woli realizując list gończy wydany przez Prokuraturę Rejonową w Mińsku Mazowieckim, namierzyli miejsce, gdzie mógł przebywać poszukiwany. 


Wielokrotnie pukali do drzwi, jednak początkowo nikt ich nie otwierał. Po pewnym czasie otworzyła je kobieta, która zapewniała, że 44-latka nie ma w mieszkaniu.


Ukrył się pod łóżkiem


„W tym czasie poszukiwany mężczyzna podjął błyskawiczną i desperacką decyzję – ukrył się pod łóżkiem w nadziei, że policjanci go nie zauważą. 44-latek liczył, że w taki sposób będzie niewidoczny i uda mu się uniknąć odpowiedzialności” – przekazała nadkom. Marta Sulowska z wolskiej policji.


Kryminalni rozpoczęli przeszukanie mieszkania. Zwrócili uwagę na rozłożone w pokoju łóżko i wystające spod niego stopy oraz wpatrującego się w nie psa.


Poszukiwany został zatrzymany i doprowadzony do policji na Woli. Następnie trafił do aresztu śledczego.


„Poszukiwacze” doskonale znają różne sztuczki osób ukrywających się, które niejednokrotnie próbują uniknąć odpowiedzialności i ukrywają się w szafach, na strychach lub pod meblami – przypominają funkcjonariusze. 


Czytaj też: Mandat zamiast pączka. Senior wjechał autem w cukiernię

Kategorie: Telewizja

Śledzie w śmietanie z przepisu Ewy Wachowicz. Idealna klasyka na Środę Popielcową

Dziennik - 7 godzin 59 min. temu
Śledzie to potrawa, która kojarzy się głównie z wigilijnym stołem, ale też czasem, który jest Wielki Post. Te z przepisu Ewy Wachowicz idealnie sprawdzą się na obiad lub kolację w Środę Popielcową. Jak je zrobić? Marta Kawczyńska
Kategorie: Prasa

Górnośląskie Centrum Medyczne nie chce już tonącego w długach szpitala w Lublińcu. Teraz nadzieja w wojsku?

Gazeta.pl — Częstochowa - 8 godzin 3 min. temu
- Na obecnym etapie nie ma możliwości kontynuowania rozmów w sprawie przejęcia Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Lublińcu - poinformowała władze powiatu lublinieckiego dyrekcja kliniki na katowickim Ochojcu.
Kategorie: Prasa

Amerykanie wysłali kolejny lotniskowiec rejon w Iranu

TVP.Info - 8 godzin 6 min. temu

Decyzja o skierowaniu z Morza Karaibskiego na Bliskim Wschodzie jednostki USS Gerald R. Ford oznacza, że w regionie znajdą się dwa lotniskowce wraz z towarzyszącymi im okrętami wojennymi. Prezydent Donald Trump zamierza za pomocą wywieranej w ten sposób presji wymusić na Iranie zawarcie porozumienia w sprawie programu nuklearnego Teheranu.


Ponad dwa tygodnie temu na Bliski Wschód dotarł lotniskowiec USS Abraham Lincoln wraz z trzema niszczycielami. Oznacza to szybki zwrot akcji dla okrętu USS Gerald R. Ford, który Trump wysłał z Morza Śródziemnego na Karaiby w październiku ubiegłego roku, w ramach przygotowań administracji do niespodziewanej akcji, wymierzonej w ówczesnego prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro – zauważyła AP. Pociągnięcie USA wydaje się sprzeczne ze strategią bezpieczeństwa narodowego Trumpa, która kładzie nacisk na półkulę zachodnią, a nie na inne regiony.


Trump ostrzegł w czwartek Iran, że brak porozumienia z jego administracją będzie „bardzo traumatyczny”. Iran i Stany Zjednoczone w zeszłym tygodniu odbyły rozmowy w Omanie przy pośrednictwie tego kraju.


Trump naciska na Iran


Na pytanie o harmonogram zawarcia porozumienia z Iranem w sprawie jego programu nuklearnego, Trump powiedział, że powinno to nastąpić szybko. – Myślę, że w ciągu najbliższego miesiąca, coś w tym stylu – powiedział Trump. – Powinni bardzo szybko dojść do porozumienia – przekonywał.


W środę prezydent USA w Białym Domu rozmawiał z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu. Oświadczył potem, że podkreślił konieczność kontynuowania negocjacji z Iranem. Netanjahu wzywa administrację do wywarcia presji na Teheran, by ograniczył program rakiet balistycznych i zakończył wsparcie dla wymierzonych w Izrael ugrupowań terrorystycznych jak Hamas i Hezbollah. Izraelski premier obawia się, że negocjacje dadzą Iranowi zbyt dużą swobodę działania.


