LogowanieNawigacjaTrybunał Konstytucyjny
Prezydent RP - aktualnościSejm RP - NewsZ Kancelarii Premiera
Strony partii politycznych obecnych w Sejmie VIII kadencji(w układzie alfabetycznym) Książki w promocjiPO — AktualnościPSLZNPBelferBlogBLOGI POLITYCZNE„Skrót myślowy” — blog Janiny ParadowskiejGra w klasy — blog Adama SzostkiewiczaNowe wątki na forum DPN |
AktualnościUkraińskie elektrownie jądrowe przerwały produkcję prądu. Po ataku RosjiRosjanie zaatakowali elektrownię cieplną Bursztyn w obwodzie iwanofrankowskim oraz elektrownię cieplną Dobrotwór w obwodzie lwowskim – poinformował premier Ukrainy Denys Szmyhal. Według niego uszkodzone zostały również stacje elektroenergetyczne oraz linie przesyłowe o napięciu 750 kV i 330 kV, stanowiące podstawę krajowej sieci energetycznej. Pracownicy zostali zmuszeni do zmniejszenia obciążenia bloków elektrowni jądrowych. W całej Ukrainie obowiązują obecnie harmonogramy awaryjnego wyłączania prądu z przerwą w dostawie prądu wynoszącą 4,5-5 stopni, z zaostrzonymi ograniczeniami w regionach wschodnich i północnych. Wszystkie elektrownie jądrowe na terytorium kontrolowanym przez Ukrainę przestały wytwarzać prąd – przekazała agencja Nexta powołując się na komunikat Ukrenergo. Powodem jest awaria kluczowych stacji elektroenergetycznych wysokiego napięcia, przez które energia elektryczna z elektrowni jądrowych jest przesyłana do sieci. W rezultacie deficyt mocy gwałtownie wzrósł. Operator zwrócił się do Polski o pomoc doraźną. Wcześniej Polska informowała o poderwaniu samolotów wojskowych z powodu rosyjskich ataków na Ukrainę. Czytaj także: Zmasowany atak Rosjan. Wśród celów firma byłego prezydenta Ukrainy Kategorie: Telewizja
Dzihadyści ścięli Polaka, bo odmówił przejścia na islam– Film z egzekucji jest naprawdę przerażający. To ohydna, dokonana na zimno zbrodnia, w której bierze udział kilka osób. Najbardziej porażał spokój geologa, wygłaszającego podyktowane mu oświadczenie, po którym został zdekapitowany. Możliwe, że został odurzony jakimś narkotykiem – opowiada portalowi TVP.Info osoba, która przed laty zajmowała się sprawą porwania i zamordowania Polaka.
42-letni Piotr Stańczak, technik pracujący dla firmy Geofizyka Kraków na terenie Pakistanu, został uprowadzony 28 września 2008 roku w pobliżu miejscowości Pind Sultani między Islamabadem i Peszawarem. Napastnicy – jak się okazało terroryści z ugrupowania Tehreek-i-Taliban Pakistan (TTP; Ruch Talibów Pakistanu – przyp. red.) – zastrzelili towarzyszących mu trzech Pakistańczyków. Następnie wywieźli go do jednej ze swoich kryjówek.
Na początku października 2008 roku, do pakistańskiego tygodnika „Dawn” trafił film nagrany przez porywaczy. Na nagraniu Piotr Stańczak odczytał oświadczenie po polsku i angielsku, z żądaniem TTP zwolnienia 110 talibów, przebywających w pakistańskich więzieniach. Redakcja tygodnika zwracała uwagę, że rząd w Islamabadzie nie spełni tych postulatów.
Czytaj także: Talibowie „wyciągnęli wtyczkę”. Cały kraj bez telefonów i internetu
Polski rząd i służby bardzo intensywnie próbowały doprowadzić do uwolnienia Stańczaka. Media donosiły, że na początku grudnia 2008 roku nasz wywiad ustalił, gdzie przetrzymywano zakładnika i przekazał te informacje stronie pakistańskiej. Bez rezultatu.
Rząd rozważał akcję odbicia technika. W styczniu 2009 roku w Pakistanie przebywała grupa polskich oficerów z szefem Sztabu Generalnego Franciszkiem Gągorem, by sondować możliwość wsparcia sił pakistańskich przez polskich komandosów. Wśród wojskowych był też dowódca jednostki specjalnej GROM-u pułkownik Dariusz Zawadka.
– Byliśmy w gotowości do przeprowadzenia operacji uwolnienia Stańczaka, ale zabrakło zdecydowania decydentów – opowiada portalowi TVP.Info jeden z byłych operatorów GROM.
Terroryści grozili zabiciem Polaka, jeśli rząd Pakistanu nie spełni do 4 lutego 2009 roku ich żądań: wycofania wojsk z terytoriów plemiennych i zwolnienia ich więzionych kompanów. Ultimatum przedłużono później o dwa dni.