USA nie mogą liczyć na wsparcie


Jeśli Trump zdecyduje się na akcję militarną przeciwko Teheranowi, będzie musiał działać bez wsparcia szerokiej regionalnej koalicji. Władze Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które nie darzą Iranu sympatią, przekazały amerykańskim partnerom, że nie chcą angażować się w konflikt regionalny i nie będą go popierać – podkreślił w analizie magazyn „The Atlantic”. W szczególnie trudnej sytuacji są kraje, w których znajdują się bazy wojskowe USA – Kuwejt, Katar i Bahrajn. Iran ostrzegł, że może podjąć działania odwetowe przeciwko tym bazom.


Reżim w Teheranie wysłał ostatnio sygnał pojednawczy. Abbas Aragczi, minister spraw zagranicznych, oświadczył, że kraj jest gotowy zmniejszyć poziom wzbogacania uranu.


– Naszym głównym stanowiskiem jest sprzeciw wobec jakiegokolwiek usuwania uranu z kraju, ale jesteśmy gotowi zmniejszyć poziom jego wzbogacania – przekonywał w wywiadzie dla Al-Dżaziry. Podkreślił, że wzbogacanie uranu jest „niezbywalnym prawem Iranu i musi być kontynuowane”.


Program nuklearny Iranu i atak Izraela


W czerwcu ubiegłego roku spór wokół programu nuklearnego Teheranu stał się przyczyną nalotów Izraela na obiekty jądrowe w Iranie. W odpowiedzi irańskie lotnictwo ostrzelało cele w Izraelu. Krótkotrwałą wojnę zakończyły bombardowania instalacji nuklearnych Iranu, dokonane przez siły powietrzne USA.


Stany Zjednoczone żądają od Iranu całkowitego zaprzestania wzbogacania uranu dla potrzeb programu jądrowego. Zachód zarzuca Teheranowi, że potajemnie dąży do budowy bomby atomowej. Reżim zaprzecza tym zarzutom.


Przed ubiegłoroczną eskalacją inspektorzy Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) regularnie kontrolowali irańskie obiekty nuklearne. Ustalono, że kraj posiadał około 400 kilogramów uranu U-235 wzbogaconego do poziomu 60 proc., choć limit wyznaczony w ramach porozumienia jądrowego z 2015 roku wynosił 3,67 proc. Broń atomowa wymaga wzbogacenia do poziomu 90 proc. 


Czytaj także: Wpadka na wizji w Iranie. Kierownictwo kanału odwołane

Kategorie: Telewizja

Szybki QUIZ państwa-miasta. My podajemy 3 miasta, ty wskazujesz kraj

Dziennik - 8 godzin 11 min. temu
Potrafisz wskazać poprawnie, w którym kraju leżą te miasta? Zawalcz o komplet punktów. Beata Jasina-Wojtalak
Kategorie: Prasa

QUIZ dla prawdziwych erudytów. Wiesz, co znaczą te słowa?

Dziennik - 8 godzin 13 min. temu
To QUIZ językowy dla prawdziwych bystrzaków. Choć wiele z tych słów używa się na co dzień, nie wszyscy rozumieją ich znaczenie. Sprawdźmy, jak sobie poradzisz. Beata Jasina-Wojtalak
Kategorie: Prasa

SAFE to szansa czy ryzyko? Ekspert odpowiada Karolowi Nawrockiemu

TVP.Info - 8 godzin 16 min. temu

SAFE to wspólny projekt europejski, wymyślony i zainicjowany przez nas, kredytujący inwestycje w obronność, o który rząd zabiegał od wielu miesięcy. Udało, na inwestycje w polskie bezpieczeństwo przeznaczone zostanie aż 43,7 mld euro, z ogólnej sumy 150 mld euro niskoprocentowych pożyczek. 80 procent tych środków ma trafić do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, do państwowych i prywatnych podmiotów. Pieniądze wydane w Polsce mają wzmacniać nie tylko bezpieczeństwo, ale też polską produkcję i przemysł. Lista projektów jest niejawna. Wiemy, że obejmuje 139 pozycji, z czego 30 ma dotyczyć „Tarczy Wschód”, mają się na niej znajdować również – za Defence 24 – wozy bojowe Borsuk oraz powietrzne tankowce, których zakup uniemożliwił niegdyś Antoni Macierewicz.


Prezydent Nawrocki ocenia jednak projekt jako wątpliwy, mogący mieć zaledwie „potencjalne znaczenie dla zwiększenia zdolności obronnych państw członkowskich”. „Nadmierny entuzjazm”, „euforia rządu”, „improwizacje”, ryzyko „działań strategicznie wątpliwych, kosztownych, szybkich i pozornych” – to słowa, które padły z jego ust. Prezydent domaga się ujawnienia listy projektów, ale w ogóle to obawia się, że cały projekt SAFE został wymyślony jako „wsparcie dla przechodzącej pewien kryzys gospodarki niemieckiej”. Ma również wątpliwości, czy Polskie Siły Zbrojne „są w stanie w krótkim czasie efektywnie przyjąć i wdrożyć nabywany sprzęt, czy struktura zakupów rzeczywiście zwiększa zdolności obronne państwa i czy jest spójna z programem rozwoju sił zbrojnych 2025-2039”.


Poprosiłam o przyjrzenie się tym wątpliwościom eksperta dra Michała Piekarskiego z Instytutu Studiów Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Wrocławskiego, który zajmuje się bezpieczeństwem narodowym, kulturą strategiczną, bezpieczeństwem morskim i zagrożeniami hybrydowymi.

Czytaj też: Polska łączy siły z potęgami NATO. Chodzi o ważny projekt zbrojeniowy


Katarzyna Przyborska: Prezydent ma wątpliwości czy struktura zakupów rzeczywiście zwiększa zdolności obronne państwa i czy jest spójna z programem rozwoju sił zbrojnych 25-39? Czy jest spójna?


Dr Michał Piekarski: Program rozwoju sił zbrojnych jest niejawny, niejawna jest też lista projektów, które mają być finansowane z SAFE. Poza bardzo krótką informacją prasową, nie wiadomo nic o tym, jak te siły zbrojne mają wyglądać. Jesteśmy skazani na domysły i hipotezy.


Czy lista powinna być jawna, jak chce prezydent? Czy też odtajnienie jej zagrażałoby bezpieczeństwu?


Niekoniecznie. Szereg państw, na przykład państwa skandynawskie, czy Wielka Brytania ujawniają takie informacje. Nie jest też żadną tajemnicą, że np. bojowe wozy piechoty BWP-1, które są podstawą Wojsk Piechoty Zmechanizowanej, są beznadziejnie przestarzałe. Szereg naszych deficytów jest od dawna znanych i opisywanych.


Czyli rząd powinien – tak jak tego oczekuje prezydent – ujawnić listę projektów?


Moim zdaniem nieujawnianie jej jest błędem. Sama lista nie stanowi żadnej informacji szczególnie cennej dla przeciwnika, a mogłaby zwiększyć poparcie społeczne dla tego projektu.


Skoro nie wiemy, co jest na liście, to może wie pan, co powinno się na niej znaleźć? Czego nam brakuje?


Pilnie są potrzebne samoloty wielozadaniowe tankowania i transportu. Bardzo mocno trzymam kciuki, żeby okazało się, że na liście,.


Te, których nie mamy, bo proces zakupu zablokował Antoni Macierewicz?


Tak. Te samoloty są nam niezbędnie potrzebne, ponieważ one wydłużają możliwość przebywania w powietrzu naszych samolotów bojowych. W tej chwili, jeżeli mamy ogłoszony alarm powietrzny, kiedy trwają naloty na Ukrainę i jest obawa, że jakiś pocisk wleci w naszą przestrzeń powietrzną, zdani jesteśmy na pomoc samolotów sojuszniczych, właśnie choćby z tej eskadry, do której nie przystąpiliśmy, bo zablokował nas Macierewicz. I one podają paliwo naszym samolotom, żeby mogły one przebywać w powietrzu tak długo, jak to jest niezbędne. Potrzebujemy własnych.


Co jeszcze?


W idealnej sytuacji także samoloty transportowe, dla zabezpieczenia obecności naszych wojsk i dla transportu. Dalej, śmigłowce. W tej chwili, również na skutek decyzji Macierewicza sprzed 10 lat, mamy ogromną lukę w zdolnościach, jeżeli chodzi o śmigłowce średnie. Nie mamy nowoczesnych śmigłowców transportowych, nie mamy śmigłowców ratowniczych, nie mamy śmigłowców dla wojsk specjalnych. Nie mamy wreszcie nowoczesnych śmigłowców szkolnych. Mamy tylko kilkanaście nowoczesnych śmigłowców morskich, a potrzebujemy ich kilkakroć więcej. Do tego dochodzą systemy rozpoznania i systemy walki radioelektronicznej. Niestety lista potrzeb jest długa, wymieniliśmy te najważniejsze.

Czytaj też: Premier przed szczytem UE. „Polska nie będzie wasalem”

Czy potrzebujemy własnego systemu łączności? Własnych starlinków? Niezależnych od Elona Muska?


Starlinki są powszechnie używane przez siły zbrojne Ukrainy i – jak się okazało – Rosji jako substytut wojskowych systemów łączności. Dla nas jest ważna budowa całego systemu łączności od radiostacji, które mają na sobie żołnierze, po urządzenia łączności dalekiego zasięgu, które niekoniecznie muszą opierać się na starlinkach. Przede wszystkim to musi być system, który pozostaje pod naszą kontrolą zarówno pod względem oprogramowania jak podzespołów. Możemy kupować część sprzętu w Europie, ale jego integracja ma być nasza. Dobrą wiadomością jest, że znaczna część systemu łączności może pochodzić z naszych zakładów, z polskiego przemysłu.


Czy te zakupy, które robimy, są aktualne? Słyszymy, że wojna, którą obserwujemy w Ukrainie jest nowym rodzajem wojny, a czołgi, które są kosztowne, łatwo zniszczyć i kupowanie ich jest nieracjonalne.