Niestety 7 lutego 2009 roku, pakistańska telewizja Geo TV powiadomiła na swojej stronie internetowej, że Stańczak został zabity przez porywaczy. Terroryści obcięli mu głowę i zamieścili w internecie film z egzekucji. Po tajnych negocjacjach, w kwietniu 2009 roku wydali ciało ofiary Polsce. W maju odbył się pogrzeb mężczyzny.
Czytaj także: Szkoła religijna albo szykany dla rodziny. Piekło kobiet w Afganistanie
Po śmierci Stańczaka polskie MSZ zaoferowało milion złotych nagrody za informacje, które mogą doprowadzić do ujęcia morderców.
Jeden ze świadków, do których dotarła niemiecka agencja DPA, relacjonował w 2009 roku, że był więziony przez terrorystów z TTP i nasłuchał się od strażników o tym jak wyglądały ostatnie dni Stańczaka.
„Piotr nigdy nie okazywał oznak zdenerwowania ani strachu. Wszyscy podziwialiśmy jego odwagę. Nawet dla naszego dowódcy zabicie Piotra nie było łatwą decyzją” – miał mówić świadkowi jeden ze strażników o imieniu Abdullah.
Wedle niego, przywódca porywczy dał Stańczakowi ostatnią szansę na uratowanie życie – musi przejść na Islam. „Ale był bardzo uparty i odmówił naszego gestu dobrej woli, by uratować mu życie. Piotr powiedział, że najpierw powinniśmy go uwolnić. Wróci do swojego kraju, skonsultuje się z rodziną, poczyta o islamie i dopiero wtedy zdecyduje się na przejście na islam” – relacjonował rozmówca agencji DPA.
W 2017 i 2020 roku polskie służby i władze Pakistanu donosiły o zatrzymaniu osób zamieszanych w porwaniem i zamordowanie Stańczaka. Nie wiadomo, czy zostały one skazane.
Czytaj także: „Terroryzm to atak na nasze wartości”. 10 lat od zamachów w Paryżu Kategorie: Telewizja
Przepowiednia Nostradamusa na 2026 rok. Ostrzegał przed wielkimi wojnami i rojem pszczół. Co się wydarzy?Nostradamus, słynny astrolog z XVI wieku, miał rzekomo przewidzieć pandemię COVID-19 i ataki terrorystyczne z 11 września w USA. Jego kolejne proroctwa dotyczą konfliktu między Wschodem a Zachodem oraz kolejnych wojen. Co mówi jego przepowiednia na 2026 rok?
Stella Astrella
Kategorie: Prasa
Czy Nostradamus przewidział przyszłość? Oto 5 przepowiedni, które się spełniłyPostać XVI-wiecznego lekarza i astrologa z Salon-de-Provence do dziś stanowi jedną z największych zagadek w historii mistycyzmu. Choć od publikacji jego słynnych wizji minęły stulecia, kolejne pokolenia badaczy wciąż odnajdują w nich zadziwiające korelacje z przełomowymi wydarzeniami, które ukształtowały nowoczesny świat. Czy Nostradamus rzeczywiście posiadał dar widzenia przyszłych katastrof?
Stella Astrella
Kategorie: Prasa
Wielki przełom w 2026 roku czy totalna katastrofa? Co przewidziała słynna mistyczka Baba Wanga?Wkroczyliśmy w rok, który w wielu starych przekazach urastał do rangi symbolu. Choć 2026 dopiero się zaczął, atmosfera wyczekiwania na globalne zmiany jest niemal namacalna. Wszystko za sprawą Baby Wangi. Bułgarska mistyczka już dekady temu twierdziła, że to właśnie ten rok stanie się punktem zwrotnym dla całej ludzkości. Dlaczego?