Ta wojna wydaje się nowoczesna z uwagi na to, że dominującym sposobem jej pokazywania są ujęcia z ataków dronów, zwłaszcza dronów FPV. One są bardzo efektowne, bo można pokazać, jak dron zbliża się na czołg i w niego uderza. To, czego nie widać to jest to, jaki jest efekt uderzenia. Raporty tymczasem mówią, że jeden dron nie wystarczy. Żeby skutecznie wyeliminować czołg potrzeba kilku, a czasem kilkunastu uderzeń tego typu dronami.


Obie strony walk w Ukrainie wykorzystują duże liczby środków improwizowanych i drony są takimi właśnie środkami. Ukraina nie rezygnuje bynajmniej z zastosowania np. czołgów czy bojowych wozów piechoty. Przeciwnie nowoczesne wozy bojowe, amerykańskie Bradley'e bardzo dobrze się sprawdziły. Jeżeli chodzi o systemy dronowe, to istotne są przede wszystkim zdolności do uderzeń na zaplecze przeciwnika i zdolność do przeciwdziałania takim uderzeniom.


Rosja uderza w infrastrukturę krytyczną w Ukrainie. Czyli potrzebne nam są tarcze antyrakietowe?


Jak najbardziej. Musimy się skupić na tych zdolnościach poziom wyżej niż np. drony FPV, które są bronią improwizowaną. To, czego tak naprawdę powinniśmy się obawiać to, że Rosjanie będą odpalać dziesiątki pocisków manewrujących takich jak CH-101 i samolotowych pocisków jak Szachidy w kierunku naszej infrastruktury krytycznej, zwłaszcza energetycznej czy paliwowej. I w ten sposób będą próbowali zmusić nas do podporządkowania się ich żądaniom. Zatem po pierwsze właśnie system obrony przeciwlotniczej, przeciwdronowej. Oraz sprzęt, w tym np. drony dalekiego zasięgu, pociski rakietowe dalekiego zasięgu po to, żeby móc uderzać na terytorium przeciwnika, tak jak to robi Ukraina.


Ta wojna polega w dużej mierze nie tylko na możliwości odparcia wrogiej armii, ale na umiejętności osłonięcia swoich zasobów. To nie starcie zastępów, ale ataki na tabory.


Dokładnie. O wyniku tej wojny prawdopodobnie nie decyduje to, co dzieje się bezpośrednio na froncie, ale to co dzieje się poza frontem. Proszę zwrócić uwagę jak dużym sukcesem dla Ukrainy, prawdopodobnie wspomagany wywiadowczo przez Amerykanów, była cała seria skutecznych ataków swoimi dronami dalekiego zasięgu na rafinerię. Zaczęło dzięki temu w Rosji brakować benzyny, także w wojsku.

Proszę zwrócić uwagę, że od ponad dwóch lat front w Ukrainie przemieszcza się, jeżeli już to o kilka-kilkanaście kilometrów, walki toczą się o małe miejscowości, tak jak podczas pierwszej wojny światowej na froncie zachodnim. To walka na wyniszczenie, walka na zasoby staje się kluczowa.


Prezydent ma wątpliwości, czy nasze siły zbrojne są w stanie w krótkim czasie efektywnie przyjąć i wdrożyć nabywany sprzęt?


Te inwestycje zawsze muszą być liczone w latach. Sprzęt trzeba najpierw wyprodukować, dostarczyć, przeszkolić personel. Do tego potrzebna jest budowa infrastruktury wspomagającej. Jeżeli kupujemy nowy typ czołgu, wozu bojowego czy samolotu, to potrzebujemy zaplecza w postaci symulatorów, w postaci sprzętu do wykonywania prac obsługowych i napraw. Poza sytuacjami naprawdę wyjątkowymi, takimi jak obserwujemy w Ukrainie, niezależnie od tego, skąd byśmy kupili ten sprzęt, czy w Europie, Ameryce, czy własnym przemyśle, to i tak wdrożenie zajmuje lata. Mało tego, w przypadku zakupów we własnym przemyśle, warunki wdrożenia potencjalnie są najlepsze, bo przemysł jest na miejscu.


Jak ocenia Pan zdolność naszej armii, by sprawnie, efektywnie wdrażać te nowe sprzęty?


W przeszłości wdrażaliśmy już wiele skomplikowanych programów, nawet od zera. Robiliśmy to sprawnie. Czy to były na przykład F-16, rakiety przeciwokrętowe dla marynarki wojennej, samoloty transportowe dla lotnictwa czy nowe typy czołgów. One są wdrażane sprawnie i my te kadry mamy. Jest jak najbardziej możliwe, żeby ten sprzęt wdrożyć.



Kolejna wątpliwość prezydenta. Rząd deklaruje, że nawet 80% wydatków z programu SAFE trafi do polskiego przemysłu zbrojeniowego, ale prezydent obawia się, że program ma być ratunkiem dla niemieckiej gospodarki.


Ponieważ rząd nie ujawnił tej listy, nie wiemy co będzie kupowane w polskim przemyśle. Przy tym definicja polskiego przemysłu jest bardzo szeroka, obejmuje zarówno te przedsiębiorstwa, które znajdują się w polskich rękach, czy to będą przedsiębiorstwa państwowe, czy też prywatne, ale także te przedsiębiorstwa albo ich filie, które znajdują się po prostu w Polsce. Np. obie montownie śmigłowców i w Świdniku, i w Mielcu należą do koncernów zagranicznych, w Świdniku włoski Leonardo i amerykański Lockheed Martin w Mielcu.

A w czym Polska jest dobra? Głośne są kraby.


Tak, już produkujemy sprawdzone systemy artyleryjskie. Dalej, nasze bojowe wozy piechoty, samochody opancerzone, jak najbardziej mają potencjał przemysłowy. Czy to będzie sprzęt własnej konstrukcji, czy licencyjny, to jest w tym momencie osiągalne. Systemy obrony przeciwlotniczej – tutaj jesteśmy bardzo mocni. Radary, jak najbardziej jesteśmy w stanie je produkować. Powiem tak, choć rząd nie przedstawił dowodów na to, że 80% natrafi do polskiego przemysłu, teza ta jest bardzo prawdopodobna, przy założeniu tej rozszerzającej definicji, w której liczymy też zakłady, które są ulokowane w Polsce.


Jeżeli będziemy kupować śmigłowce, to jest możliwe, że ich produkcja będzie miała miejsce w Świdniku. Jeżeli kupowalibyśmy maszyny od koncernu Airbus, czyli drugiego europejskiego potentata, to są w Polsce zakłady w Łodzi, gdzie Airbus może przenieść montaż i naprawy, co proponował już podczas przetargu na Caracalle. Teza o 80% dla polskiego przemysłu jest prawdopodobna.


Przechodzimy do pytania prezydenta o warunki udzielenia pożyczki i warunkowanie polityczne. Koszt SAFE to 43,7 mld euro czyli 190 miliardów zł. Prezydent obawia się, że podobnie jak to było z KPO Komisja Europejska uzależni wypłaty od stanu praworządności, czy innych filarów, na których opiera się współpraca unijna. Mówił pan, że wszystko jedno od kogo będziemy kupować sprzęt – wdrożenie go zajmie podobny czas. Wobec tego nabierają istotności kwestie polityczne, tego na ile jesteśmy pewni kontrahentów. Ambasador amerykański Thomas Rose napisał, a choć skasował, wszyscy zdążyliśmy to przeczytać, że Ameryka jak zechce, zabierze swój sprzęt. Elon Musk udostępnia star linki Ukrainie, ale udostępnia też Rosji, którą niespodziewanie odciął od łączności. To każe obawiać się zmienności i niestałości w relacjach. Nie wiemy, czy sojusznik nie uziemi samolotów, jeśli taki będzie miał kaprys. Z drugiej strony być może program SAFE zostanie wstrzymany, gdyby do władzy powrócił PiS i postanowił dokończyć niszczenie praworządności, albo Konfederacja, która zarządziłaby Polexit.


W przypadku kupowania uzbrojenia z zewnątrz zawsze istnieje ryzyko, że ktoś nam uniemożliwi zakup albo korzystanie z tego sprzętu. Czy to wstrzymując finansowanie, czy to na przykład blokując dostawy części zamiennych, aktualizację oprogramowania, czy dostępu do jakichś systemów wsparcia, eksploatacji.


Jeżeli Amerykanie będą chcieli nam zakręcić kurek z uzbrojeniem z powodów politycznych, są w stanie to zrobić. Ale obóz prezydencki i Prawo i Sprawiedliwość najwyraźniej z jakiegoś powodu postrzegają Amerykanów jako sojusznika lepszego. Przy czym proszę zwrócić uwagę na wypowiedź Sławomira Cenckiewicza sprzed kilku dni, mówiącą o tym, że amerykański sprzęt jest najlepszy. To zostało przez ekspertów po prostu wyśmiane.


Dlaczego?


Ponieważ o tym, czy sprzęt jest lepszy, nie decyduje tabliczka made in USA czy made in EU, tylko to, czy dany sprzęt spełnia parametry pożądane przez określonego użytkownika. To co jest np. pasujące do potrzeb sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych niekoniecznie musi pasować do potrzeb sił zbrojnych Polski. Amerykanie też korzystają z europejskiego sprzętu, z trzech typów śmigłowców, z niemieckich karabinów firmy Heckler & Koch, z pistoletów marki Sig Sauer. Takich przykładów można znaleźć szereg. Nie ma dowodów na to, że sprzęt amerykański jest lepszy. Natomiast postrzeganie w tym momencie Amerykanów jako sojusznika pewniejszego może być złudne, ponieważ Amerykanie w każdej chwili mogą dostawy przerwać albo sprawić, że sprzęt będzie bezużyteczny.