Stella Astrella
Kategorie: Prasa
„Wolę ulicę w Berlinie, niż powrót do Polski”Streetworkerki Agnieszka Nowakowska i Alicja Schock opisały swoje doświadczenia z osobami w kryzysie bezdomności. Wiele spośród tych osób pracowało w Niemczech nielegalnie, więc nie mają prawa do świadczeń socjalnych, co stanowi jeden z powodów bezdomności. Część spośród tych osób woli żyć na ulicy, niż mieć kontakt z rodziną w Polsce. Czasem jest im po prostu wstyd, gdyż nie chcą przyznać się przed bliskimi, że zostały oszukane lub im się zwyczajnie nie powiodło. „Historia berlińskiej ulicy dla wielu Polaków rozpoczęła się podobnie: przyjechali do obiecanej pracy, ale zostali oszukani i pracy jednak nie było. Albo: pracowali nielegalnie, ale nie dostali wynagrodzenia. W takich sytuacjach oszukanych ludzi zalewa wstyd: co mają powiedzieć rodzinie?” – opisuje DW. ZOBACZ TAKŻE: Niemcy: Wzrasta liczba młodych bezdomnych kobiet „Spirala bezdomności rozkręca się szybko. Bariera językowa i absolutna samotność w obcym kraju sprawiają, że człowiek staje się bezradny i bezbronny” – czytamy. Zdaniem streetworkerek życie na niemieckiej ulicy jest „łatwiejsze: niż w Polsce ze względu na lepiej rozwinięty system pomocowy, sieć jadłodajni i noclegowni, a także fakt, że nie trzeba być trzeźwym, by z nich skorzystać, a i sami mieszkańcy mają więcej tolerancji wobec bezdomności. To miejsce jest dla nich domem – choć domem, który nie chroni przed zagrożeniami. Streetworkerzy często dostają pytania od mieszkańców, jak można pomóc osobom bezdomnym. Odpowiadają: zagadać. – Spojrzeć jak na człowieka, który jest tak samo ważny, jak każdy inny człowiek i zapytać, czy można pomóc – tłumaczy Alicja. – W Berlinie jeździ specjalny bus, można zadzwonić do pracowników i oni mogą odwieźć człowieka do noclegowni. Taki gest może uratować życie, bo na dyżurach zdarzało się, że pracownicy GANGWAY znajdowali na ulicy zamarznięte osoby bezdomne. ZOBACZ RÓWNIEŻ: Przez brak jednego dokumentu rodzinie z dziećmi grozi bezdomność Inne poczucie czasu i brak snu Styczniowy mróz jest zagrożeniem, ale codzienność bezdomnych bywa równie bezlitosna. – Osoby w kryzysie bezdomności mają inne poczucie czasu. Dni upływają im w innym rytmie. Często nie mają telefonów ani zegarków, więc nie wiedzą, która jest godzina. Dlatego, jeśli nie dotrzymują terminów współpracy z nami, pamiętamy, że to nie jest ich zła wola – mówi Agnieszka. Dochodzi do tego chroniczny brak snu. Dla osób żyjących na ulicy noc nie jest czasem regeneracji, lecz wzmożonej czujności. Wtedy jeszcze bardziej muszą uważać na swoje rzeczy i ogólne bezpieczeństwo. Na ataki agresji szczególnie narażone są kobiety i osoby queerowe. – Opowiadają, że na ulicy bardzo często nie mogą spać. Czy w ogóle da się tak spać? – zastanawia się Alicja. Grille, kino i wyjście na kręgle dają osobom w kryzysie poczucie wspólnoty i równości. – Wtedy zapominają, w jakim są położeniu – mówi Alicja, która organizuje takie wydarzenia. To momenty radości i zabawy. Chwile, gdy mogą poczuć się jak „część społeczeństwa”. Pracownicy socjalni, żeby nie dźwigać na własnych barkach problemu, z którym obcują na co dzień, korzystają z superwizji. Zdają sobie sprawę, że po wyjściu z pracy powinni się „odciąć” od tragedii, z którymi się stykają, ale to nie zawsze się udaje. – Zdarza się, że mimo naszego ogromnego zaangażowania i wypróbowania różnych dróg pomocy są momenty, kiedy musimy powiedzieć: „Tu nasza praca się kończy. Nawet gdybyśmy stawali na głowie, nie uda nam się rozwiązać problemu”. Wtedy nie jest łatwo pójść do domu i powiedzieć sobie: „Okej, no trudno”. Działania streetworkerów wpisują się w większą walkę o godność osób bezdomnych. Angażują się też w „ogólną” pracę na rzecz osób w kryzysie bezdomności. W zeszłym roku, w odpowiedzi na akcję „uprzątania osób bezdomnych” z berlińskiej stacji metra numer 8 i wyrzucania ich na mróz przez Berlińskie Zakłady Komunikacyjne (BVG), zorganizowali kampanię w ich obronie pod tytułem: „Menschen sind kein Müll” („Ludzie to nie śmieci"). Oprócz tego stawiają tablice upamiętniające w miejscach, gdzie osoby bezdomne umarły. – Na ulicy często mamy do czynienia ze śmiercią. Ta akcja to sposób na głośne powiedzenie o tych osobach. Dzięki temu są chociaż odrobinę mniej anonimowe – tłumaczy Alicja. CZYTAJ TAKŻE: Ukrywają swoją płeć, by przetrwać. Bezdomność kobiet w Polsce Kategorie: Telewizja
Norowirus wykryty w organizmach sportowców. Czy na igrzyskach olimpijskich wybuchnie epidemia?Na razie nie ma zagrożenia wybuchem epidemii, ale z Włoch docierają niepokojące sygnały. Przeprowadzone podczas igrzysk olimpijskich badania wykazały obecność norowirusa w organizmach pięciu hokeistek Finlandii i Szwajcarii.
Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa
Subiektywny tydzień Zawioły. Afera z ambasadorem USA i sportowe emocjeCały świat żyje aktami sprawy Epsteina. To jest dramat tego świata, że tak hańbiący ludzkość proceder musi być tematem numer jeden w mediach. A musi być, bo jest globalny i dotyczy najważniejszych osób w świecie. I nie jest to kontrowersyjny film Larsa von Triera. To prawdziwa historia, w której są ofiary i pojawiają się nazwiska ludzi, którzy pełnią znaczącą rolę w tym świecie, często decydują o jego losach. Ale przy tym ludzi, którzy przy każdej okazji wybielają siebie, jednocześnie oskarżając innych. Czekamy na wyjaśnienie sprawy do końca, ale wiem, że nigdy tego momentu się nie doczekamy. * Być może właśnie z powodu sprawy Epsteina i pojawiającego się w niej nazwiska Donalda Trumpa napięcia nie wytrzymał ambasador USA w Polsce Thomas Rose. Wygląda na to, że Trump nie tylko otacza się ludźmi, którzy uwierzyli w swoją wielkość i nieomylność, ale również czyni ich ambasadorami. To jest nawet dość spójne. Przypomnę: Włodzimierz Czarzasty nie chce poprzeć kandydatury Trumpa do pokojowej Nagrody Nobla, w odpowiedzi Rose zrywa stosunki dyplomatyczne z marszałkiem Sejmu i apeluje o jego dymisję. Zapędził się nieco Mr. Rose. Zapomniał, w jakim kraju jest ambasadorem i kto w tym kraju jest u władzy. Dostrzegają to nawet przedstawiciele partii republikańskiej w USA, tej samej, z ramienia której Donald Trump wystartował w wyborach prezydenckich. Według samego Trumpa, jak i jego najzagorzalszych, bezkrytycznych zwolenników, Pokojową Nagrodę Nobla powinien otrzymać człowiek, który straszy Iran, grozi Grenlandii i Kubie, porywa przywódcę innego kraju, obraża wojska sojusznicze, gloryfikując swoje, a na polu wewnętrznym godzi się na brutalną działalność funkcjonariuszy, którzy zabijają obywateli jego kraju. Do tego jego nazwisko pojawia się w aktach Epsteina, a w odpowiedzi na pytanie na ten temat, obraża dziennikarkę, nazywając ją najgorszą reporterką stacji. CZYTAJ TEŻ: Sikorski zajmie się ambasadorem USA. Zapowiedział, co należy wyjaśnić Czarzasty postąpił tak, jak powinien – sprzeciwił się nagrodzeniu za czynienie pokoju człowieka, który ten pokój burzy. Nawet jeśli to na razie jedynie spokój ducha. Tymczasem, jak można było się spodziewać, marszałka spotkała prawicowa krytyka, połączona z żądaniem wyjaśnienia jego „wschodnich kontaktów”. Przy okazji wytknięto mu członkostwo w PZPR w latach osiemdziesiątych. I robią to ci, którym nie przeszkadza obecność w strukturach partyjnych prokuratora stanu wojennego i innych szemranych postaci. Tydzień temu napisałem w tym miejscu, że są granice politycznego lizusostwa wobec Trumpa. Część środowiska politycznego nadal tych granic nie widzi. * Zbigniew Ziobro do swojego bogatego CV będzie mógł dołączyć list gończy. Zapewne będzie mógł się też pochwalić Europejskim Nakazem Aresztowania, w skrócie ENA. Wątpliwe to powody do chwały, ale były minister sprawiedliwości pracował na to wiele lat. Możemy się spodziewać kolejnych długich oświadczeń o prawnym zamordyzmie w Polsce i reżimie Tuska oraz Żurka. To dobrze brzmi w prawicowych mediach i uruchamia złe emocje w betonowym elektoracie. A to w tej chwili priorytet Ziobry. Tylko że…skoro w Polsce panuje bezprawie, powinna to dostrzec cała Unia Europejska. No dobra…połowa…no, żeby chociaż pięć państw członkowskich. Też nie? Tylko Węgry? To znaczy, że cała Unia Europejska się myli, tylko Orbán ma rację. To tak jak ze słynnym głosowaniem przegranym przez PiS 1:27. Dwudziestu siedmiu członków się myliło, tylko PiS miało rację. * Kendrick Lamar, Bad Bunny, Lady Gaga, Billie Eilish… Lista nagrodzonych przez Narodową Akademię Sztuki i Techniki Rejestracji (słynne nagrody Grammy) pokazuje, że dzisiejsze pokolenie jest w zupełnie innym miejscu muzycznym niż ja/my, pokolenie pięćdziesięciolatków. I nie ma co biadolić, że „kiedyś to było”, świat muzyki zmienia się z każdym rokiem coraz bardziej i coraz szybciej. A takie wydarzenia jak rozdanie nagród Grammy są w coraz większym stopniu zdominowane przez rap czy hip-hop i coraz nowocześniejsze brzmienia. Coraz częściej też nagradza się nie za jakość, a za klikalność. W tym roku po raz pierwszy w historii nagrody laureatem został wykonawca z nurtu KPop. CZYTAJ TEŻ: Zdobył Grammy, zdominował Spotify, uderzył w ICE. Niedługo zagra w Polsce Czasy, w których laur za album roku otrzymywał zespół U2 (za płytę „The Joshua Tree”), dawno minęły. Choć nagrodzenie w tym roku zespołu The Cure było niemałym zaskoczeniem. * Jednym z laureatów nagród Grammy był niegdyś także David Bowie. W grudniu ubiegłego roku premierę miał film dokumentalny o ostatnim okresie przed śmiercią artysty: „The Final Act”. Film pełen zdjęć archiwalnych, fragmentów utworów i koncertów z przeszłości. Były też fragmenty wywiadów, które rzucały światło na ówczesny stan umysłu Davida, który, mimo że