Poza tym jest jeszcze druga rzecz. Jeżeli kupujemy od Amerykanów, tak jak kupiliśmy na przykład 96 śmigłowce, to oznacza, że pieniądze idą do amerykańskiego dostawcy i z tych pieniędzy będą żyć amerykańscy robotnicy. Kiedy zaś pieniądze, które pochodzą ze środków Unii Europejskiej zostaną wydane w przemyśle polskim i europejskim, to dadzą pracę naszym pracownikom i wzmocnią własne narodowe zdolności produkcyjne. Mało tego, jeżeli te dostawy faktycznie będą duże i wozy bojowe czy systemy przeciwlotnicze zostaną wprowadzone do linii produkcyjnych, będziemy mieli produkty, które będą mogły być eksportowane, oferowane sojusznikom.


Rząd PiS w ostatnich chwilach pełnienia swoich funkcji poczynił spore zakupy w Ameryce i w Korei. Jaki jest stan realizacji tych zamówień? Czy już do Polski dojechały? Czy są wdrażane?


Częściowo. Dostawy czołgów typu Abrams jeszcze trwają i ten sprzęt jest wdrażany, ale pełne wdrożenie to jest jeszcze kwestia najbliższych lat. Mamy zakupione 96 śmigłowców szturmowych AH-64, ale te dostawy dopiero rozpoczną się zapewne w przyszłym roku, na razie mamy pożyczony sprzęt do ćwiczeń. Samoloty F-35 teraz używane są w USA do szkoleń i mają trafić do Polski w przyszłym roku. Samoloty zakupione w Korei to FA-50 i mamy je teraz w wersji przejściowej.


Co to znaczy?


Umowa zakładała, że kupimy 12 samolotów „z półki”, a kolejne 36, dostosowanych do naszych potrzeb dostaniemy później.


Podsumujmy, zadając generalne pytanie prezydenta: czy program SAFE może służyć rzeczywistemu wzmocnieniu bezpieczeństwa Polski?


Biorąc pod uwagę to, że potrzebujemy artylerii, sprzętu do ochrony infrastruktury krytycznej, sprzętu pancernego, obrony przeciwlotniczej – tak jak najbardziej. Potrzebujemy i sprzętu i zdolności przemysłowych. Musimy przyjąć do wiadomości i pogodzić się z tym, że aktywność USA w Europie będzie spadać, że Amerykanie odwrócą się od nas, tym bardziej ten program jest ważny. Jak najbardziej daje szansę na wzmocnienie i polskiej, i europejskiej obronności.

Czytaj też: Ile Polska oszczędzi na SAFE? Minister finansów ujawnia szacunki

Kategorie: Telewizja

"Najlepszy serial w historii". Hit zaskoczył nawet ekspertów

Dziennik - 8 godzin 18 min. temu
Nastąpiła premiera szóstego odcinka drugiego sezonu serialu medycznego "The Pitt". Już w połowie pierwszego sezonu zapadła decyzja o kontynuacji produkcji o perypetiach pracowników szpitala w Pittsburgh, w której pierwsze skrzypce gra Noah Wyle znany z innego wielkiego hitu małego ekranu, czyli "Ostrego dyżuru". Gdzie można oglądać nowy sezon? Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa

Surówka biskupia to hit. Można ją jeść tylko ze świeżą bagietką. Kilka składników i gotowe

Dziennik - 8 godzin 18 min. temu
Surówka biskupia swoją nazwę purpurowemu kolorowi. Ta surówka jest pyszna i tania. Łatwo ją zrobić i jest bardzo zdrowa. Nadaje się świetnie jako dodatek do mięs i ryb. Będzie również smakowała doskonale np. z plackami ziemniaczanymi lub po prostu ze świeżą bułeczką na lekką kolację. Beata Zatońska
Kategorie: Prasa

Rośnie presja USA na Iranie. Trump wysłał na Bliski Wschód drugi lotniskowiec

Dziennik - 8 godzin 20 min. temu
Donald Trump rozważa podjęcie działań militarnych wymierzonych w Iran. Prezydent USA wywiera coraz większą presję na Teheranie. Na Bliski Wschód płynie drugi amerykański lotniskowiec - USS Gerald R. Ford. W ten sposób Stany Zjednoczone chcą skłonić reżim ajatollahów do podpisania porozumienia w sprawie programu nuklearnego. Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa

Aktywa Łukoilu na sprzedaż pod presją USA. Wiadomo, gdzie trafią

TVP.Info - 8 godzin 31 min. temu

Agencja zwróciła uwagę, że ruch Saudyjczyków wskazuje na ich rosnące zainteresowanie nabywaniem po obniżonych cenach globalnych aktywów naftowych i rafineryjnych, mimo że transakcje te nadal podlegają ścisłym kontrolom regulacyjnym i ryzyku geopolitycznemu.


List intencyjny podpisało pod koniec stycznia. Sprzedaż ma objąć wszystkie aktywa. Midad zgodził się złożyć swoją ofertę gotówkową w depozycie, podczas gdy firmy będą ubiegać się o niezbędne zgody regulacyjne, w tym od Departamentu Skarbu USA. Ma to na celu zabezpieczenie transakcji w czasie obchodzenia ograniczeń wynikających z sankcji.