był pełnym wiary w siebie muzykiem, miał chwile słabości i zwątpienia. To także dowody na to, jak wnikliwie potrafił analizować rzeczywistość. W jednej z rozmów, na pytanie dziennikarza powątpiewającego w siłę internetu, odpowiedział: „Internet to obca forma życia”, dając do zrozumienia, że nowy wynalazek ludzkości może być już niedługo podstawą naszego działania. Film robi ogromne wrażenie w samej końcówce, kiedy mowa jest o odejściu Davida Bowiego tuż po ukazaniu się płyty „Blackstar” i przede wszystkim teledysku „Lazarus”, w którym śpiewa „Spójrz, jestem w niebie. Mam blizny, których nie widać”. Podczas nagrywania albumu i kręcenia teledysku wiedział, że odchodzi. Zmarł z powodu raka wątroby. * Deborah Compagnoni i Alberto Tomba zapalili znicz olimpijski, rozpoczynając tym samym Zimowe Igrzyska. To nazwiska, które działają na moją sentymentalną wyobraźnię tak samo jak Mark Girardelli czy Pirmin Zurbriggen, a wśród kobiet Anita Wachter czy Vreni Schneider. I oczywiście siostry Dorota i Małgorzata Tlałka. Zimowe Igrzyska Olimpijskie są inne niż ich letnia odmiana. Nie tylko z powodu dyscyplin i warunków pogodowych. Zimowe są przede wszystkim bardziej kameralne, przytulniejsze. Można mieć wrażenie, że zawody rozgrywane są tuż za rogiem. Zaczęło się od ceremonii, o której – jak przy każdej uroczystości otwarcia – komentatorzy mówią, że była wyjątkowa i przejdzie do historii – to samo zapewne usłyszymy podczas uroczystości zamknięcia. I dobrze, bo fantastycznie jest, kiedy zostają nam w głowie pozytywne i radosne obrazy, zwłaszcza w dzisiejszym świecie. A dzisiejszy świat jest taki, że nie zanikły na czas igrzysk konflikty zbrojne, co zdarzało się w przeszłości. Tym razem mamy jednak do czynienia z agresorem, dla którego nie istnieją żadne świętości. Czy ktoś pamięta, jaka jest maskotka tegorocznych igrzysk? Otóż dwa gronostaje, Milo i Tina. Ich imiona nawiązują do nazw miast gospodarzy: Mediolanu i Cortiny D’Ampezzo. I tutaj również pojawia się wspomnienie sprzed lat, kiedy przed oczami staje Vućko, wilk towarzyszący wszystkim podczas igrzysk w 1984 roku w Sarajewie, mieście o tragicznej historii. W 1914 roku doszło tu do zamachu na arcyksięcia Ferdynanda, co było bezpośrednią przyczyną wybuchu I wojny światowej. Sarajewo było też jednym z najdramatyczniejszych świadków wojny w byłej Jugosławii. W 1992 roku miasto było oblegane i ostrzeliwane przez Bośniackich Serbów. Zginęło wtedy ponad 10 tysięcy osób. To o Sarajewie śpiewał Luciano Pavarotii z zespołem U2 w utworze „Miss Sarajewo”, a zespół The Cranberries nagrał piosenkę „Bosnia”. To dramatyczne wspomnienia i skojarzenia, ale są też te sportowe. To w Sarajewie Jayne Torvill i Christopher Dean zatańczyli na lodzie do słynnego „Bolera” Ravela i był to najpiękniejszy taniec, jaki widziałem w łyżwiarstwie figurowym. Na inauguracji igrzysk pojawił się wiceprezydent USA J.D. Vance. Został wygwizdany i wybuczany, co Donald Trump skomentował słowami: „To zaskakujące, bo ludzie go lubią”. Tu J.D. Vance może pozazdrościć Karolowi Nawrockiemu. On na stadionach (piłkarskich) witany jest entuzjastycznie. Ciąg dalszy nastąpi za tydzień. CZYTAJ TEŻ: Stoch znów zaskoczy świat? Wielkie oczekiwania kibiców Kategorie: Telewizja
Dostali bitcoiny warte 37 mld euro. Radość klientów trwała krótkoDo pomyłki doszło w piątek podczas akcji promocyjnej, w której zamiast drobnych kwot w walucie lokalnej wysłano aktywa cyfrowe. Zamiast planowanych 2 tys. wonów (około 1,15 euro), na konta 695 klientów trafiło po około 2 tys. bitcoinów. Platforma zablokowała operacje na kontach tych użytkowników w ciągu 35 minut od wystąpienia błędu. „Szczerze przepraszamy za niedogodności, wyrządzone naszym klientom w wyniku zamieszania podczas procesu dystrybucji w ramach wydarzenia promocyjnego” – przekazała firma w komunikacie. Pomyłka wywołała gwałtowną wyprzedaż i chwilowy spadek kursu kryptowaluty na tej platformie o 17 proc., z ponad 102 mln wonów (59,3 tys. euro) do poziomu około 81,1 mln wonów (46 tys. euro). Giełda poinformowała, że odzyskała 99,7 proc. błędnie przelanych środków, a brakującą część pokryje z własnych rezerw. Zapewniono również, że incydent był wynikiem błędu wewnętrznego, a nie ataku hakerskiego czy luki w zabezpieczeniach. Wycena bitcoina notowała w ostatnim tygodniu spadki, wynikające między innymi z niepewności regulacyjnych na rynkach światowych oraz niechęci uczestników rynku do inwestowania w aktywa o wysokim poziomie ryzyka. Czytaj także: Prezes NBP chce kupić tony złota. „Zamierzam zwrócić się do zarządu” Kategorie: Telewizja
Chwile grozy na pokładzie Airbusa A350 linii British Airways. Podczas startu odpadło koło z podwoziaTen groźny incydent wydarzył się przed kilkoma dniami jednak dopiero teraz zostały upublicznione jego szczegóły. 26 stycznia br. podczas kołowania na przed startem z lotniska w Las Vegas z podwozia Airbusa A350-1000 odpadło jedno koło.
Kategorie: Portale
Oddasz foliówkę, dostaniesz prezent. Miasto rusza ze specjalną akcjąKażdy, kto w wyznaczonych dniach przyniesie starą reklamówkę foliową do Urzędu Miejskiego w Świdnicy, otrzyma w zamian bawełnianą torbę wielokrotnego użytku. To już kolejna edycja popularnej akcji ekologicznej.
Kategorie: Portale
Przyniesiesz foliową reklamówkę, dostaniesz prezent. Miasto rusza ze specjalną akcjąKażdy, kto w wyznaczonych dniach przyniesie starą reklamówkę foliową do Urzędu Miejskiego w Świdnicy, otrzyma w zamian bawełnianą torbę wielokrotnego użytku. To już kolejna edycja popularnej akcji ekologicznej.
Kategorie: Portale
Ta impreza może przyćmić igrzyska olimpijskie. "Nawet piłkarski mundial nie daje takiego ładunku emocji"Ruszają mistrzostwa świata w krykiecie w formule Twenty20 (T20). Prezes polskiej federacji Tarun Daluja uważa, że turniej w Indiach i Sri Lance może przyćmić trwające we Włoszech igrzyska olimpijskie. "Emocji, które wiążą się z krykietem, szczególnie w Azji Południowej, nie da się porównać z niczym innym. Igrzyska letnie i zimowe razem wzięte i połączone z mundialem w piłce nożnej nie dają łącznie tego ładunku, co mistrzostwa świata w krykiecie” - podkreślił Daluja.
Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa
QUIZ z WIEDZY OGÓLNEJ. Trudne 10 pytań, na które mało kto zna poprawne odpowiedzi. Dasz radę?Wyrusz w fascynującą podróż przez świat wiedzy! Nasz quiz zabierze Cię w niezwykłą wyprawę, podczas której odwiedzisz różne zakątki nauki, historii i kultury. Czy potrafisz odpowiedzieć na pytania dotyczące starożytnych cywilizacji, najnowszych odkryć naukowych czy dzieł sztuki? Przekonaj się!
Anna Kot
Kategorie: Prasa
Minuty grozy na rynku krypto. Rozdali bitcoiny przez pomyłkę
Podczas niewinnej akcji promocyjnej, południowokoreańska giełda Bithumb przez pomyłkę rozdała użytkownikom setki tysięcy bitcoinów wartych dziesiątki miliardów euro, wywołując chaos, gwałtowną wyprzedaż i chwilowy krach cenowy.
Kategorie: Telewizja
Minister Żurek przyjął mandat za wykroczenieSprawa dotyczy nieustąpienia pierwszeństwa, gdy na pasy wchodziła piesza. Do sytuacji doszło w czasie nagrywania wywiadu. Minister prowadził wówczas Fiata 126p. Na nagraniu widać, jak w pewnym momencie rozejrzał się i wykonał manewr skrętu. Auto wjeżdżało na przejście dla pierwszych w czasie, gdy z lewej strony wchodziła na nie właśnie przechodząca kobieta. Zgodnie z prawem o ruchu drogowym, to pieszy znajdujący się na przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem. Za to wykroczenie grozi mandat w wysokości 1500 złotych i 15 punktów karnych. Jak dowiedział się serwis Tvn24.pl, minister Waldemar Żurek przyjął w Komendzie Miejskiej Policji w Krakowie mandat karny właśnie w maksymalnej wysokości, a także najwyższą przewidzianą liczbę punktów karnych. Czytaj także: Rząd wypowiada wojnę drogowym bandytom. „Najbardziej niebezpieczna grupa Kategorie: Telewizja
"Putin rozważa przerwę w wojnie". Nowe dane wywiadu wojskowego UkrainyDeficyt rosyjskiego budżetu zmusza Kreml do zmniejszenia wypłat dla wojskowych, co w warunkach rosnących strat na polu walki prowadzi do redukcji sił na linii frontu. Przywódca Rosji Władimir Putin nie chce ogłaszać mobilizacji, dlatego rozważa przerwę w wojnie – przekazał prezydent Wołodymyr Zełenski.