Silne powiązania z Arabią Saudyjską


– Midad pracuje nad zapewnieniem zgodności z przepisami. Oferta jest postrzegana jako ryzykowna decyzja, wspierana silnymi powiązaniami politycznymi z Arabią Saudyjską – powiedziało Reutersowi źródło zaznajomione z umową. Agencja wskazała, że strony nie skomentowały doniesień.


Władze USA w ostatnich miesiącach wydały serię tymczasowych przedłużeń licencji dotyczących objętych sankcjami rosyjskich aktywów energetycznych. Celem było danie czasu na konserwację instalacji, wygaszanie działalności, a także danie wglądu potencjalnym nabywcom. Licencje miały też zapobiec zakłóceniom na rynkach energii oraz dać możliwość nadzoru nad wszelkimi zmianami właścicielskimi.


Ostateczna sprzedaż objętych sankcjami aktywów Łukoilu nadal będzie wymagała wyraźnej zgody Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie nie ma gwarancji, że Waszyngton zatwierdzi sprzedaż, szczególnie biorąc pod uwagę trwające napięcia geopolityczne i skomplikowane kontrole zgodności – twierdzą źródła.


Negocjacje w obliczu wojny


Negocjacje toczą się w obliczu trwającej wojny ukraińsko-rosyjskiej, którą prezydent USA Donald Trump stara się zakończyć, pomimo wcześniejszych obietnic szybkiego zakończenia konfliktu. Zwiększa to niepewność w otoczeniu regulacyjnym i geopolitycznym otaczającym każdą potencjalną transakcję – wskazuje agencja.


Wcześniej informowano, że Łukoil sprzeda zagraniczne aktywa zajmującej się handlem ropą szwajcarskiej grupie Gunvor, zarejestrowanej na Cyprze. Agencja Bloomberga prześledziła jednak powiązania potencjalnego nabywcy, okazało się, że tropy zaprowadziły do otoczenia Władimira Putina i jego samego.


Rosyjski koncern jest obecnie zaangażowany w projekty w kilkunastu krajach – Azerbejdżanie, Kazachstanie, Uzbekistanie, Iraku, Egipcie, Kamerunie, Nigerii, Ghanie, Meksyku, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Republice Konga. Firma posiada również rafinerie w Bułgarii, Rumunii i Holandii oraz prawie 2,5 tys. stacji benzynowych w różnych krajach, w tym w państwach Unii Europejskiej, Gruzji i krajach Bałkanów.


Czytaj także: Łukoil zmuszony sprzedać zagraniczne aktywa. Pojawił się rosyjski trop

Kategorie: Telewizja

Amerykański lotniskowiec USS Gerald R. Ford płynie na Bliski Wschód

TVP.Info - 8 godzin 32 min. temu
Drugi amerykański lotniskowiec dostał rozkaz wypłynięcia na Bliski Wschód – podała w piątek agencja Associated Press, powołując się na informacje od osoby zaznajomionej ze sprawą. Chodzi o jednostkę USS Gerald Ford, największy i najnowocześniejszy lotniskowiec na świecie. Zdaniem agencji prezydent USA Donald Trump rozważa podjęcie działań militarnych wymierzonych w Iran.
Kategorie: Telewizja

Wiceprezeska PSL Urszula Pasławska w „Gościu poranka”

TVP.Info - 8 godzin 36 min. temu
„Podpis prezydenta pod ustawą o statusie osoby najbliższej? Cały czas o tym rozmawiamy. (...) Wczoraj nie usłyszałam żadnego konkretnego kontrargumentu do tego projektu, jedynie polityczne hasła” – powiedziała w rozmowie z redaktorem Mariuszem Piekarskim wiceprezeska PSL Urszula Pasławska.
Kategorie: Telewizja

Trudna kohabitacja prowadzi do konfliktów. „Musimy ze sobą współpracować”

TVP.Info - 8 godzin 41 min. temu

W „Gościu poranka” redaktor Mariusz Piekarski rozmawiał z wiceprezeską PSL Urszulą Pasławską na temat prezydenckiej rady parlamentarnej, wet prezydenta Karola Nawrockiego i ustawy o statusie osoby najbliższej.


Drugie weto prezydenckie dotyczące ustawy o kryptowalutach


Mariusz Piekarski odniósł się do drugiego weta prezydenta dotyczącego ustawy mającej na celu regulację rynku kryptowalut. Karol Nawrocki uzasadnił swoją decyzję tym, że skoro w propozycji nie wprowadzono znaczących zmian, to on zamierza zostać przy swoim wecie.


– Taka kohabitacja doprowadza do konfliktów i takie postępowanie nie jest w interesie państwa. My jesteśmy zobowiązani, żeby ze sobą współpracować, a tej współpracy dzisiaj nie widać – powiedziała Pasławska.


Ustawa regulująca kryptowaluty jest niezbędna – dodała.


Ustawa o statusie osoby najbliższej


Prowadzący zapytał się wiceprezeskę PSL, czy jej zdaniem prezydent podpisze ustawę o statusie osoby bliskiej.