Agnieszka Maj
Kategorie: Prasa
Igrzyska w Polsce. Tak wyglądały poprzednie nasze staraniaW piątek 6 lutego z okazji ceremonii otwarcia stadion San Siro gościł wielu przedstawicieli świata polityki i sportu. W polskiej delegacji znalazł się między innymi prezydent Karol Nawrocki. Pobyt ten wykorzystuje do spotkań i rozmów z kluczowymi postaciami międzynarodowego środowiska olimpijskiego. W sobotę prezydent spotkał się z Kirsty Coventry. Głównym tematem dyskusji były ambicje Polski związane z organizacją przyszłych igrzysk olimpijskich. Temat letnich igrzysk olimpijskich w Polsce to jeden z nielicznych przykładów zgody pomiędzy największymi polskimi partiami politycznymi. Idea igrzysk w Polsce zrodziła się w 2023 roku. Stał za nią prezydent Andrzej Duda. W sierpniu 2024 roku polską gotowość do walki o igrzyska potwierdził premier Donald Tusk. W listopadzie o igrzyskach w Warszawie mówił minister sportu Jakub Rutnicki. Nie jest to pierwsza próba zaproszenia sportowców z całego świata do Polski. Podejść było co najmniej kilka, ale tylko raz nabrały one realnych kształtów. Pod koniec lat 90. ofertę przygotowało Zakopane, które miało gościć najlepszych uczestników w sportach zimowych w 2006 roku. Kandydatura przeszła wszystkie szczeble i trafiła do ostatniej tury wyboru, choć tak naprawdę nie miało najmniejszych szans na sukces. Wszystko przez ostry spór, który organizatorzy toczyli z Tatrzańskim Parkiem Narodowym. Chodziło o konieczność budowy tras do narciarstwa alpejskiego na chronionych terenach, o czym leśnicy nie chcieli nawet słyszeć. Impas trwał, w czerwcu 1999 roku na sesji MKOl odbyło się głosowanie, Zakopane nie otrzymało ani jednego głosu poparcia, podobnie jak m.in. Poprad. Spekulowano potem, że w przyszłości Zakopane powinno złożyć wspólną kandydaturę ze Słowakami, którzy mają lepszą infrastrukturę narciarską. Na zaproszenie Słowaków do organizacji zimowych igrzysk wpadł kilkanaście lat później Kraków. Powstał nawet komitet organizacyjny, na którego czele stała Jagna Marczułajtis-Walczak. Tak o wizji igrzysk opowiadał w wywiadzie dla serwisu „Nasz Kasprowy” prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. – Koncepcja „Kraków – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2022”, oprócz Krakowa mającego pełnić rolę miasta - gospodarza i oficjalnego wnioskodawcy do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, zawiera propozycję przeprowadzenia igrzysk w trzech strefach: krakowskiej – dyscypliny rozgrywane na lodzie; zakopiańskiej – część konkurencji odbywających się na śniegu; słowackiej – konkurencje narciarstwa zjazdowego oraz freestylu narciarskiego – kreślił wizję. Propozycja spotkała się jednak z bardzo złym odbiorem przez mieszkańców. W 2014 roku, czyli rok przed złożeniem aplikacji do MKOl, zdecydowano się na przeprowadzenie referendum. Mieszkańcy mieli odpowiedzieć na pytania, czy chcą organizacji igrzysk, a także m.in., czy opowiadają się za budową metra w Krakowie. Wyniki były jednoznaczne. Mieszkańcy nie chcieli igrzysk, a chcieli metra. Igrzysk nie było, a choć od głosowania minęło już ponad 10 lat, to budowa podziemnej kolejki jeszcze nie ruszyła. Za oderwane od rzeczywistości plany suchej nitki na Krakowie nie pozostawił NIK, zarzucając miastu, że roztrwonił przy tym ponad 8 mln złotych. Absurdalne okazały się wizje snute przez lokalnych polityków pod hasłem Zimowe Igrzyska Olimpijskie Karpacz 2030. W 2017 roku odpowiedzialny za sport w Karpacz Tomasz Stanek mówił na łamach „Przeglądu Sportowego” tak: „To szalony pomysł, ale realny. U nas rywalizacja odbyłaby się w Szklarskiej Porębie, Karpaczu, Jeleniej Górze i Szczyrku, a u Czechów byłyby to: Harrachov, Szpindlerowy Młyn, Mala Upa, Pec pod Sněžkou oraz Liberec i Praga”. Temat zimowych igrzysk nieśmiało pojawił się także na początku 2023 roku, gdy ówczesny minister