„Podpis prezydenta pod ustawą o statusie osoby najbliższej? Cały czas o tym rozmawiamy. (...) Wczoraj nie usłyszałam żadnego konkretnego kontrargumentu do tego projektu, jedynie polityczne hasła” – powiedziała w rozmowie z redaktorem Mariuszem Piekarskim wiceprezeska PSL Urszula Pasławska.


– Jeżeli nie będzie dobrej woli z prawej strony i spotkamy się z betonowym podejściem do praw człowieka, to nie będzie przestrzeni na podpisanie i wdrożenie tej ustawy w życie – przyznała posłanka.


Pasławska przypomniała, że w czasie kampanii prezydenckiej Karol Nawrocki mówił o potrzebie wprowadzenia statusu osoby najbliższej.


– Jestem nastawiona na współpracę i nie będę mówiła językiem Prawa i Sprawiedliwości – podkreśliła.


Czytaj także: Kolejne weta prezydenta. Ustawa o kryptowalutach ponownie odrzucona


Co dalej z programem SAFE?


Polska jest największym beneficjentem unijnego programu mającego wspierać rozwój europejskiego potencjału obronnego i zmniejszać uzależnienie od uzbrojenia z USA. Spośród 150 mld euro wsparcia na zakup sprzętu wojskowego, Polska otrzyma 43,7 mld euro.


Według deklaracji rządu ponad 80 proc. pieniędzy ma zostać wydane w polskim przemyśle zbrojeniowym. Celem SAFE jest jak najszybsze wzmocnienie obronności państw UE, poprzez zakupy sprzętu przede wszystkim w europejskim przemyśle. Instrument zaprojektowany jest tak, by finansować stosunkowo krótkoterminowe projekty, trwające maksymalnie do 2030 roku.


Czytaj również: Ile Polska oszczędzi na SAFE? Minister finansów ujawnia szacunki


Urszula Pasławska powiedziała, że podczas prezydenckiej rady parlamentarnej odbyła dyskusja wokół programu SAFE. – Rozmawialiśmy o programie i wątpliwości wokół niego. Z moich informacji wynika, że wszelkie wątpliwości zostały rozwiane – odparła.


– Program SAFE to wielki sukces wicepremiera Kosiniaka-Kamysza. Wcześniej nie udało się to panu Błaszczakowi – a teraz udało się pozyskać 200 miliardów złotych na rozwój obronności, z czego 80% będzie lokowane w polskich firmach – zaznaczyła wiceprezeska PSL.

Kategorie: Telewizja

Zdjęcie Netanjahu jako tarcza do celowania. „Ustalimy czas waszej śmierci”

TVP.Info - 8 godzin 41 min. temu

Lista wyemitowana przez stację obejmuje premiera Izraela Benjamina Netanjahu, dyrektora Mosadu Davida Barneę, ministra obrony Izraela Kac, szefa Sił Obronnych Izraela Ejala Zamira, szefa Sił Powietrznych Tomera Bara, szefa Wywiadu Wojskowego Szlomiego Bindera i szefa Zarządu Operacyjnego Icika Cohena.


Prezenter programu wygłosił również groźbę w języku hebrajskim, mówiąc: „Ustalimy czas waszej śmierci, poczekajcie na Ababila”, odnosząc się do irańskiego drona.


Negocjacje Iranu z USA w sprawie swojego programu nuklearnego

Teheran prowadzi obecnie negocjacje z Waszyngtonem w sprawie swojego programu nuklearnego.


W czwartek, po wizycie w Waszyngtonie, do Izraela wrócił premier Netanjahu. W oświadczeniu dla dziennikarzy po lądowaniu powiedział, że prezydent USA Donald Trump uważa, że Irańczycy mogą zostać zmuszeni do zaakceptowania „dobrego porozumienia”, ale podkreślił swój sceptycyzm wobec rozmów USA z Iranem.


Netanjahu oświadczył też, że gdyby porozumienie zostało zawarte, musiałoby ono rozwiązywać problemy, które są szczególnie istotne dla Izraela, jak kwestie irańskiego programu nuklearnego, budowy rakiet balistycznych, czy wspierania przez Teheran organizacji terrorystycznych.


Czytaj również: Iran za zamkniętymi drzwiami. Reportaż Anny Kowalskiej

Kategorie: Telewizja

WIBOR jest legalny – kluczowy wyrok TSUE po myśli banków [HIRSCH O GOSPODARCE]

Umowy o kredyt nie można unieważnić tylko dlatego, że zawiera oprocentowanie oparte o WIBOR - stwierdził TSUE, a bankom w Polsce spadł kamień z serca. Rosną nadzieje na niższe koszty w przemyśle, bo liderzy unijni coraz głośniej mówią o potrzebie reformy systemu ETS. Jest też szansa na niższe koszty obsługi długu, bo wyraźnie spada rentowność polskich obligacji. Do tego mamy nowe dane o wzroście PKB w Polsce i w Wielkiej Brytanii. Oto pięć wydarzeń w gospodarce, na które warto zwrócić uwagę.
Kategorie: Portale
Subskrybuj zawartość