sportu Kamil Bortniczuk mówił o ewentualnej wspólnej kandydaturze w wyścigu o organizację zimowych igrzysk 2034 roku. Zimowe igrzyska to nieporównywalnie mniejsza impreza od letnich. W Mediolanie startuje 2900 sportowców w 116 konkurencjach w 16 dyscyplinach. Latem to zupełnie inna skala. W Paryżu o medale rywalizowało 10 500 sportowców, którzy walczyli w 329 konkurencjach w 32 dyscyplinach. Letnie igrzyska w Warszawie to nie jest nowa idea Wiosną 2005 roku igrzysk w Warszawie w 2020 lub 2024 roku chciał prezydent stolicy Lech Kaczyński. – Jestem przekonany, że czas skończyć z argumentami w stylu Polska jest biednym krajem i nas nie stać na takie imprezy. Polska jest dużym europejskim krajem i czas postawić wszystko na jedną kartę, pokazując, że Polacy mogą zorganizować igrzyska olimpijskie – mówił. Trwała wówczas kampania prezydencka, a jego słowa odebrano jako jej element. Kiedy Lech Kaczyński został prezydentem RP nie wracał już do tematu igrzysk. Dość niespodziewanie wrócili za to do niego... politycy PO. – Jeśli jesteśmy w stanie zrobić Euro 2012, to z olimpiadą też dalibyśmy sobie radę – zapewniał w rozmowie z TVP Info w 2008 roku, senator Platformy Obywatelskiej i były rzecznik prasowy PKOl Andrzej Person. Na słowach jednak się skończyło. Z kolei na początku lat 90. na fali entuzjazmu po obaleniu komuny snuto wizję pod hasłem Warszawa 2012. Taki pomysł padł w 1992 roku, a stali za nim mistrz świata we florecie Ryszard Parulski i mistrz olimpijski w szermierce Wojciech Zabłocki. Zaprezentowali nawet szczegółowe założenia, powołali do życia fundację Olimpiada 2012. Prawdopodobnie najbardziej realne były plany snute przez Stefana Starzyńskiego, który w drugiej połowie lat 30. szykował potężną rozbudowę Warszawy. W dalekosiężnych wizjach pojawiały się nawet konkretne terminy – 1948 i 1952 rok. Wszystko – i to dosłownie – runęło w gruzach z powodu II wojny światowej. Z podobnego powodu Polsce przeszły koło nosa zimowe igrzyska. Po tym jak ogromnym sukcesem okazały się zakopiańskie mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym w 1939 roku, byliśmy mocnym kandydatem do otrzymania imprezy najwyższej rangi w sportach zimowych. Kategorie: Telewizja
Radosław Sikorski reaguje na aferę z ambasadorem USA. Zapowiada konkretne działaniaWicepremier Radosław Sikorski powiedział, że będzie chciał się dowiedzieć, czy ostatnie wypowiedzi ambasadora USA Toma Rose'a były stanowiskiem władz amerykańskich czy jego własną opinią. Dodał też, że chce wiedzieć, czy doszło do koordynacji z polską opozycją.
Agnieszka Maj
Kategorie: Prasa
Krzysztof Bielejewski: Kamieniołom oburzenia, czyli jak prawica urządziła polityczny cyrk z RBN07.02.2026 Nie przepadam za Włodzimierzem Czarzastym. To nie jest mój bohater z obrazka, nie wieszam jego portretu nad biurkiem i nie nucę jego wystąpień pod prysznicem. Ale to, co dziś robi z nim prawica, to nie polityka. To zbiorowy atak piany na mózg, orgia podejrzeń i rytualne okładanie pałką instytucji państwa, bo komuś zabrakło argumentów, więc wyciągnął z szafy worek z napisem: „ZDRADA, WSCHÓD, ROSJA – UŻYĆ NATYCHMIAST”. Rada Bezpieczeństwa Narodowego – organ, który powinien przypominać sejf z grubego betonu – została potraktowana jak tablica korkowa w remizie. Przypnijmy plotkę, doczepmy insynuację, dorzućmy półsłówko o „kontaktach”, a na deser puśćmy
Kategorie: Opinie i komentarze
|
Sondaże polityczneAnkietaStudio Opinii
TVN24 - wiadomości, KrajGazeta Wyborcza — kraj
wnp.pl Informacje z otoczenia przemysłu
TOK.fm - Najważniejsze informacje z Polski
TVN24 Biznes i ŚwiatPortaleTVP.Info
300polityka
Dziennik
Wirtualnemedia.pl
CzęstochowaZ serwisów lokalnych Urząd Miasta CzęstochowyDziennik Zachodni - Częstochowa
Gazeta.pl — Częstochowa
wCzestochowie.pl
Częstochowa - samorząd
|
Ostatnie odpowiedzi
15 lat 26 tygodni temu
18 lat 9 tygodni temu